Flaczki tygodnia

31 mar 2019

Pan prezes Kaczyński został sługusem amerykańskich koncernów internetowych. Społecznym zapewne, wykonującym lokajskie usługi bezpłatnie. Chociaż wcale nie tak bezinteresownie.
W zamian za służbę u jaśnie panów Amerykanów pan prezes liczy na uzyskanie popularności i poparcia w wyborach przez młodych, w zamyśle głupich, polskich internautów.
„Od dzisiaj nie będziemy mówili o „piątce PiS”, będziemy mówili o „piątce plus””, ogłosił pan prezes podczas sobotniej konwencji swej partii w Gdańsku.
Najpierw przypomniał dyrektywę o prawach autorskich przyjętą na początku zeszłego tygodnia przez Parlament Europejski.
Potem ogłosił, że godzi ona w „wolność dzisiaj tak bardzo cenioną przez wszystkie pokolenia, a w szczególności przez młodsze pokolenie, wolność w Internecie”.
I na koniec zadeklarował, że „PiS dokona tego typu implementacji, że wolność będzie zachowana”.
Prezesowskie słowa to kolejny dowód, że polityka wyborcza PiS oparta jest na kłamstwach systematycznie wciskanych „ciemnemu ludowi”.
Oto pan prezes łaskawie obiecał swemu ludowi implementację unijnej dyrektywy. Jakież to piękne. Tylko zapomniał dodać, że taka implementacja, czyli przetworzenie zapisów unijnej dyrektywy w prawo krajowe, jest podstawowym obowiązkiem każdego rządu każdego państwa członkowskiego Unii Europejskiej. Żadnej łaski pan prezes i jego rząd obywatelom polskim nie robi. Za taką implementację parlamentarzyści i ministrowie PiS biorą pieniądze pochodzące z naszych podatków.
Podobnie nie może być łaską, ani nadzwyczajnym wydarzeniem, uroczyście ogłoszony zamiar, że rząd zwący się polskim przetworzy unijne przepisy zgodnie z polskim prawem i poszanowaniem polskich interesów. Przecież to psi obowiązek każdego polskiego rządu i każdego polskiego parlamentu. Oczekiwanie przez pana prezesa specjalnej nagrody za wykonywanie podstawowych, zawodowych obowiązków jest kuriozalne. To tak jakby za samą sprzedaż biletu w kolejowej kasie trzeba było dodatkowo nagradzać kasjera oddanym na niego głosem w plebiscycie „Miss PKP”.
Przegłosowana właśnie unijna dyrektywa o prawach autorskich wymusza na właścicieli internetowych portali zapłatę honorariów dla polskich artystów i dziennikarzy za korzystanie z ich dorobku.
Do tej pory, a ściślej do czasu przetworzenia unijnej dyrektywy w prawo krajowe, zagraniczni właściciele takich internetowych firm mogli bezkarnie okradać polskich artystów i dziennikarzy. W imię obłudnie rozumianej i lansowanej przez nich „wolności wypowiedzi w Internecie”.
Zadziwiające, że elity PiS odmieniające „polskość” przez wszystkie przypadki, codziennie publicznie deklarujące przywiązanie i dbałość o polską kulturę, apelujące o krzewienie polskości w każdym miejscu, o ochronę polskiej kultury na każdym polu, o codzienną walkę o polskość, zdecydowały się na tak antypolską postawę podczas głosowania w Parlamencie Europejskim. Głosując przeciwko dyrektywie poparły praktyki okradania twórców polskiej kultury przez zagraniczne koncerny.
Zdrada polskiej kultury przez elity polityczne PiS wynika z prostego, politycznego wyrachowania. Zagraniczne internetowe koncerny broniąc się przed koniecznością wypłaty honorariów dla twórców polskiej kultury przeprowadziły zręczną kampanię medialną. Manipulującą, oszukującą licznych internautów. Zagroziły wprowadzeniem mechanicznej cenzury w Internecie. Zagroziły, że w efekcie mechanicznej ochrony praw autorskich z Internetu znikną popularne satyryczne memy i inne formy działalności artystycznej wykorzystujące parodie cudzych dzieł.
Prawo autorskie pozwala na takie praktyki. Ale w prasie, radiu i telewizji, wszędzie poza Internetem, ewentualne sporne sprawy rozstrzygają ludzkie mózgi. Eksperci, którzy są w stanie odróżnić dozwoloną prawem satyrę i parodię od niedozwolonej kradzieży dokonywanej w innych celach.
W Internecie taką weryfikację mają przeprowadzać nieludzkie urządzenia korzystające ze sztucznej inteligencji. A ta nie jest jeszcze doskonała i nie zawsze potrafi odróżnić niuanse dozwolonej parodii od innego, już zakazanego użycia cudzej własności intelektualnej. To może grozić cenzurą w Internecie.
PiS w swojej retoryce propagandowej często sięga po antyintelektualne tony. Przeciwstawia kreowaną przez siebie na propagandowy użytek „kastę pazernych artystów” równie wykreowanej rzeszy „biednych, pragnących dostępu do bezpłatnej kultury” mas pracujących miast i wsi.
PiS zawsze budował swe kampanie wyborcze na szczuciu jednych grup społecznych przeciwko drugim. Dlatego kiedy PiS – owscy spece od propagandy wyborczej zorientowali się, że wielkie amerykańskie korporacje budujące społeczny sprzeciw wobec unijnej dyrektywy zyskują poparcie wśród młodych internautów, to postanowili przyłączyć się do tych korporacji. Zdecydowali się sprzedać długofalowe interesy polskiej kultury za chwilowe poparcie w tym roku wyborczym.
I ręka w rękę z amerykańskim i izraelskim kapitałem jęli tworzyć zjednoczony front działający na szkodę interesów polskiej kultury.
Zabawne jest to, że w swej obłudzie, kłamstwach kampanii wyborczych propagandziści PiS zwyczajnie zakiwali się. Pan prezes Kaczyński zapowiadając korzystną dla polskich internautów implementację dyrektywy unijnej, sam mimowolnie przyznał, że jednak można to prawo europejskie korzystnie zaadoptować. A zatem nie stanowiło ono aż takiego zagrożenia o jakim sam prezes wcześniej trąbił. To jednoznacznie dowodzi, że cały ten zgiełk jest jedynie zwykła propagandową rozgrywką dążącą do podgrzania emocji wyborców. Do szczucia młodych internautów na polskich twórców kultury, twórców i dziennikarzy na internautów. Do rozpalenia kolejnego pożaru społecznego. Aby potem deklarować, że będzie się go gasić.

Najnowsze

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Śmierć 28-letniej pracownicy laboratorium w Szelechowie wywołała panikę i zamieszanie informacyjne. Media donosiły o dżumie, podczas gdy władze twierdziły, że przyczyną było „zapalenie płuc o nieustalonej etiologii”. Kwarantanna objęła blisko 200 osób, a w fabryce aluminium wprowadzono noszenie masek. Chaos potęguje brak spójnych komunikatów ze strony instytucji sanitarnych, co podważa zaufanie obywateli. Kluczowe pytanie: czy jest się czego obawiać? Na razie brak dowodów na epidemię, ale sytuacja wymaga czujności. Panika to zły doradca, ale informacyjny chaos jest równie niebezpieczny.

Tanie miejsce w akademiku wciąż na wagę złota. 

Tanie miejsce w akademiku wciąż na wagę złota. 

Brak miejsc w akademikach to dramat, ale sytuacja może się poprawić. W Warszawie, gdzie na jedno miejsce przypada 17 studentów, wynajem mieszkań staje się brutalnie drogi. Koszty mieszkania nieporównywalne do akademickich opłat, gdzie najtańsze miejsca zaczynają się od 410 zł. Mimo spadku dostępności miejsc, modernizacje podnoszą standardy, a rozwijający się rynek prywatnych akademików staje się atrakcyjną alternatywą. Studenci walczą o każdy pokój, a presja rynku wynajmu wciąż rośnie. W przyszłości akademiki mogą rozwiązać problem, ale na razie wciąż brakuje ich jak na lekarstwo.

Wzrost miejsc pracy w centrach danych w Europie: Co to oznacza?

Wzrost miejsc pracy w centrach danych w Europie: Co to oznacza?

Centra danych rosną jak grzyby po deszczu, ale czy Polska naprawdę korzysta na tym boomie? Wyższe wynagrodzenia nie kuszą tylko programzystów – potrzebujemy techników, elektryków i specjalistów. Jednak zysk z miliardowych inwestycji często nie pozostaje w kraju. Rzeczywiste pytania brzmią: ile miejsc pracy stworzą, jakiej jakości będą te zatrudnienia, oraz jakie podatki zostaną w Polsce? Kto poniesie koszty infrastruktury, a kto w końcu zyska na energetycznym oblężeniu? Służby publiczne muszą zapewnić, że cyfrowa rewolucja przyniesie korzyści społeczeństwu, a nie tylko globalnym korporacjom.

Netanjahu w Zjednoczonych Emiratach: Iran i regionalne napięcia

Netanjahu w Zjednoczonych Emiratach: Iran i regionalne napięcia

Benjamin Netanjahu odbył niezapowiedzianą wizytę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie głównym tematem rozmów był Iran i jego program nuklearny. W świetle ataku Hamasu z 7 października 2023 roku nasuwa się pytanie o ewentualne ostrzeżenie, które izraelski premier miał otrzymać od lidera Emiratów. W obliczu narastających napięć w regionie, współpraca między Izraelem a ZEA staje się kluczowa, nawet w obliczu krytyki działań izraelskiego rządu. Również wzrost cen ropy, spowodowany konfliktem, wpływa na gospodarki krajów europejskich, w tym Polski, co wskazuje na skomplikowane powiązania między bezpieczeństwem a kosztami życia obywateli.

Polska wieś po 2027: Finanse, dopłaty i bezpieczeństwo żywnościowe

Polska wieś po 2027: Finanse, dopłaty i bezpieczeństwo żywnościowe

Przyszłość Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) po 2027 roku staje pod znakiem zapytania, a kolosalne kwoty dotyczące wsparcia dla polskiego rolnictwa budzą wiele wątpliwości. Polska może otrzymać 24,6 miliarda euro według Komisji Europejskiej lub ponad 42 miliardy euro, uwzględniając dodatkowe środki krajowe. Paradoksalnie, większa elastyczność budżetowa może prowadzić do rywalizacji o fundusze z innymi sektorami. Kluczowe pozostaje pytanie, jak te środki będą dzielone, co zadecyduje o przyszłości nie tylko rolników, ale i jakości życia na wsi, co jest istotne dla młodych rodzin oraz całych społeczności wiejskich.

Sprawdź również

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna, maski i informacyjny chaos po śmierci młodej pracownicy laboratorium W Szelechowie pod Irkuckiem część szpitala znalazła się pod kwarantanną, blisko 200 osób objęto obserwacją, a w ogromnej fabryce aluminium wprowadzono obowiązek noszenia masek. Wszystko...

Będziemy mieć cykl rządów mniejszościowych ?

Będziemy mieć cykl rządów mniejszościowych ?

Najstarsi pamiętają song „Układanka” napisany przez Wojciecha Młynarskiego. Metaforyczny. O polskiej rodzinie, która chciała z dostępnych im puzzli ułożyć obrazek. Obiecywany socjalistyczny raj. Dziś mamy demokrację parlamentarno- gabinetową. Jej sztandarowym...

Nieuregulowany Kapitalizm: Zondacrypto i Jego Ofiary

Nieuregulowany Kapitalizm: Zondacrypto i Jego Ofiary

Gdy przeciętny polski pracownik zmaga się z drożyzną i niepewnością jutra, prawicowi politycy – mieniący się obrońcami „zwykłych ludzi” – po raz kolejny zostali przyłapani na braniu udziału w neoliberalnym balu na wulkanie. Sprawa giełdy Zondacrypto (dawniej BitBay)...