Gospodarka 48 godzin

Płace rosną w cieniu inflacji
W ubiegłym roku przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej brutto wzrosło o 333,14 zł, osiągając 4918,17 zł – czyli 3492,9 zł netto (dla osoby zatrudnionej na umowę o pracę) albo 3808,76 netto (dla pracującej na umowę zlecenie). Tak wysokie pobory otrzymuje jednak tylko niespełna jedna trzecia pracujących Polaków. Podana tu średnia jest bowiem zawyżana przez bardzo wysokie zarobki kierownictw największych firm w Polsce. W 2019 r. nominalny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w naszej gospodarce narodowej wyniósł ok. 7 proc. Wzrost realny wynosi zaś średnio niespełna 4,8 proc., gdyż zarobki Polaków są coraz skuteczniej zjadane przez szybko rosnącą inflację. Średnia płaca w naszym kraju rośnie coraz wolniej – w 2018 r. zwiększyła się o ok. 5,3 proc.
Metr M wciąż drożeje
Spośród większych polskich miast w czwartym kwartale ubiegłego roku najwięcej za metr kwadratowy używanego mieszkania (czyli na rynku wtórnym) trzeba było zapłacić jak zwykle w Warszawie – 9 tys. 301 zł, a najmniej w Kielcach – 4 tys. 453 zł – podaje Narodowy Bank Polski. Mieszkania systematycznie drożeją. Rok wcześniej w obu tych miastach za metr używanego mieszkania płacono odpowiednio 8 tys. 762 zł i 3 tys. 882 zł. Jest to cena transakcyjna (czyli taka po jakiej rzeczywiście dochodzi do sprzedaży). Dużo wyższe są ceny na rynku pierwotnym. Tu cena transakcyjna w stolicy wyniosła 9 tys. 476 zł, zaś w Zielonej Górze, gdzie było najtaniej, 4 tys. 688 zł. Rok wcześniej w tych miastach cena transakcyjna metra kwadratowego mieszkania na rynku pierwotnym wyniosła 8 tys. 565 zł oraz 3 tys. 994 zł.
Ci, których brakuje
W bieżącym roku, tak jak i w ubiegłym, najbardziej poszukiwani pracownicy w Polsce to spawacze, elektrycy, elektromechanicy, elektromonterzy, kierowcy ciężarówek i ciągników siodłowych, kucharze, pielęgniarki i położne, budowlańcy, programiści. Na nagły atak spawacza czekają pracodawcy we wszystkich województwach. Wśród specjalności (bardzo nielicznych), w których mamy za dużo pracowników, na czele plasuje się natomiast zawód ekonomisty. W istocie, ekonomistów, osobliwie domorosłych, jest w naszym kraju wyraźnie za dużo. Do najważniejszych przyczyn niedoboru pracowników wciąż należą zbyt niskie płace.
Przybędzie najbiedniejszym
Od początku marca najniższe emerytury, renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, renty rodzinne i renty socjalne wzrosną średnio z 1100 złotych do 1200 zł – ale nie mniej, niż o 70 zł. Renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy wzrosną zaś z 825 do 900 zł. Ma to zrekompensować stały wzrost inflacji i być może spowolnić szybki wzrost liczby Polaków żyjących w skrajnym ubóstwie, z jakim mamy do czynienia pod rządami Prawa i Sprawiedliwości.