Inwestujmy w ludzi, aby mogli godnie żyć

 „Zadziwię polską scenę polityczną, nie będę atakował, nie będę opluwał, nie będę mówił źle o innych partiach, nie będę mówił złego słowa przeciwko bliźniemu. Będę mówił o tym, co koalicja SLD Lewica Razem zrobi kiedy wejdziemy do samorządu, a przecież pracujemy tam codziennie od wielu lat”. Przemówienie przewodniczącego SLD na konwencji w Warszawie.

 

Zwracam się do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Przychodzi mądrość na lewicy i mówienie o tym, że było dobrze, i że było źle; nie zawsze trzeba być pierwszym i jeżeli ma się koalicję SLD Lewica Razem, to każdy element tej koalicji jest jej podmiotem; a w polityce można nie oszukiwać i prowadzić normalną politykę. Myślę, że nadchodząca kadencja samorządów będzie to pokazywała, będziemy w Sejmie, ale te wybory są najważniejsze.
Proszę Państwa, „Silny samorząd, demokratyczna Polska”, to nie jest przypadkowe hasło. Nie ma demokratycznej Polski, bez silnego samorządu. Złotówkę, którą można wydać w Łodzi, lepiej widać w tym mieście, a nie z Warszawy. W Koszalinie lepiej, niż z Warszawy. Nie wszystkim trzeba kierować centralnie, nie trzeba wszystkiego brać za twarz. Trzeba wierzyć ludziom. Społeczeństwo demokratyczne, społeczeństwo obywatelskie to silny samorząd. Ja rozwinę te hasło, ponieważ chcielibyśmy jako SLD Lewica Razem, aby w tej kadencji, która nastąpi więcej było inwestycji w człowieka, a mniej inwestycji w infrastrukturę. Ona jest ważna, ale nadszedł taki czas, że jeżeli w Polsce jest lepiej, a tak jest, ponieważ wprowadziliśmy Polskę do Unii, to ludziom też musi być lepiej. Obywatelki i obywatele muszą poczuć, również na poziomie samorządów, że politycy są po to, żeby ludziom żyło się lepiej.
Siedem spraw, o których chciałem powiedzieć jeżeli chodzi o samorząd, to zresztą pokaże czym różni się socjaldemokracja, reprezentowana przez wiele nurtów polskiej lewicy, od innych partii. Po pierwsze, uważamy, że samorząd powinien być świecki. Nie musi tak być, że jak się kupi 9 ławek do szkoły to ksiądz koniecznie musi je poświęcić. Nie musi tak być, że w sprawie lekcji religii kler ma większy wpływ na radę pedagogiczną, a czasami tak się zdarza, niż dyrektor szkoły. Zapytałem się ostatnio jednego z dyrektorów szkół, który święcił ławki – jak kupujesz sobie mebel do domu to święcisz go? „Nie, to bez sensu”. Powiedziałem mu, pomyśl proszę, ponieważ ten bezsens jest w Twojej szkole. Nie musi być tak, że każdy urzędnik jest wiarygodny tylko wtedy kiedy powiesi krzyż mad swoim biurkiem. Nie mam nic przeciwko wierze, socjaldemokracja nigdy nie była przeciwko ludziom wierzącym, ale zawsze byliśmy za świeckim państwem. Wpływ kleru doprowadził do tego, że w wielu miastach, w których kino jest samorządowe, filmu „Kler” się nie puszcza. Czy wielu ludzi z „Solidarności” walczyło z cenzurą oraz o transformację w Polsce, żeby w tej chwili czasy cenzury wracały. Na pewno nie. Życzę klerowi, aby poprzez to co się zdarzyło w ostatnim czasie, miał wielki dystans do szkół oraz życia publicznego. A samorządom życzę, aby miały wielki dystans do kleru.
Socjaldemokracja mówi prawdę o historii i dumny jestem z tego, iż Polska Partia Socjalistyczna jest częścią naszej koalicji. Historia polskiej socjaldemokracji, historia polskiej lewicy w stulecie niepodległości to rząd Moraczewskiego, to prawa wyborcze dla kobiet, to prawo do związków zawodowych, prawo do ośmiogodzinnego dnia pracy. Widzę taką tendencję, że mało kto z prawicy broniąc naszej konstytucji chwali prawo do zrzeszania się, ośmiogodzinny dzień pracy, prawo kobiet do głosowania. Mało mówi się o tym, że to polska lewica wprowadziła tę konstytucję, że to polska lewica dzięki dwu udanym referendom uchwaliła ustawę zasadniczą oraz wprowadziła Polskę do Unii Europejskiej.
Prawo do historii i obiektywizmu, to jest prawo do tego, aby mieszkańcy ustalali jak się mają nazywać ich ulice. Moim marzeniem jest, aby patronkami ulic były kobiety. Moim marzeniem, jest aby w sposób bezmyślny nie rozbierać pomników. Polska została wyzwolona, czy się to komuś podoba czy nie, również żołnierzy radzieckich. Podczas mojej wizyty w Szczecinie zrobiliśmy konferencję prasową na zgliszczach pomnika żołnierzy, którzy Szczecin wyzwalali. Czy to jest rozsądne? Czy matka, która płakała po żołnierzu ukraińskim, rosyjskim, białoruskim, czy też kazachskim płakała inaczej, niż po żołnierzu wyklętym czy też Armii Ludowej?
Następna rzecz, która nas różni od prawicy to samorząd, który sprzyja równości. Co to znaczy? To jest wspieranie kultur mniejszości, wszelkich mniejszości, a każda z nich ma swoje prawo do życia. Oznacza to bezdyskusyjną zgodę na organizację parad i marszów, samorząd jest po to, aby ludzie mogli pokazywać swoje poglądy i aby byli w tym bezpieczni. Samorządy są również po to, aby tworzyć społeczeństwo obywatelskie, żeby wspierać wszelkiego typu NGO-sy. Należy też prowadzić rejestr zachowań o podłożu homofobicznym i rasistowskim, powinniśmy to bardzo dokładnie kontrolować, wiecie dlaczego, ponieważ będzie tego coraz więcej. Musimy wiedzieć kto za to odpowiada, obserwować i eliminować w sposób mądry i rozsądny wpływy takich ludzi.
Pragniemy, aby rozwijały się fundusze partycypacyjne. Pragniemy również, aby samorządy prowadziły edukację społeczną, która będzie dotyczyć polskiej konstytucji. Na tej sali jest dwóch szefów Komisji Konstytucyjnej: Aleksander Kwaśniewski i Włodzimierz Cimoszewicz. Obywatelki i obywatele, a szczególnie nasze dzieci, powinny ją znać. Trzeba znać to, czego z najwyższą przyjemnością codziennie bronimy.
Samorząd musi być partnerem dla rodzica, mówię tu o zapewnieniu dostępnego i bezpłatnego żłobka, o darmowej opiece przedszkolnej dla wszystkich dzieci, o tym, że każde dziecko z najmłodszych klas szkoły podstawowej otrzyma bezpłatne i energetyczne drugie śniadanie. Chcemy zapewnić też edukację seksualną dla każdego dziecka, stosownie do jego wrażliwości i dojrzałości. Nie chcę usłyszeć, że łamię mury i wywracam cegły – stosownie do dojrzałości i wrażliwości. Pragniemy wprowadzić bezpłatne bilety komunikacyjne dla wszystkich dzieci. Chcemy przed egzaminem ośmioklasisty oraz maturą zagwarantować bezpłatne korepetycje. Pytacie dlaczego? Ponieważ, koalicja SLD Lewica Razem powinna się zająć tymi, których na to wszystko nie stać, tymi którzy się urodzili w biedniejszych rodzinach i mają gorszy dostęp do edukacji, służby zdrowia, do rozwoju.
Jak wiecie jestem wydawcą. Nie bójcie się, nie będę reklamował książek z mojego wydawnictwa. W każdej gminie jest biblioteka. Jednym się marzą boiska i dobrze, innym marzą się marzą drogi, też dobrze, mnie się marzą biblioteki, które są super wyposażone. We współczesne książki, aby ludzie mieli do nich dostęp. Marzy mi się, że jak lewica wróci do współrządzenia, to żeby lewica objęła resort kultury i edukacji, ponieważ to co jest w głowie jest rzeczą najważniejszą. To buduje Polskę, zdecyduje o tym czy będziemy wrażliwi na innych, tolerancyjni czy też nie. Obiecuję wsparcie dla wszystkich bibliotek po to, aby były pełne wartościowych i mądrych książek.
Narodowy Fundusz Zdrowia i opieka rządowa to nie wszystko. Szpitale, a szczególnie te podległe pod samorząd, absolutnie powinny działać na zasadzie – nie zysk a dobro pacjenta. Nie można tworzyć takich zasad, że w szpitalu na końcu musi być zysk. W szpitalu na końcu musi być zdrowy pacjent. A pielęgniarki i lekarze muszą być normalnie opłacani oraz dumni ze swojej pracy, która musi mieć też również walor finansowy. W naszym filmie mówię – wyobraź sobie. Wyobraź sobie, że są bezpłatne badania. Wyobraź sobie, że są bezpłatne szczepienia, a to że szczepienia powinny być w gronie socjaldemokratek i socjaldemokratów nie podlega dyskusji. Nie ucieknie się od cywilizacji, nie ucieknie się od medycyny. Marzy mi się opieka dentystyczna w każdej szkole. Marzy mi się świadome macierzyństwo, może nie bezpośrednio mnie, ale aby wszyscy ci, którzy pragną mieć dzieci mieli je w sposób świadomy. Żeby edukacja seksualna w ramach naszych programów zdrowotnych była na właściwym miejscu, aby pigułka „dzień po” była dostępna, aby ludzie mogli się kochać. Jak ktoś się lubi, to będzie się kochał, to jest po prostu fajne. Wczoraj byłem w Białymstoku, wspólnie z prof. Bogusławem Liberadzkim, wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Tak nawiasem mówiąc, jesteśmy jedyną partią, która nie jest w parlamencie, a ma wiceszefa Parlamentu Europejskiego, co świadczy o naszych możliwościach rozwoju. W Białymstoku byłem u profesora Szamatowicza, który jest jedynką w Białymstoku do Sejmiku i twórcą polskiego in vitro. A dlaczego in vitro jest fajne? Ponieważ daje życie, a nie je zabiera. W 1500 roku Leonardo Da Vinci oraz Michał Anioł dokonywali we Florencji pierwszych sekcji zwłok. Kościół nie był z tego zadowolony, a wyobrażacie sobie co by było gdyby tych sekcji nie wykonywali? Gdzie byłaby medycyna? Wierzę w to, że kościół uzna metodę in vitro jako metodę dającą możliwość posiadania dzieci.
Wczoraj prof. Szamatowicz powiedział mi, że metoda in vitro jest ważna również dlatego, że jest droga. Jeżeli ktoś jest bogaty to może z tej metody skorzystać w każdym miejscu o ile zapłaci, ale w Polsce nie ma wyłącznie bogatych ludzi i właśnie o nich mamy obowiązek się upomnieć. Zobowiązuję się w imieniu SLD Lewica Razem, w każdym miejscu gdzie będziemy mieli wpływ, będziemy wprowadzali dofinansowanie metody in vitro, ponieważ dzieci są największą wartością każdego narodu.
Mieszkanie powinno być prawem a nie towarem. Musimy wprowadzać takie programy, które będą pomagały ludziom godnie żyć. Nie chodzi o 200 czy 300 metrów, ale o miejsce gdzie można żyć, uczyć się, wychowywać dzieci, kochać się, czy po prostu odpoczywać. Pragnę złożyć następujące zobowiązanie, że 10% rocznych dochodów własnych gminy będzie przeznaczane na budownictwo komunalne. To wielka sprawa. Mieszkania komunalne powinny być dedykowane w dużej mierze dla grup wymagających szczególnego wsparcia, w tym dla osób z niepełnosprawnościami, dla osób starszych, które powinny mieć łatwy dostęp do swojego mieszkania. Będziemy chcieli mieć wpływ na planowanie przestrzenne tak, aby w każdym osiedlu była możliwość skorzystania ze żłobka, przedszkola oraz terenów zielonych. Żeby miejsce, w którym mieszkamy służyło rekreacji oraz wypoczynkowi i normalnemu życiu.
Srebrna rewolucja dotyczy polskiego społeczeństwa, które się starzeje i nie uciekniemy przed tym. W mediach mówi się, że ludzie młodzi są najważniejsi, to prawda, ale równie ważni są ludzie starsi. Każdy ma prawo do szczęścia na każdym etapie swojego życia, dlatego będziemy wprowadzać „Karty seniora”, które zapewnią aktywne życie w kulturze i rekreacji. Chcielibyśmy budować osiedla wspomagane, gdzie pełniony byłby 24h dyżur osoby, która będzie mogła, szczególnie seniorom, pomóc. Począwszy od rzeczy błahych, aż po wezwanie lekarza gdyby zaszła taka potrzeba. Chcemy wprowadzić „Przyciski życia”, a także obowiązkowe „Koperty życia”, po to, że gdy przyjedzie pogotowie a pacjent jest nieprzytomny, to będzie wiadomo na co choruje i jakie bierze leki. Chcemy wprowadzić przejazdy komunikacją dla osób powyżej 65 roku życia za darmo. To jest też mój interes, ponieważ niedługo i mnie to obejmie. Musimy likwidować bariery architektoniczne, nawet Państwo nie wiecie jak wiele niepełnosprawni muszą uzyskać, aby normalnie żyć.
Ostatnio słyszałem premiera Buzka, który powiedział, że dobrze by było gdyby obecni marszałkowie województw nadal kierowali samorządami. Panie premierze, ja mam takie marzenie, w którym samorządami kierują ludzie mądrzy, doświadczeni i umiejący rozsądnie wydawać europejskie pieniądze. Prof. Liberadzki wczoraj mnie uświadomił, że jeżeli chodzi o środki z Unii Europejskiej to minęło 2/3 czasu obecnej perspektywy budżetowej a została spożytkowana 1/3 środków. Obawiam się, że jeżeli ci sami marszałkowie, ponieważ te pieniądze idą głównie do samorządów, zostaną nadal to minie cały czas a pieniądze nie zostaną wykorzystane w Polsce i wrócą do Brukseli.
PiS podał następujący argument, że tam gdzie wygra Prawo i Sprawiedliwość to samorządy dostaną wsparcie finansowe od rządu. Nie jest to nowy argument, ale jest głoszony zwykle przez ekipę, która rządzi. Poza tym jest on bezsensowny. Platforma Obywatelska w sposób delikatniejszy, w eleganckich garniturach, językiem swobodniejszym i delikatniejszym mówiła to samo przed ostatnimi wyborami samorządowymi. Zaraz potem straciła władzę. Od teraz za rok są wybory parlamentarne i PiS też może stracić władzę, a wręcz jestem pewien, że ją straci. Związku z tym nie używajcie tego argumentu, ponieważ ten szantaż jest nieuczciwy.
Proszę państwa, ostatnia sprawa. W Lublinie w związku z Paradą Równości, która została zakazana przez prezydenta Żuka, ale ostatecznie się odbyła, ponieważ tak zadecydował sąd. Wiemy na pewno, iż prezydent Żuk przez tę decyzję pozbawił się wielu głosów ludzi głosujących na lewicę, w tym na SLD Lewica Razem. Popieramy pana Żuka, tak jak Platforma, Nowoczesna, czy też PSL, ponieważ startuje on ze swojego komitetu. Ponieważ jestem już doświadczonym politykiem, i jak słucham głosów – wycofajcie poparcie dla Żuka, to myślę, że są to głosy populistyczne. Odbierzmy poparcie Żukowi, wygra kandydat PiS-u, który będzie mówił, iż będzie miał pieniądze z rządu. To nie jest rozsądne. Czy budowanie na siłę jednej koalicji opartej tylko na nienawiści do PiS-u ma sens? Nie. Możemy stracić część elektoratu z jednej – lewicowej i drugiej – konserwatywnej stronie.
Proszę Państwa, idziemy do wyborów, mamy swój program i koalicję. Ale to nie są wybory, w którym możemy wybierać mniejsze zło, jest dobro – SLD Lewica Razem. To jest marka, która teraz wejdzie do samorządów, wybroni takich prezydentów jak Tadeusza Ferenca czy Krzysztofa Matyjaszczyka, stworzy nowych prezydentów i nowe silne postaci, takie jak Andrzeja Rozenka. Wszyscy nasi najlepsi ludzie obecnie startują w wyborach, na wezwanie „wszystkie ręce na pokład” polska lewica zjednoczona w SLD Lewica Razem stanęła jeden obok siebie. 21 podmiotów. Twórzmy nasz model samorządu – socjaldemokratyczny.
Na koniec, patrzę na Andrzeja Rozenka. Jeżeli do Polski przyjechałby Amerykanin, który mówi po Polsku i obserwowałby debatę warszawską, to by nie stwierdził, iż jest tylko dwu kandydatów – Jaki i Trzaskowski. Było ich wielu, a siła mediów jest olbrzymia. Andrzej siła rozumu, otwartości, tolerancji, lewicowości, to wartości, które Ty reprezentujesz. Chociaż nie zawsze byłeś z nami. Bądź mądry, bądź tolerancyjny, walcz!

PAD w Łomży

Nagłe Zatrzymanie Krążenia (NZK) dotyka w Polsce  ok. 40 tys. osób rocznie.  Z tej liczby udaje się uratować zaledwie 2-5 proc. pacjentów. Dlaczego tak mało? Ponieważ podstawowym czynnikiem warunkującym przeżycie jest szybkość działania.

 

lek. med. Dariusz Janicki – specjalista Medycyny Ratunkowej; WSPR Łomża. kandyduje na Prezydenta Miasta Łomży i na radnego Rady Miasta Łomży z listy nr 5 SLD – Lewica Razem.

 

Dotarcie przez zespół ratownictwa medycznego (ZRM) w odległe miejsce w mieście może zająć nawet kilkanaście minut, Może się zdarzyć, że nie ma wolnych zespołów i trzeba zadysponować ZRM spoza rejonu i wtedy czas dojazdu może być jeszcze dłuższy. Dlatego nie wahajmy się wezwać ZRM, jeżeli jest to konieczne, ale zastanówmy się czy warto, jeżeli nie ma zagrożenia życia i jesteśmy w stanie sami dotrzeć do szpitala.
Defibrylacja jest kluczowym ogniwem łańcucha przeżycia. Wykonanie defibrylacji w jak najszybszym czasie jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o przeżyciu podczas zatrzymania krążenia w mechanizmie migotania komór(VF) i częstoskurczu komorowego (VT) Migotanie komór i częstoskurcz komorowy bez tętna to sytuacja, w której mięsień sercowy kurczy się w sposób nieskoordynowany i nieefektywny. Krew nie jest pompowana przez serce i dostarczana do tkanek i narządów oraz do płuc. Dochodzi do niedotlenienia, na które szczególnie narażony jest mózg. W normalnej temperaturze w ciągu 3-6 minut dochodzi do śmierci mózgu. Istotne jest to, że u dorosłych najczęstszą przyczyną NZK poza szpitalem (około 75 proc.) jest migotanie komór lub częstoskurcz komorowy. Są to tzw. rytmy do defibrylacji. Użycie defibrylatora w tym przypadku może przywrócić prawidłowy rytm. W pozostałych przypadkach występuje asystolia (około 15 proc.) lub aktywność elektryczna (bez tętna) około 10 proc.. Są to rytmy, przy których nie wykonujemy defibrylacji. W każdym przypadku NZK należy zadzwonić pod numer alarmowy 112 lub 999 i rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową (RKO), chyba że jesteśmy sami, a defibrylator AED jest w pobliżu, wtedy rozpoczynamy od jego podłączenia.
Automatyczne defibrylatory zewnętrzne (Automated External Defibrylator-AED) są wysoce specjalistycznymi, niezawodnymi, skomputeryzowanymi urządzeniami, które za pomocą poleceń głosowych prowadzą zarówno osoby z wykształceniem medycznym, jak i bez niego przez procedurę bezpiecznej defibrylacji w zatrzymaniu krążenia.
W krajach wysoko rozwiniętych wdraża się setki lokalnych programów PAD (ang. Public Access Defibrillation), czyli publicznego lub powszechnego dostępu do defibrylatorów AED, których celem jest stworzenie gęstej siatki AED w miejscach publicznych oraz zaangażowanie jak największej liczby wolontariuszy gotowych do niesienia pomocy. Zgromadzone dane pokazują, że podjęcie przez świadków zdarzenia samego RKO zwiększa szanse przeżycia do 9 procent, a przy użyciu dodatkowo defibrylatora AED – do ponad 50 procent, ale gdy urządzenia AED były dostępne na miejscu zdarzenia w czasie 3-5 minut, szanse na przeżycie wzrastały do ponad 70 procent. Urządzenia AED coraz częściej pojawiają się w przestrzeni publicznej i są instalowane w wielu zakładach pracy, urzędach, szkołach, lotniskach, dworcach kolejowych, pociągach, hotelach, centrach handlowych i pływalniach. Jeden z pierwszych programów poprawy bezpieczeństwa mieszkańców, zgodnie ze standardami PAD, wprowadziło miasto i gmina Trzebinia pod hasłem „Trzebinia Miastem Bezpiecznego Serca”. W ramach programu na terenie całej gminy w miejscach publicznych umieszczono 20 urządzeń AED. Przede wszystkim to ludzie ratują ludzi. Dlatego program budowy PAD powinien zawierać przynajmniej 6 podstawowych elementów, tak, aby defibrylator nie był tylko powszechny/publiczny, ale również aktywny. Dlatego powinniśmy zadbać o analizę projektu PAD według następujących punktów:
• sieć ogólnodostępnych defibrylatorów AED – 24 h,
• identyfikacja i wizualizacja lokalnego programu PAD,
• wolontariusze i program edukacji społecznej,
• system zarządzania AED i wolontariuszami,
• dobór sprzętu i sposobu montażu,
• finansowanie programu i jego utrzymanie.
Niedawno ideę PAD zaczęto realizować w Białymstoku, w ramach budżetu obywatelskiego. Chcielibyśmy wprowadzić system PAD w Łomży. Wiemy jak to zrobić, jak zaplanować lokalizację, jakiej aplikacji użyć do stworzenia mapy rozmieszczenia defibrylatorów w naszym mieście, jakie szkolenia zorganizować, jak zarządzać defibrylatorami i wolontariuszami. Mamy też kilka pomysłów na sfinansowanie projektu.
Aktualnie jest w Łomży kilka defibrylatorów AED, ale praktycznie żaden z nich nie jest ogólnie dostępny.
Mieszkańcy Łomży mają prawo czuć się bezpiecznie i mają prawo mieć dostęp do skutecznych narzędzi służących ratowaniu życia.

Kandydatka się poleca

Zwracam się z prośbą o oddanie na mnie głosu w najbliższą niedzielę 21 października 2018 roku. Zwracam się do moich byłych uczniów , znajomych, przyjaciół i rodziny. Jeżeli jesteś przekonany, że jestem godnym Twojego głosu kandydatem, to proszę poleć moją osobę swoim bliskim.

 

Lucyna Rutkowska kandyduje na radną do Sejmiku Województwa Mazowieckiego z listy nr 5 SLD – Lewica Razem z okręgu 7.

 

Mieszkanka Celestynowa, urodzona w Kołbieli. Absolwentka wydziału fizyki Uniwersytetu Warszawskiego.
Całe zawodowe życie związana z edukacją , początkowo w Bydgoszczy a od 1985 r. zatrudniona w Zespole Szkół w Celestynowie.
Nauczycielka dyplomowana. Za wszechstronną pracę na polu zawodowym, pedagogicznym i społecznym otrzymała liczne nagrody władz oświatowych. Uhonorowana złotą odznaką Związku Nauczycielstwa Polskiego, odznaką za zasługi dla Związku Młodzieży Wiejskiej oraz odznaczeniem za zasługi dla obronności kraju. Ławnik w sądzie rodzinnym dwóch kadencji.
Obecnie na emeryturze, z pasją oddaje się swoim licznym zainteresowaniom.
Aktywnie uczestniczy w życiu społeczności lokalnej oraz je kreuje. Jest prezesem Stowarzyszenia Absolwentów 3 LO w Celestynowie /SAiS/, przewodniczącą Rady Powiatowej SLD w Otwocku. W ciągu ostatnich dwóch lat z powodzeniem prowadzi dyskusyjny Klub Dziennika Trybuny w Otwocku. Tematy spotkań dotyczą istotnych, najbardziej aktualnych problemów politycznych naszego społeczeństwa.
Pomaga wielu ludziom znajdującym się w trudnych warunkach materialnych oraz w skomplikowanych sytuacjach osobistych.
Praca społeczna , chęć pomagania innym i kreowanie przestrzeni społecznej jest jej największą pasją i powołaniem.

Zgłaszanie i eliminowanie Wywiad

„Dziennik Trybuna” rozmawia z Michałem Korolem, kandydatem na radnego Rady Miasta Siemiatycz.

 

Michał Korol – kandydat na radnego Rady Miasta Siemiatycz. kandyduje z listy nr 5 SLD – Lewica Razem.

 

Dlaczego Pan startuje do Rady Powiatu?

Z Siemiatyczami jestem związany praktycznie od urodzenia, znam te miasto, znam okolicę, znam ludzi i tutejsze problemy.
W radzie Powiatu nie ma ugrupowania lewicowego , socjaldemokratycznego o świeckim charakterze., Są partie chadeckie, dla których priorytetem nie są ludzie ale relacje z kościołem i cerkwią. My zagwarantujemy równowagę. Będziemy dbać o świeckie organizacje.

 

Konkrety – co Pan chce zrobić?

Mamy 3 priorytety: chcemy rozbudować drogi lokalne wspierać wszelkie inicjatywy lokalnych artystów, ale przede wszystkim chcemy postawić na rozwój zespołu szkół średnich zawodowych z uwzględnieniem potrzeb lokalnego biznesu. Rynek się zmienia i powstają nowe segmenty gospodarki i do tych sektorów musimy dostosować młodzież, aby była konkurencyjna. Po za tym, w naszym powiecie jest wiele firm sektora spożywczego i warto tutaj dostosować profil i program edukacyjny pod ten kierunek. Pamiętajmy, nie będziemy doliną krzemową i jedyne co możemy zrobić, to wspierać przemysł spożywczy, handel i usługi. Dla przykładu, Podlasie to zagłębie spółdzielni mleczarskich i powstało otoczenie urządzeń dla rolnictwa jak PRONAR SPOmasz itd, to jest dobry trend lecz brakuje kadry i my ją musimy tu wykształcić .
Ostatnim Problemem i ważnym jest budowa S19, a to jest żenujące, że PO mino 8 lat nie zrobiła nic w tym zakresie.

 

Wystawiliście listę do powiatu, jakich wyników się Pan spodziewa?

Tak to prawda, Pierwszy raz SLD wystawiła listę do powiatu i spotkało się to z wielka życzliwością. Trzeba przyznać że do powiatu startują same partie centroprawicowe, bo PIS, PO i PSL to partie chadeckie, więc SLD będzie jedyną centrolewicową partią o programie świeckim. To ważne dla równowagi w ramach powiatu.

 

A jak jest w mieście?

Dosyć ciekawie.

 

To znaczy?

Zgłosiliśmy 9 kandydatów na radnych i bezpośrednio po tym zgłoszeniu nastąpiły dziwne zdarzenia. Mianowicie, do Miejskiej Komisji Wyborczej w Siemiatyczach pierwszy raz udałem się w piątek 14 września , gdzie zarejestrowałem 1 kandydaturę dla sprawdzenia i skorygowania ewentualnych błędów. Po zarejestrowaniu pierwszej kandydatury umówiłem się z Sekretarz Miasta na zarejestrowanie kolejnych osób w poniedziałek na 18.00. Zgodnie z umową byłem w poniedziałek w MKW o godzinie 18.00, lecz nie mogłem zgłosić kandydatów na radnych gdyż, jak mi powiedziano, system nie działał. Kazano mi przyjść po 21.00 i tak też uczyniłem. Do MKW udałem się na godzinie 21.10 i oświadczyłem że mam 8 kandydatów do zgłoszenia, co wywołało ogólne zaskoczenie i poruszenie Komisji. Jedna z z członków Komisji Pani Ewa Nowaszewska, stwierdziła więc głośno i bez pardonu, że „po co aż tylu kandydatów, skoro obecna władza jest dobra”. Te słowa uprawdopodobniają stronniczość członka komisji. Kolejno zgłaszałem 8 kandydatów do jednomandatowych okręgów wyborczych. Kandydaci byli kolejno rejestrowani, aż do momentu ostatniego kandydata, który był przypisany do okręgu wyborczego nr 10.

 

I co się stało?

Członkowie komisji byli nadzwyczaj skrupulatni, co nie jest wadą ani zarzutem, ale odniosłem wrażenie, że za wszelką cenę nie chcą dopuścić do złożenia pełnej listy kandydatów do Rady Miasta z KKW SLD – Lewica Razem. Ważne stało się później, mianowicie w momencie zgłoszenia ostatniego kandydata do okręgu wyborczego nr 10, pana Rafała Hyndza. Warto dodać, że ojciec kandydata Jan Hyndza, jest radnym w koalicji obecnego Burmistrza i pełni funkcję wiceprzewodniczącego Rady Miasta. Członkowie komisji nie kryli zaskoczenia. Informatyk, który wprowadzał dane kandydatów do systemu ewidencyjnego stwierdził: „trzeba zapytać wprost Pana Janka czy to rodzina” Kilku członków komisji wyszło z pokoju.
Po kilku minutach, w okolicy godziny 22.30, zadzwonił telefon stacjonarny z przenośną słuchawką, który odebrała pani Sekretarz Miasta Elżbieta Rekszawa. Po drugiej stronie telefonu był dobrze mi znajomy głos radnego Jana Hyndza, który zapytał wprost o pesel kandydata, Sekretarz Miasta Elżbieta Rekszawa bez namysłu podyktowała pesel kandydata, po czym odłożyła słuchawkę. Całą rozmowę słyszałem, gdyż siedziałem obok pani Sekretarz i widziałem, że dyktuje swojemu rozmówcy pesel mojego kandydata.

 

Chce Pan powiedzieć, że sekretarz miasta podała 3 osobie pesel Waszego kandydata?

Takie zachowanie to jest skandal i według mnie Sekretarz Miasta Elżbieta Rekszawa dopuściła się deliktu wyborczego. Naruszyła nie tylko rozporządzenie Unii Europejskiej o RODO, lecz także naruszyła przepisy kodeksu wyborczego o nieujawnianiu kandydatów na radnych przed oficjalną publikacją MKW. Moim zamiarem jako pełnomocnika KKW SLD – Lewica Razem było zgłoszenie kandydata na Burmistrza Siemiatycz, lecz ten cel nie został osiągnięty, gdyż na drugi dzień zgłaszając się do MKW w Siemiatyczach oprócz protokołów rejestracji 8 kandydatów otrzymałem rezygnację kandydata Arkadiusza Ekonomiuka, który miał startować na radnego w okręgu 11. Następnego dnia na wezwanie MKW otrzymałem rezygnację kolejnej osoby Pani Izabeli Tołwinskiej. Tym sposobem KKW SLD Lewica Razem straciła możliwość wystawienia swojego kandydata na Burmistrza. Karygodnym jest to, że członkowie MKW w Siemiatyczach kontaktowali się bezpośrednio ze swoimi politycznymi mocodawcami, warto dodać, że większość członków Komisji Wyborczej w Siemiatyczach są zatrudnienie w placówkach podległych Burmistrzowi Siemiatycz.

 

Jak Pan to nazwie ?

Nepotyzmem. Rozmawiałem z kandydatem Arkadiuszem Ekonomiukiem i stwierdził on wyraźnie, że Burmistrz Piotr Siniakowicz namawiał go i prosił aby zrezygnował, gdyż jako kandydat SLD – Lewica Razem, może mu bezpośrednio zagrozić w wyścigu o fotel Burmistrza.

 

Czy film „Kler” był wyświetlany w Waszym mieście?

Niestety nie, ponieważ o całej polityce kulturalnej decyduje pani Jola Sidorowicz i ona nie pozwoliła na projekcje tego filmu przed wyborami.

 

Jak to?

Przed wyborami nie obejrzymy filmu. O szczegóły trzeba zapytań Piotra Siniakowicza i panią Jolę Sidorowicz.

 

To znaczy?

Bo to oni znają odpowiedź.

 

Dziękuję za rozmowę.

Flaczki tygodnia

Czy warto głosować na SLD – Lewica Razem?
Czy warto w najbliższą niedzielę poświęcić swój cenny czas i oddać głos na kandydatów, którzy mogą nie zostać radnymi, wójtami, burmistrzami czy prezydentami miast?
Czy nie lepiej od razu poprzeć faworyzowanych w mediach i sondażach przedwyborczych kandydatów z dwóch największych ugrupowań? Postawić na PiS lub PO?

***

Można też zostać w domu. I uzasadnić swoją absencję wyborczą, że to przecież „nie mój cyrk i małpy też nie moje”.

***

Tegoroczne wybory samorządowe zostały zredukowane do plebiscytu. Przez polityków z PiS i PO oraz wspierające ich media.
Do wyboru: kto jest za partią pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, a kto jest za koalicją Grzegorza Schetyny.
Prezentacje innych partii w mediach systematycznie zawężano.

***

Po raz kolejny zwyciężył preferowany przez liderów PiS i PO model systemu dwupartyjnego. Plebiscytu narodowo-katolicka, autorytarna i socjalna PiS kontra europejska, demokratyczna liberalna PO z przystawkami.

***

Stratedzy PiS uznali, że największym ich wrogiem w tegorocznych wyborach do sejmików wojewódzkich jest PSL. Bo dobry wynik PSL to szansa na recydywę koalicji PO-PSL w sejmikach wojewódzkich. Cóż z tego, że w większości województw PiS osiągnie najlepszy wynik wyborczy, skoro potrzebną do rządzenia większość uzbiera PO ze wsparciem PSL. I może jeszcze z poparciem SLD.
Z sondaży przedwyborczych wynika, ze spora grupa wiejskich wyborców preferująca PSL dopuszcza też oddanie głosu na PiS. Bo PiS i PSL są partiami konserwatywnymi obyczajowo, bliskimi kościołowi katolickiemu, o bardzo podobnych programach gospodarczych.
Dlatego elity PiS chętnie zamordowałyby politycznie PSL i przejęły jego najcenniejszy majątek. Jego wyborców.

***

Stratedzy przedwyborczy PO uznali, że dodatkowego poparcia wyborczego trzeba szukać na lewo od centrum. Zwłaszcza wśród wyborców o proeuropejskich, liberalnych obyczajowo poglądach. Zamieszkałych w miastach. Bo po prawej stronie skuteczne zagnieździł się PiS.
Ale aby pozyskać elektorat centrolewicowy trzeba wpierw przekonać go, że w Polsce nie ma miejsca na trzecią siłę polityczną. Że jedyny, realny wybór jest pomiędzy autorytarną PiS i demokratyczną koalicją wokół PO.

***

W przeciwieństwo do PiS, które otwarcie i bezpardonowo walczy z PSL, PO nie wzywa publicznie do likwidacji SLD. Nie może sobie na to pozwolić, bo SLD popiera wielu kandydatów na prezydentów miast, których popiera również PO.
Liderzy PO liczą też, że w drugich turach wyborów na prezydentów miast popierani przez nich kandydaci zyskają poparcie wyborców SLD, co może przesądzić o ich zwycięstwie.

***

Czy komitet wyborczy SLD – Lewica Razem, największy ze wszystkich lewicowych, ma szanse stworzyć alternatywę wobec wyniszczającej polska politykę, a nawet polskie życie umysłowe i kulturę, wojny plemiennej PiS – PO?
Wszystko w rękach lewicowych wyborców. To oni zadecydują o przyszłości SLD – Lewica Razem. Zadecydują też o przyszłości lewicy w Polsce.

***

Tegoroczne wybory samorządowe i przyszłoroczne parlamentarne będą wielką szansą na odbudowanie politycznych wpływów lewicy w naszym kraju. Obecnej w samorządach. Pewnie też w parlamentach, krajowym i europejskim. Już nie tylko na portalach w Internecie. Realnej lewicy. Współrządzącej lub rządzącej w wielu miastach. Widocznej w sejmikach wojewódzkich jako koalicjant albo licząca się opozycja.

***

Wybory samorządowe wyłonią nie tylko polityczne reprezentacje we władzach samorządowych. One również „spozycjonują” partie polityczne. Zweryfikują ich poparcie polityczne. Wskażą, które partie polityczne mają szanse być w przyszłych parlamentach. Zwłaszcza w Sejmie i Senacie.

***

Dla koalicji SLD – Lewica Razem dobry wynik w wyborach samorządowych będzie dobrą polityczną zaliczką na przyszłoroczne wybory parlamentarne. Nadzieją na powrót do Sejmu, i Senatu nawet. Dla polskiej lewicy szansą, że jej głos znowu będzie słyszany w parlamentarnych debatach.

***

Koalicja SLD – Lewica Razem ma szansę być „lewicowym Piemontem”. Tak jak zjednoczenie Włoch w XIX wieku promowane było w małym, ale aktywnym niepodległościowo Piemoncie, tak i przyszły klub parlamentarny SLD – Lewica Razem może w czasie swej parlamentarnej kadencji odbudować wpływy lewicy w Polsce.
Może mieć taką szansę, jeśli lewicowi wyborcy udzielą koalicji SLD – Lewica Razem politycznego kredytu. Zagłosują na jego kandydatów i tym samym powierzą mu zadanie stworzenia „lewicowego Piemontu” w Polsce.

***

Każdy kredyt można wykorzystać różnie. Nie ma gwarancji, że liderzy SLD – Lewica Razem nie roztrwonią go. Ale dzisiaj nie ma na polskiej lewicy innej formacji, która tu i teraz mogłaby skutecznie stworzyć lewicową reprezentację w samorządach, a w przyszłym roku w parlamentach.

***

Flaczki Tygodnia osiągnęły już wiek 60+. Nie chcą ponownych nawrotów „dziecięcych chorób lewicowości” na polskiej lewicy. Nie mają czasu wyczekiwać na przyjście „lewicowego Mesjasza”, zapowiadanego przez młodszych lewicowych braci. Flaczki zdecydowały się dać szansę komitetowi wyborczemu SLD – Lewica Razem zostania tym „lewicowym Piemontem”.

***

Dlatego Flaczki zagłosują 21 października na kandydatów SLD – Lewica Razem.
Bo jeśli nawet popierany przez Flaczki kandydat mandatu tym razem nie zyska, to dziś oddany głos zaprocentuje jutro.

 

PS. W wyborach do Rady Miasta Warszawy z okręgu Ursynów i Wilanów Flaczki zagłosują na redaktora Piotra Gadzinowskiego. Bo znają jego słabości. I zalety też.

Więcej lewicy, więcej szacunku dla historii

Stawką wyborów samorządowych jest nie tylko jakość codziennego życia w naszych małych ojczyznach. Od ich wyniku zależy też kształt zbiorowej pamięci.

 

AGNIESZKA MIZA jest Dyrektorem Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu, przewodnicząca Dolnośląskiego Forum Równych Szans i Praw Kobiet – platformy programowej SLD Kandyduje do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z listy nr 5 (SLD – Lewica Razem) w okręgu wrocławskim (miasto). 

 

Pamięć o przeszłości i burzliwych losach naszego Państwa, wpływa na kształtowanie najbliższej nam rzeczywistości. Niezwykle cenną wartością jest pamięć o zwycięstwach. Dlatego bardzo ważne jest przedstawianie naszej wspólnej historii w niezmienionych barwach.

Nie możemy zapomnieć o wysiłku milionów ludzi, którzy w dobrej wierze podnosili kraj z powojennych zgliszczy, budowali zakłady pracy, tworzyli instytucje kulturalne, oświatowe czy sportowe. Musimy uczcić pamięć i wkład w zwycięstwo nad hitleryzmem żołnierzy, którzy swój szlak bojowy rozpoczęli pod Lenino i oddając wielką daninę krwi doszli aż do Berlina. W przestrzeni publicznej należy corocznie oddawać hołd przy pomnikach upamiętniających czyn zbrojny I i II Armii Wojska Polskiego.

21 października odbędę się w wybory samorządowe. W trakcie poprzedzającej tę elekcję kampanii dużo rozmawiamy o jakości codziennego życia w naszych małych ojczyznach. Mówimy o konieczności budowy żłobków i przedszkoli, zapewnieniu opieki seniorom, walce o czyste powietrze, naprawie dróg czy rozbudowie infrastruktury kolejowej. To ważne
i priorytetowe sprawy. Jednakże warto pamiętać, że samorządy to również kształtowanie zbiorowej pamięci. Posiadają one bowiem narzędzia, dzięki którym można mówić o historii. Poprzez lokalne inicjatywy można przywracać pamięć o tych, o których nie możemy zapomnieć.

Na Dolnym Śląsku dzięki inicjatywie SLD w samorządzie wojewódzkim udało się udokumentować w postaci telewizyjnych filmów wspomnienia wrocławskich pionierów z pierwszych powojennych lat stolicy regionu. Dzięki temu przedsięwzięciu utrwalono dla kolejnych pokoleń trud zagospodarowywania Ziem Odzyskanych po 1945 roku. Politycy Sojuszu starali się podtrzymywać pamięć o szklaku bojowym II Armii WP odwiedzając rozsiane po Dolnym Śląsku miejsca poświęcone zbrojnemu czynowi jej żołnierzyi uczestnicząc w rocznicowych uroczystościach.

Jako osoba kierująca samorządową instytucją kultury wiem, jak ważna jest obywatelska edukacja i aktywność w obszarze krzewienia rzetelnej wiedzy o dziejach naszych małych ojczyzn. Jestem przekonana, że lokalne inicjatywy pomogą utrwalić pamięć o naszych przodkach i ich roli, jaką odegrali w kształtowaniu się historii Polski . Warto więc pamiętać o tej stawce w zbliżających się wyborach. Zwłaszcza na lewicy.

Waga Waszych Głosów

Mamy nowe szalbierstwo wyborcze. Od początku roku do rejestru warszawskich wyborców dopisało się 9155 osób. W tym od 13 sierpnia do 9 października już 8790 osób. W całym 2014 dopisało się jedynie 4354 osób.
Burmistrz stołecznej dzielnicy Wola Krzysztof Strzałkowski informuje, że na Woli dopisano już ponad tysiąc osób. Dwa razy tyle, co cztery lata temu.
Dziennie wpływa około 200 wniosków.
Po Warszawie krążą informacje o autobusach przywożących do urzędów chętnych do głosowania w Warszawie. Nie kryjących swych sympatii do PiS.
Czy takie szalbierstwo wyborcze ma sens?
W Warszawie mieszka milion trzysta osiemnaście tysięcy osób uprawnionych do głosowania.
Przy frekwencji na poziomie 50 procent (cztery lata temu była 44 procent w pierwszej turze i 47 procent w drugiej), oznacza to 659 tysięcy głosujących. Czyli 6,6 tysiąca głosów dawałoby jeden procent poparcia.
W 2014 roku w I turze Hanna Gronkiewicz-Waltz dostała 294 tysięcy głosów, Jacek Sasin 172 tysiące. W drugiej turze pani prezydent dostała 342 tysięcy głosów, a Sasin 241 tysięcy głosów.
Ale teraz w większości sondaży Patryk Jaki, kandydat PiS na prezydenta Warszawy jest tylko o kilka punktów procentowych za Rafałem Trzaskowskim, kandydatem Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej.
Na pewno w tych wyborach frekwencja będzie wyższa niż cztery lata temu. Starcie Trzaskowskiego i Jakiego jest regularnie podgrzewane przez media. Jest bardziej emocjonujące niż pojedynek Gronkiewicz-Waltz i Sasina cztery lata temu.
Dlatego potrzeba będzie pewnie ponad 7 tysięcy oddanych głosów, żeby zdobyć jeden punkt procentowy.
Być może ten jeden przywieziony punkt procentowy nie zaważy o wyborze prezydenta Warszawy.
Ale ten dodatkowy jeden punkt procentowy dla PiS, przy większościowym systemie liczenia głosów może przekreślić szanse na mandaty w sejmikach wojewódzkich, w Radzie Miasta Warszawy i radach dzielnicowych kandydatek i kandydatów spoza PiS i PO.
Ten jeden procent dodatkowych, przywiezionych autokarami prawicowych głosów może przekreślić szanse kandydatek i kandydatów lewicy oraz ruchów miejskich.
Dlatego gorąco apelujemy do lewicowych Wyborców!
Głosujcie 21 października.
Głosujcie na kandydatów lewicowych.
Głosujcie racjonalnie, czyli na największy lewicowy komitet wyborczy. Takim jest „SLD – Lewica Razem”.
Każdy Wasz głos i Waszych Bliskich to szansa na złamanie monopolu PiS i PO.

 

NASI AUTORZY KANDYDUJĄ

Informujemy, że autorzy publikujący w „Trybunie” kandydują w wyborach samorządowych. Lista nr 5.

  • Czesława Christowa kandyduje na radną do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego z okręgu Szczecin-Police;
  • Czesław Cyrul kandyduje na radnego Rady Miasta Wrocławia ze Szczepin, Popowic, Gądowa Małego, Kozanowa i Pilczyc;
  • Andrzej Dryszel kandyduje na Radnego Rady Miasta Warszawy z Bielan i Żoliborza;
  • Wincenty Elsner kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z powiatów: górowskiego, milickiego, oleśnickiego, oławskiego, strzelińskiego, średzkiego, trzebnickiego, wołowskiego i wrocławskiego;
  • Piotr Gadzinowski kandyduje na radnego Rady Miasta Warszawy z Wilanowa i Ursynowa;
  • Krzysztof Gawkowski kandyduje na radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego z powiatów: grodziskiego, legionowskiego, nowodworskiego, otwockiego, piaseczyńskiego, pruszkowskiego, warszawskiego zachodniego i wołomińskiego;
  • Tadeusz Iwiński kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego z powiatów: ełckiego, gołdapskiego, kętrzyńskiego, olecki i węgorzewskiego;
  • Krzysztof Podgórski kandyduje na radnego Rady Miasta Torunia z Wrzosów, Starówki, Chełmińskiego i Jar;
  • Maciej Prandota kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Mazowieckiego z okręgów ostrołęckiego i siedleckiego;
  • Rafał Skąpski kandyduje na prezydenta miasta Nowego Sącza;
  • Danuta Waniek kandyduje na radną do Sejmiku Województwa Mazowieckiego z prawobrzeżnej Warszawy;
  • Agnieszka Wołk-Łaniewska kandyduje na radną Sejmiku Województwa Mazowieckiego z Bemowa, Bielan, Ursusa, Włoch, Woli i Żoliborza.

Jestem z Polski Ludowej Wywiad

„Walczmy o Unię i myślmy o wspólnych problemach. Współpracujmy z nią na poziomie samorządowym i krajowym”. Z Maciejem Prandotą, kandydatem do Sejmiku Województwa Mazowieckiego – rozmawia Weronika Książek.

 

Co to znaczy, że jest Pan z Polski Ludowej?

To stwierdzenie rozumiem, jako test na uczciwość polityczną.
Po pierwsze: partia sprawująca władzę ciągle powtarza, że ona „grzechem komuny” nie jest obarczona a tylko jej wrogowie. Tak samo jak miliony Polaków, ja też skończyłem bezpłatne szkoły, znalazłem pracę, i żyłem spokojnie w Polsce Ludowej.
Jestem ze wsi, z „ludu”. O swój byt od młodych lat musiałem się starać sam. Od państwa nie dostałem ani mieszkania, ani samochodu. O okresie prześladowań kolegów ojca (ideowy ludowiec) tylko słyszałem – bo stalinizm skończył się zanim dorosłem. Teraz słyszę, że władza polityczna należy się tylko tym, którzy sami nazywają siebie wyzwolicielami z „niewoli bolszewickiej” – chociaż tak jak i podobni „przeciętniacy” korzystali dobrodziejstw państwa socjalistycznego. Argumentują oni, że należy im się władza na wieczne czasy. Oskarżenie o wstrętną komunę, przenoszą z okresu koszmarnej stalinowskiej nocy na cały okres państwa socjalistycznego, zarzucają wszystkim swoim poprzednikom z okresu socjalizmu zdradę narodu, zapominają, że wielkie mocarstwa nie pozostawiły wielkiej swobody politycznej naszym socjalistycznym rządzicielom. Tak jak my ludzie nie żyjemy tak jak nam się chce, a tylko jak się da. Tak i polityka jest tylko gorszą lub lepszą adaptacją do istniejących możliwości. Gdy nasz bitny naród próbował realizować swoje ambicje nie patrząc na okoliczności to kończyło się to zawsze masakrą, za błędy Królów płacił zawsze naród. Ideologia PiS zakłada, że oni stali zawsze po dobrej stronie (według tej logiki ja zapewne stałem po stronie ORMO).
Jest to ordynarne kłamstwo! Prezes Kaczyński, jak każdy przeciętny Polak, studiował za darmo i uczył się w takiej samej socjalistycznej szkole jak wszyscy z jego pokolenia, korzystał z opieki socjalnej itd., W czym jest lepszy powiedzmy od oficerów Wojska Polskiego? On i oni po prostu uczyli się i działali na innych kierunkach.
Powiedzmy sobie szczerze, to Gorbaczow rozwalił Związek Radziecki. „Solidarność” była tylko przyczynkiem. Zresztą ten ruch, tak jak każda rewolucja, dokonał też wiele złego, sami zniszczyliśmy tkankę wielkiego przemysłu. Chiny tego nie zrobiły i dziś są potęgą. Z ,,Domu Niewoli Egipskiej” wyszły jakoś wszystkie Demoludy – i wcale nie było tam Solidarności. Patrzmy, więc trzeźwo na przeszłość.

 

Pytanie, kto dziś ludem a kto elitą…?

Krótkie, ale trudne pytanie: podobnie jak nie wiemy do końca, kto jest Lewicą a kto Prawicą, tak i tożsamość elit jest dziś niejednoznaczna. Niewątpliwą elitą jest partia władzy. To oni mają pierwszeństwo dostępu do najlepiej płatnych posad. Poczucie przyzwoitości, jeśli chodzi o wysokość zarobków ich nie obowiązuje. Otwarte konkursy naboru to fikcja, zasady korpusu funkcjonariuszy państwowych nie obowiązują. Jeżeli jesteś swój, dostajesz stanowisko, jeżeli nie jesteś swój to posadę możesz stracić z dnia na dzień bez żadnego uzasadnienia.. Żeby dostać sute wynagrodzenie, wystarczy być posłusznym i wiernym. Dyplomy? Doświadczenie? To jest mile widziane, ale nie konieczne. Można z czasem douczyć się na Kościelnej Akademii Zakonnika Rydzyka, Kościół oparty jest na dogmatach, co warta taka nauka? Kiedyś „elita” oznaczała wykształcenie i zawodową niezależność. Mieli ją policjanci, wojskowi czy sędziowie. Dziś ich autorytety nie są respektowane. Minister Macierewicz mógł wyrzucić, kogo tylko chciał. Więcej, żyjemy w czasach, kiedy dorobek finansowy również nie stanowi gwarancji bezpieczeństwa: póki co nie musimy się martwić, jest dobra koniunktura, ale gdy będzie mniej pieniędzy, władza nie zawaha się sięgnąć do majątku ,,wyzyskiwaczy,, .

 

Słyszałam, że Pan jest wielkim admiratorem europejskiej wspólnoty…

To zdecydowanie za dużo powiedziane – ja się wręcz zastanawiam, czy Unia nie jest utopią polityczną oraz gospodarczą i nie stoi na krawędzi upadku… Gdy światowa potęga finansowa i płatnik netto, czyli Zjednoczone Królestwo, właśnie tę wspólnotę opuszcza to jest to właśnie częściowy rozpad. Gdy Polska mówi, że nie ma zamiaru respektować zasad unijnych, to też jest to częściowy rozpad.
Mimo wszystko chciałbym zaznaczyć, że zdecydowanie jestem za pozostaniem w Unii, plusy przeważają!

 

Jarosław Kaczyński by się z Panem nie zgodził…

Unia to jedność zasad. Polska natomiast chce być na składkowym przyjęciu, ale bezpłatnie. Tak jak się mówiło onegdaj na Pradze ,,zdrowie twoje w gardło moje”. Przynależność do UE to nie tylko skok cywilizacyjny i gospodarczy, ale również zrozumienie, tolerancja, brak szowinizmu, brak groźby wojny. To ostatnie jest dla nas najistotniejsze. Paradoksalnie, to, co buduje dobrobyt materialny UE, jest też jej przekleństwem: wysokie subwencje, gigantyczny napływ kapitału, szybkie unowocześnienie i centralizacja produkcji powoduje, że zanika zdrowa konkurencja. Już teraz możemy obserwować taki proces: po szybkiej euro modernizacji, nowoczesna gospodarka potrzebuje mało pracowników i narastają nawisy strukturalnego bezrobocia. Bezrobocie wśród młodych w Grecji to katastrofalne kilkadziesiąt %. Wielka Unia to gigantyczna planowa gospodarka. Przez nadmiar planowania zawalił się Związek Radziecki. Masowe bezrobocie, brak trwałości bytu materialnego to pożywka populizmu, a w przyszłości być może nawet wojny. Walczmy o Unię i myślmy o wspólnych problemach. Żeby nie było tak jak w przysłowiu: jesteśmy w Unii, bo „głupim w kupie raźniej”.

 

Jak można „walczyć o Unię” na poziomie samorządu?

To proste: dołożyć do tego, co jest więcej rozsądku i odpowiedzialności – a będzie dobrze. Sprawą zasadniczą są teraz wybory samorządowe. Ja startuje do wojewódzkiego Mazowsza. Należy zdać sobie sprawę, że gdy oddamy samorządy w ręce PiS, to do niezależnych dotąd organizacji samorządowych wkroczy pokraczna polityka. Za jej obecność będziemy płacić słoną cenę nawet i 20 lat później. Miejmy nadzieję, że naród nie da się do końca omamić,, jedynej słusznej sile,,.
Przyczyną upadku wielkich firm jest często nie brak nowoczesności, lecz przeinwestowanie. To samo dotyczy samorządów. Nie wolno inwestować unijnych środków w projekty prestiżowe i polityczne. Taki np. aeroport w Baranowie to czysta megalomania rządzących. Trzeba starannie przestrzegać poziomu zadłużenia, subwencje dzielić transparentnie. Powołać w każdym samorządzie stałą niezależną, multipartyjną komisję nadzoru sensowności projektów, bo postulowana przez wszystkich „innowacyjność” to często fantazja niosąca ze sobą tylko realny wzrost wydatków budżetu. Fundusze europejskie w samorządach nie mogą służyć tworzeniu politycznego dworu i karmienia tego dworu, dlatego tak potrzebna jest właśnie transparentność.

 

O Unii już wszystko wiemy – to jedźmy na południe. Co by Pan przeniósł z zawodowych doświadczeń pracy w Czarnej Afryce do Polski?

Wszystko i nic. Kolor skóry niewiele znaczy, jeżeli ktoś potrafi pracować z ludźmi to tam i tu zasady są podobne. Pan Bóg jest sprawiedliwy i ludzką głupotę rozsiewa równo po całym globie. Gdy dwadzieścia lat temu wróciłem do Polski, miałem złudzenie, że wracam do dobrze zorganizowanego państwa europejskiego. Ale na miejscu okazało się, że nastąpił wysyp dezorganizacji i ludzkiej głupoty, którego się spodziewałem. Upadła tak zwana ,,Komuna,, ale to co się pojawiło często nie było dużo ciekawsze . Przykładowo pojawiły się pisma takie jak „Wróżka”, gazety, w których twierdzi się wielkimi literami, że pod Węgorzewem znaleziono obiekty kosmitów, później małymi literami się to prostuje. Okazało się, że sądy niczego się nie boją. Że jak nie zapłacisz to się do specjalisty dostaniesz po śmierci. Ludzie dyskutują czy warto się szczepić czy nie, a to zostało już naukowo rozstrzygnięte już 150 lat temu. Powszechnie miesza się w poważnych debatach argumenty naukowe z argumentami wynikającymi z widzimisię albo powiedzmy wynikającymi z dogmatów religijnych. Przecież od tysięcy lat wiadomo, że dogmatów nie trzeba dowodzić, argumenty naukowe to prawdy udowodnione doświadczalnie. Tak zwaną komunę trzeba niestety pojmować, jako epokę światłości a współczesność w jakiejś mierze to powrót do wieków średnich.
A co widać na scenie politycznej? Masę hochsztaplerów, głupich z natury lub udających głupich by być łatwiej wybranym przez podobnych sobie. Dziś w Polsce, jeżeli zapłacisz, to szybko dostaniesz dyplom wyższej szkoły. Znana toruńska akademia, podejmuje temat „stosunków”, choć przecież sposób odbywania stosunków jest instynktem wrodzonym i nie potrzeba do tego dyplomu. Za tak zwanej komuny prasa milczała na wiele tematów, ale nigdy nie było w niej tak prymitywnych, płaskich kłamstw i manipulacji.

 

Pańskie ogólne motto na te wybory?

My zajmujmy się swoimi barankami, a oni (rządzący) nie zajmują się swoimi. ALLELUJA I DO PRZODU!

 

Dziękuję za rozmowę.

Dość POPiSów

Już za dziesięć dni wybory samorządowe. Sprowadzane przez media wpierające dwa największe prawicowe ugrupowania, PO i PiS, do plebiscytu.

Do głosowania:

Kto jest za IV RP, za „Dobrą Zmianą”, czyli za partią pana prezesa Kaczyńskiego

lub

Kto jest za powrotem do III Rzeczpospolitej, czyli za koalicją anty PiS zebraną przez Grzegorza Schetynę.

Pozostałe kandydujące ugrupowania, zwłaszcza te lewicowe, mają spełniać rolę kibiców. Wspierających i zagrzewających do wyborczej rywalizacji dwóch prawicowych braci. Kiedyś bliskich sobie, planujących nawet koalicję POPiS, dzisiaj śmiertelnie pokłóconych. Prowadzących ze sobą wojnę plemienną na wszystkich frontach.

Codziennie polscy Wyborcy słyszą z krajowych mediów, że najrozsądniejszym, pragmatyczny i najbardziej korzystnym dla Polski jest wybór pomiędzy partią pana prezesa Kaczyńskiego a koalicją antykaczyńską.

Między Polską autorytarną i prosocjalną a Polską demokratyczną i gospodarczo liberalną.

Wybór trzeci, czyli lewicowy program Polski pro socjalnej i demokratycznej jest starannie przez media pomijany. Nie jest prezentowany w mediach jako alternatywa dla prawicowych propozycji.
W efekcie takiej zmowy medialnej kandydaci na radnych, na prezydentów miast poopierani przez lewicowe komitety wyborcze, zwłaszcza Komitet SLD – Lewica Razem, rzadko dostają szansę zaprezentowania swych programów w popularnych mediach komercyjnych. Nie ma ich też w zawłaszczonych przez PiS mediach publicznych. Ponieważ media lewicowe są w Polsce nieliczne to trudno się tym kandydatom zaprezentować na forum opinii publicznej.

Dlatego apelujemy do naszych Czytelników. Upowszechniajcie lewicowych kandydatów na radnych i prezydentów miast wśród swoich bliskich, przyjaciół, znajomych.

Bądźcie aktywni w niedzielę wyborczą 21 października. Dość wojny plemiennej PiS z PO. Wybierzcie pokój społeczny i rozsadek.

Glosujcie na kandydatów lewicy zjednoczonej w Komitecie Wyborczym nr 5. Komitecie „SLD – Lewica Razem”.

Mniej partyjniactwa, więcej profesjonalizmu Wywiad

Z Ryszardem Śmiałkiem, Przewodniczącym Małopolskiej Rady Wojewódzkiej SLD, kandydatem komitetu SLD Lewica Razem do Sejmiku Województwa Małopolskiego, rozmawia Dariusz Łanocha.

 

Ryszard Śmiałek (43 lata), filozof, ekonomista, absolwent UJ. Pisze doktorat z zakresu filozofii włoskiej, doświadczony menedżer; członek zarządów wielu firm prywatnych i zagranicznych. Prezes Fundacji na rzecz Socjalnej Demokracji. Przewodniczący Małopolskiej Rady Wojewódzkiej SLD i członek Zarządu Krajowego SLD. Członek Rady Stowarzyszenia „Kuźnica”. Pasjonat biegów długodystansowych i tenisa ziemnego.

 

 

Czy aktualny skład Sejmiku Województwa odzwierciedla realnie wyborcze preferencje ?

Absolutnie nie! W składzie Sejmiku znaleźli się przedstawiciele PO, PiS i PSL, dla lewicy zabrakło miejsca. To ewidentna ułomność wobec aktualnego potencjału lewicy i oczekiwań wyborców. W ostatnich 4 latach sytuacja uległa radykalnej odmianie. Choćby na nowosądecczyźnie, uznawanej powszechnie za „propisowską”. Tymczasem kadencja 4 lat nieudacznictwa, kolesiostwa zaowocowała społecznym zniechęceniem do tego typu rządzenia. Pozwoliło to SLD odbudować tam pozycję. Okazało się, że mieszkańcy potrzebują takiego reprezentanta ich interesów. Zweryfikowaliśmy i odmłodziliśmy kadry, sięgnęliśmy do odrzuconych grup społecznych, co pozwoliło nam wystawić w tych wyborach naprawdę dobrych kandydatów. Naszym kandydatem na prezydenta np. Nowego Sącza jest Rafał Skąpski, człowiek z autorytetem, dorobkiem, były wiceminister kultury. Podobne listy z mocnymi kandydatami udało nam się wystawić i współtworzyć w Gorlicach, Tarnowie, Oświęcimiu, Olkuszu, Wadowicach.

 

Dlaczego akurat Pan został liderem listy do Sejmiku Wojewódzkiego? Przecież nie ma Pan samorządowego doświadczenia?

Z lewicą związałem się w 1996 roku. Doszedłem do funkcji szefa SLD w Małopolsce i członka Zarządu Krajowego SLD. W przeciwieństwie do innych kandydatów, nie zamierzam kreować fałszywego życiorysu, o osiągnięciach i funkcjach, których nie miałem. Uczciwie więc przyznaję, że kandydowałem już 3-krotnie i bezskutecznie, dwa razy do Rady Miasta Krakowa, raz w wyborach parlamentarnych w 2015 roku. Porażki mnie jednak nie dyskwalifikują. Wręcz przeciwnie – pozwoliły uzupełnić doświadczenia i wiedzę. Mam zawodowe kwalifikacje i menedżerskie doświadczenie zdobyte w zarządach wielu spółek i międzynarodowych korporacjach, szczególnie w zarządzaniu większymi inwestycjami. To może wzmocnić samorząd Małopolski, bo jak zauważyłem inwestycje publiczne realizowane są gorzej niż prywatne. Przebiegają dużo wolniej, są droższe, gorzej zarządzane niż te prywatne. Tak było przy budowie autostrady A4, w porównaniu choćby do budowy centrów handlowych.

 

Dlaczego tak jest?

Bo w rządzeniu dominuje partyjniactwo, a nie samorządność i profesjonalizm . Tymczasem lewicy obca jest Polska zarządzana centralnie, odgórnymi decyzjami, które w społecznościach lokalnych powodują zamęt i niezgodę. A taką Polskę konsekwentnie urządza nam PiS, w którym fantazje i bzdurne decyzje wszechmocnego Prezesa decydują o wszystkim. To karykatura kraju demokratycznego. Nie ma i nie będzie zgody lewicy na taką Polskę. Konsekwentnie uważamy, że to w społecznościach lokalnych, prawdziwie demokratycznie wybieranych samorządach różnych szczebli – zdecydowanie lepiej wiedzą o tym, czego tam brakuje i jak rozwiązać problemy związane z transportem, edukacją, ekologią, kulturą czy pomocą społeczną. Są to konkretne bolączki, które trzeba wyeliminować, a o których jeden autokrata na Nowogrodzkiej nie ma bladego pojęcia.

 

Co złego dostrzega Pan w pracy dotychczasowego Sejmiku Wojewódzkiego w Małopolsce?

Niestety, ale i na lokalnym szczeblu wciąż jeszcze dostrzegam prymat polityki i partyjnych gierek nad rozwiązywaniem bieżących problemów społeczności lokalnych. Rządzący spierają się z opozycją często tylko dlatego, że nie wypada zgodzić się oponentem w ramach walki politycznej, choć to bezsensowne – szczególnie, gdy jakiś pomysł okazuje się akurat korzystny dla obu stron, a przede wszystkim dla regionu i jego mieszkańców. A partie się kłócąc, marnując czas i pieniądze. Najlepszym tego dowodem to aktualnie spór dotyczący zarządzania kolejami w Małopolsce, do zarządzania którymi aspirują lokalne koterie. Zamiast usiąść przy stole i dojść do kompromisu, walczą o prywatne i partyjne interesy, stołki, a pasażerowie jak psioczyli, tak psioczą na kolej i nie pojmują, o co w tym wszystkim chodzi. Tak nie może być! Choćby dlatego, że jest infrastruktura do tego, by pociągi kursowały zgodnie z oczekiwaniami. Kolej to nasze dobro wspólne, a nie podmiot partyjnych gierek. Gdy ich nie będzie uda się zmodernizować przejazd do Nowego Sącza, przyspieszyć podróż z Krakowa do Zakopanego. Przecież to wstyd, że nasi pradziadowie docierali tam szybciej!

 

Co jeszcze w Małopolsce czeka na samorządowe decyzje?

Pilna jest gruntowna modernizacja drogi z Krakowa do Olkusza, wymagająca realizacji dwujezdniowej drogi ekspresowej. Doprowadzić trzeba do jak najrychlejszego końca budowę „zakopianki”, nie ograniczając jej tylko do dojazdu do Nowego Targu, lecz do samego Zakopanego. Ta droga jest od dekad powodem nie tylko małopolskiego wstydu i trzeba naprawdę „ rzucić wszystkie ręce na pokład”, by w końcu przestała straszyć. W tej sprawie ujawnił się brak profesjonalnego, menedżerskiego zarządzania tak wielką inwestycją. Mógłbym w tym pomóc. Podobnie jak w realizacji drogowego skomunikowania Brzeska z Nowym Sączem., i dalej ze Słowacją. To wciąż niebezpieczny dla kierowców szlak, choć turystycznie potrzebny i mogący przynieść mieszkańcom regionu finansowe korzyści i promocję.
Bo turystyka, skoro już o niej mowa, to wciąż marnowany atut regionu. Opinie o obfitej profesjonalnej bazie – są mocno naciągane. Wszyscy mówiąc o górach, myślą o Zakopanem, tymczasem zaniedbany jest równie atrakcyjny turystycznie potencjał np. Szczawnicy, Krościenka, Piwnicznej czy Krynicy Zdroju, miejsc równie pięknych, a nawet piękniejszych. Trzeba te miejsca doinwestować. Zakopane – tez wymaga naprawy i wsparcia, by powstało tam europejskie centrum narciarskie z prawdziwego zdarzenia. A brakuje do tego przygotowanych tras biegowych, brak stoku z homologacją FIS, torów saneczkowych i bobslejowych , także w Krynicy Zdroju. Wszystkie te inwestycje chcą sfinalizować nasi kandydaci do Sejmiku z tamtych terenów, którzy są fachowcami w tych dziedzinach o bardzo dużym doświadczeniu.

 

Jako radny – menedżer zadba Pan tylko o wielkie inwestycje?

Oczywiście, że nie. Będąc wiernym ideałom lewicy nie zapomnę o pomocy ludziom słabszym. Ich wciąż nie ubywa w wystarczającym stopniu, mimo tego, co wmawia nam nachalnie rządowa propaganda. Te problemy, o co mam olbrzymią pretensję zostały zaniedbane i zepchnięte na drugi plan przez obecny samorząd województwa. Skupił się na sprawach wielkich, zapominając o „maluczkich”. Tymczasem jak najprędzej trzeba doprowadzić do jak najpowszechniejszego dostępu do żłobków i przedszkoli, czy likwidować lekcyjne przeciążenia w szkołach.
Popieram prezydenta Majchrowskiego z jego propozycją „ 500 plus dla niepełnosprawnych” w Krakowie. Uważam, że da się to wprowadzić w całej Małopolsce, budżety miast i gminy zostaną zracjonalizowane. Na finansowe wsparcie zasługuje także pierwsze dziecko w rodzinie. Będzie to możliwe po wprowadzeniu kryteriów, preferujących rodziny najbiedniejsze, a nie uwzględniające także tych bogatych. Wspieram pomysł dziedziczenia świadczeń po zmarłych małżonkach.

 

Narzekał Pan na partyjniactwo. Po wyborach go ubędzie?

Wierzę, że tak. Jesteśmy gotowi do współpracy z partiami racjonalnie myślącymi. Już mamy bieżące kontakty z PO, Nowoczesną, PSL. W styczniu 2018 roku podpisaliśmy Deklaracje Krakowską o takiej współpracy i jej przestrzegamy. Oczywiście, nie zapominając o własnej tożsamości. Wykluczam tylko współpracę z PiS. Wizja Polski tego ugrupowania jest mi obca. Przecież w tych dniach wspierać i wybierać mamy Polskę rządzoną samorządowo, oddolnie, a nie Polskę partyjno-centralistyczną zarządzaną jednoosobowo z Nowogrodzkiej. Wierzę, że do takiej Polski nie dopuścimy.

 

Dziękuję za rozmowę.