Koalicja SLD – Lewica Razem

W poniedziałek 18 czerwca 2018 roku doszło do bezprecedensowego, z punktu widzenia udziału różnych nurtów lewicy, spotkania, które zapoczątkowuje budowę demokratycznej, partnerskiej koalicji na najbliższe wybory samorządowe i europejskie, z perspektywą na parlamentarne i prezydenckie.

 

Ruch ten przypomina wydarzenie o podobnym charakterze z dnia 9 lipca 1991 roku. Wówczas podjęto decyzję o utworzeniu działającej przez kilka lat koalicji – Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Głównymi jej podmiotami od momentu powstania były partie: Polska Partia Socjalistyczna (PPS), Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej (SdRP) oraz organizacje społeczne i związki zawodowe: Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ), Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej (ZSMP), Demokratyczna Unia Kobiet, Komitet Obrony Bezrobotnych i organizacje lokalne.
Ówczesne SLD było strukturą demokratyczną. W ciągu kilku lat uległo rozszerzeniu o nowopowstające partie i organizacje lewicowe i postępowe. W roku 1997 liczyło 33 podmioty. W roku 1999 koalicja przekształciła się w partię polityczną SLD. Kilka ugrupowań, m.in. PPS nie skorzystało z oferty samolikwidacji i wejścia w struktury nowej partii. Ta przez 15 lat odgrywała znaczącą, choć jednocześnie słabnącą w ostatnim okresie rolę, na polskiej scenie politycznej.
Przypomnienie tych faktów jest o tyle ważne, że przybliża nam doświadczenia, które polska lewica, jako całość zdobywała w okresie od początku transformacji ustrojowej rozpoczętej w roku 1990.
Podpisane porozumienie zapowiada powołanie Koalicyjnego Komitetu Wyborczego SLD – Lewica Razem. Komitet ma perspektywę przynajmniej kilkuletnią: w roku 2018 – wybory samorządowe, w roku 2019 – wybory europejskie i parlamentarne, a w roku 2020 – wybory prezydenckie.
Na tle tych informacji rodzi się pytanie, czy polska lewica wyczerpała swoje możliwości i siły pozwalające rządzić krajem, lub uczestniczyć w układzie większej koalicji w rządzeniu. Celem każdej partii politycznej jest bowiem sprawowanie władzy i zmienianie rzeczywistości w oparciu o swoje wartości ideowe i program działania.
Na pewno mamy dziś do czynienia z próbą ograniczenia degradacji wartości lewicowych i roztopieniu się ich w neoliberalnej papce, która podawana jest każdego dnia obywatelom przez usłużne media. Na pewno mamy do czynienia z podjęciem walki o nowy kształt sceny politycznej zapewniającej minimum demokracji i realizowania praw obywatelskich. W ostatnich latach było wyraźne dążenie do stworzenia dwubiegunowej sceny politycznej, na której rozgrywkę przed nieświadomą publicznością toczyli chłopcy z tego samego podwórka. Wejście odnowionej, zjednoczonej lewicy to nowy element na tym boisku. Jeśli będzie ona w stanie zachować własną tożsamość i wyznaczone cele, to ma szansę znaleźć sobie dobre miejsce i wpływać na rozwój kraju wg swoich wartości.
W ostatnich latach znaczna część lewicy przemawiała głosem środowisk realizujących liberalną wersję demokracji i neoliberalną wersję gospodarki. Realizowała tym samym nie swój program, roztapiając się w ogólnym samozadowoleniu elit posierpniowych. Porażka w wyborach parlamentarnych w 2015 roku była poważnym ostrzeżeniem, które, jak można sądzić, zostało właściwie zrozumiane. Wcześniej było wiele ostrzeżeń ze strony m.in. środowisk socjalistycznych, które nie akceptowały tej drogi rozwoju, którą wybrano wbrew zapisom Konstytucji z 1997 roku, wyłącznie w myśl interesów korporacji i banków. Socjaliści, co trzeba przypomnieć, mówili o zapisie konstytucyjnym dotyczącym sprawiedliwości społecznej i społecznej gospodarki rynkowej. Wbrew temu na całego szedł program powszechnej prywatyzacji i ograniczenie zdobyczy socjalnych ludzi pracy.
Ostatnią szansą na zrozumienie przez lewicę swojej unikalnej w obecnych warunkach roli był II Kongres Lewicy zorganizowany jesienią 2016 roku, który przyjął uchwałę stawiającą jasno powinności lewicy wobec świata pracy i kierunków rozwoju kraju. Czytamy w niej m.in.: „Współczesna polska i międzynarodowa lewica właściwie rozumie zachodzące na naszych oczach zjawiska i procesy, ale powinna wypracować racjonalne propozycje teoretyczne i programowe ws. modernizacji i rozwoju – w myśl wyznawanych wartości ideowych. Idee wypływające z zasad dobra człowieka i sprawiedliwości społecznej mają prawo do istnienia na równi z innymi, konkurencyjnymi systemami wartości. Lewica powinna zdecydowanie i nieprzerwanie walczyć o urzeczywistnienie wyznawanych zasad”.
To, że w gronie partii i organizacji, które podpisały deklarację Koalicji SLD – Lewica Razem stanęli wszyscy uczestnicy II Kongresu Lewicy świadczy, że jego uchwały i postanowienia żyją w myśli politycznej lewicy. Ważne jest aby tę myśl rozwijać, budować na niej założenia programowe będące alternatywą dla neoliberalnej i konserwatywnej prawicy, która zawładnęła Polską.

Co lewica może zaoferować Warszawie czyli pięcioro zgodnych ludzi za stołem

„Co lewica może zaoferować Warszawie?” – na taki temat debatowali dzisiaj przedstawiciele i przedstawicielki wszystkich znaczących partii politycznych sytuujących się właśnie po lewej stronie sceny politycznej, na spotkaniu zorganizowanym przez Społeczne Forum Wymiany Myśli w Warszawie.

 

Notowałam wypowiedzi raczej dla porządku niż dlatego, żeby przedstawicielka Razem, działaczka Zielonych, lider Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, członkini Inicjatywy Polska czy też reprezentant SLD powiedzieli coś zaskakującego, coś, czego ich formacje już nie postulowały w studiach telewizyjnych czy na demonstracjach. Postulaty były to zresztą zupełnie słuszne, diagnozy właściwe. Tak, Warszawa potrzebuje prospołecznej polityki mieszkaniowej, wyrównywania różnic między dzielnicami, rozgrodzenia, większej roli samorządu na rynku pracy (klauzule społeczne!). Potrzebuje samorządowców, którzy nie będą obawiali się stosować już istniejącego prawa, zamiast przymykać oczy, gdy deweloperzy je łamią, i którzy będą chcieli kształtować miasto inaczej niż tylko pod kątem potrzeb najbogatszych. I nie tylko Warszawa potrzebuje polityczek i polityków, którzy tak, jak Hanna Gospodarczyk z Razem będą mówić, że jako socjaliści mają obowiązek występować po stronie pracujących i zmuszać kapitał do ustępstw, albo jak Piotr Ikonowicz wciągać zwykłych ludzi do aktywności.
Jedno wszakże stwierdzenie, które padło zza stołu, odnotowałam z niedowierzaniem (nie wzburzeniem, gdyż gorsze już rzeczy zdarzały się na polskiej lewicy). Oto oznajmił Sebastian Wierzbicki z SLD, a potwierdziła Dagmara Misztela z Zielonych, że najważniejsze było to, że delegaci pięciu partii usiedli, usłyszeli, że są zgodni w najważniejszych, ba, we wszystkich punktach i zadeklarowali gotowość do rozmów o dalszej współpracy. Sukcesem jest, zasugerowano, już wola rozmawiania, dzięki niej może powstaną trzy osobne listy wyborcze, a może jedna.
Otóż nie, warszawska lewico, to, że zasiedliście za jednym stołem i przez trzy godziny bardzo ożywionej momentami debaty nie oskarżyliście się po raz tysięczny o zdradę/oportunizm/brak doświadczenia/odwoływanie się do niewłaściwego elektoratu nie jest, w obecnym układzie sił, żadnym osiągnięciem. Do tego, by zrozumieć, że zajmujecie aktualnie (przynajmniej w słowach, bo w czynach rzadko macie okazję) podobne stanowisko w sprawach polityki społecznej, że podobnie widzicie swoje zadania w stołecznym samorządzie i że macie pod adresem PiS i PO zbliżone zarzuty, nie potrzebowaliście dzisiejszego spotkania. Wystarczyłoby wam doświadczenie dziesiątek demonstracji, na których zgodnie powiewały obok siebie wasze flagi, a aktywistki i aktywiści zbierali podpisy pod tymi samymi obywatelskimi inicjatywami. Dla ocenienia skutków obecnego rozdrobnienia dostateczna winna być świadomość tego, że wszystkie te protesty, poza najbardziej spektakularnymi, niczego nie były w stanie osiągnąć. Oraz doświadczenie pójścia w rozdrobnieniu do poprzednich warszawskich wyborów.
W tych natomiast, oprócz starych problemów, już towarzyszą wam – i będą się tylko wzmagały – naciski ze strony obozu liberalnego, który zaczął już drżeć o swojego faworyta i nawoływać: lewico, zrezygnuj nawet z pierwszej tury wyborów na prezydenta Warszawy, oddaj nam swoje głosy. I to za darmo, bo nawet nie w zamian za pustą obietnicę „zajęcia się problemami społecznymi” kiedyś, kiedy już uznamy polską demokrację za oficjalnie uratowaną. Wy o tym wiecie, na dzisiejszej debacie trafnie ocenialiście perspektywy rządów Rafała Trzaskowskiego. Wszyscy. Tak samo, jak zgodnie się uzupełniając wskazaliście, o jaki procent elektoratu mogłaby walczyć wasza lista, ilu radnych moglibyście mieć, ilu kandydatów potrzeba do skutecznego startu (w mieście i w dzielnicach).
Co jeszcze jest wam potrzebne, by wielogodzinne negocjacje o programie i możliwym kształcie list, które, jak zadeklarowała delegatka Razem, trwają, zaowocowały podjęciem choćby próby odejścia od dotychczasowych, jak widać nieskutecznych strategii? Jeszcze więcej ataków na „lewactwo”? Macie gwarantowane. Nowe doświadczenia bezradności w obliczu prawicowego szaleństwa? Tymi dzieliła się na debacie Paulina Piechna-Więckiewicz, mówiąc, że samotna radna-krytyczka neoliberalnego podejścia do miasta i mieszkańców sama nic nie może zrobić, nic zgłosić – ani projektu uchwały, ani projektu stanowiska.
Nie zaskoczyliście mnie propozycjami programowymi, zaskoczcie inaczej, pokazując, że naprawdę chcecie w następnej kadencji mieć narzędzia do wpływania na rzeczywistość. Mówiliście: pójście osobno jeszcze nie jest przesądzone. Udowodnijcie.

Lewica skorzysta z szansy?

Patrząc na poczynania Lewicy, można odnieść wrażenie, że na czele dwóch głów­nych partii lewicowych stoją ludzie pozbawieni wyobraźni i instynktu samozacho­wawczego.

 

Obecna sytuacja polityczna w kraju stwarza niepowtarzalną szansę na od­budowanie polskiej lewicy. Toczące się „naparzanie” na prawicy sprawia, że lewica która nie jest bezpośrednim uczestnikiem tej jatki, może pozwolić sobie na recenzo­wanie toczących się wydarzeń i proponowanie rozwiązań zmierzających do naprawy państwa zdewastowanego przez PiS i przedstawienie niezbędnych korekt tych rozwiązań, które są korzystne dla społeczeństwa, jak chociażby program Rodzina 500+ czy darmowe leki dla Seniora. W pierwszym z nich to wyłączenie z niego rodzin o wysokich dochodach, a włączenie do niego pierwszego dziecka w rodzinach niezamożnych i wprowadzenie zasady złotówka za złotówkę. W drugim przypadku to konieczność zlikwidowania fikcyjności tego programu.

 

A jakie działania prowadzą obie główne partie lewicowe?

Zamiast podjąć próbę zbudowania jak najszybciej wielkiej koalicji ugrupowań lewicowych, która przygotowałaby wspólnie założenia programowe i wspólny start w wyborach, każda z nich wyznacza sobie własne małostkowe cele.
SLD w przeprowadzanych sondażach kilka razy przekroczyło magiczny próg 5proc. i postanowiło ogłosić swój samodzielny start, zaś pozostałe ugrupowania mogą oczywiście z nimi startować w wyborach ale pod szyldem SLD.
Partia ta zamiast podjąć inicjatywę budowania zjednoczonej lewicy i walczyć o poszerzenie elektoratu, w celu osiągnięcia wyniku pozwalającego na realizację własnego programu, przyjmuje wygodne minimalistyczne rozwiązanie polegające na przekroczeniu w najbliższych wyborach progu 5proc. i „wepchnięcie” do Sejmu kilku partyjnych notabli. Z pola widzenia tej partii znika Polska i potrzeba odbudowania Jej znaczenia na forum międzynarodowym.

 

Czekając na awanturę

Po co poświęcać się budowie szerokiej koalicji lewicowej jeżeli wystarczy trochę poczekać i awantura na prawicy da jej sukces tj. przekroczenie pro-gu 5proc.. Kiepska wyobraźnia liderów partii nie pozwala dostrzec możliwości znaczne-go przekroczenia granicy przewidzianej dla koalicji.
Aby liczyć się w kraju, zjednoczona lewica powinna zawalczyć o poparcie społeczeństwa na poziomie minimum 15proc. Prawica robi wszystko, by nam to umożliwić a my przez wzajemne dąsy i animozje możemy pozbawić się tej szansy. SLD może być zdziwione wynikami najbliższych wyborów parlamentarnych, gdy weźmie w nich udział alternatywna do tej partii koalicja centrolewicowa.

 

Łapmy szansę

Obecna sytuacja podobna jest do tej sprzed kilkunastu laty, kiedy to na skutek sporów politycznych na prawicy, lewica przejęła władzę. Sytuacja polityczna w Polsce tworzy niepowtarzalną szansę na odzyskanie przez lewicę wiarygodności i znaczącej pozycji w kraju. Druga taka sytuacja może się nie powtórzyć.
Partia RAZEM, podobnie jak SLD, nie podejmuje działań jednoczenia lewicy a wszystkie wysiłki koncentruje na sobie tj. na przekonaniu Rodaków, że jest tym najzdrowszym, najlepszym szczepem odradzającej się lewicy.
Chce przekonać obywateli, że jest partią nowoczesnej lewicy nie skażoną grzechami, które popełniła wcześniej lewica. Niestety, czasem słuchając niektórych współprzewodniczących odnosi się wrażenie, że w wielu elementach partia ta cofnęła się do zbyt odległej przeszłości.
Przedstawiciele tej partii zachłysnęli się swoim niespodziewanym sukcesem w poprzednich wyborach, zapominając że ten ich sukces był wynikiem szczęśliwego zbiegu okoliczności; dobrego występu Przewodniczącego Partii RAZEM Adriana Zandberga i słabego przygotowania (występu) przedstawicielki Zjednoczonej Lewicy. Wielu Rodaków w ostatniej chwili zdecydowało się zagłosować na Partię RAZEM, tym samym powodując wyeliminowanie kandydatów obu lewicowych komitetów Wyborczych do Sejmu.

 

To nasza wina

To właśnie my – Lewica swoją małostkowością, egoizmem, zawiścią i antagonizmami personalnymi sprawiliśmy, że od ponad 2 lat PiS demoluje Nasz kraj. Tym bardziej w duchu odpowiedzialności za Polskę powinniśmy pozbyć się wzajemnych uprzedzeń i stworzyć szeroką Zjednoczoną Lewicę, która odzyska lewicowy elektorat w części przejęty przez naszą głupotę przez PiS. Szansa na jego odzyskanie, po niektórych decyzjach PiS-u, jest duża. Czy doświadczenie z ostatnich wyborów czegoś Nas nauczyło? Mam wrażenie, że niestety nie.

 

Policzmy się

Zbliżają się wybory samorządowe, które wymagają dużej mobilizacji kadrowej gdyż partie lewicowe po ostatniej klęsce wyborczej poniosły spore straty osobowe, dlatego koniecznością jest wykorzystanie struktur wszystkich nawet najmniejszych partii lewicowych. To nasza jedność wsparta lokalnymi samorządowcami i OPZZ może być Naszą siłą w tych wyborach. Wspólnym startem w wyborach samorządowych możemy rozpocząć promocję zjednoczonej Lewicy i odzyskać wiarygodność. Czy dla dobra Polski lokalnej stać nas na szukanie porozumienia programowego i wspólnego startu w wyborach? Czas „ucieka” dlatego boczenie się na siebie i nie-podejmowanie działań integrujących lewicę może mieć swoje opłakane konsekwencje w najbliższych wyborach. Koalicja tworzona na ostatnią chwilę, w popłochu skazana jest na klęskę. Kompromis programowy, wcześniej przyjęte uczciwe zasady współpracy, w tym tworzenie wspólnych list, powinno być podstawą wspólnego star-tu w najbliższych wyborach. Partie lewicowe powinny wreszcie zrozumieć jedną wa-żną zasadę, że tylko zaakceptowane wspólne założenia programowe i uczciwe zasady współpracy będą gwarantem stworzenie zespołu, którego wspólny wysiłek może zapewnić im sukces. Taką strategiczną decyzją w wyborach samorządowych dla całej lewicy będą wspólni kandydaci na prezydentów w dużych miastach. Szczególnie ważny będzie dobry wynik w stolicy. Jest na to duża szansa, gdyż aktualne rządząca Pani Prezydent zrezygnowała ze startu w wyborach a dotychczasowi kandydaci PO i PiS-u są słabi. Może warto rozważyć możliwość wyłonienia kandydata lewicy w Prawyborach. Robert Biedroń, Marek Borowski i Andrzej Celiński byliby bardzo mocnymi kandydatami w tej rozgrywce.
Nie chciałbym być złym prorokiem, ale podzielona lewica w sytuacji nowej ordynacji wyborczej może ponieść sromotną klęskę w wyborach samorządowych a później wybory Parlamentarne mogą być tylko jej dopełnieniem. Wyborcy mogą się bowiem obawiać, że ich głos będzie głosem straconym, podobnie jak miało to miejsce w ostatnich wyborach parlamentarnych i będą głosowali na silną koalicje opozycyjna. Klęska wyborcza sprawi, że wówczas będziemy mieli bardzo dużo czasu na analizę własnych błędów i „pracę u podstaw”.
Na zakończenie przestroga dla Partii lewicowych o większym potencjale, by wreszcie zrozumiały, że próby eliminowania mniejszych ugrupowań ze sceny politycznej nie mają sensu, gdyż jedynie osłabiają pozycję lewicy w Polsce. „Przy-stawki”, które chcielibyście Państwo pochłonąć, mogą stać się dla Was przyczyną bardzo długotrwałej niestrawności.