5 października 2022

loader

Poszli precz!

To jedyna odpowiedź, z jaką powinny się spotkać rosyjskie zakusy na ziemie Ukrainy.

Znawca Rosji, prof. Andrzej Walicki (1930-2020), w rozmowie z prof. Januszem Dobieszewskim przeprowadzonej w 2019 r., odniósł się do terytorialnych pretensji Rosji wobec Ukrainy i powiedział: „Krym i wybrzeże Morza Czarnego były przed Katarzyną II tureckie. Ukraina (ani Rzeczpospolita) nigdy tam nie sięgała, o czym świadczy każda mapa. Odessa była twierdzą turecką, potem miastem rosyjskim, a Sewastopol to w dodatku (dwukrotnie) rosyjskie „miasto bohater”. Można więc i należy mówić o pogwałceniu przez Rosję Putina zasady „nienaruszalności granic”, ale nie o pogwałceniu „integralności terytorialnej” Ukrainy, bo to nigdy nie była integralna część Ukrainy! Ukraina z Lwowem i Donieckiem to twór Stalina, a z dodaniem Krymu – twór Chruszczowa”.
Warto w tym miejscu zauważyć, że w takim razie rosyjski Krym to „twór Katarzyny II”. Anektowanie przez nią Chanatu Krymskiego podległego wcześniej Turcji nie było zaś niczym lepszym i bardziej uprawnionym, niż utworzenie przez Stalina Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej w ramach ZSRR i przyłączenie do niej Krymu przez Chruszczowa.
Tak już jest w dziejach świata, że zmiany terytorialne następują na ogół w wyniku działań różnych władców, zwykle popartych siłą. Jeśli więc Rosja w przeszłości miała prawo bronić Krymu uzyskanego od Turcji, tak samo Ukraina ma dziś prawo do Krymu uzyskanego kiedyś od ZSRR i bezprawnie zabranego jej w 2014 r.
Dlatego na wszelkie zakusy terytorialne Rosji wobec Ukrainy należy odpowiedzieć tak jak Józwa Butrym odpowiedział „chłopcom od Kmicica”: At! co gadać! poszli precz!. Mieszkańcy Ukrainy już wystarczająco dużo wycierpieli od władców Rosji, dość wymienić choćby Wielki Głód.

Małgorzata Kulbaczewska-Figat

Poprzedni

Gospodarka 48 godzin

Następny

Fura, skóra i komóra