To nie reforma emerytalna

Pracownicze Plany Kapitałowe mogą mieć pozytywny wpływ na wzrost gospodarczy, ale nie rozwiążą problemów systemu emerytalnego spowodowanych obniżeniem wieku emerytalnego przez rząd PiS.

 

PPK, podobnie jak Otwarte Fundusze Emerytalne mają inwestować wpłacane przez uczestników składki na rynku kapitałowym. Ze względu na dobrowolny – z punktu widzenia pracownika – charakter PPK, ich wprowadzenia nie należy traktować jako reformy powszechnego systemu emerytalnego, lecz budowę dodatkowego systemu oszczędzania.
Powstanie PPK może wspierać wzrost gospodarczy poprzez wzrost stopy oszczędności i zmianę ich struktury. Wzrost stopy oszczędności nie jest jednak przesądzony i będzie zależał od liczby osób niewypisujących się z PPK oraz od tego, czy odprowadzana do PPK składka będzie finansowana z ograniczenia konsumpcji, czy z rezygnacji z innych form oszczędzania.
Pozytywnie na gospodarkę wpłynie wzrost oszczędności lokowanych na rynku kapitałowym. Te korzyści będą jednak ograniczone, jeśli istotna część środków trafi pod zarząd państwowego Polskiego Funduszu Rozwoju, którego decyzje inwestycyjne są upolitycznione. Ponadto, jeśli powstaniu PPK będzie towarzyszyła likwidacja OFE połączona z przejęciem 25 proc. ich aktywów przez państwo, będzie to równoznaczne z cofnięciem rozwoju PPK o co najmniej 3 lata.
PPK będą dobrowolne dla pracowników, a obowiązkowe dla pracodawców, co w krótkim okresie oznacza wzrost kosztów pracy. Dodatkowe koszty dla pracodawców (4 – 5 mld zł według założeń rządowych) są kolejną daniną nakładaną na firmy przez rząd PiS, wśród których należy wymienić m.in. podatek bankowy (4,6 mld zł), wyodrębnienie źródeł finansowania w CIT (2 mld zł), opłatę emisyjną (1,7 mld zł) zniesienie limitu składek ZUS (ponad 3 mld zł po stronie pracodawców). Choć z czasem podatki te są przenoszone na pracowników i klientów, to obecnie ograniczają możliwości rozwoju przedsiębiorstw – ocenia Forum Obywatelskiego Rozwoju.
PPK nie rozwiążą problemów spowodowanych obniżeniem wieku emerytalnego. Statystyczna kobieta odprowadzająca dodatkową składkę do PPK, czyli oszczędzająca większą część swojej pensji niż dotychczas, ciągle otrzyma znacznie niższą emeryturę ze względu na krótką aktywność zawodową związaną z obniżeniem wieku emerytalnego do 60 lat (czyli najniższego poziomu w UE). Jej emerytura spadnie o 22 proc. w stosunku do wariantu wieku emerytalnego 67 lat i kontynuacji OFE.
Odprowadzanie składek do PPK podniesie co prawda emeryturę statystycznego mężczyzny o 6 proc., ponieważ PPK zrekompensuje obniżenie wieku emerytalnego z 67 do 65 lat i likwidację OFE – ale odbędzie się to kosztem odkładania większej części pensji.

Mali mają trochę lepiej

Niby wskaźniki się poprawiają, ale widmo stagnacji ciągle krąży nad polską gospodarką

 

Małe firmy, zatrudniające od 10 do 49 pracowników, są w najlepszych nastrojach od trzech lat.
Indeks tzw. barometru EFL dla tej grupy w drugim kwartale bieżącego roku wyniósł 62,4 pkt. Wyższy był tylko w II kwartale 2015 roku (65,5 pkt.). Co więcej, po raz pierwszy w historii badania, odczyt dla małych firm był wyższy niż dla średnich. Jest to rezultat o 5,5 pkt. wyższy niż na początku tego roku.

 

Przybyło optymistów

47,1 proc. „maluchów” liczy na wzrost zamówień na ich usługi i produkty, o 7,1 pp. więcej niż kwartał wcześniej. Tu jednak wypadają oni gorzej od innych przedsiębiorstw. Odczyty dla mikro i średnich firm wyniosły odpowiednio 58,9 pkt. oraz 62 pkt.
Nieco więcej maluchów, niż trzy miesiące temu, spodziewa się też lepszej płynności finansowej – 28,9 proc. w porównaniu do 24 proc.
Barometr EFL jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw do szeroko rozumianego wzrostu (to jest rozwoju rozumianego, jako stawianie sobie przez przedsiębiorstwa celów związanych ze wzrostem sprzedaży i produkcji, ekspansją na nowe rynki, maksymalizacją zysków oraz wyższymi inwestycjami w środki trwałe).
Prognozowana na dany kwartał kondycja finansowa firm małych i średnich, daje punkt odniesienia co do zakładanego kierunku zmian, które mogą sprzyjać wzrostowi lub działać hamująco na rozwój przedsiębiorstw. Badanie przygotowywane jest przez Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego, a jego wyniki są publikowane co kwartał.

 

Powyżej granicy wzrostu

Uczestnicy badania nastrojów to decydenci z mikro, małych i średnich firm z terenu całej Polski. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa 600 mikro, małych i średnich firm. Aktualna edycja badania odbyła się w dniach 19-27 kwietnia 2018 r.
Barometr, stworzony na podstawie danych zgromadzonych w trakcie badania przedsiębiorców, przyjmuje wartości od 0 do 100, przy czym wynik powyżej 50 pkt. oznacza, że występują sprzyjające warunki do rozwoju sektora małych i średnich przedsiębiorstw, natomiast wskaźnik niższy oznacza oczywiście, że warunki te są niekorzystne. A zatem poziom 50 pkt. stanowi poziom ograniczonego rozwoju.
– Drugi pomiar barometru w tym roku lekko nas zaskoczył, ale bardzo pozytywnie. Do tej pory mieliśmy do czynienia z najwyższymi wskaźnikami wśród średnich firm, a w tym kwartale, po raz pierwszy w historii badania, najlepsze nastroje wykazują mali przedsiębiorcy. To cieszy, gdyż w sektorze grupie MŚP małych firm jest zdecydowanie więcej niż średnich. Wzrost sprzedaży produktów i usług oraz więcej inwestycji z pewnością są czynnikami sprzyjającymi w awansie z poziomu firmy małej firmy na średnią – mówi Radosław Kuczyński, prezes EFL.

 

Odbicie od dna

Średnie firmy oceniają swoją sytuację odrobinę gorzej niż małe – obecna wartość barometru wyniosła 62 pkt., czyli tyle samo, ile w poprzednim kwartale.
Na uwagę zasługują jednak również mikro firmy (z personelem liczącym od jednego do 9 pracowników), które także nieco różowiej patrzą w przyszłość. Obecny poziom ich nastrojów jest drugim najwyższym wskaźnikiem w historii Barometru, po drugim kwartale 2017 (rok temu wyniósł on 61,5 pkt.). Choć odczyt dla tej grupy ponownie jest niższy od odczytu dla małych oraz średnich firm, który wyniósł 58,9 pkt., to jest to wynik aż o 7,1 pkt. wyższy niż w pierwszym kwartale bieżącego roku.
W sumie, nastroje wśród przedsiębiorców mikro, średnich i małych, lekko odbiły się od dna.
Licząc łącznie, odczyt barometru za drugi kwartał tego roku wyniósł 61,2 pkt. i coraz wyraźnie znajduje się powyżej poziomu ograniczonego rozwoju.
Wreszcie, po trzech kolejnych spadkowych kwartałach, dał się zauważyć wzrost wskaźnika w porównaniu do pierwszego kwartału 2019 r. Lekki spadek (o 1,8 pkt.) widać natomiast w porównaniu do bardzo dobrego odczytu sprzed roku, który wyniósł 63 pkt.
Pomimo tych dość optymistycznych wskaźników, nie da się jednak ukryć, że małe i średnie przedsiębiorstwa wciąż jeszcze nie wyszły na dobre z okresu wielomiesięcznej stagnacji – i nie wiadomo, czy i kiedy wyjdą. Nie planują znaczącego zwiększania liczebności pracowników, nie przewidują większych inwestycji (zwłaszcza innowacyjnych). Trudno też uznać za korzystne, że, jak wynika z cytowanych tu wyliczeń, większość małych firm nie planuje jednak żadnego wzrostu zamówień na ich produkty i usługi, zaś ponad 70 proc. nie oczekuje poprawy płynności finansowej.