24 września 2022

loader

Gospodarka 48 godzin

Chemiczne inwestycje
O 10 proc. wzrosły nakłady inwestycyjne w najważniejszych sektorach polskiego przemysłu chemicznego w 2020 roku w stosunku do 2019 r. Istotną część tych inwestycji stanowią rozwiązania proekologiczne, zaś aż 85 proc. z nich związanych jest z ochroną powietrza atmosferycznego i klimatu. – Znaczna część nakładów przeznaczana jest na poprawę bezpieczeństwa w produkcji i dystrybucji substancji chemicznych oraz wdrażanie nowoczesnych technologii prośrodowiskowych. Świat dąży do zrównoważonego rozwoju, stara się być bardziej „eko”, a Polska Chemia, jako sektor kluczowy i odpowiedzialny społecznie, chce dawać dobry przykład. Niestety nie zawsze widać, jak jest duży, bo nie zauważamy na co dzień nowych materiałów, lekkich tworzyw, biopaliw, itp. Zielonej rewolucji bez chemii nie będzie – uważa dr. Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. Inwestycjom służą unijne programy FENG i FEnIKS, dzięki którym możliwe będzie wsparcie badań i rozwoju – co stworzy nadzieję, że przedsiębiorstwa chemiczne w Polsce będą w stanie dalej się rozwijać.

Wiatrowy lobbying
Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych apeluje o zmiany w tzw. ustawie odległościowej. OPOS uważa, że obecne przepisy mocno hamują rozwój energetyki wiatrowej ze szkodą dla inwestorów. Przepisy te mają jakoby sprawiać również, że niemożliwa jest budowa obiektów mieszkalnych w wielu gminach. Za przyjęciem takiego stanowiska przez OPOS mocno lobbowały firmy stawiające wiatraki energetyczne, licząc na to, że zniesienie dotychczasowych przepisów ograniczających, ze względu na ludzkie zdrowie, dowolność zakładania farm wiatrowych, umożliwi im znaczne zwiększenie obrotów i zysków. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej zrzeszające około 100 większych firm działających na rynku energetyki wiatrowej w naszym kraju uważa, że obecnie obowiązujące przepisy zatrzymały na różnych etapach projekty lądowych farm wiatrowych o łącznej mocy około 4,1 Gigawatów, które pozwoliłyby na zaopatrzenie w zieloną energię blisko 5 mln polskich gospodarstw domowych. Ustawa blokuje jednak lokalizację elektrowni wiatrowych. Z apelem o jej nowelizację już od wielu miesięcy do ustawodawcy próbuje dotrzeć branża wiatrowa. – Od lat zwracamy uwagę na wadliwość tzw. ustawy odległościowej i podkreślamy wagę jej nowelizacji zarówno dla polskiego sektora elektroenergetycznego, jak i rozwoju samorządów – podkreśla Janusz Gajowiecki, prezes PSEW. Wprawdzie nie bardzo wiadomo, jak nieograniczone stawianie farm wiatrowych ma się do „rozwoju samorządów”, ale PSEW uważa, że obecne przepisy dotyczące wymaganej minimalnej odległości pomiędzy turbiną, a gospodarstwem domowym całkowicie odebrały decyzyjność gminom i ich mieszkańcom w zakresie planowania przestrzennego. – Naszym zdaniem plany zagospodarowania przestrzennego powinny być zgodne z kierunkiem rozwoju jednostek samorządu terytorialnego i przede wszystkim uwzględniać interesy mieszkańców, zachowując przy tym bezpieczną odległość. Nowelizacja ustawy odległościowej jest konieczna nie tylko ze względu na rozwój zielonej energii z wiatru, która jest dziś najtańszym źródłem energii elektrycznej w Polsce, ale także z powodu korzyści płynących dla lokalnych społeczności – dodaje prezes PSEW. Pytanie, jak ewentualna nowelizacja wpłynie na stan zdrowia i kondycję psychiczną lokalnych społeczności, które będą musiały mieszkać blisko wiatraków?

Andrzej Leszyk

Poprzedni

W poszukiwaniu „czerwonych śladów” pierwszych przewodniczących KPCh w Europie

Następny

Mniejszości seksualne służą gospodarce

Zostaw komentarz