Polka najlepszą juniorką w Wimbledonie

W finale juniorskiego Wimbledonu Iga Świątek pokonała Szwajcarkę Leonie Küng i została czwartą polską triumfatorką Wimbledonu w grze pojedynczej dziewcząt.

 

Świątek dołączyła do Aleksandry Olszy, która wygrała juniorski turniej w 1995 roku, Agnieszki Radwańskiej (2005) i Urszuli Radwańskiej (2007). W drodze do finału 17-letnia warszawianka wyeliminowała w I rundzie rozstawioną w turnieju z numerem 1 Amerykankę Whitney Osuigwe Osuigwe, a następnie Szwajcarkę Simonę Waltert, Francuzkę Clarę Burel, Brytyjkę Emmę Raducanu, Chinkę Xinyu Wang, a w finale wspomnianą Leonie Küng, która do turnieju przebiła się przez dwustopniowe kwalifikacje.

Dla Świątek triumf na wimbledońskiej trawie jest pierwszym w Wielkim Szlemie w grze pojedynczej, ale Polka ma już na koncie zwycięstwo w juniorskiej rywalizacji deblistek w tegorocznym French Open, gdzie wygrała w parze z Amerykanką Caty McNally.

Juniorskie mistrzostwo Wimbledonu to wielki sukces naszej młodej tenisistki. Miejmy nadzieje, że pójdzie teraz drogą Wiktorii Azarenki, Karoliny Woźniackiej, Simony Halep i Jeleny Ostapenko. Te zawodniczki po juniorskich triumfach powtórzyły je później w rywalizacji seniorek.

 

Sukces Angelique Kerber na trawie

Mieszkająca na co dzień w Puszczykowie pod Poznaniem reprezentantka Niemiec Andżelika Kerber pokonała Amerykankę Serenę Williams i została mistrzynią Wimbledonu 2018. Dla Polki w niemieckich barwach to trzeci wielkoszlemowy tytuł w karierze.

 

Niemieccy fani tenisa się cieszą z kolejnego sukcesu ich zawodniczki, a my znów możemy tylko żałować, że polscy rodzice Angelique Kerber wyemigrowali do Niemiec. Co prawda ich córka wróciła do kraju i na co dzień mieszka w Puszczykowie, w Polsce też płaci podatki, lecz tenisowe trofea gromadzi na chwałę niemieckiego tenisa. Przed finałowym meczem z Sereną Williams Kerber szczerze komplementowała rywalkę i zapewniała, że gra przeciwko niej to dla niej wielki zaszczyt.

Amerykanka przyjmowała te hołdy trochę nieufnie i w wypowiedziach dla mediów podkreślała, że wcale nie czuje się faworytką pojedynku. „Angeliqua już nie raz pokazała, że potrafi ze mną wygrywać” – przypominała dziennikarzom, którzy niejako z definicji jeszcze przed walką dopisywali jej do kolekcji trofeów 24 wielkoszlemowy tytuł. Wracająca dopiero do formy po macierzyńskiej przerwie Williams słusznie się asekurowała, bo w pojedynku z kapitalnie grającą Kerber nie miała nic do powiedzenia i po 65 minutach uległa 3:6, 3:6, przegrywając z niemiecką tenisistką po raz trzeci w ich dziewiątym pojedynku.

W tegorocznej edycji Wimbledonu, w której najwyżej notowane w rankingu zawodniczki odpadały z turnieju już w pierwszych rundach, Kerber i młodsza z sióstr Williams obroniły honor gwiazd kobiecego tenisa. Obie w drodze do finału straciły po jednym secie: Kerber w II rundzie z kwalifikantką Claire Liu, a Williams w ćwierćfinale z Camilą Giorgi. Amerykanka w Wimbledonie doznała pierwszej porażki od 2014 roku. Przegrywając swój 30. wielkoszlemowy finał pozostała z 23 tytułami na koncie. Rekordzistką w liczbie triumfów w imprezach tej rangi jest Margaret Smith Court, która ma ich w dorobku 24. Serena po raz trzeci znalazła pogromczynią w finale Wimbledonu (bilans 7-3). Wcześniej pokonały ją Maria Szarapowa (2004) i jej starsza siostra Venus (2008). Kerber zrewanżowała się Serenie za porażkę w finale Wimbledonu 2016, ale sobotni triumf był drugim jej zwycięskim pojedynkiem z Amerykanką w wielkoszlemowym finale – wcześniej pokonała ja w 2016 roku w Australian Open.

Angelique Kerber jest trzecią niemiecką tenisistką, która wygrała Wimbledon. Przed nią ta sztuka udała się Cilly Aussem w 1931 roku oraz aż siedmiokrotnie legendarnej Steffi Graf, która triumfowała na wimbledońskich trawnikach w latach 1988, 1989, 1991, 1992, 1993, 1995, 1996). W najnowszym notowaniu rankingu WTA Kerber awansuje na czwarte miejsce, natomiast Serena Williams opuści uwłaczając jej klasie 181. lokatę i znajdzie się w Top 30 światowej listy.

 

Pogrom faworytek w Wimbledonie

Czegoś takiego nie było jeszcze w historii wielkoszlemowego Wimbledonu. W tegorocznej edycji do ćwierćfinału nie awansowała żadna z zawodniczek z pierwszej dziesiątki rozstawionych w turnieju. Jako ostatnia z Top 10 odpadła turniejowa „siódemka” Czeszka Karolina Pliskova, którą wyeliminowała Holenderka Kiki Bertens.

 

To pierwsza taka sytuacja w ponad stuletniej historii rozgrywek na wimbledońskiej trawie, a już na pewno w liczonej od 1968 roku tzw. erze otwartej. W pierwszych czterech rundach z turnieju odpadły: Rumunka Simona Halep (rozstawiona z nr 1), Dunka Karolina Woźniacka (2), Hiszpanka Garbine Muguruza (3), Amerykanka Sloane Stephens (4), Ukrainka Elina Switolina (5), Francuzka Caroline Garcia (6), dwie Czeszki – Karolina Pliskova (7) i Petra Kvitova (8) oraz dwie Amerykanki – Venus Williams (9) i Madison Keys (10). Przypomnijmy, że tytułu broniła Muguruza, Woźniacka w tym roku wygrała wielkoszlemowy Australian Open, a Halep French Open na ziemnych kortach Rolanda Garrosa w Paryżu.

Nie od rzeczy jest wspomnieć, że Venus Williams wygrywała na na kortach All England Club pięciokrotnie, Kvitova dwukrotnie, a Stevens w ubiegłym roku wygrała wielkoszlemowy US Open. Jeśli dodamy do tego porażki byłych „jedynek” światowego rankingu Rosjanki Marii Szarapowej i Białorusinki Wiktorii Azarenki, czy nawet naszej Agnieszki Radwańskiej, finalistki Wimbledonu, to obraz zniszczeń w szeregach najwybitniejszych zawodniczek ostatniej dekady robi porażające wrażenie.

Sytuację ratuje obecność w ćwierćfinale Sereny Williams, największej gwiazdy kobiecego tenisa ostatnich dwóch dekad, siedmiokrotnej triumfatorki Wimbledonu 23-krotnej w turniejach Wielkiego Szlema, która wróciła na korty po urodzeniu dziecka i na wimbledońskiej trawie przypomina rywalkom, że 181. miejsce w rankingu WTA to skutek macierzyńskiego urlopu, a nie spadku formy. Przez pierwsze cztery rundy Serena przeszła jak burza nie tracąc nawet seta. W ćwierćfinale amerykańska gwiazda trafiła na Włoszkę Camilę Giorgi, w oprócz nich o półfinał zagrały: Słowaczka Dominika Cibulkova z Łotyszką Jeleną Ostapenko (mistrzyni French Open z 2017 roku), Holenderka Kiki Bertens z Niemką Julią Goerges oraz Rosjanka Daria Kasatkina z Polką w niemieckich barwach Angelique Kerber (mistrzyni Australian Open i US Open z 2016 roku).

Honoru polskiego tenisa w grze pojedynczej broni w Wimbledonie już tylko juniorka Iga Świątek, która w pierwszej rundzie juniorskiego turnieju trafiła na rozstawioną z numerem 1 Amerykankę Whitney Osuigwe i nieoczekiwanie pokonała wyżej notowaną rywalkę 2:6, 6:3, 6:3. W grze podwójnej po odpadnięciu Łukasza Kubota i Marcina Matkowskiego na placu boju została już tylko Alicja Rosolska. Polka i grająca z nią w duecie Amerykanka Abigail Spears awansowały do ćwierćfinału, w którym zmierzą się z najwyżej rozstawionymi w turnieju Węgierką Timeą Babos i Francuzką Kristiną Mladenović, triumfatorkami tegorocznego Australian Open i finalistkami Wimbledonu z 2014 roku.

 

Wimbledon 2018: Trawa gwiazdom już nie służy

W drugiej rundzie wielkoszlemowego Wimbledonu z turniejem pożegnały się cztery zawodniczki, które jeszcze niedawno rządziły w kobiecym tenisie. Ich porażki przyćmiła jednak niespodziewana klęska wiceliderki rankingu WTA Karoliny Woźniackiej.

 

Woźniacka w II rundzie przegrała z 30-letnią Rosjanką Jekatieriną Makarową 4:6, 6:1, 5:7, która największe sukcesy jak do tej pory odnosiła w grze podwójnej. Pogromczyni wiceliderki światowej listy tenisistek to złota medalistka w deblu z Rio de Janeiro oraz wielkoszlemowa mistrzyni French Open (2013), US Open (2014) i Wimbledonu (2014). Porażka z taką zawodniczką to nie wstyd, ale Makarowa w singlu jest obecnie klasyfikowana na 35. miejscu. Poza tym reprezentanta Danii polskiego pochodzenia po niedawnym zwycięstwie w turnieju w Eastbourne była uznawana za jedną z głównych faworytek imprezy na wimbledońskich trawnikach.

Polscy kibice już ostrzyli sobie apetyty na jej pojedynek w III rundzie z Agnieszką Radwańską. Niestety, do tego pojedynku nie dojdzie, poza tym krakowianka również nie awansowała do tej fazy turnieju, przegrywając z Czeszką Lucie Safarovą 5:7, 4:6. To w historii jej startów na wimbledońskiej trawie dopiero drugi przypadek, że nie przeszła drugiej rundy. Nasza najlepsza tenisistka odpadła z doborowym towarzystwie, bo oprócz niej i Woźniackiej w 1/32 finału „poległy” też dawne liderki światowej listy Białorusinka Wiktoria Azarenka (przegrała z Czeszką Karoliną Pliskovą) i Rosjanka Maria Szarapowa (ona uległa rodaczce Witaliji Diaczenko), zaś w pierwszej rundzie z turniejem pożegnały się trzy zawodniczki z aktualnego Top 10 rankingu WTA – Amerykanka Sloane Stephens (czwarta w zestawieniu), Ukrainka Jelena Switolina (piąta) i dwukrotna mistrzyni Wimbledonu Czeszka Petra Kvitiova, obecnie klasyfikowana na siódmym miejscu.

Nie zmienia to faktu, że po odpadnięciu Radwańskiej w grze pojedynczej nie mamy już żadnego reprezentanta, bowiem w pierwszej rundzie z turniejem pożegnali się Magda Linette i Hubert Hurkacz. Krakowianka zapowiedziała kolejna przerwę w startach i na korcie ponownie pojawi się dopiero w sierpniu na turniejach w USA.

W tej sytuacji pozostaje nam kibicować naszym deblistom. Na otwarcie turnieju wimbledońskiego Marcin Matkowski i grający z nim w parze Izraelczyk Jonathan Erlich pokonali po trzech tie-breakach francuski tandem Jonathan Eysseric i Hugo Nys 7:6 (5), 7:6 (4), 7:6 (8). Mecz trwał ponad dwie i pół godziny. W następnej rundzie Matkowski i Erlich zmierzą się z obrońcami tytułu Łukaszem Kubotem i Brazylijczykiem Marcelo Melo. Faworytami tej potyczki będą rzecz jasna wyżej sklasyfikowani w rankingu deblistów Kubot i Melo. Matkowski rywalizuje jeszcze w grze mieszanej i na początek czeka go potyczka z rodaczką Alicją Rosolską, która w czwartek ze swoją partnerką Amerykanką Abigail Spears przystąpiła też do rywalizacji deblistek.

Radwańska obroniła sześć meczboli

W meczu pierwszej rundy wielkoszlemowego Wimbledonu Agnieszka Radwańska po zaciętej walce pokonała sklasyfikowaną w rankingu WTA pod koniec drugiej setki 20-letnią Rumunką Eleną-Gabrielą Ruse 6:3, 4:6, 7:5. Pojedynek trwał dwie godziny i 40 minut.

 

Rozstawiona w turnieju z numerem 32 Radwańska w końcówce pojedynku była bliska pierwszego w historii swoich startów w Wimbledonie odpadnięcia w I rundzie. Polka utrzymała jednak nerwy na wodzy i obroniła aż sześć piłek meczowych. Te męczarnie naszej najlepszej tenisistki były trochę zaskakujące, bo w swoim jedynym przez wimbledońską imprezą występie w Eastbourne zaprezentował obiecującą formę, dochodząc aż do półfinału. Wcześniej przez ponad dwa miesiące pauzowała z powodu kłopotów z kręgosłupem. W Eastbourne w półfinale Radwańska wytrzymała trudy trzysetowego meczu z potężnie zbudowaną 20-letnia Białorusinką Aryną Sabalenką. Elena-Gabriela Ruse do głównej drabinki turnieju w Wimbledonie musiała przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje. Cztery lata temu Rumunka osiągnęła tu półfinał juniorskich zmagań, więc grać na trawie potrafi. W starciu z Polka zgubił ją chyba brak doświadczenia, bo po tym jak w dziesiątym gemie nie wykorzystała aż sześciu piłek meczowych, w dwóch kolejnych już się nie pozbierała i po dwóch godzinach i 40 minutach walki zeszła z kortu pokonana.

Radwańska odetchnęła z ulgą, bo w swoich trzynastu startach w Wimbledonie jeszcze nigdy nie przegrała w pierwszej rundzie, a tym razem była tego naprawdę bardzo bliska. „Czuję się, jakbym dzisiaj obroniła setki piłek meczowych. Oczywiście, lepiej byłoby zagrać krótszy mecz, w dwóch setach, niż spędzić po raz kolejny trzy godziny na korcie, ale ważne, że wygrałam. Warunki na korcie były trudne, mocno wiało, ale takie mecze są ciężkie dla obu stron,. Trzeba mieć też odrobinę szczęścia, którego ja tu praktycznie nie miałam przy netach i challenge’ach, ale dobrze że przy piłkach meczowych szczęście do mnie wróciło” – oceniła swój występ Radwańska.

Krakowianka w drugiej rundzie zmierzy się z niżej od siebie notowaną w rankingu Czeszką Lucie Safarovą (WTA 66), która w swoim pierwszym meczu wyeliminowała Ukrainkę Katerynę Bondarenko (79. WTA) 6:4, 6:4. Niestety, z czeską tenisistką Radwańska ma ujemny bilans bezpośrednich spotkań, bo z pięciu ich pojedynków wygrała tylko jeden, a zatem tym razem to nie ona będzie faworytką.

W pierwszej rundzie nie poszczęściło się natomiast naszej męskiej rakiecie numer 1 Hubertowi Hurkaczowi. Najwyżej sklasyfikowany na światowej liście polski tenisista do głównej drabinki Wimbledonu dostał się z kwalifikacji jako „szczęśliwy przegrany”. W swoim debiutanckim występie na wimbledońskich trawnikach przegrał jednak z Australijczykiem Bernardem Tomicem 4:6, 2:6, 6:7(2).

Odrodzenie Agnieszki Radwańskiej

Na trawiastych kortach w Eastbourne Agnieszka Radwańska dotarła do półfinału po wygranej z mistrzynią French Open z 2017 roku Łotyszką Jeleną Ostapenko. Tak daleko w turnieju Polka nie zaszła od sierpnia ub. roku.

 

Występ Radwańskiej w Eastbourne do ostatniej chwili nie był pewny. Przed tygodniem z powodów zdrowotnych wycofała się z imprezy WTA Tour na Majorce. Jasne było, że priorytetem krakowianki jest Wimbledon i w kontekście wielkiego szlema nie mogło być mowy o jakimkolwiek ryzyku. Ostatecznie jednak w turnieju Nature Valley International (pula nagród 917 tys. dolarów) wzięła udział. Jej wyniki, zważywszy na ponad dwumiesięczną przerwę w startach, są rewelacyjne. W pierwszej rundzie wyeliminowała wyżej od niej klasyfikowaną w rankingu WTA Węgierkę Timeę Babos 6:3, 6:1. Jej kolejną rywalka była reprezentująca Australię Daria Gawriłowa, z którą Polka wyrównała rachunki za ubiegłoroczna porażkę w turnieju w New Haven. Musiał jednak stoczyć z nią zacięty trzysetowy pojedynek, który wygrała 5:7, 7:6, 6:0. W kolejnej rundzie przeciwniczką Radwańskiej miała być Petra Kvitova, ale czeska tenisistka oddała mecz walkowerem z powodu kontuzji. Dla Polki był to dar losu, bo Kvitova to zawodniczka z pierwszej dziesiątki rankingu WTA i po trzygodzinnej walce z Gawriłową pewnie nie dałaby rady nawiązać z nią walki.

W ćwierćfinale Radwańską czekała jednak potyczka z rywalka nie mniej wymagającą. 20-letnia Łotyszka Jelena Ostapenko jest obecnie klasyfikowana na 12. miejscu światowej listy, ale to triumfatorka ubiegłorocznego wielkoszlemowego French Open. Polka wygrała z nią jednak 6:2, 7:5 i po raz pierwszy od 10 miesięcy awansowała do półfinału turnieju. Jej rywalką będzie Białorusinka Aryna Sabalenka.