Cierpienie jako źródło polskości

8 lut 2017

Pośród zgiełku protestu sejmowego, gorących powitań Wodza na Wawelu czy krzyków fotolistów gończych Błaszczaka i Ziobry można było na śmierć zapomnieć o odbywających się chyłkiem ekshumacjach smoleńskich.

Niechybnie dokonywane są nadal, ale na razie straciły walor – nomen omen – świeżego newsa. Nawet postulat rodzenia za wszelką cenę zniknął z najbliższego pola widzenia. Innymi słowy, hasło „Rodzić trupy i wykopywać trupy” ustąpiło przekazowi bieżącemu „Bij wroga”.

Tako rzecze Janion

Mniej więcej w czasie, gdy ekshumacje przygotowywano, tuż po „czarnym proteście” kobiet, Wódz oświadczył, że jednak by chciał, by rodziły się też płody chore, zdeformowane, a nawet martwe. W ową trupią aurę wpisuje się, a raczej ją opisuje głośny fragment listu Marii Janion do ubiegłorocznego Kongresu Kultury: „Naród, który nie umie istnieć bez cierpienia, musi sam je sobie zadawać. Stąd płyną szokujące sadystyczne fantazje o zmuszaniu kobiet do rodzenia półmartwych dzieci, stąd rycie w grobach ofiar katastrofy lotniczej, zamach na zabytki przyrody, nawet uparte kultywowanie energetyki węglowej, zasnuwającej miasta dymem i grożącej zapaścią cywilizacyjną”.
Pointę do tej upiornej wizji dopisała w „Wysokich Obcasach” Karolina Sulej: „W takim wyobrażeniu Polska to cmentarzysko zasnute smogiem, gdzie cierpiące kobiety rodzą posłusznie dzieci swoim mężczyznom czczącym zmarłych bohaterów, fantazjującym o przelewaniu krwi i oddawaniu życia za ojczyznę”.

Jak to robią Polacy?

Polski fenomen swoistego kultu śmierci, owa kulturowa nekrofilia, to tradycja już stara, a jedną z jej głównych metafor są listopadowe cmentarne obchody, przez lud ochrzczone świętem zmarłych. Nie samo istnienie tego fenomenu jest jednak szokujące, bo dziwactw w świecie jest wiele, nie tylko w Polsce. Osobliwym jest fakt, że stał się ten fenomen, jakby w laboratoryjnym stężeniu, składnikiem dyskursu publicznego i jednym z głównych fundamentów ideologii obecnego obozu rządzącego, oraz to, że coś takiego mogło się stać w XXI wieku.
Był czas, że po XXI wieku spodziewaliśmy wyciągnięcia racjonalnych wniosków z okropnych doświadczeń zwłaszcza wieku XX. Nadzieje te generalnie zostały raczej zawiedzione, ale wydaje się, że akurat przypadek polski z ostatnich lat i z chwili bieżącej należy, według miar europejskich, do najbardziej jaskrawych. Polacy, wybitnie chłonni na tworzone za granicą gadżety, są – generalnie – narodem w stopniu radykalnym zamkniętym na zewnętrzne, racjonalne idee intelektualne w najrozmaitszych sferach, z polityką i sferą obyczajowo-światopoglądową na czele.
Opisywał to z goryczą Stanisław Brzozowski, przeciwstawiając potężną pracę myśli zachodnioeuropejskiej polskiemu nawykowi niemyślenia, beztroski („jakoś to będzie”) i kultywowania życia mentalnie „zdziecinniałego”, opartego głównie na odruchach sentymentalnych. To paradoksalne, zważywszy że Polacy są narodem nomadów, emigrantów i podróżników, ba, nie od dziś są czempionem w tej dziedzinie. Na idee zewnętrzne – w ogólności – są jednak na ogół impregnowani.
Wystarczy wybrać się w niedzielę, w czasie mszy, pod katolicki kościół polski w Paryżu przy rue Saint-Honoré, by w tej stolicy ateizmu i kosmopolityzmu poczuć się jak w polskiej parafii na Podkarpaciu, gdzie zbierają się pospołu inteligenci, robotnicy, chłopi, kombinatorzy, złodziejaszkowie i pijacy. Wszyscy dla wysłuchania (jednym uchem) kazania księdza proboszcza, jak za czasów księdza Kitowicza.
A czy można by jednak żyć inaczej, mądrzej? I czegoś nauczyć się od innych, nie trwać tylko w polskiej megalomanii pomieszanej z kompleksem niższości?

Jak to robią Francuzi?

No właśnie, skoro o Paryżu mowa. Na antypodach przypadku polskiego jest kulturowy duch i modus konstytuujący europejskich obywateli Republiki Francuskiej. Różnicę tę zilustruję konkretnym przykładem.
W Warszawie działa od kilkunastu lat Muzeum Powstania Warszawskiego. To nie tylko muzeum klęski i krwawej hekatomby polskiej. To także muzeum wydarzenia w Polsce wprawdzie otoczonego oficjalnym i nieoficjalnym kultem, ale o zdecydowanie nie tak znaczącej randze w hierarchii ważności wydarzeń w historii Europy w XX wieku. W Gdańsku z kolei, na terenie byłej Stoczni, działa Europejskie Centrum „Solidarności”. Ufundowane zostało na wydarzeniu w skali historii Polski, nie tylko XX wieku, epokowym, ale o znaczeniu w skali historii Europy znacznie skromniejszym. Po katastrofie smoleńskiej zapanował w Polsce paroksyzm wyrażający się organizowaniem tzw. miesięcznic pod Pałacem Prezydenckim oraz projektowaniem, z myślą o centrum stolicy kraju, aż dwóch okazałych pomników ofiar tego zdarzenia.
A teraz spójrzmy na casus francuski. Epokowe na skalę nie tylko Francji, ale także Europy i świata oraz na skalę summy ich dziejów wydarzenie, jakim była Wielka Rewolucja Francuska, nie zostało upamiętnione nie tylko jakimś monumentalnym pomnikiem w Paryżu, ale także specjalnym muzeum. Owszem, w Muzeum Historii Paryża w pałacu Carnavalet jest kilka skromnych salek poświęconych dziejom Rewolucji, a w odległym o kilkaset kilometrów od stolicy prowincjonalnym Vizille jest skromne, małogabarytowe Muzeum tegoż wydarzenia. Jednak w porównaniu z megalomańskim rozmachem obu wspomnianych wyżej instytucji, placówka w Vizille to liliput.
Oczywiście Rewolucja jest obecna w świadomości wielu Francuzów i we francuskiej tradycji, ale nie w formie histerycznego kultu, lecz jako składnik racjonalnej pamięci. 13 listopada 2015 roku blisko sto czterdzieści osób zginęło w Paryżu od kul islamskich terrorystów. Dopiero rok później, nie w rezultacie histerycznej presji, lecz w zwykłym poczuciu moralnej powinności, w spokojnej atmosferze i bez martyrologicznego napuszenia, prezydent Francji w towarzystwie pani mer Paryża odsłonił dwie skromne tablice upamiętniające ofiary masakry.
Wyobraźmy sobie, co działoby się w Polsce, gdyby coś podobnego stało się w Warszawie. Zapanowałby żałobny paroksyzm, w każdym powiecie i przysiółku upamiętniano by ofiary, dziesiątkom ulic, placów i rond nadawano by ich imiona, a w centrum stolicy powstałby wielkogabarytowy pomnik Rozstrzelanych Polaków.

Żyć normalnie

Do jakiego wniosku zmierzam? A to do takiego, że podczas gdy w Polsce dominuje chora kultura przesadnego rozpamiętywania cierpień, kultu nieboszczyków (nie mylić z godną szacunku pamięcią o drogich zmarłych osobach), kultura martyrologicznego szantażu psychicznego, przypadek Francji pokazuje, że także mając krwawą i dramatyczną (nie tylko Wielka Rewolucja, także krwawa hekatomba ponad miliona młodych Francuzów w latach 1914-1918) historię można do niej podchodzić mimo wszystko racjonalnie, bez histerii, a żyć normalnie, bez ekshumacji, „miesięcznic” i nakazu rodzenia półmartwych płodów. Nawet mając na karku bardzo trudny i coraz bardziej dramatyczny problem z kilkumilionową społecznością muzułmańską.

Najnowsze

Gorsi od Brauna.

Gorsi od Brauna.

Morawianie, przedstawiający się jako technokraci, ostro krytykują rząd Tuska, koncentrując się na migracji i rozwiązaniach demograficznych. Premier Morawiecki podkreśla, że migracja może być wykorzystana, proponując politykę przyjmowania pracowników potrzebnych polskim przedsiębiorcom. Planują stworzyć „konto migranta” do monitorowania obcokrajowców, którzy muszą zasymilować się z polską kulturą. Dodatkowo, Horała sugeruje wypłatę pensji rodzinnej dla matek, jako prostszą alternatywę dla skomplikowanych systemów opieki. Morawianie mają ambicje, aby wprowadzić bardziej autorytarne rządy, krytykując dawną koalicję i obiecując efektywniejsze zarządzanie państwem.

Sprawdź również

Nieuregulowany Kapitalizm: Zondacrypto i Jego Ofiary

Nieuregulowany Kapitalizm: Zondacrypto i Jego Ofiary

Gdy przeciętny polski pracownik zmaga się z drożyzną i niepewnością jutra, prawicowi politycy – mieniący się obrońcami „zwykłych ludzi” – po raz kolejny zostali przyłapani na braniu udziału w neoliberalnym balu na wulkanie. Sprawa giełdy Zondacrypto (dawniej BitBay)...

Świat poza czasem

Świat poza czasem

Trudno uwierzyć, ale przez lata przyciągał rzesze turystów. Pewnie dlatego, że miał znakomite recenzje w Internecie. Pisali, że to „Czarujące miejsce”, „Unikatowe na skalę planety”, „Świat poza czasem i przestrzenią”. Pewnie nie dowiemy się, czy pisał je, lub tylko...

Co stało się z 3,5 mln ha gruntów PGR po PRL?

Co stało się z 3,5 mln ha gruntów PGR po PRL?

Pod koniec PRL-u, państwowe gospodarstwa rolne dysponowały areałem wynoszącym ponad 3,5 mln ha. Te grunty przejęło państwo. Co się potem z nimi stało? Czy dziś część z nich mogłoby trafic pod budownictwo? O likwidacji państwowych gospodarstw rolnych mówiło się dotąd...

Nowa Era Korupcji w Ameryce: Zmiany w Rządzie

Nowa Era Korupcji w Ameryce: Zmiany w Rządzie

„Problem korupcji rządowej w Ameryce wchodzi w nową erę” Problem korupcji rządowej w Ameryce wchodzi w nową erę – to teza, która wraca z nową siłą po publikacji analcznego artykułu CNN z 3 września 2026 roku. W materiale...

Ojczyzna ludobójstwa demokratycznego

Ojczyzna ludobójstwa demokratycznego

Wielu amerykańskich Indian, potomków rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej, nie używa banknotów dwudziestodolarowych. Bo widnieje na nich wizerunek Andrew Jacksona. Prezydenta Stanów Zjednoczonych w latach 1829-1837. Wcześniej generała armii USA, wojskowego...

Świętujmy razem

Świętujmy razem

Ekip telewizyjnych jeszcze nie było. Zachowały się czarno- białe zdjęcia filmowe i relacje świadków. Zapamiętali, że przyjechał na plac Ba Dinh francuskim samochodem, eskortowany przez gwardię rowerzystów. Półmilionowy, zebrany tłum ujrzał go na prowizorycznej...

Grupa Wyszehradzka – nadal nieformalna

Grupa Wyszehradzka – nadal nieformalna

1 lipca 2026 roku Słowacja objęła przewodnictwo w Grupie Wyszehradzkiej. Dotychczasowe osiągnięcia Grupy nie są zbyt imponujące. Główną przyczyną niepowodzeń jest nieumiejętność pogodzenia różnych opcji politycznych, często sprzecznych, rządów w poszczególnych krajach...