Polska polityka to nekropolia liderów Trzecich Dróg

Wydana w 1818 roku powieść “Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz”, angielskiej pisarki Mary Shelle stawiała dylemat; czy człowiek, nawet niezwykle zdolny i wykształcony, może równać się z Bogiem – stwórcą. Czy może stworzyć byt podobny do jedynie przez bogów tworzonych. Wykraść im moc tworzenia, mitologiczny ogień uszczęśliwiający ród ludzki?

Nowoczesny katolik

Ech, miał rozpoznawalność w Internecie, w tradycyjnych telewizjach, i w realu też. Pozdrawiano go na dworcach, w centrach handlowych, na procesjach.

Ma nadal chłopięcą urodę, gadanę, wdzięk. Do tego suwerenność finansową zarobioną gadaną w popularnych „teledurniejach”. I jeszcze łatwość pisania książek, co dawało mu intelektualny profil.

W szczycie swych lat tłustych był Marszałkiem Sejmu RP.

Wkrótce po objęciu tej funkcji sejmowe obrady stały się bardziej popularne niż parlamentów brytyjskiego i niemieckiego. Fenomen ten nazwano w mediach mianem „Sejmflixu”. Zyskał wtedy status sejmowego Ronaldo.

Niestety był też przywódcą partii. Nie zawsze pewnie chciał, ale też musiał. Bo partię zarejestrowano pod nazwą „Polska 20250. Szymona Hołowni”. Bo miał wabić swym syrenim głosem, urodą i cnotą niezawodowego polityka rzesze wyborców zniesmaczonych obecnymi aktorami politycznej sceny.

Dlatego pewnie Szymon Hołownia został okrzyknięty przez spin- doktorów i przychylne media przyszłością polskiej polityki. Liderem nowej generacji.

Wykreowano go na polityka umiaru i zdrowego rozsądku. Polaka- katolika, ale nowoczesnego. Wierzącego, praktykującego, lecz zwolennika „przyjaznego rozdziału Kościoła od państwa”. Akceptującego rejestrację homoseksualnych „związków partnerskich”, lecz nie nadawania im rangi i praw małżeństw. Przeciwnika uchwał dyskryminujących osoby LGBTI. Przeciwnika legalnej aborcji. Patrioty mięsożernego Podlasia, skąd pochodzi i jawnego wegetarianina.

„Jesteśmy Polską 2050 i chcemy budować swoją własną tożsamość. Chcemy pokazać Polakom, że istnieje alternatywa, inna możliwość niż polaryzacja. Polacy nie są skazani na PiS lub PO.”, przekonywał w maju 2025 roku poseł Łukasz Osmalak, członek zarządu i skarbnik Polski 2050.

I zarzekał się, że „nie jesteśmy magazynem części zamiennych dla Koalicji Obywatelskiej czy dla Rafała Trzaskowskiego. Współtworzymy rządzącą koalicje, współpracujemy w rządzie, bo uważamy, że jest on lepszy niż rząd Prawa i Sprawiedliwości. Ale nie to nie znaczy, że jesteśmy Platforma bis”.

Katastrofa zaczęła się kiedy marszałek Hołownia, konstytucyjnie druga osoba w państwie, zapragnął być bogiem polskiej polityki.

Prezydentem „Trzeciej Drogi”, choć wszyscy rozsądni obserwatorzy wiedzieli, że taki cud się nie uda.

Bo kiedy Polska jest jednomandatowym okręgiem wyborczym, to zwłaszcza w drugiej turze wyborczej, miejsca dla Trzeciej Drogi nie ma. Oślepiony sukcesami ją szybować ku politycznemu niebu. I spadł jak Ikar.

Upadek Hołowni wynikał zapewne z jego charakteru i nabytych kompetencji.

W Polsce od politycznego lidera, partyjnego przywódcy oczekuje się też projektowania politycznych wydarzeń. Pisania ról dla ich wykonawców, obsadzania ich najlepszymi z możliwych kandydatami.

W czasie swej poprzedniej medialnej kariery Szymon Hołownia grał zwykle role w napisanych dla niego scenariuszach. Był wykonawcą cudzych pomysłów. Nierzadko twórczym, wzbogacającym role, ale nie był liderem całego przedsięwzięcia.

Niestety politykiem okazał się marnym. Dał wpuścić się w polityczne intrygi aranżowane przez profesjonalnych politycznych knujów. Intrygi szybko wydawały się i zbrukały polityczna cnotę cudownego chłopca polskiej polityki.

Dziś musi tyrać na posadzie wicemarszałka Sejmu RP, bo tego wymaga koalicyjna umowa. Dalej być formalnie liderem rozpadającej się partii. Uosobieniem biblijnej przepowiedni, że „Pycha poprzedza upadek, a wyniosłość ducha – upadek. Lepiej być pokornym z ubogim, niż dzielić łupy z pysznymi”.

W III RP regularnie pojawiają się partie i ruchy polityczne występujące pod sztandarami anty systemowości, uprawiania „innej polityki”, wyboru nowych osobowości politycznych.

Takimi były Partia Przyjaciół Piwa, Samoobrona, Ruch Palikota, Kukiz15 i ostatnio Polska 2050. Szymona Hołowni.

Każda z tych formacji wprowadzała do Sejmu RP grono parlamentarzystów wybranych dzięki popularności jej lidera i aktywności medialnych patronów.

Każda nie dożywała swej trzeciej sejmowej kadencji. Rozpadały się, swymi parlamentarzystami zasilały partie duopolu.

Szymon Hołownia i kierujący nim spin- doktorzy stworzyli, niczym doktor Frankenstein, nowy byt polityczny zszywając go z ludzi chętnych i już aktywnych w innych partiach politycznych, samorządach, zawodowych środowiskach.

Energią, która ożywiła i napędzała działalność tego Frankensteina polskiej polityki była popularność szołmena Szymona Hołowni.

Niestety doświadczenia „Polski 2050”, podobnie jak poprzednich „anty systemowych” partii „Trzeciej Drogi”, wskazują, że tym Frankensteinom brakuje kultury organizacyjnej.

Stare, okrzepłe partie polityczne potrafią przezwyciężyć kolejne kłótnie i rozłamy w swych szeregach, bo już kiedyś udało im się przeżyć podobne. Kłótnie, rozłamy są dla każdej partii politycznymi szczepionkami. Uodporniają jej członków na kolejne spory. Tworzą kulturę wspólnoty organizacyjnej.

Społeczeństwo polskie nie ma wieloletniego, historycznego treningu demokratycznego. W I Rzeczpospolitej mieliśmy demokrację szlachecką, w XVIII wieku już zdegenerowaną. System demokracji parlamentarno – gabinetowej w II Rzeczpospolitej trwał kilka lat, do zamachu majowego. Polska Ludowa ewoluowała od rządów autorytarnych do wyborów kontraktowych. Nie mamy też silnych tradycji i fundamentów samorządności, samopomocy, lokalnych referendów.

Stąd tak wielka miłość polskich demokratów do silnych, wręcz autorytarnych politycznych przywódców. Wiara, że to oni uczynią demokratyczne cuda.

W efekcie mamy w III RP formalną demokrację parlamentarną i system duopolu politycznego. Plemienną polityczną wojnę polsko- polską. Krytykowaną przez wszystkich, nawet przez liderów duopolu.

I polityczny cmentarz liderów Trzeciej Drogi, którzy wchodzą na taką wojenną ścieżkę bez poczucia odpowiedzialności za skutki swej działalności. Zwłaszcza za losy ludzi, którzy powierzają im swój los.

Efektem kolejnej klęski „Trzeciej Drogi” będzie kolejne zniechęcenie setek tysięcy wyborców uwiedzionych wcześniej wizją innej polityki. Ich przekonanie, że polityka to „w krysztale pomyje”, a Polską rządzą „Kurwa i złodziej”.

Niedawno polskie media poinformowały, że marszałek Szymon Hołownia kończy 50 lat. Z tej okazji kupił sobie prawdziwie męski kapelusz.

PS. Więcej w Tygodnik NIE

Piotr Gadzinowski

Poprzedni

Nowy odcinek House of Cards w ONZ

Następny

Czarzasty apeluje do Nawrockiego o podpisanie SAFE