7 grudnia 2022

loader

Toruń polem bitwy

W ostatnich dniach Ministerstwo Obrony Narodowej ustami gen Tomaszyckiego ujawniło scenariusz ogromnych manewrów NATO pod kryptonimem Anakonda-16, które odbędą się w czerwcu na terytorium Polski.

Ich analiza, w zderzeniu z informacjami, jakie przeciekły z wielkich manewrów rosyjskich „Zapad-2013”, są dla mieszkańców grodu Kopernika przerażające i rodzą uzasadniony niepokój.

Rosjanie w kontrataku idą do Wisły
Scenariusz wojenny, jaki ćwiczyły wojska Białorusi i Rosji w manewrach Zapad 2013, nie jest do końca znany. Jednak posiadane informacje i dane wywiadowcze, pozwoliły zachodnim analitykom wojskowym naszkicować ich zarys.
Otóż Rosjanie zakładają skoncentrowany atak sił NATO na obszar Okręgu Kaliningradzkiego i Białorusi. W pierwszym etapie ćwiczono więc powstrzymywanie atakujących kolumn wojsk NATO oraz przerzucenie z rosyjskiej głębi operacyjnej rezerw i ich koncentrację w ugrupowania uderzeniowe. W drugim etapie, podobnie jak w okresie Układu Warszawskiego, Rosjanie ćwiczyli przejście do kontruderzenia i operację zaczepną. I tu pojawia się element niepokojący nasz kraj.
Otóż planiści rosyjscy założyli, że skoncentrowane odwody rosyjskie, dysponując przewagą liczebną oraz sprzętową rozpoczną operację ofensywną wypierając wojska NATO z Białorusi. Nie poprzestaną jednak na tym. Aby złamać potencjał ofensywny NATO, zagrożenie dla Białorusi i Okręgu Kaliningradzkiego, oraz w myśl zasad sformułowanych przez klasyków strategii, terenem bitewnym ma się stać terytorium sił agresora. W tym przypadku Polski.
Za optymalne rosyjscy stratedzy uznali przeprowadzenie ofensywy w celu osiągnięcia rubieży obronnej na linii Wisły. Po osiągnięciu jej brzegów, a optymalnie utworzeniu przyczółków po drugiej stronie rzeki do działania ma przystąpić dyplomacja.
Jaki związek ma z tym Toruń? Ano od Warszawy do Gdańska jest tylko jedno miejsce, gdzie na relatywnie wąskim odcinku znajdują się 4 mosty na Wiśle, w tym 3 w samym centrum miasta.
Znając rosyjską sztukę wojenną i zasady prowadzenia działań bojowych wynikające z regulaminów, stanowi to wyrok dla miasta. Ciąg dalszy można z dużą dozą prawdopodobieństwa zrekonstruować. Jak będzie wyglądał hipotetyczny atak rosyjski?
Rosjanie dokonają szeregu uderzeń lotniczych i rakietowych w celu sparaliżowania obrony miasta i jednostek go broniących. Liczne rosyjskie siły spadochronowe, zapewne zostaną desantowane na tyłach wojsk NATO stawiających opór głównym rosyjskim siłom pancernym idącym z Białorusi. Znane z „Krymu” oddziały specjalne, „zielone ludziki”, będą chciały uchwycić nienaruszone przeprawy mostowe.
Czynnik strat pośród ludności cywilnej, czy też zniszczeń zabudowy miejskiej, w tym zabytkowej, nie ma w rosyjskiej taktyce najmniejszego znaczenia. Zakładać zatem należy, że atakujących spadochroniarzy silnie będzie wspierać lotnictwo – i to tak taktyczne samoloty bombowe typu SU-34, czy szturmowe SU-25, jak i śmigłowce uderzeniowe MI-28 i Ka-52.
Tak jak to obserwujemy aktualnie w Syrii, a wcześniej widoczne to było podczas wojny 5 dniowej w Gruzji, lotnictwo rosyjskie całodobowymi uderzeniami będzie dewastować linie obronne przeciwnika i podchodzące do linii frontu odwody. Efekt tych ataków był w Gruzji porażający. Zdemoralizowane i zdezorganizowane jednostki armii gruzińskiej porzucały sprzęt, w tym działa oraz czołgi i poddawały się panicznej ucieczce.
W tym wywołanym chaosie i zniszczeniach przedzierać się będą rosyjscy komandosi, GRU, „zielone ludziki”, za nimi spadochroniarze, aby zdobyć toruńskie mosty dla idących za nimi zagonów pancernych, np. dla nowo sformowanej w Rosji 1 Armii Pancernej Gwardii. Dla pobudzenia wyobraźni roli toruńskich mostów przypomnieć sobie można słynny film wojenny o operacji Market-Garden: „O jeden most za daleko”. Tam również spadochroniarze zdobywali mosty dla idących z tyłu sił pancernych, czyli XXX korpusu gen Horracks’a.

Anakonda-16, czyli jak NATO Toruń odzyska
Manewry Anakonda-16, to największe ćwiczenia NATO od upadku „żelaznej kurtyny”. Amerykanie zostaną przerzuceni do Polski. Łącznie będzie to 13,9 tys. żołnierzy. Łącznie w manewrach uczestniczyć będzie aż 31 tys. żołnierzy z 23 państw NATO i Ukrainy. Oficjalnie celem ćwiczenia jest odpowiedź na taką agresję, jakiej dokonała Rosja na Ukrainie.
Założenia manewrów. „Czerwoni” – hipotetyczny sojusz, dążąc do opanowania krajów w basenie Bałtyku, atakują Estonię, Łotwę, Litwę, próbują też zająć północną Polskę. Czyli dokładnie tak, jak to ćwiczyli Rosjanie w manewrach Zapad – 2103. W różnych regionach Polski, pojawiają się grupy „zielonych ludzików”, które zwalczać mają siły specjalne krajów NATO.
Jak informuje ppłk Walatek, 8 czerwca, po przeprowadzonym nad Toruniem desancie spadochronowym (część amerykańskich spadochroniarzy będzie leciało wprost z USA) Amerykanie zajmą most gen. Zawadzkiej. A zatem nasi sojusznicy, zakładają przejściową utratę naszego miasta i ćwiczą jego odzyskanie.
Przeprowadzona zostanie operacja desantowania kilku tysięcy żołnierzy amerykańskich i sprzętu ciężkiego nad toruńskim poligonem. Rozwinie się tam również artyleria.
Oczywiście, nikt tego wprost nie powie, ale przećwiczą wsparcie desantu w postaci uderzeń lotniczych i artyleryjskich na broniące się siły „czerwonych”. Czyli w okresie wojennym musimy się liczyć, jako mieszkańcy miasta z sojuszniczym bombardowaniem Torunia. Oczywiście Amerykanie dysponują bez porównania większą liczbą precyzyjnych środków ataku lotniczego i artyleryjskiego, nie zmienia to jednak faktu, że jeśli rosyjskie wojska zajmą np. obronę mostu gen. Zawadzkiej w górującym nad mostem zakładzie Nestlle, czy osiedlu Winnica, to zostaną one „starte z powierzchni ziemi” przez naloty US Air Force.
Ale to nie koniec manewrów związanych z Toruniem. Z Zachodu przez Polskę mknąć będą kolumny wojsk amerykańskich na transporterach opancerzonych Stryker. Będą to amerykańscy dragoni z 2. Regimentu Kawalerii (wyruszą z Niemiec przez Polskę oraz Czechy i pojadą na Litwę, Łotwę i Estonię). Dla nich saperzy wybudują mosty pontonowe na Odrze w okolicach Krosna Odrzańskiego.
Wybudują też most na Wiśle w Chełmnie. Płk Walatek twierdzi, że zbudują go w ciągu około godziny saperzy z Polski, Holandii i Wielkiej Brytanii. Budową będą dowodzili Niemcy, a za osłonę przeprawy będą odpowiadali żołnierze amerykańscy. W ciągu dnia przez przeprawę przejedzie przeszło 300 pojazdów.
Co to oznacza? Ano to, że NATO zakłada, że oddziały spadochroniarzy rosyjskich doczekają się wsparcia i dotrą do nich czołowe oddziały pancerne. Tym samym amerykański desant nie wyzwoli miasta, ale zwiąże obrońców w walce. Wtedy na skrzydło broniących Torunia oddziałów rosyjskich, przez most przerzucony pod Chełmem, wyjdą amerykańskie siły zmechanizowane. Oskrzydleni Rosjanie, w założeniu NATO-wskich planistów, wycofają się z miasta. Choć, co bardziej prawdopodobne – w oparciu o zabudowę Torunia stoczą tu bitwę z nadciagającymi wojskami NATO.
Wszystko to tylko hipoteza rysująca się dzięki ujawnionym elementom manewrów Anakonda-16, ale wielce prawdopodobna. Tak czy inaczej scenariusz III Wojny światowej jest dla mieszkańców Torunia przygnębiający. Jeśli na poważnie brać pomysły planistów Rosji i NATO, to gród Kopernika zamieni się w morze gruzów i przypominać będzie syryjskie Allepo, które od miesięcy widzimy na ekranach TV.

trybuna.info

Poprzedni

Walka o prymat

Następny

Pamięć