Kilka uwag prosto z Berlina

17 cze 2018

Gorzki haust ożywczego powietrza.

 

„O, wie gut ist die berliner Luft, Luft,Luft” jak dobre jest berlińskie powietrze, brzmiały słowa piosenki kabaretowej z lat trzydziestych. Powietrze berlińskie, rozumiane dosłownie, nie jest już zapewne tak dobre jak wtedy, ale od warszawskiego na pewno lepsze, i chemicznie i w przenośni. Zyskiem jest już samo to, że oddychając nim można odpocząć od PiS, ONR, biskupów, miesiączek smoleńskich i całego tego koszmarnego pierdolnika polskiego, być kilka chwil z dala od durnego, kołtuńskiego kraju, jak go trafnie określił Antoni Szpak.
Oczywiście, w epoce internetu można niby mieć to wszystko w każdej chwili, na wyciągnięcie ręki, ale mnie chroni od tej łatwości mój technologiczny analfabetyzm, który każdą tego rodzaju czynność czyni trudną i dolegliwą, więc szybko odstępuje od denerwujących prób obserwowania polskiej neurozy codziennej za pomocą Sieci. Znacznie lepiej czuję się w moim starym dobrym żywiole, czyli w wielogodzinnych pieszych wędrówkach, tym razem po Berlinie. A te dostarczają oczywiście, jak wszystkie podróże i wędrówki, wielu nauk i wrażeń.

 

Kraj bez politycznych egzorcyzmów

Ograniczę się tylko, i to w telegraficznym skrócie do dwóch z nich. Pierwsza jakoś przewrotnie, na odwyrtkę, kontrastowo, rymuje się z polskimi perypetiami z dekomunizacją. Prawicowi hunwejbini polscy chcieliby zniszczyć i zatrzeć wszystko, co wiąże się z poprzednim ustrojem, realnym socjalizmem. Miał on bez wątpienia swoje ciemne strony, to nie ulega wątpliwości, ale człowiek, który pamięta tamte czasy, a zanurzony w ciężkich kłopotach i niepokojach współczesności może coraz częściej myśleć o tamtych czasach znacznie cieplej niż myślał wtedy, przed sławetną zmianą i falą głupoty, wniesioną w polskie życie przez Solidarność i kler katolicki. Ale prawicowi hunwejbini polscy podbechtywani przez arcyszkodliwą organizację IPN, którzy dzialają w oszalałym amoku, na wszelkie próby przemówienia im do resztek rozumu odpowiadają, że „komunizm w Polsce był tak straszny”, że trzeba wyniszczyć wszystkie pamiątki po nim. Wikłają się tym jednak w sprzeczność. Skoro komunizm będzie wygumkowany, to gdzie miejsce na legendę walki z nim?
Tymczasem Niemcy, w tym berlińczycy, doświadczyli go przecież w znacznie bardziej hardkorowej postaci, której symbolem jest choćby STASI, a mimo to nie przeszkadza im ani mauzoleum chwały gwałcącej niemieckie kobiety Armii Czerwonej, mauzoleum z czołgami, czerwonymi gwiazdami i lśniącymi od złota godłami przy alei 17 Czerwca, ani aleje, ulice i place Karola Marksa, Fryderyka Engelsa, Włodzimierza Lenina, Róży Luxemburg czy Karola Liebknechta, a w największym parku berlińskim, w Tiergarten, stoi pomnik autora „Kapitału”. Nieopodal ulicy przy której mieszkam, mieści się gimnazjum imienia Fryderyka Engelsa i jakoś nikomu to nie przeszkadza. A przecież nikt tu nie uprawia bałwochwalczego kultu tych wybitnych skądinąd postaci, nikt nie urządza na ich cześć stalinowskich wieców, tyle że tu traktuje się historię jako pewnego rodzaju opowieść, która, aby była jasna i zrozumiała, musi mieć kształt nawarstwiąjącego się tortu, drzewa w przekroju, ze słojami, które mówią o jego metryce i nadają mu specyficzną urodę, o której sensie musi stanowić ciągłość. I nie może być co rusz, jak w Polsce, rozszarpywana na strzępy przez ideologicznych opętańców.

 

Kraj Hegla czyli kapusta kapuście nierówna

Jak w jednej ze swoich pieśni chełpił się Przemysław Gintrowski, nieżyjący już bard polskiego, sentymentalnego patriotyzmu czy, jak kto woli, nacjonalizmu, jednego z najgorszych wytworów, a raczej nowotworów chorej polskiej tzw duchowości, „nie czytaliśmy Hegla jaśnie panie, dla nas psałterz, groch i kapusta, i od czasu do czasu powstanie”. Nie mam nic do kapusty, w tym kiszonej, bo to i w Niemczech dodatek do licznych potraw, w tym klasycznego wursta czyli pieczonej kiełbasy, ale jak się okazuje, kapusta kapuście nierówna.

 

Wilhelm Friedrich Hegel, intelektualny guru i filozoficzny przodek Marksa

uczył, że historia, ujmując rzecz najprościej, formuje się według zasady dialektyki czyli nieustannego ścierania się i walki przeciwieństw, że z konfrontacji tezy i antytezy wyłania się synteza czyli nowa jakość, która staje się podstawą nowej rzeczywistości i nowych szlaków ludzkiej egzystencji. Co prawda późniejsza historia podważyła heglowski optymizm i wiarę w to, że z tego ścierania się przeciwności wyłania się, a przynajmniej prosto się wyłania, lepszy świat i że zmierzamy do mądrego porządku, który ucieleśni się w wyczekiwanym doskonałym duchu (Geist), ale reguła ucierania się przeciwieństw jako drogi, którą podąża świat, pozostaje kanonem logicznej i światłej myśli ludzkiej niemal na równi z tabliczką mnożenia i innymi regułami matematyki. I to pomimo tego, że opętani, fanatyczni komiwojażerowie nowej reakcji religijnej, tym razem nie pozostającej w tyle technologicznie, chcą dziedzictwo Oświecenia zastąpić jakimś nowym średniowieczem i nie ustają w żarliwych wysiłkach na rzecz zbudowania nowego piekła w imię Boże. Ta kleronacjonalistyczna reakcja ma dziś w Polsce jeden z najsilniejszych przyczółków w skali europejskiej a może i światowej. Wstydzę się z tego powodu i dlatego bardzo kameralny, nie związany z licznymi kontaktami charakter mojego berlińskiego pobytu, nie zmuszający mnie do tłumaczenia się za swój kraj, poczytuję sobie za komfort.

 

Berliński spokój i warszawskie parademarsze

Po drugie, propaganda PiS i jego medialnych doboszów usilnie dąży do stworzenia wrażenia, jakoby pod obecnymi rządami Polska była nie tylko krajem cudu gospodarczego i powszechnego dostatku, lecz także spokoju i poczucia bezpieczeństwa jako m.in. rezultatu niewpuszczania tu uchodźców. A jednak, mimo dużej oczywiście w Berlinie liczby uchodźców z Azji, Afryki oraz tureckich imigrantów osadzonych tu od wielu lat i mimo tego, że jest on miastem większym od Warszawy, atmosfera ulicy jest tu znacznie spokojniejsza, cichsza od tej, której doświadczamy w nerwowej, agresywnej, histerycznej, jakby owładniętej ADHD rzeczywistości Warszawy. I bez akompaniamentu wrzasków pisowskich aparatczyków, wydzierających się jak stare przescieradło albo jak Szydło, pachnące raczej szalejem niz rosołem. Ciszej tu i dosłownie i w przenośni. Jak widać, nawet imigranci na spółkę z Marksem, Engelsem i Leninem oraz czerwonoarmiejcami nie przeszkadzają tu żyć w miarę spokojnie, jak na skalę miasta nad Sprewą, i w miarę godziwie. Tu na ludzkich twarzach widać i w powietrzu ulicy czuć te błogosławione cechy starej dobrej, powojennej Europy zachodniej, która wyciągnęła wnioski z krwawej przeszłości i rozrzedziła ciśnienie twardych, w tym nacjonalistycznych i religianckich tożsamości, będące źródłem tylu nieszczęść, a do których wraca teraz pisowska Polska. Ta, tkwiąca w rozwibrowaniu i gorączce rozpętanej nad Wisłą przez kleronacjonalistów, jawi się z berlińskiej perspektywy jeszcze bardziej, prawem kontrastu, nieprzyjemnie niż gdy się tkwi na co dzień w trąbie polskiego cyklonu i wariactwa. Stąd dotkliwiej widać w jakim gównie brodzimy tam, w kraju, oddalonym zaledwie o miedzę. Mimo więc początkowej deklaracji o chwili wytchnienia od polskiego piekła, spędziłem te berlińskie dni z towarzyszącym mi w tyle głowy uczuciem wstydu i zazdrości. A zaskakujący paradoks tej sytuacji polega także na tym, że schronieniem dobrych, także owych miękkich wartości starej, dobrej, powojennej Europy, choćby i nieco idealizowanej, jest wlaśnie Berlin, historyczna kolebka pruskiego, szowinistycznego nacjonalizmu, który przez tyle stuleci, od Wielkiego Fryca do Hitlera, huczał podczas parademarszów od łoskotu podkutych, wojskowych butów. Dziś, o ironio historii, hałaśliwe i butne parademarsze odbywają sie w Warszawie.

Najnowsze

Huragan Isaias rośnie w siłę. Ewakuacje nad Zatoką Meksykańską

Huragan Isaias rośnie w siłę. Ewakuacje nad Zatoką Meksykańską

Huragan Isaias, o sile wiatru 165 km/h, zmierza w stronę północnego wybrzeża Zatoki Meksykańskiej, osiągając drugą kategorię. Władze organizują ewakuacje, zamykają lotniska, a firmy energetyczne ograniczają wydobycie ropy i gazu. Z powodu spodziewanej fali sztormowej i powodzi, niebezpieczeństwo porównywalne z samym wiatrem jest wyjątkowo wysokie. Wprowadzono stan wyjątkowy w Alabamie i na Florydzie, gdzie ludność nisko położonych terenów namawia się do opuszczenia domów. Isaias pokazuje także słabość strategicznej infrastruktury energetycznej narażonej na ekstremalne zjawiska pogodowe, podnosząc pytania o przyszłe przygotowanie na takie katastrofy.

Akademicki Szpital WAM w Warszawie –  Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego

Akademicki Szpital WAM w Warszawie – Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego

Każdego roku 10 października obchodzimy Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego, który przypomina, że problemy takie jak depresja, lęk czy stres dotykają wielu z nas. W tym kontekście Akademicki Szpital WAM w Warszawie oferuje szereg profesjonalnych usług, w tym konsultacje psychiatryczne, psychoterapię oraz leczenie ambulatoryjne. W placówce podkreśla się znaczenie indywidualnego podejścia i zaufania między pacjentem a specjalistami. Wczesna interwencja jest kluczowa dla poprawy jakości życia, a pomoc psychologiczna powinna być dostępna dla osób w każdym wieku, niezależnie od ich trudności emocjonalnych.

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

🔴 NOŻE W POLSKICH SZKOŁACH. MŁODZIEŻ POTRZEBUJE POMOCY, A PRAWICA I KOŚCIÓŁ WALCZĄ Z EDUKACJĄ ZDROWOTNĄ!

💔 Ostrołęka – dziewięć osób rannych. Pod Wyszkowem 15-latek śmiertelnie rani 37-letnią pracownicę szkoły. W Sierpcu policja udaremnia potencjalny atak.

Co dzieje się z polską szkołą? Dlaczego młodzi ludzie sięgają po przemoc? I gdzie są dorośli, którzy powinni im pomagać?

Polska szkoła uczy wzorów, dat i przygotowuje do egzaminów. Ale czy wystarczająco uczy empatii, tolerancji, radzenia sobie z emocjami, szacunku do drugiego człowieka i rozwiązywania konfliktów bez przemocy?

📢 Właśnie takie umiejętności miała rozwijać między innymi edukacja zdrowotna!

Tymczasem część prawicy i hierarchii Kościoła katolickiego rozpoczęła przeciwko niej polityczną krucjatę. Straszenie seksualizacją, „lewacką ideologią”, apele o wypisywanie dzieci z zajęć. W tej wojnie niemal zniknęła rozmowa o zdrowiu psychicznym, przemocy rówieśniczej i potrzebie budowania zdrowych relacji.

❗ W roku szkolnym 2025/2026 z nieobowiązkowej edukacji zdrowotnej korzystało zaledwie około 30 proc. uprawnionych uczniów.

❗ Badania pokazują, że przemoc, poniżanie i wyśmiewanie są codziennością wielu polskich uczniów.

❗ Wciąż brakuje łatwo dostępnej pomocy psychologicznej i skutecznego reagowania na zgłaszane problemy.

Nie można twierdzić, że polityczna walka z edukacją zdrowotną spowodowała ostatnie tragedie. Ale można i trzeba zapytać, dlaczego zamiast wspólnie budować bezpieczną szkołę, politycy i duchowni uczynili z edukacji kolejne pole ideologicznej bitwy.

Bo młodzież nie potrzebuje następnej wojny światopoglądowej dorosłych. Potrzebuje psychologów, mądrych nauczycieli, rozmowy, akceptacji i szkoły, która uczy nie tylko zdawania egzaminów, ale również życia w społeczeństwie.

⚠️ Czy naprawdę musimy czekać na kolejne tragedie, żeby zrozumieć, że empatia, tolerancja i zdrowie psychiczne nie są żadną ideologią?!

🔴 Kto nauczy nasze dzieci szacunku, jeśli dorośli wolą prowadzić ideologiczne wojny?

👉 O przemocy, zaniedbaniach polskiej szkoły, odpowiedzialności państwa i wojnie prawicy z edukacją zdrowotną piszemy w najnowszym artykule na TRYBUNA.INFO.

PRZECZYTAJ. BO CHODZI O BEZPIECZEŃSTWO NASZYCH DZIECI.

Sprawdź również

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna, maski i informacyjny chaos po śmierci młodej pracownicy laboratorium W Szelechowie pod Irkuckiem część szpitala znalazła się pod kwarantanną, blisko 200 osób objęto obserwacją, a w ogromnej fabryce aluminium wprowadzono obowiązek noszenia masek. Wszystko...

Będziemy mieć cykl rządów mniejszościowych ?

Będziemy mieć cykl rządów mniejszościowych ?

Najstarsi pamiętają song „Układanka” napisany przez Wojciecha Młynarskiego. Metaforyczny. O polskiej rodzinie, która chciała z dostępnych im puzzli ułożyć obrazek. Obiecywany socjalistyczny raj. Dziś mamy demokrację parlamentarno- gabinetową. Jej sztandarowym...