Bogaty Zachód niezmiennie kusi

Ponad połowa polskich kobiet jest gotowa do szybkiego wyjazdu do pracy za granicą, jeśli tylko otrzyma atrakcyjną i satysfakcjonującą ofertę.

 

Najczęściej wskazywanymi kierunkami potencjalnej emigracji zarobkowej są Niemcy i Wielka Brytania. Polki wyjeżdżają za granicę nie tylko ze względów finansowych, ważne są dla nich również czynniki emocjonalne.
Chcą one poznawać świat i dokonywać zmian w swoim dotychczasowym życiu, a także spędzać urlop i wypoczywać poza Polską – takie dane wynikają z raportu pt. „Kobiety na emigracji zarobkowej”.

 

Kasa Misiu, kasa!

Z jakich powodów Polki decydują się na pracę za granicą? Jak wynika z badania przeprowadzonego przez agencję badawczą SW Research na zlecenie Promedica24 (próba reprezentatywna – 1262 ankiety z kobietami powyżej 18 roku życia) na pierwszym miejscu znajdują się oczywiście kwestie finansowe.
Ponad połowa badanych Polek (52 proc.) twierdzi, że za granicą zarobki są większe niż w Polsce i to je przekonuje do wyjazdu. Ten powód emigracji jest szczególnie istotny dla Polek w wieku do 35 roku życia.
Pracą za granicą są zainteresowane zarówno Polki z małych miejscowości i wsi, jak i dużych miast powyżej 200 tys. mieszkańców. Kobiety z naszego kraju skłonne do podjęcia pracy za granicą wskazują na trzy, ich zdaniem atrakcyjne kierunki. Poza wyjazdami do Niemiec i Wielkiej Brytanii (aż 45 proc. ankietowanych wskazało na obydwa te kraje) chętnie wybierane są Stany Zjednoczone (35 proc.), Holandia, Włochy i Norwegia.
Odpowiedzi respondentek są potwierdzeniem tendencji, którą obserwujemy od zawsze – że wyjazdy do naszych zachodnich sąsiadów są niezmiennie popularne. Oprócz tego, że w tych państwach można liczyć na wyższe zarobki, nie bez znaczenia jest też możliwość zdobycia doświadczenia, poznania nowych ludzi oraz miejsc.
Poziom zarobków jest podstawowym kryterium, szczególnie dla kobiet w wieku 45-60 lat. Aż aż 61 proc. z nich wskazało ten czynnik na pozycji pierwszej.

 

Robić to co umiemy

Innym ważnym kryterium jest zakres obowiązków dostosowany do kompetencji pracownika. To wynika z naturalnej skłonności by być dobrze dopasowanym do swojego stanowiska i robić to co jest zgodne z własnymi preferencjami i nabytym doświadczeniem.
Coraz częściej potencjalne kandydatki do pracy zwracają uwagę na elastyczność zatrudnienia, rozumianą – także i za granicą – jako możliwość nie tylko świadczenia pracy z domu, ale też wykonywania jej w najdogodniejszych przedziałach czasowych. Ważne też, żeby była to praca we wskazanych dniach i godzinach, określających jej rozpoczęcie i zakończenie. Taka możliwość jest szczególnie ważna dla Polek po 60 roku życia, ale też dla tych młodych, czyli przed trzydziestką.
Jak wynika z przeprowadzonego badania respondentki, które decydują się na wyjazd wskazują, że praca za granicą pozwala podnieść ich umiejętności językowe. Warto jednak zaznaczyć, że jednocześnie bariera językowa jest jednym z powodów, który zniechęca Polki do wyjazdu za granicę.
Panie zapytano również o źródła informacji dotyczące możliwości podjęcia pracy za granicą. Okazuje się, że rekomendacje bliskich i znajomych są najistotniejsze dla respondentek. Takim podpowiedziom szczególnie jednak ufają kobiety w starszym wieku, pochodzące z małych miast.
Niespełna 30 proc. osób szuka pracy za granicą korzystając z usług firm pośredniczących, przez agencje pracy.
– W szukaniu pracy poza granicami kraju niezwykle ważne jest odpowiednie przygotowanie się do wyjazdu i wybranie sprawdzonej oferty. Na rynku mamy obecnie wiele zagranicznych ofert, dlatego łatwo jest popełnić błąd przy wyborze i narazić się na współpracę z nieuczciwym pracodawcą. Wyjazd za granicę na własną rękę, zwłaszcza za pierwszym razem jest ryzykowny. Ważne jest nawiązanie współpracy ze sprawdzoną agencją pośrednictwa pracy – mówi Agnieszka Niedziela, ekspertka rynku pracy.

 

Tylko legalnie

Na co należy zwracać uwagę planując wyjazd do pracy za granicę? Według specjalistów, najważniejsze zasady związane z pracą za granicą można podsumować w kilku punktach.
Pierwszą kwestią jest podpisanie tam umowy, ponieważ to dowód legalności zatrudnienia. Równie ważne jest sprawdzenie oferty, zakresu obowiązków na miejscu oraz warunków zatrudnienia.
Koniecznie należy zweryfikować wiarygodność pracodawcy czy agencji, które wstawiają oferty pracy. O legalnym pośredniku możemy znaleźć dużo informacji, najłatwiej w internecie. Osoba szukająca pracy nie powinna płacić prowizji za jej znalezienie. Pośrednik organizujący wyjazd, nie może się jej domagać.

 

Spotkać kogoś

Na koniec, trzeba też wspomnieć, o wymienionym na wstępie „czynniku emocjonalnym”. Nie występuje on w przeprowadzonym badaniu, ale pojawia się w większości rozmów prywatnych z Polkami, pragnącymi wyjechać do pracy za granicą.
Otóż, ważna dla nich jest również możliwość spotkania cudzoziemca (co oczywiście dotyczy wyłącznie państw zachodnich, może z wyjątkiem rosyjskich oligarchów) – i ułożenia sobie z nim życia.
To czynnik istotny przede wszystkim dla kobiet niezamężnych, ale nie tylko. Jest też niemała grupa Polek, które biorą pod uwagę, że jeśli spotkają za granicą kogoś interesującego (czyli, przede wszystkim na odpowiednim poziomie zamożności), to wezmą pod uwagę rozwód lub rozstanie się ze swym stałym polskim partnerem.
Tak więc, zagraniczne wyjazdy „za pracą” mają wiele aspektów, pociągających panie z naszego kraju.

Czyja jest Polska?

Głosowanie w UE to wyższe zarobki polskich pracowników, ale w związku z tym również mniejsza konkurencyjność polskich firm na rynkach zachodniej Europy.

 

Te fundamentalne pytania musi sobie zadać każdy obywatel/obywatelka Polski po głosowaniu w Parlamencie Europejskim dyrektywy UE w sprawie pracowników delegowanych. Według większości mediów głosowanie za tą ustawą było antyrządowe i generalnie rzecz biorąc antypolskie,

 

Więc gdzie ta antypolskość?!

Idąc na skróty chodzi o to, że pracownik jednego kraju UE pracujący w innym kraju UE ma zarabiać tyle, co pracownik tego kraju. Czyli – Polak pracujący np. w Danii ma zarabiać tyle co Duńczyk. Gdzie tu antypolskość? Ale – zostańmy przy duńskim przykładzie.
W Danii zostaje ogłoszony przetarg na zbudowanie czegoś tam. Do przetargu stają firmy np. duńskie, francuskie, brytyjskie, greckie itd., ale również polska.
I problem polega na tym, że polska firma wykonująca prace budowlane w Danii zatrudnia polskich pracowników i płaci im tak jak za pracę w Polsce – czyli nędznie. Stająca w przetargu np. firma francuska zakłada płacenie pracownikom według stawek francuskich, tak samo firma brytyjska, hiszpańska itd.

 

Gdzie ta walka z Polską, o której tak krzyczą media?

Problem polega na tym, że wykonanie zlecenia wymaga ileś tysięcy tzw. roboczogodzin. I godzina pracy polskiego pracownika w Polsce jest znacznie niższa niż godzina pracy francuskiego pracownika we Francji.
Czyli oferta polskiej firmy jest znacznie bardziej atrakcyjna, bo Polacy pracują za polskie stawki, co powoduje, że polska oferta jest znacznie tańsza. Czasem jest tak, że żadna firma nie dostaje wykonania całości  inwestycji – pracuje kilka firm. Obok siebie pracują np. Francuzi i Polacy – tyle tylko, że Francuzi zarabiają w euro kilka razy więcej niż Polacy ze stawkami z okolic Rzeszowa czy Lublina.
W dyrektywie UE chodzi o to, żeby ci przykładowi Francuzi i Polacy zarabiali tyle samo. No i to podobno według polskich komercyjnych mediów jest antypolskość!!
No tak.
Mogą być straty. Bo teraz polskie firmy nie będą w Europie zachodniej dawać niższych, de facto dumpingowych stawek kosztów wykonania zlecenia w wyniku niskich kosztów pracy.
Polscy pracownicy pracujący na zachodzie za pośrednictwem polskich firm będą więcej zarabiać.
Tylko pytanie – na ile to obniży konkurencyjność polskich firm za europejskich rynkach? Czyli głosowanie w UE to wyższe zarobki polskich pracowników, ale w związku z tym również mniejsza konkurencyjność polskich firm na rynkach zachodniej Europy.

 

Gdzie tu Polska, gdzie patriotyzm?

Myślę, że do tej pory polskie firmy pracujące na Zachodzie pracowały tak, że zarządy firm i kadra menadżerska zarabiała jak na Zachodzie, a pracownicy tak jak w Polsce.
I ci ludzie, okradający swoich pracowników, teraz płaczą i wrzeszczą o „niszczących Polskę decyzjach UE”.
A będzie tak: prawdopodobnie część polskich firm stosujących do tej pory maksymalnie niskie stawki płac już nie będzie mogła funkcjonować na rynkach starej UE. W pozostałych trzeba będzie urealnić zarobki – pracownicy będą zarabiać według stawek UE, a zarządy i menadżering według zdrowego rozsądku, a nie jak dziś według własnych wyobrażeń.

 

No i czyja jest Polska?

Pracowników czy pracodawców? Dzięki decyzjom UE polscy pracownicy w UE będą zarabiać więcej, mniejsze będą zyski polskich pracodawców. I to podobno jest antypolskie.
Oczywiście nieprawda. Prawda jest taka, że polskie media są antypracownicze i reprezentują interes polskiego kapitału.