Zatrzymać pandemiczny taniec śmierci w Polsce

AL
Zatrzymać pandemiczny taniec śmierci w Polsce

Obóz „dobrej zmiany” słucha tylko antyszczepionkowców i nie przejmuje się tym, że Polacy masowo umierają na COVID. Obowiązuje zasada: a kto umarł, ten nie żyje.

Trwa wojna. Każdego dnia giną setki ludzi. Ta prawdziwa wojna wcale nie toczy się na granicy, wbrew temu co tak chętnie przedstawiają dawne media publiczne, zmienione w partyjne szczekaczki Prawa i Sprawiedliwości. Polska przegrywa wojnę z pandemią, bo rząd Prawa i Sprawiedliwości w obawie przed antyszczepionkowcami wywiesił białą flagę.
Władzę PiS kolejny raz pandemia zaskoczyła. Znów nie ma żadnej strategii na walkę z koronawirusem. W szpitalach brakuje łóżek. Pacjenci w karetkach czekają po kilka godzin na przyjęcie na oddział. Odwoływane są planowe zabiegi.
Wszystko dlatego, że rząd wdrożył strategię na przeczekanie, strategię, która da się streścić w haśle:” Kto umrze, ten umrze”. Rząd nie słucha lekarzy, nie słucha epidemiologów, nie słucha także własnych doradców – ekspertów z Rady Medycznej. Słucha tylko antyszczepionkowców i boi się działać – twierdzi Lewica. A w Polsce w jednym tygodniu z powodu COVID-u umiera nawet ponad tysiąc osiemset osób.
– Pośród 794 osób, które umarły jednego dnia, ponad 600 to były osoby niezaszczepione. To osoby, o które rząd polski nie zadbał, które być może nie umarłyby, gdyby polityka rządu była oparta na odpowiedzialności i racjonalnych przesłankach. W rządzie i na zapleczu rządu są osoby, które są antyszczepionkowcami, które mówią Polkom i Polakom: „nie szczepcie się, to niepotrzebne, to jest wasza wolność, żeby nie przyjmować szczepionki”. W szpitalach łóżka zajęte są przez antyszczepionkowców i nie mogą być leczeni ludzie z innymi schorzeniami. Nie zgadzamy się na to, żeby rząd dalej flirtował z antyszczepionkowcami, żeby czekał i patrzył, jak umierają ludzie w Polsce – oświadczyła Beata Maciejewska.
Ilu jeszcze Polaków musi umrzeć, by rząd zaczął cokolwiek robić? Europa Zachodnia zna rozwiązania. Odpowiedzialne tak postępują, by nie narażać swoich obywateli na pewną śmierć – rząd PiS ma to w głębokim poważaniu. Dlatego Lewica staje jako rzecznik osób zaszczepionych – i mówi: STOP antyszczepionkowcom.
Życie nas wszystkich jest ważniejsze niż słupki poparcia. Ministerstwo Zdrowia powinno przedstawić plan na walkę z czwartą falą pandemii. Plan, który to ministerstwo powinno mieć, ale bierność z jaką mamy do czynienia, pokazuje wyraźnie, że go nie ma – podnosi Lewica.
– Rząd w sprawie walki z covidem abdykował pod wpływem antyszczepionkowców. Bojąc się ich, przestał wykonywać jakiekolwiek ruchy związane z leczeniem Polek i Polaków. Nie może być tak, że pod wpływem pana Kowalskiego i pani Siarkowskiej przestajemy leczyć Polaków. Wydaje nam się, że żadna z formacji nie przedstawiła jasno założeń walki z covidem, bo się boi o swoje notowania. Ale Lewica mówi w tej sprawie jasno, bez względu na to jakie będą notowania, bo najważniejszą rzeczą dla nas jest zdrowie oraz życie Polek i Polaków – powiedział Włodzimierz Czarzasty
Anty-pandemiczny program Lewicy jest jasny:
– Testy dla pracowników ochrony zdrowia, oświaty i innych narażonych zawodów, jak np. dla obsługi transportu zbiorowego, czyli konduktorów czy kontrolerów. Ale też pracowników administracyjnych, którzy mają kontakt z ludźmi, jak chociażby pracownicy pomocy społecznej.
– Ograniczenia dla niezaszczepionych i nieprzetestowanych
– Paszport covidowy przepustką do normalności, szczepieni bez lockdownu.
Lewica postuluje wprowadzenie obowiązku przedstawienia certyfikatu o zaszczepieniu, certyfikatu ozdrowieńca lub testu wykonanego w ciągu ostatnich 24h w następujących miejscach: zgromadzenia i wydarzenia publiczne, siłownie i kluby fitness, zakłady fryzjerskie i kosmetyczne, hotele i noclegi turystyczne, gastronomia, centra handlowe, kościoły i miejsca kultu, teatry i kina.
Oczywiste, że ten obowiązek powinien być wprowadzony w życie. Tyle, że trzeba jeszcze doprowadzić do jego przestrzegania – a w działającym tylko teoretycznie państwie PiS egzekwowanie jakichkolwiek norm postępowania jest bardzo trudne.
– Jest już bardzo źle i widać to w dramatycznych liczbach, które wychodzą z Ministerstwa Zdrowia. Mamy setki osób dziennie, które umierają przez bezczynność. Ale to można zmienić. Jest jeszcze czas, żeby wprowadzić rozwiązania, które ograniczą liczbę tragedii; pozwolą na to, żeby utrzymać sytuację pod kontrolą i uniknąć lockdownu. Nasza propozycja, to zamiast lockdownu – ograniczenia dla osób niezaszczepionych, masowe i powszechne testowanie, nowoczesna, wzorowana na krajach zachodniej Europy strategia realnej walki z czwartą falą epidemii – stwierdził Adrian Zandberg .
Lewica domaga się też, żeby rekomendacje Rady Medycznej przy premierze były jawne i znane opinii publicznej – i deklaruje swoje poparcie dla wprowadzania tych rekomendacji w życie.
Od tego jakie działania podejmie rząd w najbliższych dniach i tygodniach, będzie zależeć to czy tysiące ludzi umrą czy przeżyją. Po pierwsze, testy w szkołach i w tych miejscach, w których pracownicy pracują z dużą grupą ludzi: ochrona zdrowia, oświata, pomoc społeczna, ale też zawody takie jak np. konduktorzy. Oni wszyscy powinni być regularnie testowani, to rozwiązanie pozwoli na ograniczenie transmisji. I ograniczenia dla osób niezaszczepionych, wynikające także z odpowiedzialności wobec tej większości Polek i Polaków, którzy się zaszczepili.
– Silne państwo chroni słabszych i nie ulega szantażowi agresywnej mniejszości. W czwartej fali pandemii widzimy jasno i wyraźnie, że państwo PiS jest państwem słabym. Rząd Prawa i Sprawiedliwości uległ szantażowi antyszczepionkowców. Kiedy rząd kapitulacje wobec antyszczepionkowców, ofiarami tej kapitulacji są pacjenci czekający na planowe zabiegi. Ofiarą jest jednoroczne dziecko, które zmarło w Głogowie dlatego, że nie dojechała do niego karetka, ponieważ tych karetek zaczyna brakować. Tych ofiar jest coraz więcej. Jeżeli rząd kapituluje wobec agresywnej mniejszości, to swojego reprezentanta potrzebuje nieagresywna i odpowiedzialna większość Polek i Polaków. Tych, którzy zdecydowali się zaszczepić i zadbać nie tylko o swoje zdrowie, ale także o bezpieczeństwo swych najbliższych i nas wszystkich. Takiego rzecznika potrzebują Polki i Polacy, którzy mają dosyć płacenia rachunku i ponoszenia ofiary za słabość i uległość rządu – powiedziała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Przeważająca większość tych, którzy leżą w szpitalach to ludzie niezaszczepieni, ale to nie jest tylko ich problem i ich wybór. Przez to, że szpitale są sparaliżowane, ludzie, którzy umierają na udar, na zawały, którzy nie są leczeni na nowotwory, tracą szansę na życie i na leczenie. Ci, którzy się nie szczepili, postępują nieodpowiedzialnie i przyczyniają się do chorób oraz do śmierci innych – podkreśla Lewica.
Dlatego proponuje, aby udział w zgromadzeniach publicznych, imprezach sportowych i masowych, ale także korzystanie z zakładów fryzjerskich i kosmetycznych, hoteli, gastronomii, centrów handlowych, teatrów, kin, kościołów i innych miejsc kultu było możliwe tylko po okazaniu certyfikatu covidowego. Bo jeżeli ktoś się nie zaszczepił, to nie może narażać wszystkich, którzy korzystają z tych miejsc i zmuszać ich tak naprawdę do tego, żeby musieli zrezygnować z wizyty w restauracji czy z rezygnacji z uczestnictwa w kulcie religijnym.
Lewica uważa, że trzeba wprowadzić takie zasady, które będą fair wobec osób zaszczepionych. Warto też jednak, aby Lewica zastanowiła się, jak doprowadzić do konsekwentnego przestrzegania tych zasad.

Poprzedni

Koronawirus, omicron, a może polexit?

Następny

Gospodarka 48 godzin