Duży pomnik małego człowieka

Zaraz po katastrofie smoleńskiej zostałem zaproszony do Jedynki Polskiego Radia i jeden z dziennikarzy zapytał mnie – czy katastrofa smoleńska wpłynęła na moje postrzeganie prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nie. Tak jak przed katastrofą, tak i po uznaję jego prezydenturę za mało udaną i chyba dodałem, że zapewne nie zostałby wybrany na drugą kadencję.

 

Moje zdanie jest pomiędzy peanem prezydenta Dudy („Od czasów marszałka Józefa Piłsudskiego tak wielkiego przywódcy nie było, aż do czasu prezydenta Lecha Kaczyńskiego”), a nazbyt surową oceną Lecha Wałęsy („Nie można zgodzić się by bezczeszczono plac Piłsudskiego stawiając miernocie politycznej pomnik”). Lech Kaczyński był politykiem średnim i takim zapamięta go historia, a wysiłki brata bliźniaka jedynie tej pamięci szkodzą.

Już po „dobrej zmianie” gdy do placówek dyplomatycznych na całym świecie zaczęto wysyłać listy z nakazem popularyzacji myśli wielkiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jeden z moich znajomych, pracujący na takiej placówce (nie podam miejsca, by mu nie zaszkodzić) też taki list otrzymał. Jako porządny urzędnik skierował do MSZ list z prośbą o przysłanie stosownych materiałów. Do tej pory nie otrzymał ani materiałów, ani odpowiedzi. Sądzę, że takowych brak.

Te dwa wspomnienia przyszły mi do głowy, gdy czytałem płomienne przemowy najpierw Jarosława Kaczyńskiego a potem prezydenta Andrzeja Dudy przy odsłanianiu dużego pomnika Lecha Kaczyńskiego na placu Józefa Piłsudskiego. Nie wiem – co na to towarzystwo marszałek, pewnie mu wszystko jedno. Ja przy okazji zapewne z rozbawieniem sobie oba te pomniki porównam. Często tam bowiem chodzę i nie sposób będzie tego nowego i dużego pomnika nie zauważyć.

Ani pomnik, ani najbardziej żarliwe zaklinanie rzeczywistości nie zmienią faktu, że Lech Kaczyński był raczej miernym prezydentem i słabej klasy politykiem. Wraz ze zmianą ekipy rządzącej zmieni się też spojrzenie na jego wkład w budowę polskiej demokracji.

Dla jasności dodam, że jak wszyscy byłem wstrząśnięty katastrofą i śmiercią 96 najważniejszych osób w państwie. Szkoda każdej z nich, również Lecha Kaczyńskiego. Gdyby nie jego śmierć, zapewne polityka jego partii aż tak bardzo by nie skarlała i nie zamknęła się w resentymencie i poczuciu metafizycznej wręcz krzywdy. Jego brat, budując mu pomniki, a zwłaszcza uprawiając destrukcyjną politykę, wyrządza Lechowi największą z możliwych krzywd. Z upływem czasu będzie tylko coraz bardziej widoczne jak bardzo niestosowne jest porównywanie go z Piłsudskim. Opublikowana w Wyborczej rozmowa Adama Michnika i Jarosława Kurskiego z Donaldem Tuskiem dobitnie pokazuje gdzie polska polityka mogłaby się znajdować gdyby nie obsesyjna fiksacja PiS-u na wyimaginowanych krzywdach.

Co gorsza w swoje obsesje uwikłał Kaczyński znaczną część społeczeństwa i prawie cały katolicki kler.

Jestem jednak przekonany, że niebawem otrząśniemy się z tego amoku. Wróci normalność i każdemu będziemy oddawać to, co słuszne. No i będziemy, mam nadzieję, budować mniej dużych pomników. Może skupimy się na wydawaniu pism, jak choćby Piłsudskiego właśnie. Można je też komentować i popularyzować, bo warto. Marszałek miał wartkie pióro i miał wiele do powiedzenia.

One thought on “Duży pomnik małego człowieka”

  1. Profesorze Szanowny.
    Nie wiem…Ale zaszczytem było przeczytać….Józef zmieniał partnerki życiowe i wiarę w tym celu,też. Był agentem austriackiej policji politycznej jako młody socjalista. Napadał na carskie banki. Obiecał Prusakom,że nie będzie odzyskiwał ziem zachodniego zaboru w zamian za wypuszczenie z więzienia. Może przyszłość nam powie,czy w owych kazamatach nie żył luksusowo jak Bolek w Arłamowie. Obalił młodą polską demokrację,powodując przy tym śmierć kilkuset rodaków. Wprowadził rządy skorumpowanej hunty wojskowej,zwalczającej opozycję polityczną przez umieszczanie jej przedstawicieli w specjalnych więzieniach. Przypisuje się mu przyczynienie do śmierci kilku zdolniejszych od niego polskich generałów i przywłaszczenie glorii autora tzw. „cudu nad Wisła”. Kilkukrotnie próbowałem przeczytać jego jakoby własnoręcznie napisany „Rok 1920”. ALE NIE DAŁEM RADY! Tego się nie dało czytać. Tak twierdzą nawet przywódcy strajków studenckich z semestru jesiennego 1980r.

    Nie wiem, czy historia oceni Ziuka na równi z braćmi. Oby,nie. Odpukać! Ale wszyscy wiemy jak porywczo, bez wąsika i czuprynki,Ciepły prezes wiadomej hordy wydzierał się w Sejmie na zdradzieckie mordy. Zimny Lech,(a jako abstynent,jak każdą reklamę piwa,jego kult krytykuję zaciekle) do pięt mu nie dorastał w pewnych dziedzinach,ale nie wiem czy według chrześcijańskich zasad moralnych(tych głoszonych a nie stosowanych) był miejwszym człowiekiem od marszałka, który zapewne smaży się w piekle. Według mnie, ateisty,niesłusznie,bo w miejscu wesołym,rozrywkowym i godnym pożądania. Wciąż w mych koszmarach sennych straszy uzasadniona obawa,że myśli bliźniaków będą obowiązkowo we wszystkich bibliotekach „prawdziwych Polaków”,i to w złoconych oprawach. A tak między rodakami,cóż nam szkodzi kunktatorsko,nazywać odwagą głupotę narażania pasażerów w pamiętnym locie do Gruzji? Nawet jeśli była to odwaga Jarka pozostającego w Polsce,przesłana Lechowi przed odlotem z Warszawy,wraz ze słynnymi „małpkami”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *