W pełni zdawaliśmy sobie sprawę z trudności jakie napotkamy. Wynikają one ze znikomej wiedzy w społeczeństwie o prawdziwym obliczu Kościoła katolickiego w realizacji jego zakulisowych wpływów, instytucjonalnego dostępu do władzy oraz braku informacji o skali otrzymywanych z różnych źródeł środków pieniężnych.

Przede wszystkim jednak z niedostatku wiedzy polityków i osób publicznych zajmujących się sprawami relacji państwa z kościołami i związkami wyznaniowymi o ich prawnych uwarunkowaniach.
Uważamy, że konstytucyjne postanowienia przyjęte w pięć lat po podpisaniu Konkordatu przyczyniły się w decydującej mierze do nadania Polsce ipso facto (faktycznego) charakteru państwa wyznaniowego, nawet jeżeli nie takie były zamiary jej twórców. Niestety, doprowadzili oni do sytuacji, w której pochodzące z demokratycznych wyborów władze państwowe zobowiązane są do dzielenia się sprawowana władzą z niedemokratyczną, hierarchicznie zorganizowaną działającą sekretnie i zakulisowo. Jest to więc współuczestnictwo we władzy, a wiec znacznie więcej niż tylko instytucjonalny do niej dostęp.
Art.25 Konstytucji, umieszczony w rozdziale I poświęconym państwu i jego instytucjom, co najmniej zrównuje z nimi instytucje wyznaniowe jeżeli wręcz nie przydaje im charakteru instytucji państwowych. Odwrócone zostało pierwszeństwo należne zasadzie pierwotnej tj. zasadzie wolności myśli, sumienia i wyznania indywidualnego człowieka i niezasadnie przyznane pierwszeństwo wolności kolektywnej kościołów i związków wyznaniowych która przecież jest pochodną wolności jednostki .Na marginesie wypada zauważyć, że art.53 ust.1 zubaża zasadę wolności indywidualnej ograniczając ją jedynie do wolności sumienia i wyznania, a w ust.2 precyzuje ją wyłącznie w zakresie wolności religii.
W konsekwencji nadrzędne potraktowanie wolności kolektywnej wzmacnia pozycję kościołów i związków wyznaniowych zrównanych z państwem w swej autonomii i niezależności i dodatkowo ubogaca przewidzianym w art.25 ust.3 obowiązkiem współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.
Cóż to za dobro wspólne ? Jak je zdefiniować ? Nie inaczej niż poprzez treść art.1 Konstytucji RP. Tym dobrem jest Rzeczpospolita – zgodnie bowiem z treścią tego przepisu stanowi ona dobro wspólne wszystkich obywateli !
Stąd logiczny wniosek wypływać musi, że współdziałanie obejmuje wszystkie sprawy jakie dla dobra wspólnego i dobra człowieka zostaną uznane za istotne. Jest to podstawowe uzasadnienie wagi i znaczenia komisji wspólnej rządu i episkopatu, w której pracach rząd jest reprezentowany jako instytucja działająca „in corpore”- w całości, chociaż praktycznie czynią to delegowani doń ministrowie. Art.25 ust.3 konstytuuje zasadę bilateralizmu jako zasadę współdecydowania władzy publicznej i kościoła w całym spektrum spraw, które dosyć swobodnie kościół może uznawać za istotne i mieszczące się w jego sferze autonomii i niezależności – w jego zakresie – jak stanowi przepis konstytucyjny czy też – w jego dziedzinie jak postanowiono w konkordacie. Jednocześnie art.25 ust.4 Konstytucji odsyła w zakresie stosunków państwa z Kościołem katolickim do konkordatu jako szczególnej, przewidzianej w Ustawie Zasadniczej formie regulacji relacji wzajemnych. Nie można przy tym nie zauważyć, że oba fundamentalne dla struktury prawnej państwa dokumenty są powiązane w wielu kwestiach komplementarnie. Konkordat w tych postanowieniach, które zostały na rzecz Kościoła zawarowane na tyle konkretnie by mógł twardo bronić przywilejów instytucji kościelnych (jak. np. prawo prowadzenia placówek oświatowych i wychowawczych ) nie ma potrzeby poszukiwania dodatkowego wzmocnienia, ale już w odniesieniu do katechezy szkolnej, która mogła być realizowana w różny sposób, w tym w sposób obciążający instytucje Kościoła, to dla zabezpieczenia jego interesów sięga się do przepisu konstytucyjnego o bezpłatnej edukacji publicznej, a w innych wypadkach, gdy reguły konkordatowe są sformułowane ogólnie czy nie dosyć jasno Kościół stara się je poszerzać jak np. w zakresie przywilejów finansowych (art.22 ust 2 przewidujący powstanie komisji, która może decydować o ewentualnych zmianach w istniejącym ustawodawstwie w odniesieniu do spraw finansowych instytucji i dóbr kościelnych) . Komisja taka jednak nigdy nie powstała co daje możliwość zgłaszania rządowi aspiracji do szczególnie dogodnego traktowania instytucji kościelnych.
Można zrozumieć, że twórcy Konstytucji byli pod presją zarówno polityczną jak i prawną wynikająca z Konkordatu, niemniej jednak również w szeregu innych postanowień Ustawy Zasadniczej widać, że wola domknięcia szerokich praw Kościoła została w pełni zrealizowana. Zgodnie z art.191 ust 1 pkt. 5 i ust. 2 kościoły i związki wyznaniowe otrzymały prawo do wystąpienia do Trybunału Konstytucyjnego w zakresie spraw objętych ich zakresem działania, a więc pytanie jakich konkretnie ?
Może we wszystkich dotyczących dobra człowieka i dobra wspólnego jak należałoby logicznie wywnioskować z wcześniej wspomnianego postanowienia. Nie znajdziemy bowiem za wyjątkiem szerokiego ujęcia w art.19 ust 2 ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania z 1989 roku poświęconego czynnościom przy wypełnianiu funkcji religijnych, wskazówek dotyczących ustalenia zakresu spraw mieszczących się w owej autonomii i niezależności, nie znajdziemy w treści konstytucji odpowiednika art. 10 wyżej wspomnianej ustawy dotyczącego świeckiego statusu państwa i neutralności światopoglądowej. Zrezygnowano ze świeckości instytucji publicznych, zbyt szeroko określono treść wolności do ekspresji religijnej (art.53 ust.5) czy też zrezygnowano w art.48 z ograniczenia rodziców w wychowywaniu dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami w tym wypadku religijnymi. Ogólne postanowienie o stwierdzeniu uwzględnienia stopnia dojrzałości jest nieprecyzyjne i w mojej ocenie nie adekwatne do obecnego stanu rozwoju młodzieży, a ponadto zupełnie nie zauważa przepisu art.15 k.c. przyznającego takim małoletnim ograniczoną zdolność do czynności prawnych, a więc również do kształtowania swojej świadomości i światopoglądu zgodnie z art. 47 Konstytucji RP. Wszystkie przytoczone tu przykładowo postanowienia znakomicie utrudniają możliwość dokonywania jakichkolwiek zmian w aktualnym porządku prawnym odnoszącym się do relacji z kościołami i związkami wyznaniowymi.
Osobnym problemem, który można jedynie zasygnalizować na potrzeby niniejszego tekstu jest problem recepcji prawa, czyli mówiąc potocznie jego przyswojenia, wprowadzenia do obowiązującego systemu prawa stanowionego przez państwo norm prawnych pochodzących z innych niż państwowy systemów prawnych. Obserwujemy z niepokojem, że proces ten dotyczy prawa wewnętrznego Kościoła katolickiego. Dokonuje się on w Polsce np. w drodze orzecznictwa Sądu Najwyższego bezpodstawnie rozstrzygającego spory przy zastosowaniu prawa kościelnego np. w zakresie ważności umów zawieranych przez kościelne osoby prawne. Jest to niezgodnie z zasadami prawidłowej recepcji prawa wymagającymi aprobaty władzy ustawodawczej dla uznania za prawo obowiązujące takich unormowań.
Podaje ten przykład nie tylko dlatego by przybliżyć skalę problemów i podejmowanych w ramach Kongresu Świeckości działań dla ich rozwiązania, ale przede wszystkim dlatego, że problemy te mają, a przynajmniej powinny mieć podstawowe znaczenie dla praktyki politycznej. Poza potrzebą szerokiej akcji edukacyjnej społeczeństwa tylko umiejętnie realizowane działania polityków mogą zmienić istniejący stan rzeczy i tylko dlatego, że przestaje funkcjonować przekonanie o wartościowym poparciu społecznym zapewnianym przez Kościół każdej kolejnej ekipie rządowej.
Kościół zerwał pakt o tzw. „przyjaznym rozdziale z państwem” stając się przyjacielem tylko jednej opcji politycznej i ta okoliczność nie powinna pozostać bez znaczenia !
Jako Kongres Świeckości zostaliśmy zaproszeni do udziału w wyborach i mogliśmy przedstawić naszych kandydatów w celu umieszczenia ich na listach wyborczych lewicy. Niestety, zarówno ilość uwzględnionych propozycji osobowych jaki i odległe miejsca na listach wyborczych nie są dla nas satysfakcjonujące, a zgłaszane uwagi programowe w tym przede wszystkim do tematyki jaką mieli poruszać kandydaci wypowiadający się o kwestiach relacji państwa z kościołami i związkami wyznaniowymi nie zostały uwzględnione w zadowalającym nas rozmiarze.
Tymczasem bieg spraw w Polsce wskazuje, że partia rządząca w koalicji z Kościołem w wypadku wygrania wyborów parlamentarnych będzie dążyła do zmiany obowiązującego prawa, a nawet Konstytucji RP. W wypadku uzyskania odpowiedniej większości w Sejmie będzie dążyła do wprowadzenia prawnego zabezpieczenia statusu Kościoła lub nawet do formalnego potwierdzenia prawnego wyznaniowego charakteru państwa. Leży to nie tylko w interesie Kościoła, ale i zabezpiecza interesy partii rządzącej.
Dodatkowo nie można też powiedzieć, aby sprzyjała nam sytuacja międzynarodowa. Kwestie stanowiące dla nas podstawowe znaczenie nie są zasadniczo objęte traktatami europejskimi, o Unii Europejskiej i o funkcjonowaniu Unii , a konflikt polskich władz z władzami UE w wielu kwestiach dotyczących pryncypialnych zasad ustrojowych powodować będzie raczej niechęć instytucji unijnych do rozszerzania sporu na temat przestrzegania zasad świeckości państwa.
W tym stanie rzeczy apelujemy do wszystkich sił politycznych i organizacji społecznych, obywatelskich i ludzi dobrej woli o współdziałanie i wspieranie w dostępnych formach w tym finansowe naszych działań, które będą skoncentrowane na prezentowaniu, popularyzacji i edukacji w sprawach świeckości państwa, którą utraciliśmy faktycznie, a istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że utracić możemy poprzez zmiany w obowiązującym prawie.
Tekst został wygłoszony na Kongresie Świeckości.