Bigos tygodniowy

Stawka w tegorocznych wyborach parlamentarnych jest większa niż może się dziś wydawać. Zawsze uważnie wczytuję się w dywagacje i sugestie pisowskich propagandystów w mediach, bo oni, mniej skrępowani rygorami swoistej „poprawności” niż politycy PiS, szczerzej i dobitniej wyrażają na głos to, co lęgnie się w głowach w obozie władzy i jego otoczeniu. Komentator „Gazety Polskiej” Witold Gadowski: „Najbardziej jednak pożądane byłoby – po wyborach – koalicji pomiędzy PiS i narodowcami. Narodowcy mogliby w tej koalicji wymienić całkiem jałowe i pozbawione poparcia ugrupowanie utożsamiane z Jarosławem Gowinem. Koalicja PiS z narodowcami byłaby na pewno bardziej czytelna i nastawiona na walkę o polskie interesy”.
*****
„To był nokaut. Propozycje przedstawione na konwencji rozpoczynającej maraton wyborczy przed wyborami europejskimi w maju i parlamentarnymi na jesieni ogłoszone przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego zgniotły na miazgę całą narrację totalnej opozycji” – z triumfalistyczną egzaltacją napisała w tym samym organie posłanka Joanna Lichocka. Można powiedzieć, że pycha kroczy przed upadkiem, ale nie zmienia to faktu, że desperackie szaleństwo PiS wymaga bardzo przemyślanej reakcji i dalszej konsolidacji opozycji.
*****
Afery KNF, NBP i Srebrna przysłoniły nieco sytuację w sądownictwie, a wycofanie się przez PiS pod naciskiem Europy z próby zawłaszczenia Sądu Najwyższego. Tymczasem „z cicha pęk” Adrian wprowadził nowe regulaminy, a ostatnio wręczył nominacje pisowskim delegatom do SN, a przy okazji publicznie naurągał, w tym swoim dętym i histerycznym stylu, nielubianym sędziom.
*****
Jawność jawność jawnością pogania. Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński nie chciał ale musiał dorównać w skłonności do jawności swojemu koledze, senatorowi Janowi Marii Jackowskiemu i podporządkując się ustawie ujawnił zarobki kierowniczej kadry w NBP. Okazało się, że dyrektor Martyna Wojciechowska od promocji NBP zarabia o co najmniej kilkanaście tysięcy złotych od dyrektorów najważniejszych departamentów. Konkretnie zarabia 57 tysięcy miesięcznie plus i do tego jeszcze 12 tysięcy plus ekstra. Do tego dochodzi 40 miliardów plus na kiełbasę wyborczą. Nauczyciele i niepełnosprawni i inni. Nie puśćcie tego płazem.
*****
Jednak koncentrowanie się wyłącznie na zarobkach pani Wojciechowskiej to błąd i niedopatrzenie. 28 lutego, podczas rozmowy z Adrianem Klarenbachem w programie „Minęła ósma”, Katarzyna Lubnauer wymieniła kwotę, którą ten pisowski propagandysta (oczywiście nie on jeden) zarabia – „czterdzieści tysięcy” miesięcznie. Klarenbach nie zaprzeczył, a raczej niedwuznacznie potwierdził. Przed kilkoma dniami większość pisowska uchwaliła dotację w wysokości 1,2 miliarda, między innymi na sute utrzymanie pana Klarenbacha i reszty korpusu bezczelnych propagandystów partii PiS w TVP.
*****
Sąd uznał, że zatrzymanie byłych urzędników KNF, w tym pobitego niegdyś ciężko Wojciecha Kwaśniaka, było niezasadne. W przyszłości powinno się zliczyć wszystkie dni tymczasowych zatrzymań którymi Ziobro uraczył już dziesiątki ludzi i posadzić go do mamra na minimum tyle dni, na ile swoją niepohamowaną, popędliwą mściwością skazał innych. Na minimum.
*****
Zachłanność pisiorów jest nie do ogarnięcia. Naotwierali frontów walki, na których przegrywają, ale otwierają nowe i nieustannie marzy im się cenzura religijno-obyczajowa. Ministerstwo Glińskiego czepiło się właśnie piętnującej przestępstwa Kościoła kat. wystawy Daniela Rycharskiego w warszwskim Muzeum Sztuki Współczesnej. Jednak pożal się Boże minister kultury Gliński jest uporczywie nieznośny i niepoprawny w swoich zapędach cenzorskich.
*****
Lubię patrzeć z odrobiną sadyzmu, jak pisiory pieklą się w bezsilności. Ostatnio szczególnie pieklili się z powodu surowej oceny święta „żołnierzy wyklętych” ze strony opozycyjnej. Byli w ich szeregach różni ludzie, ale bandytów na tyle sporo, że świętą tej całej „formacji” nie ma co robić.
*****
Wszyscy (prawie) wieszają psy na księdzu Henryku Jankowskim. Ja odczuwam odrobinę ambiwalencji. Nie lubię go jako pedofila i niesmacznego, wybujałego kabotyna. Odrobinę cenię go za to, że był TW SB. Niestety najprawdopodobniej nie był kadrowym oficerem SB, towarzyszem Jankowskim. Bo to by dopiero było mistrzowskie wcielenie.
*****
Niejaki Szczerski, przyboczny Adriana, zalecił nauczycielom, by zamiast upominać się o godziwe pieniądze za swoją pracę, rozmnażali się dla 500 plus. To jest oficjalny żyr dla fundamentalnej pisowskiej zasady, że bardziej opłaca się żyć z dziecioróbstwa niż z pracy. Czyżby dowcipny Szczerski skierował swoją sugestię także pod adresem żony szefa, nauczycielki?
*****
Zybertowicz, inny przyboczny Adriana, zagrożony jest ciężkim uszczerbkiem na majątku za swoje kłamstwa. Do sądu, za nazwanie ich agentami, podało go 37 uczestników Okrągłego Stołu po stronie opozycyjnej. Wolter zwykł mawiać: „Zgnieść ohydę”. Mimo, że Arian deklaruje, że „ciągle się uczy”, w jego otoczeniu brak klimatu dla nauczenia się czegokolwiek. Ktoś trafnie napisał: „Gdy rozum śpi, budzi się Zybertowicz”.
*****
Długo ceniłem Marka Sawickiego z PSL za zdrowy polityczny rozsądek i sensowne poglądy. Jednak swoimi ostatnimi inwokacjami przeciwko „walce z Kościołem” i z chlubieniem się przynależnością przodków do zbrodniczych kohort NSZ, rozczarowuje mnie. Za to Joanna Senyszyn trafiła w dziesiątkę ze swoją oceną przeklętych. Podobała mi się też odpowiedź tegorocznej Manify na dzień pamięci przeklętych: „Cześć i chwała aborter (k)om”
*****
Wieje zewsząd grozą, a więc dla chwili odprężenia odwołanie do „Dam i huzarów” hrabiego Aleksandra Fredro. Występuje tam kapelan, który co jakiś czas powtarza jak mantrę: „Nie uchodzi, nie uchodzi”. W aferze Srebrnej, w której jest coś fredrowskiego, występuje kapelan (był kimś w rodzaju wpływowego kapelana biznesu), który przeciwnie – uchodzi, uchodzi. A w każdym razie uszedł jak dotąd, choć nie do końca, bo przemówił przez swojego pełnomocnika. A poza tym projektowane wieże Srebrnej mogą kojarzyć się z fallusami w stanie erekcji. Miałybyż to być wieże ku czci dwóch ha?