Gospodarka 48 godzin

Stacje wymiany – nie ładowania
Samochody elektryczne to przyszłość, ale dla Polski – mocno niepewna. Na internetowym szczycie klimatycznym TOGETAIR 2021 wiceprezes państwowego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Artur Lorkowski podkreślił, że dopłaty same w sobie nie są żadną receptą w kontekście rozwoju rynku samochodów elektrycznych. Powinny one być elementem uzupełniającym system, ale nie fetyszem. Maciej Matelski, dyrektor ds. rynku samochodowego w PKO BP wskazał zaś na główną barierę, czyli wysoką cenę aut elektrycznych. Cena ma 70 proc. wpływu na decyzje potencjalnego nabywcy pojazdu elektrycznego. Inną sprawą jest to, iż produkcja aut elektrycznych i całej infrastruktury jakiej one wymagają, stanowi niemałe obciążenie dla środowiska naturalnego. Tymczasem najnowsze samochody spalinowe spełniające normę Euro 6D są znacznie bardziej przyjazne dla środowiska niż auta choćby sprzed 5 lat. Do Polski sprowadzane są jednak głównie stare, dymiące rzęchy, a czystość spalin nie jest elementem uwzględnianym przez jakiegokolwiek użytkownika i nabywcę samochodów. Natomiast Leszek Hołda z zarządu PKP Energetyka słusznie wskazał, że wymiana samochodów spalinowych na elektryczne nie rozwiąże przecież problemu zatłoczenia naszych miast i dróg. Dlatego warto przenieść część transportu na kolej.
Niestety, elektromobilność w Polsce kierowana jest na ślepy tor. Praktycznie wszyscy eksperci uczestniczący w szczycie TOGETAIR 2021 mówili o konieczności zwiększenia liczby stacji ładowania aut elektrycznych. Można ich zrozumieć, bo firmy stawiające takie stacje mogą sporo zarobić, korzystając także z wsparcia państwa. To jednak nie spowoduje powszechnego wzrostu stosowania pojazdów elektrycznych. Autentyczny rozwój elektromobilności mogłoby zapewnić dopiero skonstruowanie takiego samochodu elektrycznego, z którego można natychmiast wyjąć zużytą baterię i włożyć naładowaną – co potrwa krócej niż tankowanie na stacji benzynowej. Potrzebne do tego będą więc nie stacje ładowania, lecz stacje wymiany baterii, mogące zastąpić obecne stacje paliw. Potrzebna będzie też przede wszystkim nowatorska konstrukcja auta elektrycznego, umożliwiająca błyskawiczną wymianę baterii. Takie właśnie mogłoby być, rozumnie zaprojektowane polskie auto elektryczne – jednak jak wiadomo, nie ma go i nie będzie, bo elektromobilne obietnice Mateusza Morawieckiego były tylko jedną z wielu jego bajek.

Pandemiczne plajtowanie
Z oficjalnych źródeł – Monitor Sądowy i Gospodarczy – wynika, że w pierwszym kwartale tego roku opublikowano informacje o 538 niewypłacalnościach polskich firm, tj. o 105 proc. więcej niż przed rokiem, kiedy pandemii jeszcze w Polsce nie było (263 niewypłacalności w I kwartale 2020 r.). W żadnym z sektorów gospodarki nie było w tym czasie spadku liczby plajt. Najmniejsza skala wzrostu nastąpiła w budownictwie: „tylko” 50 proc. rok do roku. Okazuje się, że duży popyt na rynku mieszkaniowym nie oznacza hossy dla całej branży. Oszczędności są na porządku dziennym, padają firmy związane z zarządzaniem procesami inwestycyjnymi i ich przygotowaniem, a także zajmujące się wynajmem i obsługą nieruchomości oraz pośrednictwem w obrocie nimi. Rekordowy w Polsce był wzrost niewypłacalności w szeroko pojętych usługach – w pierwszym kwartale o 174 proc., przy czym najwięcej, skokowo w marcu, po kolejnym zamknięciu gospodarki.