25 listopada 2022

loader

Dziewicza wiara w raje

Niskie podatki nie wystarczą, by zapewnić gospodarce warunki stabilnego rozwój.

Baśniowe widoki dla turystów, niskie podatki dla inwestorów – tak właśnie Wyspy Dziewicze przez lata uchodziły za raj na ziemi. Jednak dziś nad karaibskim terytorium ciąży widmo bankructwa, a całą gospodarkę w poważne kłopoty wpędziło zamknięcie tylko jednego przedsiębiorstwa.
Jeszcze w 2011 r. Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych całkiem dobrze wypadały na tle innych terytoriów zależnych od USA. Z produktem krajowym brutto na jednego mieszkańca wyższym o ok. 60 proc. niż w Guam i ponad dwa razy wyższym niż w Marianach Północnych, z ogólną kondycją gospodarczą znacznie lepszą niż w Portoryko, Wyspy Dziewicze uchodziły nie tylko za względnie zamożne, ale wysoko oceniano również ich wiarygodność kredytową. Sześć lat temu firma konsultingowa Moody’s dawał Wyspom Dziewiczym rating na poziomie zaledwie dwa stopnie mniejszym niż dla Polski.
Wszystko zaczęło się jednak zmieniać w 2012 r., kiedy zamknięto jeden z zakładów produkcyjnych.
Na początku obecnej dekady gospodarka Wysp Dziewiczych opierała się na trzech filarach. Pierwszym, choć jak później się okazało wcale nie najważniejszym, była turystyka. Według szacunków ekonomistów z nowojorskiego oddziału Rezerwy Federalnej zapewniała ona zatrudnienie dla ok. 20 proc. liczącej niewiele ponad 100 tys. osób populacji.
W funkcjonowaniu Wysp Dziewiczych istotnie liczył się także eksport rumu. Dane Moody’s z 2010 r. pokazują, że sprzedaż do kontynentalnej części USA produkowanego na Wyspach alkoholu generowała rocznie 100 mln dolarów przychodów, co w tamtym czasie stanowiło ponad 11 proc. wszystkich wpływów budżetowych Wysp Dziewiczych.
To jednak nie turystyka czy rum zapewniały dobrobyt Wyspom Dziewiczym, tylko działająca do 2012 r. ogromna rafineria. Przerabiała ok. 500 tys. baryłek ropy dziennie, mniej więcej tyle wynosi zapotrzebowanie na paliwa w Polsce każdego dnia. Gdyby rafineria działa do dziś, to według szacunków Standard&Poors Global Platts należałaby do grona pięciu największych na świecie.
Jej zamknięcie stanowiło olbrzymi cios gospodarczy dla Wysp Dziewiczych. Dane Biura Analiz Ekonomicznych Amerykańskiego Departamentu Handlu pokazują, że w latach 2011-2013 PKB tego terytorium spadł o ponad jedną czwartą, a tylko w 2012 r. eksport towarów z Wysp Dziewiczych zmniejszył się aż o 84 proc.
Kolejne dwa lata nie przyniosły większej poprawy. Ostatnie odczyty makroekonomiczne pokazują, że gospodarka Wysp Dziewiczych rozwija się w tempie zaledwie 0,2 proc rok do roku. Wartość eksportu towarów w 2015 r. wyniosła 329 mln dol, podczas gdy w 2011 r. – 13,3 miliarda dolarów, , a dekadę temu, w szczycie koniunktury – 17,2 mld dol. W sumie eksport obniżył się o 98 proc. w porównaniu do 2008 r. – szacuje portal Cinkciarz.pl.
Zniknięcie przemysłu petrochemicznego z Wysp Dziewiczych stało się początkiem poważnych problemów, nie tylko związanych z handlem zagranicznym czy wzrostem PKB. Lokalne władze nie poradziły sobie z piętrzącymi się problemami związanymi z zadłużeniem oraz z niedofinansowanym systemem emerytalnym.
30 czerwca 2016 r. Moody’s obniżył rating Wysp Dziewiczych aż o pięć szczebli – z poziomu inwestycyjnego Baa2 do oceny spekulacyjnej B1. Agencja zwróciła uwagę, że pozycja kredytowa Wysp Dziewiczych nadal się pogarsza, a „rząd ma ekstremalnie słabą pozycję finansową”. Pół roku później rating został zredukowany o kolejne trzy stopnie, do poziomu Caa3, w związku z „niezwykle słabą pozycją finansową oraz płynnościową”.
Na początku 2017 r. agencja podkreślała, że system emerytalny na Wyspach może być „niewypłacalny przed rokiem 2023”. Obawy o wypłacalność Wysp Dziewiczych uwidaczniają się także na rynku długu. Rentowność obligacji zapadających w 2024 r. osiągnęła poziom 14,7 proc., podczas gdy kilka lat temu wahała się w przedziale zaledwie 3-4 proc. Podobnie wycenia się dziś notowania instrumentów skarbowych Portoryko, czyli amerykańskiego terytorium, które w maju ogłosiło bankructwo.

trybuna.info

Poprzedni

Nie chcą, ale muszą

Następny

Bez żadnego nadzoru