Narodowy kompromis pilnie potrzebny od zaraz

14 lis 2025

W systemie sądownictwa i całego wymiaru sprawiedliwości rośnie bałagan i anarchia oraz przewlekłość postępowań. Coraz częściej wyroki i sędziowie są kwestionowani przez strony postępowań i własnych kolegów. Rzeczpospolita płaci odszkodowania za przegrane sprawy przed europejskimi trybunałami.

W korpusie dyplomatycznym ponad połowa placówek ma podwójny skład ambasadorów, placówkami kierują charge d’affaires, a ambasadorzy odwołani do kraju zachowują tytuły i pensje.

Sąd Najwyższy jest podzielony, a wyroki i rozstrzygnięcia neosędziów oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izby Odpowiedzialności Zawodowej są kwestionowane.

Urzędująca Krajowa Rada Sądownictwa została wybrana według ustawy niezgodnej z Konstytucją, odbierającej sędziom na rzecz Sejmu RP prawo wyboru 15 ich przedstawicieli.

Trybunał Konstytucyjny, uznawany jedynie przez opozycję i prezydenta, stał się atrapą złożoną w 40 proc. z wakatów i dublerów.

Media publiczne nadal funkcjonują na statusie „w likwidacji”, a swoją atrakcyjnością i misją niespecjalnie przyciągają widzów i słuchaczy przed ekrany i radioodbiorniki.

Prezydent Nawrocki prowadzi własną politykę zagraniczną; szuka wrogów na Zachodzie i wewnątrz kraju, próbuje też od początku swojej prezydentury obniżyć autorytet rządu w oczach administracji amerykańskiej, a więc głównego naszego sojusznika i gwaranta bezpieczeństwa narodowego, samemu się zresztą ośmieszając.

Blokuje nominacje na pierwszy stopień oficerski w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz awanse zawodowe sędziów uznanych arbitralnie za niegodnych zaufania głowy państwa.

Rząd, a w szczególności przejęta przez niego prokuratura, przyspieszają postępowania karne wobec polityków PiSu. Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek wymienia na skróty prezesów sądów, a w wolnych chwilach nakręca filmiki, w których albo je żurek i chce nim poczęstować podejrzanego Ziobrę, ale w więzieniu, albo występuje jako drwal rąbiący drwa, przy czym drzazgi lecą.

Obie strony politycznego konfliktu, z jednej strony prezydent wspierany przez PiS, a z drugiej – premier przewodzący Koalicji Obywatelskiej, zaostrzają w ostatnim czasie retorykę i podejmują działania zmierzające do konfrontacji.

Nawet sprawa służb specjalnych ma dwie strony medalu. Oczywiście, że reakcja Nawrockiego na zignorowanie zaproszeń skierowanych do szefów służb specjalnych była głupia i dziecinna, ale prezydent ma prawo konstytucyjne i ustawowe do pełnej informacji w zakresie bezpieczeństwa i obronności państwa. Tylko słowo „odprawa” w prezydenckim zaproszeniu było nie na miejscu, bo odprawy można robić tylko ze swoimi podwładnymi.

W sytuacji wojny trwającej za naszą wschodnią granicą, wobec zmiany priorytetów administracji Trumpa w sferze bezpieczeństwa i współpracy gospodarczej, a także wobec potrzeby reorientacji polityki Unii Europejskiej, Polsce potrzebna jest jedność i konstruktywna współpraca, przede wszystkim w obszarze władzy wykonawczej. Potrzebne jest zawarcie historycznego kompromisu.

Prezydent nie jest tylko strażnikiem żyrandola, jak kiedyś niefortunnie chlapnął Donald Tusk, tylko ma istotne uprawnienia, w szczególności w sferze polityki bezpieczeństwa i obronności oraz prawo weta w procesie legislacyjnym. Pozycja polskiego prezydenta jest trochę tylko słabsza od prezydenta Francji, a znacznie mocniejsza od włoskiego czy niemieckiego.

Autorzy Konstytucji zbudowali swego rodzaju równowagę i balans w obrębie władzy wykonawczej, daleko idącą autonomię sądów i trybunałów oraz legislacyjne i kontrolne funkcje parlamentu, zgodnie z zasadą trójpodziału władz.

Ten podział trzeba szanować, ale jednocześnie trzeba szukać ciągle i stale porozumienia. Nie można przyjmować ustaw niezgodnych z Konstytucją i przejmować politycznie i niezgodnie z zasadami Trybunału Konstytucyjnego, aby nie mógł tego kwestionować, jak uczyniło to Prawo i Sprawiedliwość w przeszłości.

Nie można jednak również rządzić dekretami jak czyni to Koalicja 15 października, poprawiając ustawy zarządzeniami i rozporządzeniami. Nie można też wybierać sędziów i urzędników „na zapas”.

Karol Nawrocki nie powinien wetować wszelkich ustaw niezgodnych z jego poglądami politycznymi, a niekiedy nawet bez istotnego powodu, z niezrozumiałych dla opinii publicznej przyczyn.

Koalicja demokratyczna jednak musi zrozumieć, że nie mogąc odrzucić weta prezydenta, niektóre wrażliwe politycznie projekty, aby mogły wejść w życie, musi konsultować z prezydentem.

Najpilniejsza wydaje się być ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa, kreująca wybory jej członków zgodnie z Konstytucją i kończąca z podziałem sędziów na „neo” i „paleo”. Większość sędziów to ludzie rozważni i nie budzący wątpliwości, a więc jeśli się im umożliwi wybór to wybiorą ludzi z autorytetem. Gdyby porozumienie z prezydentem przywracające sędziom możliwość wyboru okazało się niemożliwe, trzeba zrobić prawybory wśród sędziów, które Sejm RP jedynie zatwierdzi.

W Trybunale Konstytucyjnym najwyższa pora zacząć obsadzać wakaty, a jeżeli nie będzie porozumienia również usunąć dublerów. Za rok może być za późno. O ile do wyborów prezydenckich można było rozumieć zwłokę koalicji w tym zakresie, to po zatwierdzeniu ich wyniku, taka zwłoka to działanie na szkodę państwa.

W sprawie ambasadorów można się porozumieć na podobnych zasadach jak w czasach Wałęsy, Kwaśniewskiego czy Kaczyńskiego, a jeżeli ten przykład jest dla kogoś niestrawny, to wystarczy wyciągnąć wnioski z tego, jak z kolejnymi prezydentami dogaduje się Władysław Kosiniak-Kamysz w sprawie nominacji generalskich.

Jeżeli nie uda się odbudować pozycji konstytucyjnej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z udziałem Sejmu, Senatu i Prezydenta, to najwyższa pora skończyć z dziwnym stanem tymczasowości i wybrać normalne zarządy publicznych spółek medialnych zgodnie z obowiązującą ustawą.

Oczywiście wszystkie powyższe „dobre rady” można o kant d…y potłuc jeżeli nie będzie dobrej woli, zwłaszcza u prezydenta i u premiera. Dwie największe partie w Polsce i ich prominentni przedstawiciele żywią się konfliktem. Dopóki na nim korzystają politycznie, szansa na porozumienie jest niewielka. Jeżeli jednak jedna strona zacznie wyraźnie tę konfrontację wygrywać to też nie będzie zainteresowana ugodą.

Liczę najbardziej na trzecią opcję, taką, w której reakcja opinii publicznej na zwady i kłótnie doprowadzi zwaśnionych rywali do stołu rokowań, a jeżeli nie wykażą dobrej woli – zaczną tracić poparcie społeczne i w końcu dojdą do rozumu w interesie Rzeczypospolitej lub oddadzą pole innym, godniejszym Jej reprezentowania.

Najnowsze

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Ceny codziennych zakupów w Polsce zaczynają ponownie rosnąć, co zaniepokoiło ekspertów. We wrześniu wzrost wyniósł średnio 1,9% w porównaniu z rokiem ubiegłym, co jest większym skokiem niż w sierpniu. Niemniej jednak, eksperci są zgodni, że to nie oznacza trwałej zmiany trendu, lecz raczej zatrzymanie dezinflacji. Wzrosty cen żywności i napojów bezalkoholowych wyniosły 1,1%. Wysokie ceny energii i paliw, spowodowane globalnymi zakłóceniami, mają znaczący wpływ na wzrost inflacji. Prognozy wskazują na dalszy wzrost cen żywności w przyszłym roku, sięgający 4% rocznie.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki, dążąc do zjednoczenia prawicy, rozważa sojusz z Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna, znanego z antysemityzmu i negowania Holokaustu. Plan obejmuje tworzenie jednej listy wyborczej, co wzbudza kontrowersje dotyczące moralności współpracy z tak skrajnymi partnerami. Pytania nasuwają się same: czy negowanie historycznych zbrodni jest granicą politycznej kooperacji? Nawrocki musi zmierzyć się z odpowiedzialnością za potencjalne zatarcie granic między prawdą a politycznymi interesami. Polska historia domaga się szacunku, a polityczne kompromisy nie powinny omijać fundamentalnych wartości, jakimi są prawda i pamięć o ofiarach.

Ponad połowa Polaków negatywnie ocenia bezpieczeństwo polskich szkołach.

Ponad połowa Polaków negatywnie ocenia bezpieczeństwo polskich szkołach.

Ponad połowa Polaków dostrzega fatalny stan bezpieczeństwa w naszych szkołach. 54,4% ankietowanych uważa, że uczniowie są narażeni na agresję i przemoc, co wywołuje alarmujące pytania o efektywność interwencji. Statystyki mogą być mylące – niska liczba zgłoszeń nie jest dowodem bezpieczeństwa, a luki w ochronie wywołują coraz większy niepokój. Co gorsza, szkoły często reagują dopiero na widoczne szkody, ignorując wcześniejsze sygnały. Bez wsparcia z wyższych szczebli administracji, nasze dzieci dalej będą narażone na ryzyko, a dyrektorzy stracą zaufanie do systemu. Jak długo jeszcze będziemy milczeć?

Sprawdź również

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat temu kobiety trafiały do więzienia za wiedzę o antykoncepcji. Polska była pionierem praw kobiet. Co się z nami stało? 16 października 1916 roku trzy kobiety otworzyły w Nowym Jorku klinikę, w której inne kobiety mogły dowiedzieć się, jak uniknąć niechcianej...

Od PRL do epoki sztucznej inteligencji.

Od PRL do epoki sztucznej inteligencji.

Państwo oddało gospodarkę w prywatne ręce, ale biurokracja nadal kosztuje miliardy W 1989 roku w polskiej administracji pracowało około 162 tys. osób. W 2024 roku administracja państwowa i samorządowa liczyła już blisko 446 tys. etatów. W PRL państwo kontrolowało...