Głos lewicy

Byliśmy świetnie  oceniani na świecie

– Za rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej byliśmy świetnie oceniani na świecie. Prezydent Aleksander Kwaśniewski podpisał traktat akcesyjny z NATO, a za naszych rządów Polska weszła do Unii Europejskiej – powiedział w rozmowie red. Grzegorzem Łaguną na antenie Superstacji, szef SLD Włodzimierz Czarzasty. – Jeśli chodzi o ówczesną politykę zagraniczną dałbym piątkę z plusem i uważam, że mądre państwo powinno bez względu na to jaką ma opozycję i jakich ma rządzących politykę zagraniczną powinno mieć opartą na konsensusie – dodał.
– Nikt nie powinien mieć wątpliwości co do zachowania SLD wobec działań PiS-u przeciwko Sądowi Najwyższemu. Sojusz Lewicy Demokratycznej jednoznacznie krytykował zmiany dokonywane obecnie w sądownictwie, a ja wielokrotnie mówiłem, że prezydentowi Dudzie należy się Trybunał Stanu – podkreślił Czarzasty. – Konstytucja i prawo przez ten rząd jest łamane – zaznaczył przewodniczący Sojuszu.

 

List otwarty do prezesa Kaczyńskiego

Napisali go Tomasz Trela i Małgorzata Moskwa-Wodnicka z SLD:
Podczas otwartego spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim, które miało miejsce w Łodzi w ostatni czwartek, doszło do haniebnego i karygodnego zachowania ze strony sympatyków Prawa i Sprawiedliwości. Jedna z uczestniczek, chcąc w sposób pokojowy wyrazić swój sprzeciw wobec polityki rządu i premiera, wyjęła symboliczną „czerwoną kartkę” i spokojnie stojąc uniosła ją w górę. W tym momencie została potraktowana w skandaliczny sposób: dwaj uczestnicy spotkania, stosując przemoc fizyczną, złapali ją za ręce i siłą wyprowadzili ze spotkania. Oburzające jest także to, że biernym obserwatorem zajścia był radny Prawa i Sprawiedliwości Kamil Jeziorski, stojący w bezpośrednim sąsiedztwie kobiety. Nie zareagował w żaden sposób, ani słowem, ani gestem nie próbując zatrzymać napastników.
Zachowanie agresywnych sympatyków Pana partii jest nie tylko haniebne, nieetyczne i szokujące, ale co więcej, stanowi jawne naruszenie prawa. Stosowanie przemocy wobec kobiety przez innych uczestników spotkania niewątpliwie stanowiło naruszenie jej nietykalności cielesnej i może tym samym wypełniać znamiona przestępstwa. Było ponadto naruszeniem konstytucyjnych wolności i praw uczestniczki otwartego spotkania: wolności wypowiedzi, prawa do uczestniczenia w zgromadzeniach, jej wolności osobistej.
Podróżując po Polsce mówi Pan wiele o jednej Polsce, o jedności Polaków. W świetle opisanego wydarzenia i braku jakiejkolwiek reakcji ze strony Pana, radnego Kamila Jeziorskiego, czy jakiegokolwiek innego uczestnika spotkania na stosowanie przemocy i siły wobec kobiety, po raz kolejny przekonujemy się, że to są jedynie puste frazesy.
Czy zamierza Pan tolerować takie zachowania? Czy jednak stanie Pan po stronie wolności od przemocy, wolności słowa, wolności zgromadzeń? Po stronie kobiety szarpanej i popychanej przez Pana zwolenników? Zachowa się Pan godniej niż radny Kamil Jeziorski, reagując na to, co się stało?
Ma Pan ku temu szansę. Wzywamy bowiem Pana do przeproszenia pokrzywdzonej uczestniczki spotkania i do nakłonienia do tego samego radnego Kamila Jeziorskiego, za jego niegodną bierność. Wzywamy do ustalenia winnych – udzielimy w tym celu niezbędnej pomocy, wskażemy, gdzie znaleźć można nagranie zajścia, jest ono bowiem dostępne publicznie. Jeżeli okaże się, że sprawcami byli członkowie Pana partii – wzywamy do wyciągnięcia wobec nich statutowych konsekwencji. W przeciwnym razie potwierdzi Pan, że wolność słowa, wolność zgromadzeń, szacunek do odmiennych podglądów i postaw, a także szacunek do kobiet i sprzeciw wobec przemocy nie są dla Pana niczym więcej, jak tylko czczymi hasełkami i powtarzanym bez wiary i przekonania pustosłowiem.

Głos lewicy

Można było?

– Pojawiają się głosy, że skoro ustawę o IPN można było zmienić w ciągu 10 godzin to można także zmienić ustawy o sądach – mówi Bogusław Liberadzki w rozmowie z portalem Interia.pl

Gdyby doszło do rozpatrywania sprawy polskiej praworządności w Trybunale i polski rząd przegrałby, na nasz kraj mogą zostać także nałożone kary finansowe za łamanie prawa.

Konsekwencją może być także nieuznawanie orzeczeń polskich sądów. To groźne zwłaszcza w przypadku transgranicznych spraw, na styku np. Polska-Niemcy czy Polska-Czechy. Może okazać się, że instytucje europejskie będą honorować orzeczenia sądów niemieckich pomijając polskie, co ma duże znaczenie dla Polaków, ponieważ chodzi w tym przypadku także o ludzkie tragedie – podkreśla wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

 

Rząd musi zrozumieć

W interesie Polski, rząd zapewne to rozumie, jest jak najszybsze zakończenie „grillowania” naszego kraju – powiedział Bogusław Liberadzki na antenie Polskiego Radia 24.

– Jest dużo objawów, które nakazują się zastanowić, czy Polska nie łamie praworządności – komentował Bogusław Liberadzki. – Wielokrotnie podkreślałem jednak, że polski rząd reagował na dotychczasowe zastrzeżenia, formułowane przez Komisję Europejską. Pytanie, czy reagował wystarczająco mocno – dodawał wiceszef PE.

Zdaniem Bogusława Liberadzkiego, to dobrze, że kwestią praworządności w Polsce zajmą się teraz unijni ministrowie.

– Dobrze, że ta sprawa przeszła z Komisji Europejskiej do Rady Unii Europejskiej. To będzie ocena państwa przez inne państwa. To bardziej naturalne środowisko niż administracyjno-biurokratyczne środowisko Komisji Europejskiej – mówił polityk SLD.

 

Nie minęło tysiąc lat

– Jak te przepisy były wprowadzane to Sojusz Lewicy Demokratycznej mówił, że te przepisy będą wycofywane. Nie minęło tysiąc lat i przepisy są zmieniane. Głupie przepisy trzeba zmieniać – stwierdził Włodzimierz Czarzasty, również w Polskim Radiu 24.

Przewodniczący SLD zapytany o intencje ustawodawcy, czyli o próbę stworzenia przez rząd odpowiednich narzędzi do walki z zakłamywaniem historii np. poprzez powszechne stosowanie takich stwierdzeń jak „polskie obozy koncentracyjne” stwierdził, że tylko pogorszono sprawę.

– Dzięki tej bzdurnej ustawie, z której na szczęście częściowo polski rząd się wycofuje, takie słownictwo zostało wprowadzone w przeciągu pół roku tysiąc razy częściej niż było wprowadzane wcześniej – powiedział Czarzasty. Dodał także, że „za PiS-u nie jest robione nic w tej sprawie, bo przepisy, które wprowadzają muszą być wycofane”.

 

Nie damy się wyeliminować

Liderzy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Unii Europejskich Demokratów sprzeciwiają się planowanym przez PiS zmianom w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Podczas konferencji prasowej w Sejmie zapowiedzieli też gotowość wspólnego startu w wyborach do PE w przyszłym roku.

– Lansowana przez PiS zmiana w ordynacji wyborczej do Europarlamentu w swoich założeniach będzie promowała utworzenie w Polsce dwóch silnych bloków – ocenił Włodzimierz Czarzasty.

– Proponowana nowelizacja może wyeliminować znaczne grupy społeczne, w tym część polskiej lewicy, lewicy myślącej o Unii Europejskiej pozytywnie, tolerancyjnej, otwartej na wiele wartości, które przez PiS są codziennie łamane – podkreślił lider SLD.

– W Polsce jest 70 proc. ludzi nastawionych pozytywnie do Unii Europejskiej, a przy tej ordynacji wyborczej PiS może wprowadzić 70 proc. eurodeputowanych, którzy są w stosunku do Unii sceptyczni – stwierdził Czarzasty.

– W momencie ograniczania demokracji, próby tworzenia dwóch bloków, próby eliminowania wartości i ludzi, którzy reprezentują te wartości SLD jest w stanie wejść w każdą rozsądną, proeuropejską koalicję, byle nie wprowadzić do europarlamentu 70 proc. ludzi eurosceptycznie myślących – zapowiedział.

Koalicja SLD – Lewica Razem

W poniedziałek 18 czerwca 2018 roku doszło do bezprecedensowego, z punktu widzenia udziału różnych nurtów lewicy, spotkania, które zapoczątkowuje budowę demokratycznej, partnerskiej koalicji na najbliższe wybory samorządowe i europejskie, z perspektywą na parlamentarne i prezydenckie.

 

Ruch ten przypomina wydarzenie o podobnym charakterze z dnia 9 lipca 1991 roku. Wówczas podjęto decyzję o utworzeniu działającej przez kilka lat koalicji – Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Głównymi jej podmiotami od momentu powstania były partie: Polska Partia Socjalistyczna (PPS), Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej (SdRP) oraz organizacje społeczne i związki zawodowe: Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ), Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej (ZSMP), Demokratyczna Unia Kobiet, Komitet Obrony Bezrobotnych i organizacje lokalne.
Ówczesne SLD było strukturą demokratyczną. W ciągu kilku lat uległo rozszerzeniu o nowopowstające partie i organizacje lewicowe i postępowe. W roku 1997 liczyło 33 podmioty. W roku 1999 koalicja przekształciła się w partię polityczną SLD. Kilka ugrupowań, m.in. PPS nie skorzystało z oferty samolikwidacji i wejścia w struktury nowej partii. Ta przez 15 lat odgrywała znaczącą, choć jednocześnie słabnącą w ostatnim okresie rolę, na polskiej scenie politycznej.
Przypomnienie tych faktów jest o tyle ważne, że przybliża nam doświadczenia, które polska lewica, jako całość zdobywała w okresie od początku transformacji ustrojowej rozpoczętej w roku 1990.
Podpisane porozumienie zapowiada powołanie Koalicyjnego Komitetu Wyborczego SLD – Lewica Razem. Komitet ma perspektywę przynajmniej kilkuletnią: w roku 2018 – wybory samorządowe, w roku 2019 – wybory europejskie i parlamentarne, a w roku 2020 – wybory prezydenckie.
Na tle tych informacji rodzi się pytanie, czy polska lewica wyczerpała swoje możliwości i siły pozwalające rządzić krajem, lub uczestniczyć w układzie większej koalicji w rządzeniu. Celem każdej partii politycznej jest bowiem sprawowanie władzy i zmienianie rzeczywistości w oparciu o swoje wartości ideowe i program działania.
Na pewno mamy dziś do czynienia z próbą ograniczenia degradacji wartości lewicowych i roztopieniu się ich w neoliberalnej papce, która podawana jest każdego dnia obywatelom przez usłużne media. Na pewno mamy do czynienia z podjęciem walki o nowy kształt sceny politycznej zapewniającej minimum demokracji i realizowania praw obywatelskich. W ostatnich latach było wyraźne dążenie do stworzenia dwubiegunowej sceny politycznej, na której rozgrywkę przed nieświadomą publicznością toczyli chłopcy z tego samego podwórka. Wejście odnowionej, zjednoczonej lewicy to nowy element na tym boisku. Jeśli będzie ona w stanie zachować własną tożsamość i wyznaczone cele, to ma szansę znaleźć sobie dobre miejsce i wpływać na rozwój kraju wg swoich wartości.
W ostatnich latach znaczna część lewicy przemawiała głosem środowisk realizujących liberalną wersję demokracji i neoliberalną wersję gospodarki. Realizowała tym samym nie swój program, roztapiając się w ogólnym samozadowoleniu elit posierpniowych. Porażka w wyborach parlamentarnych w 2015 roku była poważnym ostrzeżeniem, które, jak można sądzić, zostało właściwie zrozumiane. Wcześniej było wiele ostrzeżeń ze strony m.in. środowisk socjalistycznych, które nie akceptowały tej drogi rozwoju, którą wybrano wbrew zapisom Konstytucji z 1997 roku, wyłącznie w myśl interesów korporacji i banków. Socjaliści, co trzeba przypomnieć, mówili o zapisie konstytucyjnym dotyczącym sprawiedliwości społecznej i społecznej gospodarki rynkowej. Wbrew temu na całego szedł program powszechnej prywatyzacji i ograniczenie zdobyczy socjalnych ludzi pracy.
Ostatnią szansą na zrozumienie przez lewicę swojej unikalnej w obecnych warunkach roli był II Kongres Lewicy zorganizowany jesienią 2016 roku, który przyjął uchwałę stawiającą jasno powinności lewicy wobec świata pracy i kierunków rozwoju kraju. Czytamy w niej m.in.: „Współczesna polska i międzynarodowa lewica właściwie rozumie zachodzące na naszych oczach zjawiska i procesy, ale powinna wypracować racjonalne propozycje teoretyczne i programowe ws. modernizacji i rozwoju – w myśl wyznawanych wartości ideowych. Idee wypływające z zasad dobra człowieka i sprawiedliwości społecznej mają prawo do istnienia na równi z innymi, konkurencyjnymi systemami wartości. Lewica powinna zdecydowanie i nieprzerwanie walczyć o urzeczywistnienie wyznawanych zasad”.
To, że w gronie partii i organizacji, które podpisały deklarację Koalicji SLD – Lewica Razem stanęli wszyscy uczestnicy II Kongresu Lewicy świadczy, że jego uchwały i postanowienia żyją w myśli politycznej lewicy. Ważne jest aby tę myśl rozwijać, budować na niej założenia programowe będące alternatywą dla neoliberalnej i konserwatywnej prawicy, która zawładnęła Polską.

Głos lewicy

Jurgiel poleciał za całokształt

– Wierzę, że rolnicy wypowiedzą wyborcze posłuszeństwo PiS-owi, bo w ostatnich wyborach niestety dali się nabrać na różne obietnice – mówił w Poranku Radio TOK FM Jerzy Wenderlich z SLD.
Szef resortu rolnictwa Krzysztof Jurgiel zrezygnował ze stanowiska. Za oficjalny powód podano względy osobiste. Wiceprzewodniczący SLD, Jerzy Wenderlich widzi to jednak inaczej.
– Poleciał – można powiedzieć – za całokształt. Nie tylko za świnie. Poleciał za konie [stadniny w Janowie – red.], za to, że przyhamował, albo w ogóle wyeliminował obrót ziemią, co plącze rolnikom ręce w ich działalności – mówił polityk Sojuszu.

Platforma nie ma zdolności koalicyjnej

– Pokazaliśmy dzisiaj zdolność koalicyjną – powiedział na antenie polsatnews.pl Włodzimierz Czarzasty. Szef SLD poinformował, że do lewicowej koalicji dołączy w najbliższym czasie kolejnych 10 podmiotów.
Włodzimierz Czarzasty odniósł się do zapowiedzi Platformy Obywatelskiej, że to właśnie ta partia będzie tworzyła wielką koalicję, która doprowadzi do odebrania władzy Prawu i Sprawiedliwości.
– Chciałem powiedzieć: Platforma nie ma zdolności koalicyjnej. PO, która mówi, że jednoczy cała opozycję, współpracuje tylko i wyłącznie z Nowoczesną. Nikt z Platformą nie chce współpracować – mówił Czarzasty. – Nikt poza Nowoczesną – dodał.
Polityk podkreślał, że swoją drogą – a więc nie z Platformą Obywatelską – idą Polskie Stronnictwo Ludowe, partia Razem i inne formacje, w tym Zieloni. – To mnie denerwuje, dlatego chciałem to wylać. Mówienie czegoś takiego: kto nie z nami, ten z PiS-em, to mówienie do wszystkich partii poza Nowoczesną. Nie zgadzam się z tą logiką. Z Platformą nikt poza Nowoczesną nie chce współpracować – powtórzył lider SLD.

 

Wizyta ostatniej szansy

– Ta wizyta wydaje się być swego rodzaju wizytą ostatniej szansy przed dwoma ważnymi wydarzeniami przed nami – mówił o przylocie Fransa Timmermansa do Polski Bogusław Liberadzki.
Według gościa audycji „Sygnały dnia”, napięta sytuacja między Komisją Europejską a polskim rządem może spowodować niebezpieczne konsekwencje. – Znaleźliśmy się w sytuacji niezbyt wygodnej dla obu stron, dlatego gdzieś tam padła wypowiedź polskiego rządu „więcej ustępstw nie będzie”. Kolegium Komisji Europejskiej jednomyślnie wypowiedziało się – praworządność powinna być kryterium przy wypłacaniu środków wieloletnich ram finansowym 2021-2027, a to w tym momencie zaczyna być bardzo niebezpieczne – ocenił Liberadzki.
Według wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Frans Timmermans przyjeżdża do Warszawy w dobrej wierze. – Jego intencje są jak najbardziej szczere – powiedział.
Dopytywany o możliwe rozbieżności celów pomiędzy przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckerem a Fransem Timmermansem, Liberadzki nie pozostawił wątpliwości, że obaj politycy grają do jednej bramki. – Panowie działają razem. Zazwyczaj jest tak, że jeden z nich spełnia funkcję dobrego policjanta. Nie ma między nimi rozdźwięku. Może być jedynie różnica zdań, że pan Juncker mówi „spróbujmy jeszcze raz”, a więc on (Timmermans – przyp.red.) próbuje jeszcze raz. On nie przyjeżdża dekoracyjnie – zaznaczył wiceprzewodniczący SLD.

Głos lewicy

Będzie pozew

Wszystkie poświadczenia o dostępie do informacji niejawnych powinny być zweryfikowane. Skoro w przypadku posła Pięty popełniono błąd, a wydaje mi się, że popełniono, to mogło się to zdarzyć w przypadku każdego innego posła, który zasiada w tej komisji ds. służb specjalnych – powiedział Andrzej Rozenek w programie „Tak czy Nie”, komentując zamieszanie wokół romansu posła Pięty, który do wczoraj był członkiem sejmowej komisji nadzorującej służby specjalne.
Polityk SLD podkreślił, że „każde poważne państwo na świecie chroni swoje tajemnice”. – Szczególnie jeśli chodzi o komisję ds. służb specjalnych nie powinno być żadnych żartów i żadnego pola na jakieś niedociągnięcia, czy nieprzestrzeganie procedur, bo te procedury mogą czasem uratować komuś życie, a nieprzestrzeganie może komuś życie odebrać – argumentował.
Rozenek przypomniał skutki opublikowania raportu Antoniego Macierewicza. – W wyniku opublikowania tego raportu śmierć poniosło kilkanaście osób. To są fakty – stwierdził polityk SLD podkreślając, że „nie ma państwa na świecie, które ujawnia listy swoich agentów; poza Polską”.
W trakcie programu, rozmówca Andrzeja Rozenka – Adrian Stankowski z dziennika „Gazeta Polska Codziennie” porównał służby działające w PRL do gestapo. – Myślę, że wyląduje pan w sądzie za to, co pan powiedział. Życzę tego panu i będzie musiał pan przepraszać za to co pan powiedział – natychmiast ripostował Rozenek.

 

Dobre wieści  dla polskich przewoźników

Na forum Komisji Transportu 4 czerwca 2018 r. odbyło się głosowanie nad raportem Pani Poseł Merji Kyllönen:

Wymogi w zakresie egzekwowania prawa oraz szczegółowe zasady dotyczące delegowania kierowców w sektorze transportu drogowego”. W jego trakcie posłowie 27 głosami do 21 zagłosowali za przyjęciem kompromisu wyłączającego z delegowania transport międzynarodowy.
W trakcie prac nad ostatecznym kształtem przepisów będziemy bronić interesów naszych przewoźników, ponieważ jesteśmy przekonani, że kierowca ciężarówki czy autobusu wykonujący międzynarodowe przewozy, nie jest pracownikiem oddelegowanym zgodnie z charakterem jego pracy.
Przypominamy, iż na wniosek prof. Bogusława Liberadzkiego, członka Komisji Transportu i Turystyki PE postanowiono, że dyskusja o kierowcach ciężarówek i transporcie międzynarodowym została wyłączona z dyrektywy o pracownikach delegowanych i będzie przeprowadzona oraz głosowana oddzielnie.

 

Trzeba uruchomić wszystkie polskie siły

– Przypominam wszystkim, że ten budżet nie został jeszcze przyjęty. W związku z tym powinny zdarzyć się następujące rzeczy, po pierwsze eurodeputowani powinni wrócić do tradycji spotkań wszystkich posłów do Parlamentu Europejskiego bez względu na przynależność klubową i wspólnie myśleć o interesie naszego kraju – powiedział Włodzimierz Czarzasty w programie „Bez Retuszu”.
– Premier Mateusz Morawiecki powinien w trybie pilnym spotkać się z komisarz Elżbietą Bieńkowską i powinno mieć to miejsce przed jego lipcowym wystąpieniu w debacie Parlamentu Europejskiego o przyszłości Unii Europejskiej – oświadczył przewodniczący SLD.
– Premier powinien uruchomić wszystkie polskie siły, aby nasz kraj otrzymał z Unii Europejskiej jak najwięcej pieniędzy – ocenił Czarzasty.

Głos lewicy

Tłusty wyjęty z kontekstu

W związku z pojawiającymi się w mediach wyrwanymi z kontekstu fragmentami moich wypowiedzi w Studio Polska w dniu 26 maja, informuję co następuje: przede wszystkim prawicowe media eksponują z mojej wypowiedzi jedno jedyne zdanie:” Niech tłusty pofatyguje się na kolanach”. Miałaby to być ilustracja mojego wrogiego stosunku do Kościoła i, w domyśle, wiernych. Oświadczam, że to manipulacja. Pełna moja wypowiedź w dyskusji wyglądała następująco:

W odpowiedzi na zapewnienia Pana Borowskiego, że PiS przeznaczył duże sumy na pomoc ubogim zauważyłem, że tę działalność popierałbym: „Gdyby (rząd) równolegle nie robił prawie tyle samo dla Rydzyka i dla Kościoła to byłoby dla niepełnosprawnych. Jak można napychać temu tłustemu mnichowi kieszenie?” W polskiej kulturze krytyka opasłych i chciwych mnichów ma bogatą tradycję, żeby wspomnieć choćby o słynnej Monachomachii biskupa Ignacego Krasickiego. W studio, mimo histerycznej reakcji części widowni dodałem: „ Jego (o. Rydzyka) pazerność nie zna granic. Na klęczkach powinien iść do niepełnosprawnych i przeprosić za swoją pazerność.” Potem wyjaśniłem, że: „Znam dobrze encykliki Jana Pawła II i społeczną doktrynę Kościoła i chce powiedzieć, że Kościół w Polsce jest Kościołem schizmatycznym, który w ogóle sabotuje swojego papieża, który jest barbarzyński, dąży do dóbr materialnych, grzeszy grzechem pychy i braku skromności. To jest moje zdanie o kościele, osoby świeckiej. Nie mam nic do wiary, uważam, że wiara może być szlachetna” – napisał na swoim profilu fejsbukowym Piotr Ikonowicz.

 

Nierefundowane

Mam wśród bliskich rodzinę, która opiekuję się chorym dzieckiem, które praktycznie cały czas przebywa w szpitalu. Mama, która heroicznie się tym dzieckiem zajmuje i przebywa praktycznie cały czas w szpitalu musi płacić za hotel, który jest przy tej placówce służby zdrowia – mówiła Katarzyna Piekarska na w programie „Szpile” antenie „Superstacji”Nikt tego przecież nie refunduje – dodała.

– W nowym systemie oświaty dzieci niepełnosprawne nie mają chodzić do szkoły, dla nich jest tylko kształcenie indywidualne w domu. A dla tych dzieci niepełnosprawnych to niezwykle ważne jest, aby miały kontakt ze szkołą – oceniła polityczka SLD. – To wszystko jest straszne – podsumowała.

 

SLD ma czystą kartę

– Bez względu na to, kto w jakiej partii jest, to sytuacja jest taka – wiele świństw, złodziejstw i na końcu morderstwo działo się w Warszawie. Nie wierzę w to, że nikt o tym nie wiedział. Wszyscy o tym wiedzieli. To była tzw. tajemnica poliszynela. W tej sprawie odpowiedzialnych trzeba znaleźć i trzeba ukarać – mówił odnosząc się do tzw. „dzikiej reprywatyzacji” Włodzimierz Czarzasty.
Przewodniczący SLD podkreślił na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia, że ws. reprywatyzacji warszawskiej jego partia ma „wyjątkowo czystą kartę”. – Choć współrządziliśmy Warszawą, zawsze mieliśmy radnych Warszawie, że nigdy nie byliśmy w tej sprawie atakowani. Jak był czas zgłaszaliśmy do prokuratury rzeczy związane z reprywatyzacją, które nam się nie podobały. Jak był czas zgłaszaliśmy również ustawy dotyczące reprywatyzacji, bądź uchwały do rady miasta – powiedział Czarzasty.

 

Cztery postulaty

– „Pakt solidarnościowy” zawiera cztery postulaty na rzecz osób niepełnosprawnych, do których spełnienia zobowiązują się wszystkie partie opozycyjne. Są to: wprowadzenie comiesięcznego dodatku rehabilitacyjnego w wysokości 500 zł dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji, reforma systemu orzecznictwa o niepełnosprawności, wyrównanie — zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego — świadczeń dla różnych grup osób niepełnosprawnych oraz zagwarantowanie realnego i najszerszego dostępu osób z niepełnosprawnościami do obiektów użyteczności publicznej – powiedział Marcin Kulasek w wywiadzie dla „Gazety Olsztyńskiej”.

Głos lewicy

Odpowiedzialny lider

Oto fragment rozmowy z Włodzimierzem Czarzastym na antenie TOK Fm:

Robert Mazurek: To pan opowiadał cały czas, że SLD, będzie szło do sejmików samo…
Włodzimierz Czarzasty: ..i idzie.

… i w najważniejszych miastach na pewno samo będzie miało swoje listy.
Tak jest.

Lublin chyba nie jest w takim razie ważnym miastem, skoro sam pan powiedział przed chwilą, że nie idziecie tam z listą Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Ale proszę pana, jeżeli jest taka sytuacja, że się partie opozycyjne dogadują i żadna z nich nie wystawia swojej listy, jest jeden komitet, to ja po prostu nie tracąc swojej podmiotowości na równoprawnych, powtarzam równoprawnych, a nie psich zasadach – takich, że masz to zrobić, a jak tego nie zrobisz, to jesteś zły i wynoś się – wchodzę, bo jestem poważnym facetem.

Dobrze, to ja chciałbym tylko wspomnieć, że jak pan tak bardzo często wspominał o tej podmiotowości SLD, w tym czasie wam w sondażach urosło. No i co się stało? Ja wczoraj słyszę pana w radiu, gdzie pan mówi, że uznaje Grzegorza Schetynę za lidera opozycji w Polsce. No to jest hołd lenny!
Nie, nie.

Pamięta pan Sejm galicyjski 1866 roku? Jak było – „przy tobie najjaśniejszy panie stoimy i stać chcemy”?
Proszę pana, bardzo dobrze, że pan to powiedział. Bo ja to powiedziałem w określonym kontekście i to powtórzę. Lider największej partii opozycyjnej powinien czuć się bardziej odpowiedzialny za opozycję. To znaczy: powinien dzwonić, powinien się komunikować, powinien ustalać. To było w kontekście sytuacji w telewizji publicznej, bo pan Szczerba rok temu w telewizji publicznej został z niej wyrzucony.

Niech pan zostawi pana Szczerbę w spokoju.
Ale niech pan posłucha – zadzwoniono wtedy do nas, ustaliliśmy jakąś strategię. W tej chwili jeżeli wszyscy mają nas w nosie – mówię o panu Schetynie i opozycji – a potem nam zakazują czegokolwiek, tak nie będzie. Jeżeli pan Schetyna jest szefem największej partii opozycyjnej, to ja uznaję, że on powinien proponować określone rozwiązania. Nie proponuje, to tyle.

Mało tego, ale pan mówi, że za rok w wyborach do Sejmu oczywiście, że możecie iść z listą wspólną z PO, wszyscy razem.
Ale mogę skończyć? W kontekście takim: jeżeli będą w przyszłym roku okręgi trzymandatowe, tak jak było zagrożenie w okręgach do sejmików, nie widzę innego rozwiązania rozsądnego, jak zjednoczenie w tej sprawie opozycji i wystawienie wspólnych list. Trzymandatowe.

Raczkujący

Czy znane jest wam pojęcie „raczkująca klasa średnia”. Tak wzruszająco określają obrońcy dochodów 20 000 zł. miesięcznie przed opodatkowaniem, ludzi zarabiających 20 i więcej tysięcy. Jak wiadomo raczkowanie kojarzy się z kimś bezbronnym, niemowlęciem. Czy znacie kogoś kto przytula co miesiąc 20 tysi i wciąż raczkuje? – zżyma się na Facebooku Piotr Ikonowicz. – „Raczkująca klasa średnia” jeździ wielkimi samochodami i strasznie pędzi. Kiedy na jej drodze znajdzie się jakiś dużo tańszy samochód, który przestrzega ograniczeń prędkości, to raczkująca klasa średnia na niego gniewnie trąbi, podjeżdża, a nierzadko i klnie.

 

Rozdzielić ich!
Wszyscy się zgadzamy, że reforma sądownictwa jest potrzebna, ale reforma a nie przejęcie sądownictwa – ocenił Marcin Kulasek w programie „Minęła Dwudziesta”.
– Nie może być takiej sytuacji w państwie prawa, iż minister sprawiedliwości kogokolwiek przymusza. Szef resortu sprawiedliwości nie może być jednocześnie prokuratorem generalnym, jak będziemy mieli wpływ na rządzenie rozdzielimy od siebie te dwie funkcje – oświadczył sekretarz generalny SLD.

Głos lewicy

Nie przepraszać za to, że się żyje!

Portal NaTemat porozmawiał z Andrzejem Rozenkiem. Oto fragment wywiadu:

Natemat: Skoro mowa o kierownictwie… Podoba się panu ten specyficzny, buńczuczny styl przewodniczącego Czarzastego?
Andrzej Rozenek: Na to trzeba spojrzeć przez pryzmat lat chowania głowy w piasek przez SLD. Sojusz długo był partią, której inni mówili, czego to jej niby nie wolno robić. A przecież SLD jest równoprawnym uczestnikiem gry politycznej. I dość z pouczaniem! Ja się w pełni identyfikuję z tym, co robi Włodzimierz Czarzasty. SLD będzie silną lewicą, ale tylko wtedy, gdy nie będzie się wszystkim dookoła kłaniał i przepraszał, że żyje.

Coraz głośniej mówi się, że SLD żyje dziś głównie po to, by wyborców podbierać nie tyle aktualnej opozycji parlamentarnej, a Prawu i Sprawiedliwości i innym, których można opisać jako „socjalistyczną prawicę”.
Z punktu widzenia dobra Polski byłoby świetnie, gdyby elektorat po PiS przejęło właśnie SLD. Przecież nie wolno winić elektoratu za to, co robi partia. Winić powinniśmy tylko konkretne osoby, które odpowiadały za konkretną działalność. Wyborcy, którzy dali się oczarować ich obietnicami, prędzej czy później przejrzą na oczy. To więc naturalne, że się do tego elektoratu uśmiechamy. I mówimy im o tym, że sprawy społeczne dla SLD również są bardzo istotne i te wszystkie najważniejsze prospołeczne reformy za naszych rządów utrzymamy.
Jednak zwracamy też uwagę, że różnimy się znacząco z PiS w wielu innych sprawach. Na przykład takich, jak podejście do Unii Europejskiej. W przeciwieństwie do PiS chcemy, by Polska w niej pozostała. Różnimy się w kwestii praworządności. SLD uważa, że prawa trzeba bezwzględnie przestrzegać. Różnimy się oczywiście także w kwestiach światopoglądowych. My jesteśmy za prawdziwym rozdziałem państwa i Kościoła. Nikogo więc nie powinny dziwić ruchy PiS-owskiego elektoratu w kierunku SLD.

POPiS precz!

Z kolei Konrad Piasecki wziął na spytki Włodzimierza Czarzastego:

Konrad Piasecki: Ale to nie jest tak, że pan jest wpisany w taki makiaweliczny nieco plan osłabiania opozycji, stawiania na jej rozdrobnienie i tracenie przez nią głosów w ten sposób.
Włodzimierz Czarzasty: Ale jaja! Ale dlaczego pan myśli, że Polska musi być podzielona na PO i na PiS?
Ja nie mówię, że ona musi być podzielona na PO i na PiS. Myślę, że PiS-owi bardzo podoba się to, że na opozycji jest i PO, i Nowoczesna, i SLD teraz trochę rośnie w siłę, a może za chwilę Biedroń założy jakąś partię, a może Petru założy jakąś partię – w to PiS-owi graj.
Zostawmy PiS na chwilę, niech każdy walczy o swój elektorat, niech każdy walczy o ludzi. Partie będą walczyły o ludzi, będą dobrze im robiły, to ludziom będzie lepiej. Ma prawo do życia i PSL, i SLD, i pan Biedroń, i partia Razem, Nowoczesna też ma prawo do życia, chociaż ostatnio chyba trochę z niego rezygnuje.

Bo spodobało im się w sojuszu z PO. Dobry mariaż też jest warty czasami wiele.
Tysiąc kwiatów! SLD dwie rzeczy łączy: łączy i wartości związane z serce, i sprawy socjalne. I to jest jedyna partia poza partią Razem, która to robi. W związku z tym, jeżeli ma pan ochotę głosować na taką partię, dla której jest ważna Europa, są ważne sprawy socjalne, jest ważne państwo świeckie, jest ważna historia do ‚90 roku i polityka historyczna, to musi pan zagłosować na nas, o co proszę.

To na koniec jeszcze pytanie o przyszłość koalicyjną lewicy – widzi pan oczyma wyobraźni w 2019 koalicję wszyscy przeciwko SLD?
Oczywiście.

I widzi pan siebie w tej koalicji?
Ale przeciwko PiS-owi.