Pogoda dla nacjonalizmu

6 lut 2017

Z przykrością konstatuję, że powrócił czas przeinterpretowanej „ideowości, partyjności, narodowości” (dla niezorientowanych – kiedyś świętej trójcy socrealizmu, dziś – „realizmu narodowego”). Narodowe stały się telewizja, radio, Rada Mediów, Siły Rezerwowe… Narodowość i partyjność nachalnie wypycha z naszej świadomości obywatelskość, która, niestety, na dobre nigdy się u nas nie zadomowiła. Tylko patrzeć, jak zniknie z naszej Konstytucji (zob. projekt PiS) „europejska” definicja Narodu Polskiego jako „wszystkich obywateli Rzeczpospolitej” i rozpocznie się polowanie na „wrogów Narodu”.

Jednym z pierwszych będzie zapewne Wiesław Romanowski. Nagonka już się rozpoczęła. Stanisław Lewicki na portalu konserwatyzm.pl, komentując spotkanie „niejakiego Wiesława Romanowskiego” z czytelnikami jego książki Bandera – ikona Putina, informuje: „Tego Romanowskiego kojarzyłem już z wcześniejszych publikacji, których sensem, według mnie, jest próba relatywizacji zbrodniczej roli OUN-UPA, a przede wszystkim samego Bandery. […] I pomyśleć, że ten człowiek jeszcze niedawno służył w polskiej dyplomacji, był konsulem w Grodnie, czy wicedyrektorem Instytutu Polskiego w Mińsku”. Można byłoby jeszcze dodać: dziennikarzem, internowanym w stanie wojennym, redaktorem naczelnym tygodnika „Sierpień 80”, korespondentem TVP w Kijowie itp. Z tekstu wynika, że Lewicki książki nie przeczytał, zrelacjonował jedynie spotkanie, broniąc podważanego przez autora Bandery… „sensu uchwały sejmowej o ludobójstwie na Wołyniu”
Wcześniej na Romanowskiego gromy spadły za książkę Bandera, terrorysta z Galicji (Demart, Warszawa 2012). Najostrzej potraktował go współscenarzysta Wołynia Stanisław Srokowski w recenzji zatytułowanej Morderca upudrowany, zarzucając dziennikarzowi osłanianie ludobójcy „przed całą prawdą”
Czym Wiesław Romanowski podpadł narodowo nastrojonym recenzentom? Czy rzeczywiście relatywizuje on zbrodnie OUN-UPA i rolę w nich Stepana Bandery? Jaka jest „cała prawda” o Banderze?
Problemów z „całą prawdą” nie ma tylko człowiek głęboko wierzący – w Boga, w Naród, w komunizm lub inną ideę totalną. Na co dzień mamy do czynienia z trzema prawdami księdza Józefa Tischnera. Inna jest „prawda” o Banderze na Zachodniej Ukrainie, inna w Polsce, w Rosji, w Niemczech, USA. „Błędem” Romanowskiego jest nietrzymanie się „narodowej polskiej prawdy”. Dziennikarz opisuje wiele „prawd”. Bo przecież faktem jest, że – jak pisze Piotr Kościński, „niepartyjny” recenzent Bandery – ikony Putina („Sprawy Międzynarodowe” 2016, nr 3) – „na wschód od Bugu przywódcy OUN-B Stepanowi Banderze stawiane są pomniki (jest ich już około 40), a jego imieniem nazywane ulice (ok. 70), […] w 2015 r. 41% Ukraińców uznawało OUN-UPA za uczestników wojny o niepodległość Ukrainy (odsetek ten systematycznie wzrasta, rok wcześniej było to 27%)”.
Dla tej części naszych wschodnich sąsiadów „prawda” o Banderze jest „prawdą” o „żołnierzu wyklętym”, natomiast pewne jest, że nie zechcą się oni pokłonić przed „prawdą” naszych „żołnierzy wyklętych” – przed tablicą upamiętniającą Mieczysława Pazderskiego w kościele św. Eliasza w Lublinie lub przed pomnikiem nagrobnym Józefa Zadzierskiego na cmentarzu w Tarnawcu itp.
Czy ja także „relatywizuję”? O jakiej relatywizacji może być mowa, gdy powtórzę za Romanowskim, że Stepan Bandera był terrorystą, „skazanym mordercą” (s. 82), „nazistą, faszystą, bolszewikiem”, że „podstawowe kryteria praktyki tych trzech antyhumanistycznych ideologii spełniał znakomicie” (s. 134), że „jeśli zapytamy o polityczne poglądy, [był] zwolennikiem etnicznego fundamentalizmu, antysemitą, antymarksistą, antydemokratą” (s. 254). Gdzie tu relatywizm? Romanowski w żadnej mierze nie oszczędza i nie usprawiedliwia ani Bandery, ani ukraińskiego nazizmu. Pokazuje całą brutalność i bezsensowność jego walki o samostijną Ukrainę. Obciąża Banderę winą za wołyńskie ludobójstwo i nie przekonują go argumenty ukraińskich obrońców, że tenże niemal całą okupację przesiedział najpierw w więzieniu w Spandau, a potem w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen (co prawda podobno w komfortowych jak na obóz warunkach) i osobiście w ludobójstwie polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej udziału nie brał: „Hitlera też nie było w Wannsee, ale jego teksty, działania nie pozostawiają żadnej wątpliwości – był moralnie i politycznie odpowiedzialny za tę zbrodnię. Podobnie jest z Banderą” (s. 180).
Jest to prawda tych, dla których wartością jest każdy człowiek, niezależnie od narodowości, wyznania, pochodzenia społecznego, orientacji seksualnej. Zarażeni nacjonalizmem, ksenofobią na Ukrainie będą Banderę bronić i usprawiedliwiać, w Polsce – znajdą usprawiedliwienie dla zbrodni wspomnianego Mieczysława Pazderskiego i Józefa Zadzierskiego. Tak odczytałem przesłanie książki Wiesława Romanowskiego.
A co w niej robi Putin?
W tytule niewątpliwie prowokuje i zachęca czytelnika do sięgnięcia po książkę. We wstępie Romanowski wyjaśnia: „Wkraczając na Krym i do Donbasu, Władimir Putin wziął ze sobą Stepana Banderę jako swoją legitymację, najpoważniejszy dowód ukraińskiego zagrożenia dla rosyjskich obywateli Ukrainy i oczywiście dla Federacji Rosyjskiej, systematycznie okrążanej przez NATO” (s. 13). Ma rację – Putin jest populistycznym nacjonalistą (pisałem o tym w: Idea rosyjska po putinowsku, a nacjonalizm nie może obejść się bez wroga. Wróg jednoczy! Dlatego: „Putin i jego otoczenie świadomie unikają określenia ‘Ukraińcy’, kiedy mówią o swoich wrogach, o ukraińskiej demokratycznej opozycji, która pokonała korupcyjny reżym Wiktora Janukowycza. Wolą terminy banderowcy lub nacjonaliści” (s. 22). Utożsamianie z banderowcami wszystkich Ukraińców broniących się przed rosyjską agresją prowadzi niestety do tego, że postać Bandery urasta na zachodniej Ukrainie do rangi bohatera narodowego.
Właśnie o tym jest książka Wiesława Romanowskiego

bandera ikona putina b iext46515304

Wiesław Romanowski, Bandera – ikona Putina, Demart SA, Warszawa 2016.

Najnowsze

Łaska

Łaska

Paolo Sorrentino zrobił filmu o człowieku, bardzo włoski, bardzo katolicki i odrobinę humanistyczny. Ten humanizm...

Sprawdź również

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Spółka Skarbu Państwa PKP S.A. oferuje na swojej stronie sprzedaż nieruchomości głównie mieszkaniowych, usytuowanych w różnych miejscowościach, które przedstawia jako „tanie”. Choć niektóre z cen faktycznie nie wydają się w obecnych realiach wygórowane, to wśród ofert...

Pokaż twarz robocie!

Pokaż twarz robocie!

Chińcyki - roboty trzymają się mocno. Są trendy w tym sezonie politycznym. Podobnie też chińskie samochody elektryczne i chińskie nowości AI. Czyli „sztucznej inteligencji”, po angielsku zwanej „Artificial Intelligence”. Zaś Chińczycy często na AI mówią „Shēndù...

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Polska może pomóc Ukrainie wygrać wojnę, a mimo to przegrać walkę o porządek, który powstanie po jej zakończeniu. Po 2022 roku polska polityka wobec Ukrainy została zdominowana przez ideologiczny entuzjazm. Każdą próbę rozmowy o polskim interesie, gospodarce czy...

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Lekarstwo Pfizera na poprawę ostrości widzenia Firmy z Zachodu przez stulecia korzystały z taniej pracy, tanich surowców, rynku zbytu kolonii. Ale musiały znaleźć sposób na dalszą ich eksploatację, kiedy te odzyskały niepodległość. Zachodni kolonialiści tracili...

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Prezydent zawetował ustawę o „osobie najbliższej”. Stało się więc to, co było oczywiste, że się stanie. Nawrocki opowiada bajki o „obronie małżeństwa”, ponieważ jak podkreśla bezustannie „nic, co jest quasi-małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie”. Krucha jest...

Pokaż twarz robocie!

Legionista z Widzewa

Zanim został bohaterem narodowym Wietnamu, musiał kilka razy uciekać. Pierwszy raz z fabryki w Westfalii. Był tam polskim, przymusowym robotnikiem. Do Niemiec trafił tam z łódzkiej dzielnicy Widzew. Urodził się w rodzinie tkaczy w 1923 roku. W czasie niemieckiej...

Czarnek na dywaniku

Czarnek na dywaniku

Przemysław Czarnek nie został jeszcze premierem, ale już zapowiedział, co zrobi, gdy nim zostanie. Na antenie TV Republika stwierdził, że „zmusiłby na arenie międzynarodowej Ukrainę do radykalnej zmiany kursu wobec Polski i Polaków, nie tylko jeśli chodzi o kwestie...