Cristiano Ronaldo zaczął mundial od hat-tricka

Reprezentacja Portugalii w pierwszym meczu na mundialu w Rosji zagrała z Hiszpanią. Wszystkie gole dla aktualnym mistrzów Europy strzelił Cristiano Ronaldo.

 

Niemal w przededniu spotkania w świat poszła wiadomość, że przed hiszpańskim sądem zakończył się proces dotyczący oszustw podatkowych Cristiano Ronaldo. Dowiedziono w nim, że portugalski gwiazdor Realu Madryt dopuścił się czterech przestępstw podatkowych, za które sąd skazał go na dwa lata więzienia w zawieszeniu oraz nałożył na niego obowiązek zwrotu niezapłaconego podatku wraz z odsetkami, co łącznie uszczupli stan jego konta o kwotę 18,8 mln euro.

Cristiano Ronaldo zdaniem hiszpańskich mediów przyjął wyrok, poprosił tylko o zamianę kary więzienia na dodatkową grzywnę. Trudno jednak powiedzieć, czy po mundialu portugalski gwiazdor wróci do Hiszpanii. W spotkaniu z reprezentacją tego kraju, naszpikowaną przecież jego kolegami z Realu Madryt, robił wszystko, żeby Portugalia wygrała. Jego trzy gole to 51. hat-tricka w historii mistrzostw świata. Autorem pierwszego był Amerykanin Bert Patenaude w 1930 roku, a na liście zdobywców jest też trzech reprezentantów Polski – Ernest Wilimowski (1938), Andrzej Szarmach (1974) i Zbigniew Boniek (1982).

Mundialowy falstart Leo Messiego

Reprezentacja Argentyny tylko zremisowała 1:1 z debiutującą w mistrzostwach świata ekipą Islandii. Zawiódł zwłaszcza największy gwiazdor drużyny Albicelestes Lionel Messi, który nawet z karnego nie potrafił strzelić gola.

 

Piłkarski świata z niecierpliwością czekał na odpowiedź argentyńskiego gwiazdora na hat-tricka ustrzelonego przez Cristiano Ronaldo w spotkaniu z Hiszpanią. Leo Messi zawiódł jednak te oczekiwania i nie dość, że nie zdobył bramki w spotkaniu z Islandczykami, to jeszcze w fatalnym stylu zmarnował rzut karny. Gwiazdor FC Barcelona nie jest mistrzem „jedenastek”. Ze statystyk wynika, że do tej pory skutecznie wyegzekwował 79 karnych, ale zmarnował aż 24. W meczu z Islandią zachował się jak amator, strzelając w sygnalizowany sposób w prawy róg bramki, dokładnie tam, gdzie rzucił się islandzki bramkarz Hannes Halldorsson.

Argentyńczycy kontrolowali mecz od początku do końca, przez ponad 90 procent czasu gry znajdowali się w posiadaniu piłki, ale inwencji i szczęścia starczyło im tylko na zdobycie jednej bramki, którą w 19. minucie na swoje konto zapisał Sergio Aguero. Radość Argentyńczyków nie trwała długo, bo pięć minut później Alfred Finnbogason pokonał Willy`ego Caballero i strzelił pierwszego gola dla Islandii w finałóach mistrzostw świata.

W 64. minucie Argentyńczycy mogli przesądzić losy meczu, bo właśnie wtedy sędziujący mecz Polak Szymon Marciniak podyktował jedenastkę za faul obrońcy Islandii. Skonfundowany niepowodzenie Messi już do końca spotkania praktycznie tylko statystował na boisku, nie wznosząc żadnego pozytywnego elementu do chaotycznej gry prowadzonej przez jego coraz bardziej zniechęconych kolegów. Po meczu argentyński gwiazdor był zdruzgotany swoim nieudanym występem i całą winę za stratę punktów wziął na siebie. Starał się jednak trzymać fason i zapewniał swoich rodaków, że to dopiero początek mistrzostw. Tylko że znakomita forma Chorwatów i Nigeryjczyków (2:0) nie zapowiada łatwych meczów z tymi zespołami.

Szymon Marciniak może uznać swój debiutancki występ w finałach mistrzostw świata za udany. Podjął co prawda dwie kontrowersyjne decyzje, nie odgwizdując dwóch kolejnych rzutów karnych dla Argentyńczyków. W pierwszej połowie Islandczyk Ragnar Sigurdsson dotknął piłkę ręką we własnym polu karnym, ale polski arbiter uznał, że nie była to sytuacja na „jedenastkę”. Nie poprosił o analizę VAR, choć wściekli Argentyńczycy mocno się tego domagali. W drugiej połowie polski arbiter być może powinien wskazać na 11. metr po tym, jak biegnący z piłką w polu karnym Cristian Pavon został kopnięty w stopę przez Birkira Saevarssona, ale i tym razem uznał, że nie musi tego zdarzenia weryfikować przez system VAR. W Polsce jego występ oceniono jako przeciętny, ale w większości mediów na świecie Marciniak otrzymał znakomite recenzje i wysokie noty.

MŚ 2018: Piłkarski spektakl rozpoczęty

W czwartek 14 czerwca rozpoczęły się XXI mistrzostwa świata w piłce nożnej. Gospodarz mundialu, Rosja, jest pierwszym krajem z Europy Wschodniej, który podjął się organizacji światowego czempionatu. To przedostatni turniej z udziałem 32 zespołów. Potrzebne do wyłonienia mistrza świata 64 mecze zostaną rozegrane na 12 stadionach.

 

Wszystkie reprezentacje uczestniczące w mistrzostwach w środę były już w Rosji. Jako ostatni do swojej bazy dotarli grupowi rywale Polaków Japończycy, którzy dopiero wieczorem wylądowali w Kazaniu, bo dzień wcześniej grali w Austrii wygrany 4:2 sparing z Paragwajem. W czwartek odbyła się krótka ceremonia otwarcia mundialu, a po niej na boisko stadionu Łużniki wyszli piłkarze Rosji i Arabii Saudyjskiej (mecz zakończył się po zamknięciu wydania). A od piątku piłkarskie święto rozpocznie się na całego. My na pierwszy występ naszej reprezentacji będziemy musieli poczekać do wtorku 19 czerwca, bo grupa H swoje inauguracyjne potyczki stoczy jako ostatnia.

 

Gospodarz ma najgorzej

Rosjanie konkurowali w staraniach o prawo organizacji mistrzostw z Anglią, Belgią i Holandią oraz Hiszpanią i Portugalią. Działacze FIFA dokonali wyboru 2 grudnia 2010 roku i przez kolejne osiem lat tyle się na świecie wydarzyło, że mundial w Rosji stał się „gorącym politycznym kartoflem”, którego temperatura podkręcana była do samego końca. Ostatecznie blisko 700 milionów dolarów wydane przez Rosję na organizację imprezy i blisko cztery miliardy dolarów na sportową infrastrukturę stały się argumentami, które ostatecznie powstrzymały zakusy przeniesienia mundialu do innego kraju. Ale już wiadomo, że Rosja nie zarobi na imprezie tyle, ile mogłaby zarobić gdyby nie sankcje gospodarcza i polityczne. FIFA też jednak nie zarobi też tyle, ile by chciała, ale per saldo i tak wyjdzie na tym interesie lepiej od gospodarzy turnieju.

Mundial w Rosji to także pozbawiona szans na sukces rywalizacja administracji państwowej z rynkiem. Jeszcze w ubiegłym roku rosyjski rząd znowelizował prawo i ustalił o ile mogą maksymalnie wzrosnąć ceny usług hotelowych i prywatnych kwater. Ale nikt nie potraktował tych wytycznych poważnie, bo jak donosiły rosyjskie media, ceny w hotelach poszybowały do poziomo przekraczającego nawet możliwości kibiców z najbogatszych krajów świata.

To nie jedyny przykład zmagań urzędników z rzeczywistością. Zarządzono, że do miast, w których będą rozgrywane mecze, nie będą mogły wjeżdżać autobusy przewożące ludzi oraz ciężarówki wiozące niebezpieczne ładunki, natomiast autokary przewożące kibiców będą musiały obowiązkowo posiadać system Glonass, rosyjski odpowiednik nawigacji satelitarnej GPS. Tylko, że jak obliczyli rosyjscy specjaliści, niezbędne oprzyrządowanie i jego rejestracja kosztuje prawie dwa tysiące dolarów.

Większym problemem będą jednak utrudnienia w dojazdach do pracy dla setek tysięcy mieszkańców podmiejskich wsi i miasteczek. To może oznaczać albo zamknięcie wielu firm na czas mistrzostw, albo ich prace na pół gwizdka. Jak dowodzą rosyjscy analitycy, straty z tego tytułu mogą przewyższać potencjalne zyski z mundialu.

 

FIFA szczodra dla swoich

Piłkarze oczywiście grają dla kibiców, na pewno też kierują nimi ambicje zdobycia mistrzowskiego tytułu i zapisania się na kartach historii futbolu, ale tak naprawdę to grają o pieniądze dla siebie i swoich macierzystych klubów i federacji. Ci najlepsi nie mogą rzecz jasna w reprezentacji liczyć na zarobki takie jakie mają w klubach, ale o przysłowiową czapkę śliwek na pewno nie grają. Reprezentanci Hiszpanii wynegocjowali po 800 tysięcy euro premii na głowę, jeśli wygrają mundial w Rosji. Dla porównania osiem lat temu za triumf w RPA otrzymali po 600 tysięcy euro.

Broniący tytułu Niemcy zgodzili się powalczyć o powtórkę tego wyczynu za znacznie mniejsze wynagrodzenie, bo tylko 350 tysięcy euro. Za zajęcie drugiego miejsca dostaną po 200 tysięcy euro, za półfinał po 125 tys. euro, a za ćwierćfinał po 75 tys. euro. Premie ustalone przez PZPN dla naszych piłkarze na tle światowych potęg wypadają blado. Piłkarze otrzymają do podziału 35 procent z kwoty jaką zarobią na rosyjskich boiskach.

 

Kasa dla klubów i federacji

FIFA przygotowała na premie dla uczestników mundialu 325 milionów euro. Za sam udział w mistrzostwach każdy z finalistów otrzymał już po osiem milionów dolarów. Zespoły, które wyjdą z grupy, ale odpadną w 1/8 finału, dostaną po 12 mln dolarów. Dotarcie do ćwierćfinału i odpadnięcie na tym poziomie zostało wycenione na 16 milionów dolarów. Zespół, który zajmie 4. miejsce otrzyma 22 miliony dolarów. Dwa miliony więcej otrzyma drużyna, która wygra mecz o 3. miejsce. Wicemistrz świata zgarnie natomiast 28 milionów dolarów, zaś zwycięzca mundialu 35 milionów dolarów.

Z kasy FIFA pożywią się też kluby, które oddelegowały swoich piłkarzy na mistrzostwa świata. Przed mundialem w RPA w 2010 roku Europejskie Stowarzyszenie Klubów (ECA) wymusiło na FIFA wypłatę rekompensat za udziału zawodników w światowym czempionacie. Osiem lat temu Międzynarodowa Federacja Piłkarska wypłaciła z tego tytułu klubom 40 mln dolarów. Cztery lata później w Brazylii ta pula została zwiększona do 70 mln dolarów, a teraz w Rosji wyniesie aż 209 milionów dolarów. W ten sposób, delegując graczy do poszczególnych reprezentacji, zarabiają też kluby, w których 736 piłkarzy zgłoszonych w kadrach 32 finalistów na co dzień występuje. FIFA płaci za każdego piłkarz od 31 maja do następnego dnia po odpadnięciu z turnieju lub zakończeniu mistrzostw. Koszt jednego dnia spędzonego przez piłkarza na mundialu w Rosji został wyceniony na 8530 dolarów.

Fura pieniędzy czeka na finalistów mundialu

FIFA pochwaliła się rekordową pula pieniędzy dla uczestników rozpoczynających się 14 czerwca mistrzostw świata w Rosji.

 

Na premie i nagrody dla najlepszych światowa federacja przeznaczy 791 milionów dolarów. Ponad połowę tej sumy (400 milionów) otrzymają zespoły wedle ich końcowej pozycji w turnieju. Reszta kwoty trafi do macierzystych klubów zawodników, którzy znaleźli się w kadrach zespołów oraz do tych drużyn, które ucierpią z powodu kontuzji piłkarzy. Na triumfatora tegorocznego mundialu czeka premia w wysokości 38 milionów dolarów. To o trzy miliony więcej niż otrzymali Niemcy cztery lata temu za zwycięstwo w mistrzostwach świata organizowanych w Brazylii. Finalista turnieju w Rosji dostanie 29 milionów, a drużyna, która zajmie trzecie miejsce – 24 miliony dolarów.

Reprezentacja Polski, jak każdy z 32 finalistów MŚ 2018, już zarobiła 9,5 mln dolarów (8 milionów za awans plus półtora miliona na koszty przygotowań), ale jeśli wyjdzie z grupy to ta kwota zostanie podwojona. Premie finansowe dla uczestników mistrzostwach świata stale rosną. Cztery lata temu w Brazylii do podziału było 576 milionów dolarów, a 20 lat temu we Francji 103 miliony dolarów.

Premier League mundialową potęgą

W poniedziałek 4 czerwca minął czas na zgłaszanie do FIFA 23-osobowych kadr zespołów na mundial. Z 736 zawodników co szósty gra w angielskich klubach.

 

Z analizy przeprowadzonej przez statystyków FIFA wynika, że z 736 piłkarzy zgłoszonych do udziału w mistrzostwach świata w Rosji aż 108 występuje na co dzień w zespołach angielskiej Premier League. O potędze klubowego futbolu w Anglii może świadczyć też fakt, że kolejnych 23 piłkarzy gra w zespołach Championship, czyli w drugiej lidze tego kraju. Solidną reprezentację ma też hiszpańska Primera Division, która z 78 zawodnikami uplasowała się na drugiej pozycji w zestawieniu. Trzecie miejsce przypadło niemieckiej Bundeslidze, zatrudniającej na co dzień 62 uczestników rozpoczynającego się 14 czerwca mundialu. W tej grupie jest czterech polskich piłkarzy (Lewandowski, Błaszczykowski, Piszczek i Kamiński), czyli tylu, ilu wśród uczestników MŚ 2018 umieściła nasza rodzima Lotto Ekstraklasa (Jędrzejczyk, Pazdan, Kądzior, Peszko). To najsłabszy wynik polskiej ligi w historii mistrzostw świata.

Jeśli chodzi o ranking klubów, to najwięcej zawodników w zespołach uczestników mundialu ma Manchester City (16 ). Powołania otrzymali Sergio Aguero, David Silva, Vincent Kompany, Gabriel Jesus, Nicolas Otamendi, Kevin De Bruyne, Fernandinho, Ederson, Kyle Walker, John Stones, Danilo, Raheem Sterling, Fabian Delph, Benjamin Mendy, Ilkay Gundogan i Bernardo Silva. Drugą lokatę zajmuje Real Madryt, który będzie miał 15 swoich graczy na mundialu: Isco, Sergio Ramosa, Marco Asensio, Mateo Kovacicia, Lukę Modricia, Raphaela Varane’a, Marcelo, Cristiano Ronaldo, Toniego Kroosa, Casemiro, Achrafa Hakimiego, Daniego Carvajala, Nacho, Lucasa Vázqueza oraz Keylora Navasa. Trzecie miejsce przypadło Barcelonie, która w Rosji będzie reprezentowana przez 14 piłkarzy: Gerarda Pique, Samuela Umtitiego, Leo Messiego, Paulinho, Andrssa Iniestę, Luisa Suareza Thomasa Vermaelena, Ousmane’a Dembele, Ivana Rakiticia, Jordiego Albę, Philippe Coutinho, Yerry’ego Minę, Marca-Andre ter Stegena oraz Sergio Busquetsa.

Wśród 32 finalistów tegorocznego mundialu tylko reprezentacja Anglii składa się wyłącznie z zawodników występujących w klubach rodzimej ligi. Po drugiej stronie znajduje się zespół Szwecji, w którego szeregach są wyłącznie zawodnicy grający na co dzień w klubach zagranicznych.