Tarcza wciąż za mała

18 kwi 2020

Rząd nie jest w stanie stworzyć spójnego planu ratunkowego, odpowiadającego rzeczywistym potrzebom naszej gospodarki.

Zdaniem ekspertów, polski rząd powinien rozważyć 100-procentową odpowiedzialność państwa za kredyty udzielane w ramach tarczy antykryzysowej. Uważa tak między innymi Lars Gutheil, dyrektor zarządzający Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej. Jego opinia jet o tyle istotna, że Niemcy są przecież głównym partnerem gospodarczym naszego kraju.
Problemy z stosowaniem tarczy kryzysowej zaczęły się od razu po jej wdrożeniu. Średnie przedsiębiorstwa w Polsce już teraz zgłaszają problemy z uzyskaniem pomocy w ramach rozwiązań tarczy antykryzysowej. Kredyty gwarantowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego, udzielane firmom przez ich banki w ramach pomocy w utrzymaniu płynności w czasie pandemii koronawirusa, BGK gwarantuje w 80 proc. Problem jednak z pozostałymi 20 proc.
Należy oczywiście docenić, że państwowy BGK wychodząc przedsiębiorcom naprzeciw, nie pobiera prowizji za udzielenie gwarancji kredytowej i przedłuża okres jej obowiązywania do 39 miesięcy. Wciąż jednak firmy muszą zapewnić poręczenie spłaty pozostałych 20 proc., co w sytuacji załamania rynku okazuje się barierą nie do pokonania.
Zdaniem bardzo wielu banków komercyjnych działających w Polsce, ryzyko to, nawet ograniczone do 20 proc. sumy kredytu, jest nadal zbyt wysokie. Niestety, na rynku kredytowym nie ma równości stron. To banki komercyjne dyktują warunki. W rezultacie, mogą one powszechnie dokonywać negatywnej weryfikacji wniosków kredytowych.
Okazuje się, że jest to nie tylko polski problem, lecz także i niemiecki.
„Jak pokazały pierwsze dni po uruchomieniu rozwiązań tarczy antykryzysowej w Niemczech, liczne małe i średnie przedsiębiorstwa nie otrzymywały kredytów od swoich banków mimo gwarancji ze strony państwa – nawet jeśli przed pandemią koronawirusa prosperowały one bez zarzutu. W związku z tym rząd niemiecki podniósł pierwotny pułap gwarancji dla kredytów w wysokości 80 proc. (dla dużych firm) i 90 proc. (dla małych i średnich przedsiębiorstw) na pełne gwarancje 100-procentowe. Szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw, które stanowią absolutną większość firm w Niemczech – ale także w Polsce – oznacza to w wielu przypadkach gwarancję przetrwania. Warto więc, aby rząd polski rozważył podobne rozwiązanie” – stwierdza w swojej opinii dyr. Lars Gutheil.
Jego zdaniem, upadek wielu dobrych firm byłaby ostatecznie dużo droższym rozwiązaniem dla państwa. Jedyne, co się obecnie liczy, to utrzymanie egzystencji wcześniej zdrowych ekonomicznie firm i zabezpieczenie miejsc pracy, aby gospodarka mogła wrócić na właściwe tory po zakończeniu pandemii.
Z tego samego powodu w ramach poprawianej tarczy 2.0 należy rozważyć rozszerzenie proponowanych instrumentów w zakresie skracania czasu pracy. Zdaniem Larsa Gutheila, dla zachowania dotychczasowych miejsc pracy byłoby dobrze, gdyby firmy w kryzysie mogły w razie potrzeby skrócić czas pracy swoich pracowników o ponad 20 proc.
Pytanie tylko, co wtedy z płacami, które już dziś w wielu przedsiębiorstwach zaczynają być głodowe? Czy w Polsce pogłębi się proces podziału na korzystającą z bezpiecznych form zatrudnienia i wysoko opłacaną kastę urzędniczą, oraz na całą resztę? Ale urzędnicy nie wyprowadzą naszego kraju z kryzysu.

Najnowsze

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta...

Grzech ubóstwa

Grzech ubóstwa

Jest w części naszego społeczeństwa skłonność do obwiniania przegrywających o ich porażkę. Po prostu łatwiej zwalać...

Sprawdź również

Czy ktoś pamięta jeszcze o Turowie?

Czy ktoś pamięta jeszcze o Turowie?

Premier Donald Tusk dostał niezbyt przyjemny list w sprawie kopalni i elektrowni Turów oraz przyszłości całego regionu. Była w tej sprawie już awantura za rządów PiS, a obecnie o sprawie zapomniano, bo skoro chwilowo nie jest to obiektem przepychanek między...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...