Głos lewicy

Na Iran!

Sojusz Lewicy Demokratycznej opowiada się przeciwko organizowaniu konferencji bliskowschodniej na terenie Polski – poinformował Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący Sojusz podczas konferencji prasowej Sojuszu, która odbyła się w Sejmie 11 lutego 2019 r. W spotkaniu z dziennikarzami uczestniczył również Krzysztof Płomiński, ambasador Rzeczpospolitej w Arabii Saudyjskiej oraz Iraku.
Podczas konferencji padły również dwa istotne pytania: kto odpowiada z ramienia Polskich władz za organizację konferencji bliskowschodniej oraz jakie są jej koszty finansowe i kto je poniesie?
Międzynarodowa konferencja, która odbędzie się w Warszawie w dniach 13 – 14 lutego może stać się miejscem ostrego konfliktu o Iran. Tym bardziej, iż Teheran odmówił udziału w spotkaniu. Lista przedstawicieli dyplomatycznych, którzy nie wezmą udziału w konferencji jest dłuższa od jej uczestników.
Przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji prasowej powiedział:
W związku z tym co wydarzyło się w Iraku w 2003 r., postanowiliśmy zabrać głos w sprawie konferencji bliskowschodniej, ponieważ widzimy te same elementy, które doprowadziły do bardzo złych działań.
Po pierwsze, wszelkie zapewnienia, iż organizacja tej konferencji w Polsce nie tworzy problemów nie są prawdziwe, ponieważ jest to ściąganie na Polskę niebezpieczeństwa i proszenie się o kłopoty. Z tego przecież powodu już podwyższono stopień zagrożenia terrorystycznego w naszym kraju.
Po drugie, jest to konferencja zwołana ad hoc przez Stany Zjednoczone i Polska została w tej sprawie ewidentnie wykorzystana. Podczas przygotowań do dzisiejszego wystąpienia, przyszła nam do głowy następująca refleksja – konferencja Bliskowschodnia to spotkanie chętnych na Iran. Podobne spotkanie miało miejsce w 2003 r. i zwołano wszystkie kraje, które by chętnie wystąpiły przeciwko Irakowi.
Po trzecie, reprezentacja krajów, które potwierdziły przyjazd do Polski ma dwie wady. Pierwsza wada, wiele krajów nie przyjedzie. Druga wada, to ci którzy przyjadą będą reprezentowani przez bardzo niski szczebel, poza przedstawicielami dwóch krajów, które są bezpośrednio zainteresowane tematem: wiceprezydent USA oraz premierem Izraela.
Uważamy, że nie będzie żadnych obiektywnych wniosków z tej konferencji i jest to wystąpienie przeciwko jednemu krajowi – Iranowi i nie jest to rozsądne.
Pozwolę sobie zadać dwa pytania? Kto w polskim rządzie odpowiada za organizację tej konferencji? Do sprawy nie przyznaje się ani MSZ, ani polski rząd, ani Kancelaria Prezydenta RP. Drugie pytanie: ile kosztuje zorganizowanie tej konferencji i kto pokrywa jej koszty?
Info z sld.org.pl

Głos lewicy

Sojusz Sojuszu?

Włodzimierz Czarzasty oświadczył:
Apel premierów mi się podoba, podoba mi się apel ludzi, który wprowadzali Polskę do Unii Europejskiej. Polkom i Polakom zależy, aby w Unii Europejskiej reprezentowali ich poważni ludzie. Efektem odrzucenia współpracy przez Roberta Biedronia jest to, że nie powstanie szeroka lista lewicy.
16 lutego odbędzie się konwencja SLD; wtedy podejmiemy decyzję, czy pójdziemy do eurowyborów razem z PO, czy może też z PSL.
Naszą partię tworzy 23 000 osób, mamy określone procedury i żaden odpowiedzialny polityk nie przedstawia decyzji, dopóki taka nie zapadnie. Uprzejmie informuję – przyszła sobota. Koniec dyskusji.
Z kolei przed wyborami parlamentarnymi w SLD odbędzie referendum członków partii, którzy zagłosują, w jakiej koalicji – bądź sami – będą szli do wyborów do Sejmu i Senatu.

Wiosna, ach to ty!

Jerzy Wenderlich o Wiośnie Biedronia:
Mogę dopisać Robertowi Biedroniowi dalszą część programu: w roku 2020 wszyscy Państwo wygracie na loterii, w 2021 roku ponowna wygrana tylko tyle że z kumulacją, w roku 2022 wszyscy będą mięli unormowany poziom cukru, a w 2023 roku hemoglobina będzie wzorcowa.
Myślę, że partia Biedronia wywoła radość na polskiej scenie politycznej. Byłem kiedyś w Brazylii na słynnym Sambodromie, gdzie królowały ferie piór, balonów i konfetti, ta partia przypomina właśnie to wydarzenie.

Wyróżniona!

Z radością i dumą informujemy, że prof. Joanna Senyszyn znalazła się na liście TOP100 osób, które wywarły największy wpływ na środowisko LGBTQ+ w Polsce w 2018 r.
Prof. Senyszyn należy do nielicznego grona uwzględnionych na liście polityków i jest zarazem jedynym wyróżnionym politykiem heteronormatywnym. W imieniu SLD serdecznie gratulujemy naszej partyjnej koleżance ważnego i cennego wyróżnienia.
Info z sld.org.pl

KO+SLD=?

Szefowi SLD marzy się szeroka koalicja w wyborach w europarlamentu. Widzi w niej miejsce zarówno dla swojego ugrupowania, jak i Partii Razem i antyspołecznych liberałów.

Lewica czy liberalizm? Sojusz Lewicy Demokratycznej po raz kolejny w swojej historii staje przez takim wyborem. Wariant, w którym SLD wystartuje samodzielnie w najbliższych wyborach wydaje się bardzo mało prawdopodobny, a zatem partii Czarzastego przyjdzie wybrać pomiędzy Partią Razem i Zielonymi, a sojuszem liberałów, startującym pod szyldem Koalicji Europejskiej.
Ostateczna decyzja zapadnie 16 lutego na konwencji partyjnej, jednak w alians SLD z Partią Razem nie wierzy już prawie nikt. Taka perspektywa zaczęła się oddalać, kiedy w sondażach pojawiło się ugrupowanie Roberta Biedronia, co spowodowało spadek notowań Sojuszu i skłoniło kierownictwo do poszukiwania innych rozwiązań. – Idziemy z liberałami, to jest już postanowione. Zadecydował strach przez drugim z rzędu słabym wynikiem, co mogłoby się przełożyć na katastrofę w wyborach do parlamentu – wyznał anonimowo jeden z polityków SLD.
Wrażenie pogodzonego z takim wyborem sprawia od kilku dni Włodzimierz Czarzasty. – Ja jestem zwolennikiem utworzenia jak najszerszej koalicji jeżeli chodzi o Unię Europejską (…) Uważam, że koalicja szerokich sił, tzn. i PSL-u i Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej i SLD i Partii Razem i partii Zielonych, byłaby najrozsądniejsza” – oświadczył szef Sojuszu w Polskim Radio 24.
Co o pomyśle wspólnej listy z liberałami myślą razemici? – Przeanalizowaliśmy kilka wariantów, ale ten można rozpatrywać tylko w kategorii humorystycznej – powiedział Portalowi Strajk polityk Partii Razem.
Czarzasty przyznał też, że dobre wrażenie zrobiła na nim odezwa byłych premierów wystosowana w ubiegły piątek ws. wspólnego startu – pod szyldem Koalicji Europejskiej – w wyborach do PE.- Apel premierów mi się podoba, podoba mi się apel ludzi, który wprowadzali Polskę do Unii Europejskiej – dodał polityk.
Dołączenie SLD do liberalnego sojuszu sprawi, że Partia Razem pozostanie na placu boju z praktycznie zerową możliwością koalicyjną. Na razie do karminowej lewicy dołączyły tylko marki takie jak PPS czy Unia Pracy, które od lat nie prowadzą żadnej poważnej działalności politycznej. Razem może również liczyć na Ruch Sprawiedliwości Społecznej i być może – Zielonych.

Głos lewicy

Partia obłudników

Jak ktoś wejdzie w szczegóły tej sprawy to niewiele osób je zrozumie, a jak się spojrzy na nią z oddali i z dystansem, to wszystko wszyscy widzieli. Co to za nowość, że Srebrna jest spółką nomenklaturową, na której PiS się uwłaszczył? Nowością jest to, że się o tym nie mówi i to, że PiS zrobił wielką karierę, wskazując tych, którzy się uwłaszczali na majątku postkomunistycznym. To żadna nowość.
Druga sprawa, instrumentalne traktowanie banków. Czy to jest nowość? Jeżeli spółka związana emocjonalnie i z poglądami z PiS-em chce kupić np. Radio Zet, idzie do banku, wyraża swoje pragnienie i słyszy: nie ma problemu. Czy ktoś z ulicy wchodząc do banku i mówiąc to samo, dostałby taki kredyt?
Trzecia sprawa, prawdopodobnie spółka Srebrna finansuje PiS, zatrudniając osoby, które pracują dla tej partii. Pewnego rodzaju unia personalna. Takie działania są zakazane prawem, ale czy ktoś to udowodnił przez ostatnie 20 lat?
Sprawa czwarta, pan Kaczyński z pozycji członka rady Fundacji rozmawia o biznesie. Prezes PiS, który budował swój wizerunek osoby nie mającej nic wspólnego z biznesem, okazuje się być Don Jarosławem.
W „taśmach Kaczyńskiego” nie widzę nic nowego, to wciąż jest obłudna, cyniczna partia, która mówi: nie zdobywa się władzy dla pieniędzy. Ano właśnie nie, właśnie robią to dla pieniędzy, ponieważ jak nie zdobędą władzy w Warszawie to nie wydadzą sobie zezwoleń.
Rolą opozycji jest nagłaśnianie takich spraw, jak ta opisana dziś w „Gazecie Wyborczej i pokazywanie PiS całościowo jako partii obłudnej. – powiedział „Onet Rano” lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej Włodzimierz Czarzasty.

Dziwy po prawej stronie

W roku wyborczym takie dziwne rzeczy się dzieją, np. partie chowają niektóre osoby bądź sprawy. PiS chowa swoich liderów, pan Macierewicz już został schowany, pani Pawłowicz jest już chowana, za chwilę schowany zostanie prezes Kaczyński. Co chowa Platforma? Swoje konserwatywne korzenie. Jeszcze niedawno przewodniczący Schetyna mówił: „dość lewicowych eksperymentów”. Na konwencji PO powiedziano wiele słusznych rzeczy, ale Platforma nie jest, nie będzie i nie zastąpi lewicy.
SLD myśli o wspólnej proeuropejskiej koalicji razem z Nowoczesną, z PSL-em , z PO, ale niech każdy zostanie tam gdzie jest. Niech Platforma Obywatelska pozostanie liberalną partią z konserwatywną kotwicą, lewicę zostawcie SLD – powiedział w programie „Woronicza 17” Wincenty Elsner.

Udają zatroskanych

– Pan prezes Jarosław Kaczyński, jego najbliżsi współpracownicy udają takich zatroskanych o ludzi, udają takich, którzy że gdy rozmowa o pieniądzach, to oni 7 zł od 14,70 nie potrafią odróżnić, a tu w tych rozmowach padają kwoty oszałamiające – powiedział Jerzy Wenderlich w Poranku Radia TOK FM, komentując sprawę „taśm Kaczyńskiego”.
Wiceprzewodniczący SLD dodał, że „rzecz w tym, że kiedy udają zatroskanych o ludzi, zajmują się olbrzymimi biznesami”, tłumacząc, że planowane budynki miały być wyższe niż Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. – Ci, którzy udają, że nie stać ich na pastę do butów, zajmują się ogromnymi biznesami, a o rządzeniu, to się potem pomyśli – podkreślił Wenderlich.
– Tu jest rzecz przerażająca, że wygranie wyborów w Warszawie czy innym mieście służyłoby rozstrzygnięciom pozytywnym dla PiS-u tych biznesów, które są tu (na taśmach – red.) opisywane. Nie rozstrzyganiem spraw ludzi, mieszkańców – mówił.

W stronę Europy

Konwencja zadecyduje o formule startu w wyborach do Parlamentu Europejskiego, referendum wewnątrzpartyjne orzeknie o formule startu do Sejmu i Senatu.

 

Podmiotowość, partnerstwo oraz wspólny program – to trzy warunki jakie muszą zostać spełnione, aby mogła zawiązać się proeuropejska koalicja na wybory do Parlamentu Europejskiego oraz prodemokratyczna do Sejmu i Senatu – zadecydowała Rada Krajowa SLD. W tym celu 15 grudnia 2018 r. Rada upoważniła Zarząd oraz przewodniczącego Włodzimierza Czarzastego do prowadzenia rozmów, zarówno ze środowiskami lewicy, jak i partiami, które są w opozycji do PiS. Rozmowy mają zakończyć się do końca stycznia 2019 r., w pierwszym kwartale przyszłego roku odbędzie się Konwencja SLD, która podejmie decyzję w sprawie ewentualnej umowy koalicyjnej na wybory do Parlamentu Europejskiego. W sprawie formuły startu do parlamentu krajowego w partii odbędzie się referendum, w którym udział będą mogli wziąć wszystkie członkinie oraz członkowie partii.
W związku z niechlubną rocznicą uchwalenia tzw. ustawy represyjnej zwrócono się do środowisk emerytów mundurowych z przesłaniem o solidarności oraz wspólnej walce o odzyskanie praw nabytych przez tę grupę społeczną. Rada Krajowa podsumowała również wybory samorządowe 2018 r. oraz podziękowała wszystkim wyborcom za głosy, a kandydatom za start.
Szczegóły przebiegu Rady zaprezentowano na konferencji prasowej tuż po jej zakończeniu. – W sposób jednomyślny Rada Krajowa potwierdziła dotychczasową linię partii, tzn. brak współpracy z PiS-em na jakimkolwiek szczeblu samorządowym będzie kontynuowana, potwierdziliśmy, iż żadna członkini ani członek naszej partii nie ma prawa startu z jakiejkolwiek innej listy partyjnej. W sprawach wewnętrznych ustaliliśmy, że nie zdarzy się taka sytuacja, iż ktokolwiek będzie mówił w mediach niefajnego na temat swojej partii – powiedział Włodzimierz Czarzasty rozpoczynając spotkanie z dziennikarzami. – Rada Krajowa SLD jednomyślnie upoważniła Zarząd partii oraz przewodniczącego do podjęcia rozmów dotyczącej potencjalnej koalicji do wyborów do Parlamentu Europejskiego. Samodzielny start jest zawsze możliwy, ale uważamy, że powinniśmy stworzyć koalicję. Nasz mandat do rozmów koalicyjnych: po pierwsze z lewicą: Partią Razem, Partią Zieloni oraz tymi wszystkimi organizacjami, z którymi już szliśmy do wyborów. Równolegle ze wszystkimi siłami demokratycznymi, do których zaliczamy: PSL, Partię Nowoczesną, czy też Platformę Obywatelską – poinformował przewodniczący SLD.
– W pierwszym kwartale 2019 r. na Konwencji podejmiemy ostateczną decyzję o formule startu do Parlamentu Europejskiego. Dzisiaj zwołaliśmy Konwencję SLD, jej dokładny termin określi Zarząd partii i na niej zatwierdzimy ewentualną umowę koalicyjną. Zgodnie z zapowiedziami zadecydowaliśmy, iż sposób wejścia powrotu Sojuszu Lewicy Demokratycznej do polskiego parlamentu zostanie zatwierdzony w referendum wszystkim członkiń i członków partii – mówił Czarzasty..
Przewodniczący Sojuszu zapowiedział, iż najdalej do końca stycznia zostaną ustalone zasady współpracy z potencjalnymi koalicjantami. – Będziemy się spotykać z partiami, które Unię Europejską, tolerancję, sprawy nam bliskie uważają za wartość. Będę prosił o spotkania z liderami tych partii i będziemy starali się stworzyć proeuropejską koalicję, której jednym z celów będzie wprowadzenie jak największej ilości eurodeputowanych, którzy uważają, iż Polska powinna być w UE, a Unia powinna być silna. A wyborach do parlamentu krajowego będziemy chcieli stworzyć prodemokratyczną koalicję, której jednym z celów będzie doprowadzenie do tego, iż Polska stanie się lepiej zarządzanym krajem niż jest obecnie.
Rada Krajowa Sojuszu skierowała również podziękowania wyborcom oraz kandydatom, którzy wsparli SLD Lewica Razem w ostatnich wyborach samorządowych. – Gratulujemy wszystkim tym, którzy zdobyli mandaty. Współrządzimy obecnie wspólnie z PSL-em, Nowoczesną i Platformą Obywatelską w 8 województwach na poziomie Sejmików. Mamy 7 prezydentów z legitymacją SLD, ponad 20 ma PO, 5 PiS. Wynik 6,7% został uznany za wynik, który nas nie satysfakcjonuje, ale pamiętamy o tym , że w roku 2016 startowaliśmy z długiem 6,5 mln złotych, wypadliśmy z Sejmu i byliśmy po skandalicznej decyzji w sprawie kandydatki na prezydentkę – Magdalenę Ogórek, która zdobyła 2% poparcia. Jako partia pozaparlamentarna zdobyliśmy 4 wynik w Polsce – podsumował Włodzimierz Czarzasty. – Ze swojej strony pragnę podziękować Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, Włodzimierzowi Cimoszewiczowi oraz Markowi Belce za pomoc w wyborach samorządowych – powiedział.
Prof. Bogusław Liberadzki podczas konferencji prasowej zarysował ramy wspólnoty programowej na wybory do europarlamentu. – Nasza podstawowa troską jest Unia Europejska: coraz bardziej sprawna, solidarna, sprawiedliwa; która chroni i daje poczucie obywatelom, iż wszystkim nam żyje się lepiej. Proszę zauważyć, iż spośród obecnych 51 posłanek i posłów, którzy pochodzą z Polski, mniej więcej połowa znajduje się w tej proeuropejskich grupach politycznych: Socjaliści i Demokraci (SLD oraz UP) i Europejskiej Partii Ludowej (PO oraz PSL). Druga połowa to albo eurosceptycy – Konserwatyści Reformowani, bądź też wręcz przeciwnicy Unii Europejskiej. Stąd nasz apel, nasza otwartość i swojego rodzaju wsparcie ma prowadzić do tego: twórzmy atmosferę proeuropejską, ta Unia jest nasza i przez nas jest kształtowana – mówił wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
– UE będzie bardziej propolska, kiedy więcej posłanek i posłów, którzy nie kwestionują, ale umieją zmieniać Unię Europejską – podkreślił Liberadzki. – Jesteśmy otwarci na partnerstwo, na tworzenie koalicji z wszystkimi tymi, którym jest po drodze z silną Polską w zdrowej Unii Europejskiej. Z naszej obecności w UE płynie nasz sukces, ale nikt nie obiecał, że będzie łatwo, nikt przecież tego nie obiecywał, o swoje trzeba walczyć, a my wiemy jak to robić – podsumował.
Wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela przedstawił fundament, na którym powinna opierać się współpraca pomiędzy prodemokratycznymi i proeuropejskimi partiami. – Kiedy rozmawialiśmy o koalicjach wyborczych ustaliliśmy następujący fundament: 3xP: program, partnerstwo i podmiotowość. Te trzy elementy są niezbędne, aby szukać kompromisu oraz wspólnych porozumień wyborczych.
– Bardzo dobrym tego przykładem jest miasto Łódź, gdzie wszystkie partie polityczne będące w opozycji do PiS-u cofnęły się i schowały swoje szyldy tworząc wspólny komitet. SLD, PO, Nowoczesna, PSL wystawiły jednego kandydata na urząd prezydenta miasta. W wyborach samorządowych w Łodzi SLD osiągnął bardzo dobry wynik i wprowadził 8 radnych do Rady Miasta – mówił wiceprzewodniczący partii. – Dzisiaj Sojusz jest podmiotem, ponieważ funkcjonuje klub radnych SLD. Fundament 3xP jest niezbędny, aby poważnie podchodzić do proeuropejskiej, czy też ewentualnej jednej dużej prodemokratycznej listy wyborczej – podkreślił Trela.
W związku z rocznicą uchwalenia tzw. ustawy represyjnej Andrzej Rozenek zwrócił się do środowisk emerytów mundurowych. – Jedną z przyjętych dzisiaj uchwał, jest dokument skierowany do środowiska emerytów mundurowych. 16 grudnia 2016 r. PiS w niezbyt dobrze znanych okolicznościach prawnych na Sali Kolumnowej przyjął tzw. ustawę represyjną – ustawę o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin – przypomniał polityk lewicy.
– Ustawa ta spowodowała śmierć 52 osób, jest niezwykle niesprawiedliwa i godzi w porządek konstytucyjny państwa – poinformował Roznek.
– Przededniu tej nieszczęsnej rocznicy SLD solidaryzuje się ze środowiskiem emerytów mundurowych; podkreśla, iż niedopuszczalne jest stosowanie odpowiedzialności zbiorowej wobec kogokolwiek; zaznacza, iż zabieranie praw nabytych jest niezgodne z konstytucją. Ustawa represyjna jest zwykłą agresją partii politycznej wobec społeczeństwa – podkreślił.

Włodku, musisz!

Po przeciętnym wyniku w wyborach samorządowych dla SLD, zaczęło się coś, co w polityce jest naturalne – wzajemne animozje, pretensje i gorzkie żale. Oczekiwania z pewnością były większe, choć wynik SLD nie jest taki słaby, jaki lansuje wielu publicystów.

 

Wielu samorządowców winą na wynik wyborczy obarcza lidera Sojuszu. Takie opinie docierają z Warszawy i Poznania. Obie struktury uważają, że Włodzimierz Czarzasty powinien podać się do dymisji. Jakby zapominając z jakiego dołka wyciągał tę partię Czarzasty jeszcze dwa lata temu, kiedy to podzielony i wewnętrznie rozbity Sojusz miał 2-3% w sondażach i gdzie wielu lansowało tezę o zwinięciu sztandaru. Tak się jednak nie stało. SLD przetrwał najgorszy dla siebie czas. Lewicy nadal jednak będzie pod górkę z co najmniej trzech powodów.
Po pierwsze. Włodzimierz Czarzasty postawił na podmiotowość SLD za co został wściekle zaatakowany przez liberalny mainstream, który rolę lewicy widzi w Koalicji Obywatelskiej, która jest konglomeratem i zlepkiem wielu idei, których nie łączy tak naprawdę nic, poza dokopaniem władzy. Jak to zrobić, to już mniej ważne. A tak się z PiS nie wygra, bowiem Jarosław Kaczyński dość skutecznie przeorał świadomość społeczną w Polsce poprzez wprowadzenie programu 500 plus. Liberalna opozycja twierdziła, że nie ma na to pieniędzy, że jego wprowadzenie zniszczy budżet. Poprzez emocje zawsze budowało się w Polsce skutecznie politykę społeczną polegającą na ograniczaniu na nią wydatków i sprowadzając rolę państwa do nic nieznaczącego czynnika. To się skończyło. I to wydaje się zrozumiał Włodzimierz Czarzasty, który konsekwentnie odmawia koalicji w ramach Koalicji Obywatelskiej. Szansa na sojusz z partią Razem i szukanie wsparcia na lewicy, to jedyny słuszny kierunek, jaki dziś Sojusz może obrać. W ramach Koalicji Obywatelskiej Włodzimierz Czarzasty zawsze będzie za Grzegorzem Schetyną a lewicowe postulaty rozmyją się w liberalnym programie PO. Czy obecność takich postaci jak Rosati, Hübner, Arłukowicz, zmieniło oblicze PO? Nie, a przykładem tego niech będzie cytat Barbary Nowackiej, która grzmiała po głosowaniu w Sejmie w sprawie aborcji. Okazało się wówczas, że zabrakło zaledwie 9 głosów, by obywatelski projekt „Ratujmy kobiety” skierować do dalszych prac. Zabrakło, gdyż wielu przedstawicieli opozycji w ogóle nie wzięło udziału w głosowaniu. Nowacka pisała: Na demonstracjach prodemokratycznych, sorry, nie macie czego szukać(…) Być mniej progresywnym od Macierewicza i Pawłowicz? Mega słabe. Tym bardziej dziwi jej energiczne wsparcie projektu Koalicji Obywatelskiej.
Po drugie. W przyszłym roku pierwszym testem dla lewicy będą wybory do Parlamentu Europejskiego. Sojusz ma swojego wiceprzewodniczącego PE prof. Bogusława Liberadzkiego. To ewenement, aby partia, która znajduje się poza Sejmem, miała swojego wiceszefa PE. Obecnie tylko SLD potrafi wysunąć w miarę liczącą się reprezentację w tych wyborach. Będą one nieco inne niż wybory samorządowe, gdzie dużą rolę odrywały lokalne komitety wyborcze. W tych wyborach w dużej mierze wybór będzie albo za europejskimi wartościami albo za ich zanegowaniem. W PiS już widać, że flaga Unii Europejskiej będzie eksponowana, choć jeszcze niedawno wycofana była z KPRM a przez jej posłankę nazwana była „szmatą”. Działania PiS na arenie międzynarodowej skutecznie osłabiają pozycję Polski. Nie mamy praktycznie żadnych przyjaciół. Pragmatyczni Węgrzy, Czesi czy Słowacy prowadząc ostre negocjacje z UE nie zamykają sobie furtki z Rosją, skutecznie lawirując w polityce międzynarodowej. Rząd PiS skutecznie skłócił Polskę z UE a w walce z Rosją stał się europejskim jastrzębiem, co nie przynosi zrozumienia w Europie. Wspólna lista lewicy, w tym Zielonych i Razem to szansa na poszerzenie socjalistycznej frakcji w PE, drugiej po chadeckiej. PO i PSL zasiadają w tej samej frakcji co partia premiera Victora Orbana. W takiej być może zasiądzie również Barbara Nowacka.
I wreszcie po trzecie. Polskie społeczeństwo jest egalitarne a trwająca od ponad dekady jałowy spór PO-PiS niszczy debatę publiczną w Polsce. Wychowuje się nowe społeczeństwo, które żyje w tym konflikcie, podsycane nienawiścią i wojną. Doszliśmy w debacie publicznej do jakiegoś absurdu. Nie potrafimy już rozmawiać na argumenty, brak elementarnej kultury wypowiedzi, a chamskie wypowiedzi posłów i dziennikarzy stają się nieodłączne w dyskusji. Nigdy chyba po 1989 roku nie byliśmy tak podzieleni, jak dziś. Dlatego tak bardzo potrzebna jest trzecia siła. Może być nią tylko lewica, konsekwentnie opowiadająca się za prawami pracowniczymi, prawami człowieka i europejskimi wartościami. Rozmowy SLD z Razem to milowy krok ku wspólnej liście w przyszłorocznych wyborach do Sejmu. Być może dołączy do tego Robert Biedroń, który widzi w swojej tworzącej się partii alternatywę dla rządów PO-PiS. Jest on, podobnie jak Czarzasty, atakowany przez liberalne media za niedołączenie do projektu Koalicji Obywatelskiej. Lider SLD, jako przewodniczy największej dziś lewicowej partii, musi zrobić wszystko, żeby nie dopuścić do jeszcze większej polaryzacji na scenie politycznej. Wspólny blok SLD, Razem, partii Roberta Biedronia to może być autentyczna alternatywa wobec dwóch wielkich bloków politycznych. Rok 2019 będzie zatem decydująca dla przyszłości nie tylko SLD, ale całej lewicy. W 2015 rok SLD i Razem otrzymały ponad półtora miliona głosów. Lewicowi wyborcy pozostali osieroceni poprzez głupotę i ambicje liderów. Nie można do tego dopuścić w przyszłym roku. Wszystkie ręce na pokład!

Głos lewicy

Jedna lista lewicy? To nierealne!

 

Publikujemy fragment wywiadu z Sebastianem Wierzbickim, ukazał się w „Rzeczpospolitej”:

 

Rzeczpospolita: Z czego wynika Pana postawa wobec przewodniczącego Włodzimierza Czarzastego? Niektórzy Pana koledzy twierdza, że Pana krytyka wynika z rozżalenia tym, że w Warszawie nie doszło do koalicji z PO?

Sebastian Wierzbicki: Nasze rozżalenie wynika z tego, że wyborcy lewicy w Warszawie zostali praktycznie pozbawieni swojej reprezentacji w samorządzie. Że mamy tylko jedną radną w Radzie Miasta i kilku w radach dzielnic. A mogło być inaczej. Gdyby Włodzimierz Czarzasty nie zablokował możliwości współpracy w ramach Koalicji Obywatelskiej, to dziś mielibyśmy silny klub SLD w Radzie Miasta, wiceprezydenta a także radnych i wiceburmistrzów w dzielnicach. Tak jak w Łodzi. Od początku mówiliśmy, że przy takiej polaryzacji sceny politycznej i metodzie d’Hondta nasz samodzielny start jako SLD jest z góry skazany na porażkę. Włodzimierz Czarzasty się uparł i mamy tego efekty.
Oczywiście nie wyobrażaliśmy sobie, że skala tej porażki będzie aż tak wielka. Mimo, że w liczbach bezwzględnych dostaliśmy w stolicy tyle samo głosów co cztery lata temu, to uzyskaliśmy znikomą liczbę mandatów. Dlatego członkowie Sojuszu w Warszawie są rozgoryczeni zwłaszcza, że przewodniczący Czarzasty wszędzie mówił, że na szczeblach sejmików idziemy do wyborów jako SLD, a niżej będą to już autonomiczne decyzje organizacji powiatowych i gminnych. W Warszawie zrobił zupełnie inaczej, niż obiecywał i mamy tego efekty. Jego koncepcja okazała się błędna – w przeciwieństwie do naszej, czego dowodem jest fakt, że w trzech dzielnicach startując w ramach Koalicji Obywatelskiej kandydaci SLD zdobyli mandaty radnych. I nadal są w Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

 

Czy SLD nie powinno spróbować rozmów najpierw z Biedroniem i Razem?

Oczywiście, że powinno! Ale obawiam się, że Robert Biedroń nie będzie zainteresowany wspólnym startem. Przecież nie po to tworzy nowe ugrupowanie, żeby na starcie łączyć siły z innymi. Dlatego projekt utworzenia jednej wspólnej listy lewicy uważam za nierealny – a szkoda. Z drugiej strony lista niepełnej lewicy to może być za mało, aby przyczynić się do przegranej Prawa i Sprawiedliwości. Ale powtarzam raz jeszcze: my nic nie przesądzamy. Zaapelowaliśmy o zwołanie Konwencji Krajowej SLD, która powinna podjąć decyzję w tej sprawie. (…) Trzeba zrobić wszystko, aby wygrać z PiS-em. To chyba powinno być oczywiste – zwłaszcza dla lewicy.

Trzeba nam Europy socjalnej

W ostatni dzień listopada Kraków stał się centrum europejskiej lewicy, do tego ważnego ośrodka akademickiego zjechali się liderzy polityczni i eksperci z 12 krajów Unii Europejskiej.

 

Europejska lewica w najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego stawia sobie za cel zatrzymanie fali populizmu, która zalewa demokratyczny świat. Dzień pełen rozmów i dyskusji zaowocował pomysłami, dzięki którym europejska lewica w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego da lewicowemu wyborczyni i wyborcy ofertę, na którą ci czekają: równe rozwiązania socjalne dla wszystkich Europejek i Europejczyków, europejska płaca minimalna, działania chroniące pracowników w całej UE, a równocześnie walka o prawa człowieka i równouprawnienie mniejszości. Dla polityków i polityczek lewicy jest jasne, że nie wystarczy odpowiadać na wyzwania współczesności, lewica musi kreować przyszłość. Aby to robić, musi być silna, musi stanowić silną frakcję w Parlamencie Europejskim, by móc skutecznie przeciwstawić się populizmowi.
– Spotykamy się dzisiaj w Krakowie w ważnym momencie, na pół roku przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, a które będą najważniejsze od wielu, wielu lat. Będą to również wybory trudne, ponieważ ta fala populizmu oraz nacjonalizmu wzrasta, tym bardziej potrzebna jest atrakcyjna i rozumna odpowiedź środowisk progresywnych i lewicowych. I takie konferencje służą wypracowaniu takiego stanowiska – powiedział Aleksander Kwaśniewski podczas spotkania z dziennikarzami w trakcie konferencji „„Za Zjednoczoną Europą Socjalną – wznieść się ponad podziałami, zaoferować alternatywę”, która w dniach 30 listopada – 1 grudnia ma miejsce w Krakowie. – Mam nadzieję, że polska lewica, która organizuje to spotkanie i w nim uczestniczy, przygotuje właściwe decyzje abyśmy po wyborach do PE mieli mocną reprezentację środowisk lewicowych w Brukseli, a także abyśmy pokazali tutaj w Polsce, że jesteśmy w stanie zwyciężyć tych, którzy chcą stanąć do Unii Europejskiej bokiem, a także tych, którzy nie chcą większej integracji europejskiej, a niektórym marzy się Polexit – komentował były prezydent RP.
Wydarzenie organizowane przez Fundację Europejskich Studiów Progresywnych (FEPS), Grupę Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim (S&D) we współpracy z Centrum im. Ignacego Daszyńskiego, Fundacją Jeana Jaurèsa oraz Fundacją im. Friedricha Eberta jest jednym z ważniejszych wydarzeń politycznych i programowych na mapie Europy. Tematem debat jest przyszłości Europy, jako wspólnoty wartości, dyskusja prowadzona jest w kontekście zbliżających się wyborów europejskich 2019 roku.
Wśród zaproszonych liderów politycznych znalazł się komisarz ds. energetyki Marosz Szefczovicz – Dziękuję za zaproszenie, dziś jest to dla mnie intensywny dzień. O poranku byłem w Katowicach gdzie z regionalnymi liderami rozmawiałem o tzw. regionach węglowych w okresie przejściowym. Rozmowy te mają na celu stworzenie nowych inwestycji, szczególnie na Śląsku gdzie wiele osób wciąż jest zatrudnionych w branży węglowej. Mówimy tu o nawet 100 000 pracowników.
– Jestem szczególnie zadowolony, że mogłem przyjechać do Krakowa. Zgadzam się z prezydentem Kwaśniewskim, iż bardzo ważne jest to, aby nasza lewicowa rodzina znalazła odpowiedzi na wyzwania przyszłości – mówił słowacki polityk. – W naszych wysiłkach szczególnie ważni są i będą młodzi ludzie, musimy umożliwić im stałą aktywność zawodową; możliwość zdobywania nowych umiejętności, szczególnie umiejętności cyfrowych. Młodzież musi umieć przekuć na swoją korzyść obecne megatrendy. Jestem pewny, że dzięki ich zaangażowaniu i świetnym uniwersytetom uda nam się ten cel osiągnąć – podkreślił Szefczovicz.
Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego prof. Bogusław Liberadzki zaprezentował stanowisko Socjalistów i Demokratów w sprawie obecnej sytuacji i przyszłości Unii Europejskiej: Zjednoczona Europa jest w momencie, w którym należy zdecydować o radykalnym przyspieszeniu gospodarczym, o radykalnym zwiększeniu programów socjalnych. Obywatelki i obywatele UE muszą usłyszeć następujące przesłanie – Unia Europejska jest po to, aby Was chronić, a im słabsi jesteście to tym bardziej będzie Was chronić. Instytucje europejskie powinny osłaniać np. przed nieuczciwą konkurencją, czy też zabezpieczyć uczciwą wymianę handlową.
Wiceprzewodniczący SLD mówił również o swoistym paradoksie, iż miliony ludzi pragną dołączyć do UE, a wielu jej obywateli krytykuje ją. – Unia Europejska to udany projekt. Miliony ludzi, którzy chcą wejść do UE podziwiają ją. Natomiast zazdroszczą nam i chcą naszego niepowodzenia nasi najwięksi globalni rywale: prezydent Trump, prezydent Putin. A jednocześnie wewnątrz Unii Europejskiej jest zdecydowana pogląd, iż mogłoby być lepiej. Tak! Może być lepiej, ale to Socjaliści i Demokraci w Parlamencie Europejskim proponują realną alternatywę: zorientowanie na człowieka wieloletnich ram finansowych, w sposób przez niego odczuwalny.
Liberadzki przedstawił nową koncepcję podziału środków z budżetu Unii. – Tyle samo środków co dotychczas należy przeznaczać na politykę spójności i na politykę rolną; trzy razy więcej środków na Erasmus, aby młode osoby mogły się kształcić; dwa razy więcej środków na badania i innowacyjność, szansą Unii jest odzyskanie przewag technologicznych.
– W tym właśnie kierunku europejska i polska lewica, w tym SLD będzie zmierzać – podkreślił.
Liderka Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim Rodrigues Maria João zapowiedziała zdecydowaną ofensywę europejskiej lewicy. – Nadszedł czas, aby lewicowe i postępowe grupy zjednoczyły się i objęły pozycję politycznego lidera w Europie. Wiemy jak odpowiednio zareagować na aktualne problemy Unii Europejskiej. Z jednej strony obywatelki obywateli powinno chronić mocne prawodawstwo krajowe, z drugiej strony powinien ich wspierać mocny społeczny filar Unii Europejskiej. My ten społeczny filar budujemy, ważne będą kwestie energii, możliwości przekwalifikowania się na rynku pracy, do tego będzie potrzebny będzie powrót do silnej polityki spójności. W tym celu domagamy się lepszego budżetu Unii Europejskiej, gdzie więcej pieniędzy trafi np. na program Erasmus.
Marek Belka, były premier i szef Narodowego Banku Polskiego mówił o kluczowych megatrendach, które wpłyną na przyszłość Polski oraz UE. – Dyskutujemy o przyszłości Europy, ale musimy mieć świadomość, iż nasz kontynent jest jedną z niewielkich części globalnej gospodarki. Należy zrozumieć, jakie megatrendy zadecydują o przyszłości Europy: demografia; inna u nas a inna np. w Afryce; zmienia się układ sił, USA – Chiny a my chcemy być potęgą nr 3; sposób komunikacji ludzi i nowe technologie. Aby rozwinąć sztuczną inteligencje trzeba mieć trzy rzeczy: ludzki talent, możliwości obliczeniowe oraz wielką bazę danych. Kto może wielką bazę danych: USA, Chiny oraz zjednoczona Europa. Oddzielnym i niepokojącym megatrendem jest tendencja populistyczna. Jak temu zaradzić? Budować Europę post-populistyczną, w której będziemy brali pod uwagę nastroje, sentymenty i poglądy ludzi – przecież jesteśmy demokracją, ale też będziemy mogli ludziom zaproponować gdzie iść powinni – mówił Marek Belka.
Przewodniczący SLD nakreślił strategię polityczną partii na najbliższe miesiące. – Cieszę się, że ta konferencja odbywa się tutaj w Polsce, w Krakowie. Aby osoby, które przyczyniły się do budowania Unii Europejskiej wciąż miały coś do powiedzenia jeżeli chodzi o naszą przyszłość w zjednoczonej Europy, SLD musi zrobić jedną rzecz – doprowadzić do tego, aby jak najwięcej posłanek i posłów w najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Europa naszych marzeń – progresywna i socjalna – będzie możliwa, jeżeli będą europarlamentarzyści, którzy to wprowadzą w życie.
– Reprezentuję SLD, jedną z sił a nie jedyną siła polityczną na lewicy. W wyborach do PE będziemy chcieli stworzyć blok progresywny złożony z lewicowych partii w Polsce. Rozmawiamy z Partią Razem, z Partią Zieloni, ze środowiskiem, które jeszcze nie wiadomo dokąd pójdzie, ze środowiskiem Roberta Biedronia. Jednakże również bliskie jest nam myślenie Włodzimierza Cimoszewicza, który twierdzi i słusznie, że Unia Europejska jest taką wartością, którą trzeba bronić wszelkimi siłami. Dopuszczamy, jako SLD, możliwość tworzenia wspólnego proeuropejskiego bloku z partiami, z którymi nie jesteśmy zawsze programowo po drodze, ale wspólnie uznajemy, iż wartość Unii Europejskiej jest wartością olbrzymią. Myślę tu o Platformie Obywatelskiej, o Nowoczesnej, Polskim Stronnictwie Ludowym oraz o siostrach i braciach z lewicy: o SDPL, o Unii Pracy, o Inicjatywie Feministycznej – oświadczył Włodzimierz Czarzasty. – Decyzję w tej sprawie podejmiemy na przełomie stycznia i lutego 2019 r. Zrobimy wszystko, aby z puli 52 mandatów z Polski objęli ludzie, którzy myślą podobnie do nas – podkreślił lider Sojuszu.

Warszawski bunt

Działacze warszawskiego SLD zażądali odwołania z funkcji przewodniczącego SLD Włodzimierza Czarzastego. Generalnie twierdzą, że Czarzasty powinien ponieść polityczną odpowiedzialność za słaby wynik SLD w wyborach samorządowych, co ich zdaniem powinno oznaczać rezygnację z funkcji przewodniczącego.
Opozycjoniści domagają się również szybkiego zwołania konwencji SLD, która określi kierunki działań i zarządzi wybory nowego przewodniczącego. W innej uchwale opowiedzieli się za szeroką koalicją prodemokratyczną w wyborach parlamentarnych.
Natomiast za słaby wynik w wyborach w Warszawie również winią Włodzimierza Czarzastego, bo ten nie dał im zgody na kandydowanie w ramach Koalicji Obywatelskiej. Oczywiście można zadać pytanie czy nie jest to wynikiem ogólnej słabości i małej aktywności SLD w Warszawie. Wybory samorządowe dla warszawskiego SLD były chyba pewnym problemem organizacyjnym, a może i politycznym. Dość powiedzieć, że SLD nie wystawiło własnej listy do Rady Dzielnicy w jednej z największych dzielnic Warszawy – na Ursynowie.
Ale cuda się zdarzają. SLD nie poszło na listach Koalicji Obywatelskiej razem z Platformą Obywatelską i Nowoczesną, ale za to przewodniczący SLD na Targówku na swoim Facebooku przedstawił „reprezentację SLD w Radzie Dzielnicy Targówek” w składzie: Jadwiga Ciastek i Witold Harasim. Oboje kandydowali z listy KKW Platforma, Nowoczesna Koalicja Obywatelska, przy czym Harasim miał drugie miejsce na liście wyborczej KO – co można interpretować w ten sposób, że SLD ma silne wpływy w KO, ale można też odwrotnie. Jak z powyższego widać władza i wpływy Czarzastego w Warszawie nie są zbyt duże. Powyższa sytuacja w Warszawie oznacza jakościową zmianę na lewicy, a nawet w całej polityce w Polsce. Do tej pory było tak, że to SLD (a wcześniej SdRP) narzucało pewne kanony we wszelakich akcjach wyborczych. To na początku lat 90. wokół SdRP skupiła się lewicowa koalicja partii politycznych, stowarzyszeń i związków zawodowych, licząca blisko trzydzieści podmiotów, która utworzyła koalicję wyborczą pod nazwą Sojusz Lewicy Demokratycznej. W 1999 roku Leszek Miller przekształcił blok wyborczy w jednolitą partię polityczną pod nazwą Sojusz Lewicy Demokratycznej, ale nie cała lewica się w tej partii znalazła, bo stowarzyszenia czy związki zawodowe zachowały swoją osobowość prawną. I tak jak poprzednio wokół SdRP, tak od 1999 roku to wokół SLD powstawały lewicowe bloki wyborcze: w 1999 koalicja SLD – Unia Pracy (ale z udziałem SD, PLD, KPEiR). W wyborach w 2005 r. z listy SLD kandydowali członkowie OPZZ, Unii Lewicy III RP i Ruchu Odrodzenia Gospodarczego. Przed wyborami samorządowymi w 2006 r. z udziałem SLD, Partii Demokratycznej – demokraci.pl, Socjaldemokracji Polskiej i Unii Pracy powstała koalicja Porozumienie Lewicy i Demokratów – Wspólna Polska. Po dobrym wyniku wyborczym tej koalicji postanowiono ną kontynuować w wyborach parlamentarnych w 2007 r, pod nazwą Lewica i Demokraci. W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2009 r. reaktywowano koalicję SLD-UP. W wyborach samorządowych w 2010 r. SLD uczestniczyło pod własną nazwą, ale na skutek zawartych porozumień wyborczych z list SLD kandydowali członkowie OPZZ, UP, Partii Kobiet, Partii Region ów i Zielonych 2004. Podobnie w wyborach parlamentarnych w październiku 2011 r, SLD brało udział pod własną nazwą, a na jego listach wyborczych znaleźli się przedstawiciele związków zawodowych i licznych partii lewicowych. W 2014 r. w wyborach do Parlamentu Europejskiego kandydatów wystawił Koalicyjny Komitet Wyborczy SLD – UP. Natomiast w tym samym roku, przed wyborami europejskimi powstał komitet wyborczy SLD Lewica Razem, w jego skład weszły jeszcze UP i KPiER, natomiast na listach SLD-LR znaleźli się przedstawiciele związków zawodowych i wielu partii i organizacji lewicowych. W kolejnych wyborach – parlamentarnych w 2015 r. – SLD wraz z UP, Twoim Ruchem, Zielonymi i PPS utworzył koalicję Zjednoczona Lewica, która uzyskała 7,55 proc. głosów, czyli nie przekroczyła progu wyborczego dla koalicji i nie uzyskała żadnych mandatów. Natomiast przed wyborami samorządowymi w 2018 r. SLD odtworzyło koalicję SLD – Lewica Razem, jak zwykle z szerokim udziałem organizacji koalicyjnych.
No i tak wróciliśmy do sprawy SLD Warszawa versus Włodzimierz Czarzasty. Jak widać z powyższego wyliczenia tworzonych przez SdRP, a później SLD komitetów i koalicji, SLD zawsze działało ofensywnie, tworząc własne komitety wyborcze, dopraszając do nich potencjalnych koalicjantów, co dawało w miarę sprawne koalicje lewicowe wyborcze, odwołujące się różnych środowisk społecznych (emeryci, renciści, związkowcy, działkowcy itd.) posiadających własne zaplecze organizacyjne, co sumując się dawało duży zasięg wpływów społecznych i mobilność organizacyjną. Na tym tle „sprawa warszawska” to prawdziwy ewenement. Po raz pierwszy to nie SLD zapraszało na swoje listy, a wpraszało się na cudze (a w wypadku Targówka nawet skutecznie wprosiło).
Można to oczywiście rozpatrywać w kategoriach skuteczność versus pryncypialność. Czyli pryncypialny Czarzasty chce iść na wybory pod własną nazwą, nawet jeśli lokalni działacze mają świadomość, że taki udział w wyborach nie przyniesie dobrych skutków w postaci oczekiwanych mandatów radnych i możliwości rzeczywistego wpływu na życie dzielnicy, miasta, województwa. To ważny argument.
Z drugiej zaś strony można się zapytać co to jest partia polityczna i do czego służy. No to partia polityczna to narzędzi w walce o zdobycie władzy i jej utrzymanie. Podszywanie się pod inną strukturę, inną partię ma tzw, „krótkie nóżki”. Bo albo ci, którzy dostaną mandaty „powrócą do macierzy” – jak ci radni z Targówka – albo zostaną w partii, z list której startowali. Jedno i drugie jest moim zdaniem nieuczciwe – w pierwszym przypadku oszukują wyborców partii, z list której kandydują, w drugim oszukiwali i oszukują własną partię. Bardzo toksyczna sytuacja.
No cóż, polityczna droga SLD w ostatnich dziesięcioleciach – od lidera do outsidera – rodzi różne dziwne pomysłu.

Głos lewicy

Nierówności kwitną

 

Piotr Ikonowicz skarży się na Facebooku:

Polska jest jednym z krajów o największym rozwarstwieniu majątkowym i dochodowym w UE. Część polskiego społeczeństwa świetnie sobie radzi. To zdecydowana mniejszość. Potem są ci, którzy toną w długach bo uwierzyli, że są klasą średnią i żyją „ponad stan” – to jakieś kilka milionów obywateli. Wreszcie zdecydowana większość, 75-80 proc. Polek i Polaków cienko przędzie, bo dochody nie wystarczają im na zaspokajanie tak podstawowych potrzeb jak leczenie, wakacje, kupno lub wynajem mieszkania czy zwyczajne płacenie rachunków. Stąd np. rosnąca liczba ludzi o niskich dochodach, którzy skręcają kaloryfery do zera lub emigrują.

 

 

Referendum w SLD

 

– 15 grudnia podczas Rady Krajowej SLD podejmiemy uchwałę zwołująca konwencję, która zdecyduje, w jakiej formule Sojusz pójdzie do wyborów do Parlamentu Europejskiego. Po drugie, zwołamy referendum wszystkich członków partii, w którym odpowiemy sobie na pytanie, w jakiej formule SLD pójdzie do wyborów parlamentarnych – zapowiedział Włodzimierz Czarzasty w programie „Rozmowa Piaseckiego” i nakreślił trzy potencjalne scenariusze do dyskusji: samodzielny start Sojuszu, jedna lista zjednoczonej lewicy oraz wspólny start z Koalicją Obywatelską i Polskim Stronnictwem Ludowym.
– Tego typu wewnątrzpartyjne referendum jest wydarzeniem bezprecedensowym jeżeli chodzi o polską scenę polityczną – podkreślił Czarzasty i przypomniał, iż przeprowadzenie tego typu głosowań obiecywał kiedy kandydował na funkcję przewodniczącego partii. – Tak się rządzi partia demokratyczna, która jest 3 lata poza Sejmem – stwierdził.
Info: sld.org.pl