Polska, Unia Europejska, Rosja, Chiny, Wietnam. I USA też

Wzmocnienie i rozszerzenie Unii Europejskiej, poprawa relacji z Rosją, współpraca z Chinami, Wietnamem i państwami ASEN oraz sojusz z USA. Taką problematyką chciałbym zajmować się w przyszłym Sejmie RP.

W Sejmie RP pracowałem jako poseł SLD w latach 1997-2007. Od 2000 roku do 2007 roku byłem członkiem sejmowej Komisji Europejskiej. W latach 2002 – 2004 posłem – obserwatorem Parlamentu Europejskiego w ramach delegacji parlamentarnej Sejmu RP.
W tamtych latach przede wszystkim tworzyliśmy prawo i warunki umożliwiające Polsce akcesję do Unii Europejskiej. Dzięki pracy setek ówczesnych polskich parlamentarzystów, wszystkich opcji politycznych, gładko weszliśmy do europejskiej wspólnoty. I do roku 2015, do czasów przejęcia władzy przez PiS, byliśmy jednym z filarów Unii Europejskiej.
Dlatego w przyszłym Sejmie będę przeciwstawiał się wszelkim próbom osłabiania Unii Europejskiej proponowanym i dokonywanym przez elity PiS i radykalną prawicę. Będę zwalczał wszelkie antydemokratyczne projekty i postulaty prominentów PiS prowadzące do ukrytego, powolnego „polexitu”. Będę walczył z rozpętywaną przez elity PiS hybrydową wojną z Unią Europejską. Jestem zwolennikiem stopniowej federalizacji Unii Europejskiej. Wzmacniania wspólnej gospodarki, wspólnej polityki zagranicznej, wspólnych instytucji, tworzenia wspólnej armii. Jednocześnie jestem zwolennikiem radykalnej demokratyzacji unijnych instytucji. Zachowania i pielęgnowania narodowych kultur, różnic narodowych w jednej europejskiej rodzinie. Taka jest moja „Europa Ojczyzn”.
Kultura w Unii Europejskiej nie może być tylko towarem, obiektem jedynie komercyjnego obiegu. Na tym polu my Europejczycy różnimy się od amerykańskiego modelu kultury, gdzie obowiązuje prymat producenta nad twórcami. Jestem zwolennikiem stopniowego rozszerzenia naszej Unii Europejskiej o państwa bałkańskie. Już teraz można zaprosić do UE Północną Macedonię i Czarnogórę. A potem Serbię, Bośnię i Hercegowinę, Albanię i Kosowo.
Warto też przygotować na następne dziesięciolecia „mapę drogową” dla Mołdawii, Ukrainy i Gruzji. No i nie zamykać zamrożonych negocjacji z Turcją. Choć obecnie rządzące Turcją elity polityczne przestały wyrażać zainteresowanie akcesją do naszej Unii. W Sejmie RP aktywnie działałem w „dyplomacji parlamentarnej”. Przewodniczyłem kilku bilateralnym grupom parlamentarnym, pracowałem w wielu innych. Dyplomacja parlamentarna to rodzaj miękkiej polityki zagranicznej. Tworzy i pielęgnuje kontakty między parlamentarzystami i osobami opiniotwórczymi w państwach nie zawsze aktualnie zaprzyjaźnionych.
Nie zawsze sojuszniczych. W takich sytuacjach często kontakty międzyparlamentarne są jedynymi. Bardzo przydatnymi, kiedy nadchodzi czas ocieplenia relacji i szybkiego wznowienia współpracy gospodarczej. Kiedy pracowałem w Sejmie RP, byłem wiceprzewodniczącym parlamentarnej grupy polsko-koreańskiej. Wtedy, w latach 1999-2005, współpracowaliśmy z parlamentami obu Korei.
Krytykowała nas wtedy ówczesna prawica i liberałowie za utrzymywanie kontaktów z jednym z państw koreańskich. Tym leżącym na północy półwyspu. Dzisiaj Wielki Brat polskiej prawicy utrzymuje stałe kontakty z przywódcą KRL-D. Okazało się, że racja była po naszej stronie.
Dzisiaj klasycznym przykładem złej dyplomacji parlamentarnej jest brak parlamentarnej grupy polsko-rosyjskiej w Sejmie mijającej kadencji. Nie jestem fanem polityki i ideologii prezydenta Putina i jego Jednej Rosji. Podobnie prezydent Putin i jego partia nie szukają kontaktów z polską lewicą. Preferują polską radykalną narodowo – katolicką prawicę, przede wszystkim Konfederację.
Ale ekipa prezydenta Putina to nie jest cała Rosja. Polski Sejm powinien utrzymywać stale kontakty z rosyjską Dumą. Polska lewica powinna utrzymywać stałe kontakty z rosyjską lewicą. Polscy ludzie kultury powinni utrzymywać stale kontakty z rosyjskimi partnerami.
Ekipy rządzące zmieniają się. I w Polsce i w Rosji. Sąsiedztwo polsko – rosyjskie jest niezmienne. W długofalowym interesie społeczeństwa polskiego jest dobrosąsiedztwo ze społeczeństwem rosyjskim. Ja zaś zgadzam sie z prezydentem Macronem, że Europa jest od Atlantyku po Ural, a przyszła Unia Europejska powinna być od Lizbony po Władywostok.Oczywiście także z Kijowem, Kiszyniowem i Tbilisi.
Polski sojusz wojskowy i współpraca gospodarcza z USA nie może polegać na jednoczesnym wykluczeniu współpracy gospodarczej z Chinami. Co obecna administracja USA proponuje. Polska jest ważnym chińskim partnerem w ramach gospodarczo-politycznego „Formatu 17+”. Wzmacniającego zresztą współpracę w formacie „Trójmorza”. Polska, być może po raz pierwszy w swej historii, ma szansę wykorzystać swe położenie geograficzne. Uznawane do tej pory za wyjątkowo niekorzystne. Polska jest bowiem bramą transportu kolejowego z Chin do Europy. Ważnym elementem wielkiego chińskiego projektu geopolitycznego znanego jako „Nowy Jedwabny Szlak”.
Transport kolejowy z Chin do Europy jest trzy razy szybszy niż morski i pięć razy tańszy niż lotniczy. Polska ma szansę zarabiać na takim tranzycie. Ale to wymaga dobrych, przynajmniej poprawnych, relacji ze wszystkimi państwami tranzytowymi. Czyli też z Rosją. Dwadzieścia lat temu, kiedy byłem przewodniczącym parlamentarnej grupy polsko-chińskiej, nasze państwo miało szanse zostać ważnym partnerem gospodarczym Chin. Szansę zmarnowano, bo ówczesne prawicowe rządzące elity nie wierzyły w sukces „komunistycznych Chin”.
Dzisiaj Chiny są mocarstwem gospodarczym. Dzisiaj Polska powinna zaproponować partnerstwo gospodarcze i naukowe jedynie którejś z najuboższych prowincji chińskich, najlepiej leżącej też na Nowym Jedwabnym Szlaku. I tam mozolnie budować współpracę na kolejne dziesięciolecia.Aktualnie wielką szansą dla Polski jest Wietnam. Lider państw ASEAN. W Wietnamie mamy nadal cztery tysiące absolwentów polskich uczelni i ponad trzy tysiące robotników, którzy przeszli staż w polskich stoczniach. W Wietnamie nadal Polska cieszy się wielką sympatią. Dynamicznie rozwijający się Wietnam i inne państwa ASEAN to realna szansa dla gospodarki polskiej. Polska może być bramą Wietnamu i państw ASEAN w Unii Europejskiej, Wietnam może być bramą dla Polski w państwach ASEAN.
Dlatego w Sejmie zamierzam pracować w parlamentarnej grupie polsko – wietnamskiej. I w grupie polsko – chińskiej. I polsko – rosyjskiej też.
Jeśli Polska będzie silnym partnerem silnej Unii Europejskiej, poważnym kooperantem gospodarczym Chin oraz Wietnamu i państw ASEAN, jeśli będzie mieć unormowane relacje z Rosją, to wówczas może być również poważnym partnerem USA.
Jeśli powyższych warunków nie spełni, to skazana jest na pozycję przypominającą status szlachetki na magnackim dworze w I Rzeczpospolitej. Biednego hreczkosieja wiszącego u magnackiej klamki.

PS. Flaczki tygodnia wrócą na swe miejsce już 14 października, czyli zaraz po wyborach parlamentarnych.