Ostrzeżenie

Rosjanie przestrzegają USA przed prowokacją ataku chemicznego i tworzą „tarczę” nad Syrią z okrętów swojej floty na Morzu Śródziemnym.

 

Rosjanie ściągając w ostatnich miesiącach i tygodniach okręty z Floty Czarnomorskiej, Floty Bałtyckiej, Flotylli Kaspijskiej i Floty Północnej utworzyli potężne zgrupowanie sił morskich, operujące we wschodnim basenie Morza Śródziemnego. Skład i wyposażenie okrętów pływających pod banderą św. Andrzeja opodal Syrii, sprawiają, że eskadra ta może skutecznie przeciwstawić się operującej na Morzu Śródziemnym 6 Flocie US Navy, mimo jej wzmocnienia nie tak dawno przez grupę lotniskowcową na czele z USS „Harry Truman”. Rosyjski MON i ambasador Rosji na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ przestrzegają zachodnich partnerów przed wyreżyserowaną prowokacją chemiczną na wzór tegorocznej w Dumie i w Chan Szeikhoun z roku 2017. Inscenizacja ataku chemicznego na rebeliantów, przypisanego wojskom rządowym ma być kolejny raz pretekstem, do przygotowywanego według Moskwy ataku sił USA, Wielkiej Brytanii i Francji na Syrię.

 

Generał Konaszenkow ujawnia fakty zdobyte przez GRU

W niedzielę 26 sierpnia, na specjalnej konferencji prasowej oficjalny przedstawiciel rosyjskiego MON, generał Igor Konaszenkow poinformował, o zdobytych zapewne przez rosyjski wywiad wojskowy (Gławnoje Razwiedywatielnyje Uprawlienje) danych świadczących o przygotowywanej prowokacji użycia broni chemicznej na terenie Syrii. Przypisane ma to być armii rządowej i stać się pretekstem do nalotów USA na ten kraj. Według Rosjan przedstawiciele „Białych Kasków”, dostarczyli duży ładunek środków trujących do miasta syryjskiego Sarakaib. Warto przypomnieć, że to pseudohumanitarna organizacja, finansowana między innymi ze środków budżetu USA, której członkowie spreparowali tzw. atak chemiczny na szpital w Dumie. Po wyzwoleniu terenów południowej Syrii z rąk terrorystów przez wojska rządowe i rosyjskie, ludzi tych armia Izraela ewakuowała, na prośbę Waszyngtonu, Kanady i krajów europejskich z terytorium Syrii do Izraela, potem przekazała do Jordanii.

Owe środki trujące dostarczono dwoma ciężkimi ciężarówkami do magazynów organizacji rebelianckiej „Achrar Asz-Szam”. Jak później uzupełniał generał Aleksiej Cygankow – dowódca Rosyjskiego Centrum Rozejmowego dla walczących stron w Syrii, ciężarówki eskortowało 8 członków organizacji „Białe Kaski”, a na składzie oczekiwali na nich dwaj wysokiej rangi dowódcy polowi rebeliantów. Później część ładunku była przewieziona w inne miejsce stacjonowania bojowników w południowej części prowincji Idlib, gdzie planuje się dokonać inscenizacji użycia broni chemicznej przeciwko ludności cywilnej. Oczywiście, „przypadkiem”, tak jak w Dumie, nastąpi to w świetle kamer zachodnich stacji TV, dysponujących łącznością satelitarną i trafi na pierwsze strony gazet, ekrany wiodących stacji TV i portali internetowych. Wzburzona drastycznymi obrazami porażonych gazem dzieci i kobiet opinia publiczna państw zachodnich zażąda „reakcji cywilizowanego świata na barbarzyństwo reżimu Asada”. Rządzący tylko na to czekają i rozpoczną się wówczas na Syrię naloty USA, Wielkiej Brytanii i Francji. Generał Konaszekow poinformował też, że do miejscowości Chabit przybyli brytyjscy specjaliści z prywatnej firmy wojskowej „Oliva”, powiązanej z brytyjskim wywiadem. Dostarczono zbiorniki z chlorem. Wszystko to ma służyć inscenizacji zastosowania przez siły rządowe nalotu „bombami beczkowymi” z gazem bojowym czy też ostrzału rakietowego chlorem.

Rosyjski wywiad odnotował też, że na wody Zatoki Perskiej wpłynął niszczyciel US Navy, USS „Sullivans” klasy „Arleigh Burke” z 56 rakietami manewrującymi UGM-109 „Tomahawk”, zaś do bazy USA w Katarze przybył bombowiec strategiczny B1B z 24 rakietami manewrującymi AGM-158 JASSM. Według Rosjan świadczyć to ma o przygotowaniu Amerykanów do ataku lotniczo-rakietowego na Syrię.

 

Wasilij Niebienzia ostrzega na forum ONZ o cynicznych planach Wielkiej Brytanii

28 sierpnia odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ w kwestii zaostrzającej się sytuacji w Syrii, a konkretnie w kontrolowanej przez rebeliantów prowincji Idlib, będącej jedną ze stref deeskalacji. Warto w tym kontekście zauważyć, że 23 sierpnia do Moskwy przybył szef sztabu armii tureckiej, generał Hulusi Akar. Towarzyszył mu kierujący wywiadem Hakan Fidan i minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu. Po drugiej stronie stołu do rozmów zasiadł generał Siergiej Szojgu – szef rosyjskiego MON, Siergiej Ławrow – szef MSZ i sam prezydent Rosji Władimir Putin. Rosjanie na przestrzeni ostatnich tygodni regularnie są atakowani w bazie Chmejmim nalotami samolotów bezpilotowych wypuszczanych przez rebeliantów z prowincji Idlib, a wojska syryjskie i ludność cywilna – w tym miasto Allepo – podlega ostrzałowi rakietowemu. Przeszło 40 sztuk rebelianckich BSL zestrzeliły rosyjskie systemy przeciwlotnicze „Pancyr-S”. Wojska syryjskie i Rosjanie koncentrują się więc do ofensywy. Na dużej części strefy deeskalacji Idlib zabezpieczanej przez wojska tureckie działa syryjska filia terrorystycznej Al-Kaidy, czyli Front An-Nusra – organizacja uznana przez ONZ za terrorystyczną. Rosjanie ustalili z Turkami zasady „oczyszczenia” prowincji z sił terrorystów, a Turcja wynegocjowała ochronę obszarów kontrolowanych przez podległych sobie i od lat sponsorowanych przez Ankarę niektórych syryjskich ugrupowań rebelianckich.

Na posiedzeniu RB ONZ dyplomaci krajów zachodnich wyrazili zaniepokojenie losem ludności cywilnej w tym kobiet i dzieci w obliczu zbliżającej się ofensywy wojsk rządowych. Ambasadorzy Wielkiej Brytanii, Francji i USA zagrozili użyciem siły w przypadku zastosowania przez żołnierzy prezydenta Asada zabronionej konwencjami broni chemicznej i wezwali kraje tzw. „Procesu Astańskiego”, gwarantów strefy deeskalacji Idlib (Iran, Rosja, Turcja) o powstrzymanie Damaszku przed agresją na własnych obywateli. W odpowiedzi ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Niebienzia przypomniał kolejny raz, że Syria zlikwidowała swoje arsenały chemiczne i takowej broni nie posiada. Przypomniał też, że poprzednie ataki na Syrię dokonane przez USA, Wielką Brytanię i Francję nie opierają się o dowody, a o cynicznie zaplanowane prowokacje jak zdemaskowana przez Rosjan prowokacja „Białych kasków” użycia broni chemicznej w mieście Duma. Szczegółowo rosyjski ambasador poinformował społeczność międzynarodową, na bazie informacji zdobytych przez rosyjski wywiad, o przygotowywanej nowej inscenizacji użycia broni chemicznej przez wojska rządowe, co ma stać się pretekstem do nalotów na Syrię. Przestrzegł on „zachodnich partnerów” przed tym cynicznym krokiem. Ambasador Wielkiej Brytanii kategorycznie odrzuciła te oskarżenia, powołując się na brytyjski MON. Przed posiedzeniem RB ONZ wydała zaś oświadczenie, nazywając informacje rosyjskiego MON „śmiesznymi i absurdalnymi, „fake newsami”, typowymi dla standardów rosyjskiej propagandy”. W odpowiedzi, Wasilij Niebienzia poinformował, że „rosyjskie Ministerstwo Obrony nie ma w nawyku wydawać absurdalnych, śmiesznych, fejkowych oświadczeń. Może to zwyczaj MON innych krajów, ale na pewno nie Rosji. Jeśli rosyjski MON coś mówi, to wie co mówi”. Rosyjski ambasador wcześniej informował o prowadzonej przez władze Syrii, wspieranej przez Rosjan, szerokiej akcji powrotu uchodźców do domów i o odbudowie zniszczonego wojną kraju. Zaapelował o realną pomoc humanitarną ludności Syrii wracającej do domów, nie uzależnianą od decyzji politycznych regulujących kwestie powojenne.

 

Potężny zespół rosyjskiej floty ochroni Syrię?

Na wschodnim akwenie Morza Śródziemnego, według dostępnych w mediach specjalistycznych informacji, operuje wydzielony zespół Floty Rosyjskiej, w ostatnich tygodniach silnie wzmocniony, w składzie kilkunastu okrętów. Z uwagi na fakt, że okręt flagowy Floty Czarnomorskiej, krążownik „Moskwa”, skierowano do remontu, z Floty Północnej przybył tu jego „bliźniak” – krążownik „Admirał Ustinow”. Okręt ten uczestniczył 31 lipca w defiladzie okrętów w Petersburgu z okazji Dniu Marynarki Wojennej Rosji i świeżo wszedł do służby po wieloletnim remoncie kapitalnym. Dysponuje nowocześniejszym i groźniejszym wyposażeniem i uzbrojeniem niż starsza „Moskwa”. Rosjanie, jak w okresie „zimnej wojny”, sformowali zespół okrętów „przykryty” wielowarstwową obroną przeciwlotniczą. Daleką rubież zabezpiecza morski odpowiednik nie mającego konkurencji na świecie systemu S-300 „Fort” z krążownika „Marszał Ustinow”, o zasięgu rażenia celów lotniczych i rakietowych do 300 km. Okręt ten stanowi „jądro” zespołu. Kolejny krąg zabezpieczają systemy średniego zasięgu, czyli ok. 50 kilometrów typu „Sztil” na najnowszych fregatach jak „Admirał Essen” czy „Admirał Makarow”. Ostatnią linią zabezpieczenia przez środkami napadu powietrznego, w tym rakietami przeciwokrętowymi, stanowi szereg systemów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu typu „Kinżał” czy „Kortik”. Zespół rosyjskich okrętów może liczyć też na osłonę powietrzną z nieodległej bazy lotnictwa rosyjskiego w Syrii w Chmejmim. Okręty rosyjskie zdolne są do projekcji siły w promieniu do 2500 km, a więc dalece większym niż wsparcie operacji lądowej w prowincji Idlib. Rosyjskie „Kalibry” mają w zasięgu bazy lotnicze USA, Wielkiej Brytanii w Jordanii, Kuwejcie, Iraku, Katarze czy na Cyprze oraz w Arabii Saudyjskiej. Sięgają też baz okrętów NATO w Grecji, Włoszech czy portów Francji. Co istotne, Rosjanie mogą liczyć w zaistniałej sytuacji politycznej na życzliwą postawę Turcji, skądinąd członka NATO. Przez Cieśniny Dardanele i Bosfor, co sygnalizują niezależni eksperci, w ostatnich tygodniach intensywnie kursuje „Syryjski Ekspress”, czyli zespół rosyjskich okrętów transportowych i desantowych dostarczających zaopatrzenie dla armii rosyjskiej i syryjskiej z portów Morza Czarnego do Tartus. Na portalach militarnych z regionu pojawiły się zdjęcia prawdopodobnego przebazowania dodatkowych rosyjskich systemów przeciwlotniczych S-300 WM „Antiej-2500”. Co do sił morskich w szczególności opodal Syrii znajdują się:
1. Krążownik Rakietowy „Marszał Ustionow” – okręt flagowy – świeżo po kapitalnym remoncie krążownik projektu 1164 „Atlant” zwany „mordercą lotniskowców”. Uzbrojony jest między innymi w 64 rakiety przeciwlotnicze S-300F „Fort” i 16 naddźwiękowych rakiet P-1000 „Vulkan” o zasięgu 1000 km, prędkości 2660 km/h przenoszących głowice bojowe o masie 500 kg lub jądrowe o sile 350 KT.
2. Niszczyciel rakietowy „Siewieromorsk”, okręt typu „Udałoj” – na pokładzie ma między innymi 2 śmigłowce, 8 rakietotorped „Rastrub” i 8 wyrzutni po 8 rakiet (łącznie 64) przeciwlotniczego systemu „Kindżał”, odpowiednik lądowego systemu krótkiego zasięgu „Tor”.
3. „Pytliwyj” – fregata rakietowa projektu 1135M „Kriwak III”, wyposażona między innymi w rakietotorpedy „Rastrub”
4. Fregata „Jarosław Mudryj”, to nowoczesny okręt z 8 wyrzutniami przeciwokrętowych manewrujących rakiet skrzydlatych Ch-35, 4 wyrzutniami z 8 rakietami systemu p-lot „Kindżał” , 2 systemami „Kortik” i śmigłowcem Ka-27.
5. Fregata „Admirał Makarow” – najnowszy rosyjski okręt wojenny tej klasy projektu 11356 zbudowany według współczesnych zasad projektowania. Powstał z nowoczesnych materiałów w technologii „stealth”. Wyposażony jest między innymi w 24 rakiety przeciwlotnicze systemu „Sztil” o zasięgu 50 km i 8 rakiet „Kalibr” NKE lub „Oniks” oraz śmigłowiec Ka-31.
6. Fregata „Admirał Essen”, także okręt projektu 11356 – przenosi 8 manewrujących rakiet „Kalibr” o zasięgu ok. 2500 km lub przeciwokrętowych „Oniks”, 36 rakiet przeciwlotniczych systemu „Sztil” o zasięgu 50 km i śmigłowiec Ka-31
7. Fregata „Admirał Grigorowicz – bliźniak „Admirała Essena” dane jw.
8, 9, 10 – małe okręty rakietowe „Wysznij Wołoczek”, „Grad Swijażsk” i „Wielikij Ustjug” – okręty projektu 21631 czyli „Bujan-M” . Małe okręty Flotylli Kaspijskiej, ale „zjadliwe” – na pokładzie przenoszą po 8 rakiet manewrujących „Kalibr NK” o zasięgu ok 2500 km
11, 12 to wyśmienite, groźne okręty podwodne o napędzie klasycznym „Wielikij Nowgorod” i „Kolpino” projektu 636 „Warszawianka”, każdy z 18 rakietami „Kalibr” różnych typów lub torpedami na pokładzie.
13 – podwodny krążownik o napędzie jądrowym projektu 949A „Antiej” przeznaczony do niszczenia lotniskowcowych grup uderzeniowych marynarki wojennej USA na czele z lotniskowcami klasy „Nimitz” – wyposażony w 72 rakiety skrzydlate P-800 „Oniks” o prędkości 2,6 Ma i zasięgu do 500 km
Na redzie bazy Tartus zaobserwowano też dwa trałowce Floty Czarnomorskiej „Walentyn Pikul” i „Turbinist” oraz duże okręty desantowe projektu 1171 „Nikołaj Filiczenkow” i „Orsk”.

Jak dobitnie widać, Moskwa w sposób zaplanowany i skoordynowany skoncentrowała potężny zespół floty, aby zniechęcić Amerykanów do kolejnych ataków na syryjskie wojska rządowe. Napływające jednak w ostatnich dniach informacje nie wskazują, aby Waszyngton spasował. Na terenie Syrii, kontrolowanym przez Kurdów i wojska USA, Francji oraz Wielkiej Brytanii, Amerykanie rozmieszczają radary obrony przeciwlotniczej, co może być elementem tworzenia przez nich „strefy zakazu lotów” i dalszej eskalacji rywalizacji militarnej z Rosjanami w Syrii. Jeśli nawet „strefa zakazu lotów” nie zostanie ogłoszona – wariant ofensywny, to instalacje te służą ewidentnie umocnieniu pozycji, skądinąd bezprawnej na gruncie prawa międzynarodowego, obecności wojsk USA, na zajętych przez Amerykanów i ich protegowanych obszarach Syrii.

Tak czy inaczej, wraz z rozpoczęciem się zbliżającej się w najbliższych dniach ofensywy wojsk rządowych i Rosjan na pozycje ugrupowań terrorystycznych w prowincji Idlib, rozgrywka mocarstw zaostrzy się. O wycofaniu się wojsk USA z Syrii, o co apelują Damaszek i Moskwa, uregulowania sytuacji w obozie uchodźców Rukban w kontrolowanej przez wojska USA i Wielkiej Brytanii na pograniczu z Jordanią nie ma mowy. A to z Rukban prowadzą rajdy terroryści ISIS i tam znikają przed syryjskim pościgiem, który jak się zapędzi, bombardowany jest przez samoloty US Air Force. Rozpoczęła się też eksploatacja syryjskich złóż ropy naftowej przez kontrolowanych przez USA rebeliantów SDF – w większości Kurdów. Do jakiej rafinerii trafia owa kradziona ropa jeszcze nie ustalono, ale to materiał na inny obszerny artykuł.