Mumia Abu-Jamal — głos pozbawionych głosu, którego nie udało się uciszyć. Co jego sprawa wnosi do debaty o karze śmierci w Polsce?

20 cze 2026

Są zjawiska, które niezależnie od upływu czasu pozostają źródłem emocji i kontrowersji, a do takich należą głośne procesy sądowe. W przypadku Mumii Abu-Jamala trudno oddzielić biografię od sprawy, która przez dziesięciolecia kształtowała jego obecność w mediach. Jego nazwisko najczęściej przywoływane jest w kontekście jednego z najbardziej znanych postępowań sądowych w USA , rzadziej jako punkt wyjścia do rozmowy o szerszym wymiarze jego działalności — dziennikarskiej, publicystycznej i politycznej.

Tymczasem Mumia Abu-Jamal jest postacią, której twórczość wykracza poza historię jego sprawy sądowej. Dlaczego zdecydowałam się przywołać jego osobę? Z dwóch powodów. Po pierwsze, Abu-Jamal jest jednym z najsłynniejszych więźniów politycznych, którzy nie pozwolili się uciszyć, mimo wieloletniego więzienia i prób cenzurowania jego świadectw na temat masowego więziennictwa. Po drugie, jego sprawa pokazuje, jak bardzo deklarowana bezstronność systemu sądowniczego może rozmijać się z rzeczywistością.

Ten czarnoskóry dziennikarz i aktywista, nazwany przez zespół Rage Against The Machine „głosem pozbawionych głosu”, na długo przed oskarżeniem o zabójstwo funkcjonariusza policji był rozpoznawalną postacią wśród aktywistów w Filadelfii. Na jego wczesne zaangażowanie polityczne złożyły się doświadczenia związane z protestami oraz — jak sam twierdził — starcia z policją i inwigilacja w ramach programu COINTELPRO, prowadzonego przeciwko Czarnym Panterom, których był członkiem.

Równolegle rozwijał działalność dziennikarską, pracując w lokalnych rozgłośniach radiowych i relacjonując m.in. przypadki przemocy policyjnej wobec czarnej społeczności. Współpracownicy wspominali go jako utalentowanego reportera o spokojnym usposobieniu. Jedyne „zastrzeżenia” wobec niego dotyczyły zbyt radykalnych — jak na standardy miejsca pracy — poglądów społeczno-politycznych.

Jego życie na zawsze zmieniło się 9 grudnia 1981 roku, kiedy w Filadelfii doszło do śmiertelnego postrzelenia policjanta Daniela Faulknera podczas interwencji drogowej dotyczącej pojazdu prowadzonego przez Williama Cooka, młodszego brata Mumii Abu-Jamala. Zgodnie z oskarżeniem Abu-Jamal miał włączyć się w zajście i oddać strzały, które doprowadziły do śmierci funkcjonariusza. Sam twierdził później, że usłyszał strzały, podbiegł do brata i został postrzelony przez innego policjanta. Do końca utrzymywał swoją niewinność.

Proces od początku budził poważne kontrowersje. Krytycy wskazywali na rozbieżności w zeznaniach świadków, zarzuty dotyczące nacisków policyjnych oraz ograniczenie możliwości obrony oskarżonego. W rezultacie sprawa Abu-Jamala do dziś pozostaje przedmiotem sporów dotyczących nie tylko okoliczności śmierci funkcjonariusza, lecz także rzetelności całego postępowania, które doprowadziło do wydania wyroku śmierci.

Pomimo licznych nieprawidłowości i nadużyć w trakcie procesu, które w kolejnych latach były krytykowane przez międzynarodowe organizacje, takie jak m.in. Amnesty International, w 1982 roku zapadł wyrok skazujący Mumię Abu-Jamala na karę śmierci. W 2011 roku został on zamieniony na dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.

Ani widmo śmierci, ani wieloletnie uwięzienie, ani pogarszający się stan zdrowia nie przerwały jego działalności publicystycznej i politycznej. Abu-Jamal pozostaje autorem komentarzy społeczno-politycznych dostępnych m.in. na stronie Prison Radio. Jest również autorem licznych publikacji książkowych, takich jak „Live from Death Row”, „We Want Freedom: Live in The Black Panther Party” czy „Have Black Lives Ever Mattered?”, które do dziś nie doczekały się polskiego tłumaczenia.

Zapoznając się z jego dorobkiem, nie sposób uciec od refleksji, z jak wielkim ludzkim potencjałem ma się do czynienia, który system brutalnie tłumi w imię specyficznie rozumianej „praworządności”. Mumia Abu-Jamal to człowiek o ogromnej erudycji, nadzwyczajnej charyzmie i osobowości, posiadający rozległą wiedzę historyczną i teoretyczną.

Jego największym darem wydaje mi się jednak rzadka zdolność rewolucjonizowania umysłu odbiorcy. Tam, gdzie wielu aktywistów, a nawet intelektualistów zatrzymuje się na suchym manifeście politycznym czy diagnozach socjologiczno-psychologicznych, on robi coś znacznie głębszego: pobudza do samodzielnego myślenia, dzięki czemu człowiek zaczyna dostrzegać mechanizmy działania systemu i demontować je od środka — nawet jeśli dzieje się to tylko w jego głowie. Niewątpliwie przyczyniają się do tego jego osobowość i charyzma, które manifestują się w przenikliwej barwie głosu oraz wyjątkowej klarowności przekazu. Sprawia to, że obcowanie z nim staje się niemal mistycznym przeżyciem.

Ten silny ładunek intelektualno-emocjonalny pozostawia jednak gorzką refleksję nad tym, jak mógł i powinien był potoczyć się jego życiorys, gdyby nie wydarzenia z końca 1981 roku.

Zdaję sobie sprawę, że przypadek byłego działacza Czarnych Panter jest mało znany w Polsce. Jednak warto o nim wspomnieć, gdyż w ostatnich latach wśród zwolenników skrajnej prawicy, której notowania rosną w sondażach, pojawiają się głosy na temat przywrócenia kary śmierci. Co jednak w praktyce oznaczałoby jej ponowne wprowadzenie do polskiego kodeksu karnego?

Pomijając etyczno-moralne dylematy dotyczące kary „głównej”, należy zdawać sobie sprawę, że wymiar kary w bardzo dużym stopniu zależy od statusu ekonomicznego oskarżonego, a to wpływa na dostęp do sprawdzonego i skutecznego adwokata. W takich warunkach nie można mówić o pełnej rzetelności i bezstronności systemu sądowniczego w państwie kapitalistycznym, zwłaszcza kiedy pogłębiają się nierówności ekonomiczne przez masowe zwolnienia, bezrobocie, pracę na umowach śmieciowych itd. W tym kontekście zachodzi obawa,  czy przyszłe rządy nie zaczną urządzać swoistych „polowań na czarownice”, przerzucając winę za problemy, które same stworzyły, na rzekomych „zdrajców interesu narodowego”.

Czy naprawdę chcemy świata, w którym niewinnie skazani stają się więźniami politycznymi zmuszonymi do walki o przetrwanie? Czy również pod tym względem musimy naśladować Stany Zjednoczone, w kierunku których jesteśmy zwróceni od czasu transformacji ustrojowej?

Najnowsze

Łaska

Łaska

Paolo Sorrentino zrobił filmu o człowieku, bardzo włoski, bardzo katolicki i odrobinę humanistyczny. Ten humanizm...

Sprawdź również

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Spółka Skarbu Państwa PKP S.A. oferuje na swojej stronie sprzedaż nieruchomości głównie mieszkaniowych, usytuowanych w różnych miejscowościach, które przedstawia jako „tanie”. Choć niektóre z cen faktycznie nie wydają się w obecnych realiach wygórowane, to wśród ofert...

Pokaż twarz robocie!

Pokaż twarz robocie!

Chińcyki - roboty trzymają się mocno. Są trendy w tym sezonie politycznym. Podobnie też chińskie samochody elektryczne i chińskie nowości AI. Czyli „sztucznej inteligencji”, po angielsku zwanej „Artificial Intelligence”. Zaś Chińczycy często na AI mówią „Shēndù...

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Polska może pomóc Ukrainie wygrać wojnę, a mimo to przegrać walkę o porządek, który powstanie po jej zakończeniu. Po 2022 roku polska polityka wobec Ukrainy została zdominowana przez ideologiczny entuzjazm. Każdą próbę rozmowy o polskim interesie, gospodarce czy...

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Lekarstwo Pfizera na poprawę ostrości widzenia Firmy z Zachodu przez stulecia korzystały z taniej pracy, tanich surowców, rynku zbytu kolonii. Ale musiały znaleźć sposób na dalszą ich eksploatację, kiedy te odzyskały niepodległość. Zachodni kolonialiści tracili...

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Prezydent zawetował ustawę o „osobie najbliższej”. Stało się więc to, co było oczywiste, że się stanie. Nawrocki opowiada bajki o „obronie małżeństwa”, ponieważ jak podkreśla bezustannie „nic, co jest quasi-małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie”. Krucha jest...

Pokaż twarz robocie!

Legionista z Widzewa

Zanim został bohaterem narodowym Wietnamu, musiał kilka razy uciekać. Pierwszy raz z fabryki w Westfalii. Był tam polskim, przymusowym robotnikiem. Do Niemiec trafił tam z łódzkiej dzielnicy Widzew. Urodził się w rodzinie tkaczy w 1923 roku. W czasie niemieckiej...