Cud magnitogorski

O zespołowej pracy, bohaterstwie, nadziei i zwycięstwie życia nad śmiercią

 

Ratownik centrum „Lider” Piotr Grycenko – bohater który wyciągnął 11 miesięczne dziecko z gruzów zawalonego 10 piętrowego bloku.

Po 36 godzinach, przy 27 stopniowym mrozie, gdy ratownicy opadali z sił, a mróz paraliżował ręce, gdy logika nakazywała przerwać akcję zdarzył się cud.

„Było postawione Nam zadanie dotyczące rozebrania zawałów i poszukiwania możliwych ofiar. Usunięto kilka płyt betonowych, zdemontowano konstrukcje, po których nastąpiła minuta ciszy, by usłyszeć, czy są jakieś dźwięki. I nagle ratownik naszej grupy usłyszał płacz dziecka z boku sąsiadującego z mieszkaniem. Krzyczeliśmy ze wszystkich sił : „Cisza!” – i dziecko zareagowało także, zaczęło się uspokajać. Zaczęliśmy mówić: „No, gdzie jesteś?” a on zaczął reagować. Zastosowaliśmy kamery, szukaliśmy w szparach, dziurach szczelinach. Upewniwszy się, szef ośrodka powiedział: pracujemy tutaj. Niestety nic nie znaleźliśmy, jednak dźwięk był słyszalny. Wezwaliśmy zespół kynologiczny. Pies wyraźnie dawał znać, ze za betonem, w gruzie jest człowiek.

Zawał był straszny, ścisk i beton. Drewniane konstrukcje rozpierały wielkie płyty, aby nie zawaliły się na ratowników. Było ryzyko, że wszystko runie. No, ale mniej baliśmy się o ratowników, a bardziej to małe dziecko. Widok z kamery potwierdził, że dziecięce łóżeczko leży obok wersalki,

Wzmocnili ratownicy przestrzeń, usunęli kanapę, pojawiły się części dziecięcego łóżeczka. Zepsuta szafka, rzeczy. Niestety niemożliwe było zbliżenie się do dziecka, ponieważ jedna płyta betonowa zbliżyła się do drugiej, było bardzo mało miejsca”. Ratownicy kontynuowali . Gricenko dodaje , że słyszał dziecko, ale nie mógł działać z powodu niebezpieczeństwa zrobienia mu krzywdy.

„Zobaczyłem części łóżeczka, usłyszałem głos, potem zobaczyłem linoleum, ale pod nim były połamane drewniane podłogi. Zdecydowałem , że będziemy dostawać się po Niego od dołu, rozbierając konstrukcję , rozetniemy linoleum, aby dziecko opadło nam na ręce.

Dalej już własnoręcznie rozbierałem deski, rozcinałem żelbetowe wzmocnienia. I na koniec, gdy rozcinałem linoleum … zobaczyłem na wprost mojej twarzy buzię. Wyszeptałem – „Nie płacz, jakoś Cię wyciągniemy”

Według Grycenki , dziecko zostało uratowane przez fakt, że było przyciśnięte do podłogi łóżeczkiem i materacem, które obróciło się do góry nogami. Chłopiec był ciepło ubrany w bluzkę i pieluchy. Pod niemowlakiem znajdował się koc z polaru, który chronił plecki przed zimnem, a drzwiczki szafy zakleszczyły dziecku główkę , przez otwory z boków przechodziło powietrze. Według ratownika „pozycja ciała blisko ideału, aby pozostać tak długo”.

Szanse na odnalezienie jakichkolwiek dalszych żywych ofiar katastrofy w Magnitogorsku są żadne. Do wczoraj ratownicy wydobyli spod gruzów 37 ciał. Cztery uważa się za zaginione, ale można założyć, że również nie żyją, a odnalezienie ich zwłok to tylko kwestia czasu.

Pozostała część budynku grozi także zawaleniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *