Drużyna Kamila Stocha

Fot. Kamil Stoch w piątek z trudem zakwalifikował się do niedzielnego konkursu, ale w sobotę znów skakał jak na mistrza przystało

 

 

Nasi skoczkowie narciarscy trochę postraszyli kibiców słabym występem w piątkowych kwalifikacjach, ale już następnego dnia sprawili im mnóstwo radości zwycięstwem w konkursie drużynowym. Znów najlepszy w stawce był Kamil Stoch.

 

Kamil Stoch po słabych skokach w piątkowych kwalifikacjach (zajął w nich dopiero 48. miejsce) jeszcze w serii próbnej przed sobotnią „drużynówką” miał problemy z odległością, ale co mistrz, to mistrz – jak zaczęło się poważne skakanie, trzykrotny zloty medalista olimpijski natychmiast „odpalił” i już w pierwszej serii osiągnął 126,5 metra. Jeszcze dalej poszybował w drugiej próbie, bo musiał walczyć o zwycięstwo naszej drużyny w konkursie z Richardem Freitagiem. No i dał radę, szybując na odległość 129 metrów w nienagannym stylu, co zapewniło mu najlepszy wynik końcowy ze wszystkich skoczków, a biało-czerwonym czwarty w historii triumf w konkursie drużynowym Pucharu Świata i pierwszy triumf na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle. Bardzo dobrze spisali się także nasi pozostali reprezentanci. Piotr Żyła miał trzeci, natomiast Jakub Wolny ósmy wynik w całym konkursie. Tylko Dawid Kubacki, który zepsuł swój drugi skok zajął ostatecznie 11. lokatę.

Polacy uzyskali notę łączną 1026,6 pkt, druga na podium ekipa Niemiec straciła do biało-czerwonych 11,1 pkt, trzecia Austria zgromadziła 972 punkty. Na dalszych miejscach znalazły się drużyny Japonii, Szwajcarii, Rosji, Czech, Finlandii, Norwegii oraz Kazachstan. Norwegowie zajęli odległą lokatę z powodu dyskwalifikacji Roberta Johanssona.
Trener polskiej kadry Stefan Horngacher trochę był zaskoczony zwycięstwem swoich podopiecznych, bo po piątkowych kwalifikacjach na to się nie zapowiadało. Ale odkąd prowadzi biało-czerwonych, w Pucharze Świata w konkursach drużynowych niemal w każdym konkursie nasi zawodnicy plasują się na podium. Zdobyli złoto mistrzostw świata, brąz mistrzostw w lotach i brąz na igrzyskach w Pjongczangu. Póki mamy takich asów jak Stoch, Żyła, Kubacki, Kot, Wolny i Hula, to w konkursach drużynowych nasi skoczkowie mają szansę znacznie wzbogacić kolekcję trofeów.

W niedzielnym konkursie indywidualnym już tak dobrze naszym zawodnikom nie poszło. W zmiennych warunkach pogodowych wygrał zaskakujący już od Letniej Grand Prix wysoką formą Rosjanin Jewgienij Klimow, drugi był Niemiec Stephan Leyhe, a trzeci Japończyk Ryoyu Kobayashi. Stoch uplasował się dopiero na czwartej pozycji, a w czołowej dziesiątce z naszych zawodników zmieścili się jeszcze Żyła (był szósty) i Kubacki (zajął ósma lokatę). Jakub Wolny skończył zawody na 23. miejscu, Maciej Kot na 29., a Stefan Hula na 38. Przez piątkowe kwalifikacje przeszło tylko sześciu Polaków z dwunastu zgłoszonych do konkursu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *