Jestem politykiem autentycznym

– ”Dobra zmiana”, to dobra ściema – uważa Jacek Czerniak, przewodniczący Rady Wojewódzkiej Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Lublinie, kandydat do Sejmu z okręgu obejmującego Lublin oraz zachodnią część województwa lubelskiego (okręg nr 6, poz.1) w rozmowie z Krzysztofem Lubczyńskim.

Blisko cztery lata temu wyborcy wysłali lewicę na odpoczynek od polityki parlamentarnej. Nie chcąc skupiać się na przyczynach tego stanu rzeczy, bo na ten temat napisano już wiele, jak oceniasz jakość prac parlamentarnych z perspektywy byłego posła i polityka opozycji?

Polityka w wydaniu PiS nosi znamiona demokratury. Przykładów lajtowego stosowania wykładni przepisów, tak by zgodne były one z tokiem myślenia Jarosława Kaczyńskiego mamy wiele. Niewątpliwie jakość pracy Sejmu i Senatu zalicza kolejną równię pochyłą. Parlamentarzyści partii rządzącej pogodzili się z faktem bycia jedynie maszynką do głosowania. Posłowie wspierający rząd boją się wychodzić z inicjatywami nie tylko na poziomie kraju, ale również lokalnie. W poprzedniej kadencji doprowadziłem do powstania lubelskiej grupy parlamentarnej, która skupiała parlamentarzystów ze wszystkich opcji politycznych. Razem walczyliśmy o interesy regionu. Reagowaliśmy natychmiast, gdy tylko docierały do nas sygnały w sprawie niekorzystnych propozycji budżetowych dla województwa lub spowolnienia inwestycji finansowanych ze środków UE. To działało. Nasza strategia opierała się na walce w komisjach i przy głosowaniach, pracowaliśmy nad naszymi koleżankami i kolegami z klubu szukając dodatkowego poparcia. Obecni parlamentarzyści z regionu lubelskiego pokornie przyjęli rolę narzuconą przez politycznych liderów, skupiając się na realizacji instrukcji klubowych, ze szkodą dla mieszkańców województwa lubelskiego. Idąc dalej mamy do czynienia z ograniczaniem dostępności dla dziennikarzy do parlamentu. Władza boi się kontroli niezależnych mediów bazując na prymitywnej propagandzie płynącej z przekazów prorządowej telewizji i radia oraz mediów Rydzyka. Opinia publiczna karmiona jest szytymi grubymi nićmi „pokazuchami” o dobrej władzy PiS i „o wilku, który ma nazwisko, stojąc za plecami eleganckiej pani.”Kaczyński jest mistrzem szczucia oponentów, co niestety przekłada się na podobne zachowania także w polityce samorządowej. Potrzeba dużo wytrwałej pracy, żeby Polacy zaczęli na nowo zaufać instytucji parlamentu.

Lubelskie, z którego kandydujesz do Sejmu jest sprawdzonym bastionem PiS. Kaczyński zarządził aktywną kampanię w województwie. Wysyła w teren premiera i ministrów. W jaki sposób polityk lewicowej opozycji może przebić się w kampanii, dysponując skromnymi środkami na kampanię wyborczą i mając przeciwko sobie media państwowe i kościelne?

SLD jest opozycją, opozycją silną. Pierwszy raz tak silną od początku lat 2000. Zdaję sobie sprawę ze specyfiki politycznej Lubelszczyzny. Muszę przyznać, że sytuacja o której mówisz jest dla mnie dodatkowym impulsem do aktywnej pracy. Oni mają „zabawki” – telewizję, radio, wsparcie kościoła. Dla mnie liczą się realne spotkania ze zwykłymi ludźmi oraz z poszkodowanymi przez władzę PiS. Nie można zamykać oczu na to, co się dzieje w publicznej opiece zdrowotnej. NFZ od miesięcy opowiada pięknie o dodatkowych miliardach płynących do szpitali i przychodni, z tym, że zwykły pacjent w ogóle tego nie odczuwa. Czy zdajesz sobie sprawę, że na podstawowe zabiegi, prozaiczne w medycynie XXI wieku, n.p. operację jaskry czy wstawienie endoprotezy, chorzy czekają długimi miesiącami w tasiemcowych kolejkach? To samo dotyczy diagnostyki obrazowej, badań tomografem komputerowym i rezonansem magnetycznym. Pacjenci, nawet Ci, którzy na skierowaniu mają napisane „pilne” muszą czekać. Chociaż wiadomo, że przy niektórych chorobach, szczególnie onkologicznych czas ma szalenie ważne znaczenie. Pozostają mi bezpośrednie spotkania z mieszkańcami Lublina i terenu. Korzystam z każdej okazji, aby mówić o tym, że „dobra zmiana” to tak naprawdę „dobra ściema” na czas określony. Ludzie chcą zmiany, ten temat bardzo często przewija się w rozmowach, oczekują także większego udziału w środkach budżetowych takich jak pomoc ze strony państwa i dodatki, ale na równych, uczciwych warunkach. Wbrew pozorom PiS nie tylko uszczęśliwia ludzi, ale także im szkodzi. Mam na myśli przede wszystkim opresyjne ustawy w stosunku do funkcjonariuszy służb PRL, którym na stare lata zabiera się prawa nabyte w postaci emerytur i rent. Pal licho drani, co do których sądy orzekły, że sprzeniewierzyli się swojej służbie, tu sytuacja jest jasna. Najgorsze jednak jest to, że do jednego worka zostali wrzuceni i łobuzy i ludzie, którzy uczciwie pracowali dla legalnego państwa: w wywiadzie, kontrwywiadzie czy w policji? Ci ludzie zostali zeszmaceni. Obniżka świadczeń dotknęła nie tylko byłych funkcjonariuszy, ale także wdowy i wdowców po nich, zupełnie niewinnych ludzi. To jest absolutny skandal. Oszczędności są potrzebne i mogę wskazać kilka „dojnych obszarów”, na których żywi się dziś kościół, Rydzyk i hierarchowie, którzy traktują budżet „dobrej zmiany”, jako swoistą „dobrą nowinę”. Odpłacając się z nawiązką poparciem ambony. Wyborcy to widzą i są tymi zachowaniami po prostu zniesmaczeni. SLD wraz z Razem i Wiosną chcą przywrócić normalność. Na listach lewicy do Sejmu startują kandydaci reprezentujące różne środowiska i poglądy. Odnoszę wrażenie, że na naszych oczach wykuwa się poważna lewicowa alternatywa dla tych Polaków, którzy mają dość dusznej atmosfery, w której funkcjonujemy.

Ale, to PiS ideologizuje życie publiczne!!!

To prawda, wynika to ze strategii, którą wybrała ta partia. Ale nie chce mi się wierzyć, że Polacy ulegli zbiorowemu zaczadzeniu.

Wyniki kolejnych wyborów, zdają się świadczyć o czymś zupełnie innym?

Demokracja, wybory, polegają na tym, że wyborca tego dnia ma swoje szczególne prawo i głos. Trzeba z tego wyciągać wnioski. Może to być tak, może być inaczej. Wysoka pozycja PiS w sondażach pokazuje słabość opozycji z Koalicji Obywatelskiej, która ustawiła się w rogu politycznego centrum, lekko zakrapianym lewicowym transferem pojedynczych działaczy SLD i Barbary Nowackiej. Ze strony środowiska PO nie płyną dziś do wyborców wizje, pozostają hasła i spieranie się na memy i trolling w mediach społecznościowych. W mojej ocenie to nie ta droga. Na PO spoczywa dziś główny ciężar walki z PiS. To oni mają dziś pieniądze i sympatie części mediów prywatnych. SLD pozostaje praca u podstaw, która wymaga dużo samozaparcia. Ja za swoją kampanię odpowiadam osobiście, każde spotkanie z wyborcami wnosi nowe wątki. Często muszę zmierzyć się z różnymi pretensjami, ale przywykłem. Odpowiadam i tłumaczę, ludzi trzeba lubić, a nie chować się przed nimi za plecami ochrony. Czy przypominasz sobie sytuację , kiedy Kaczyński idzie do zwykłych ludzi i z nimi rozmawia? Bez wianuszka goryli? Tzw. „spontaniczne rozmowy i spotkania” z wyborcami są starannie reżyserowane. „Zwykły Polak” to zawsze jest aktor odgrywający swoją rolę. I tak wygląda PiS w sferze publicznej, wszystkie ich komunikaty i oświadczenia są zwykłym teatrem, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. PiS jest mistrzem w uciekaniu od odpowiedzialności. To wcześniej, czy później zemści się na nich.

Jaką zatem „prawdą” zechcesz uwieść mieszkańców Lublina i województwa?

Jestem i zamierzam być politykiem autentycznym . Buntuję się przeciwko „tabloidyzacji” polityki, ale od pewnych praw nowoczesnego marketingu politycznego po prostu nie uciekniemy. Województwo i jego stolica Lublin, przeżywają dobry okres. Świadczą o tym wskaźniki. W realizacji są inwestycje transportowe, o które walczyłem i wspierałem akcje promocyjne, jeszcze z poziomu przewodniczącego Sejmiku Województwa. Mam tu na myśli szlak kolejowy nr 7, dzięki któremu podróż do Warszawy znacznie się skróci. W niezłym tempie posuwa się realizacja drogi S-17, niestety w dużym niedoczasie jest realizacja via Carpathii, tu należy lobbować i poganiać administrację państwową do zwiększonego wysiłku. Kolejna sprawa to publiczny system ochrony zdrowia. Mówiłem już o tym wcześniej i nie chciałbym się powtarzać, ale obecna ekipa rządząca petryfikuje obecny, zły, stan rzeczy, uciekając od poważnej debaty społecznej: jakiej chcemy bezpłatnej ochrony zdrowia? W jaki sposób będziemy ją finansować? I co zrobić, żeby młodzi absolwenci kierunków medycznych nie uciekali za granicę lub do pracy w podmiotach prywatnych. Czy zdajesz sobie sprawę, że największy lubelski szpital specjalistyczny jest zadłużony na blisko 350 mln. zł.? Lecznica w związku z tym szuka oszczędności, jednym z pomysłów jest likwidacja oddziału onkologicznego i to w sytuacji kiedy umieralność z powodu nowotworów złośliwych jest w Polsce wyższa niż średnia dla krajów Unii Europejskiej, o około 20% u mężczyzn i około 10% u kobiet. Pacjenci będą odsyłani z kwitkiem, tylko dlatego, że pisowski samorząd województwa i Ministerstwo Zdrowia nie mają żadnego pomysłu na uzdrowienie finansów. Owszem poszły podwyżki, i prawdą jest, że lekarze i pielęgniarki zarabiają godziwie. Pamiętajmy jednak, że w lecznicach pracuje także personel administracyjny, który jest w ciemnym kącie i konsekwentnie pomijany w planach podwyżkowych. Czy dasz wiarę, że księgowa z 25 letnim stażem w szpitalu marszałkowskim zarabia 2050 zł na rękę? A pieniędzy ponoć przybywa? Nóż w kieszenie się otwiera. Ważne dla mnie są także sprawy światopoglądowe i tutaj wraz z koleżankami i kolegami będziemy twardo stać na straży Artykułu 53 Konstytucji RP i nie cofniemy się! Bardzo boleję, że Lublin, ważny ośrodek akademicki w kraju, nie jest w stanie zatrzymać świetnie wyedukowanych absolwentów. Lubelska ekonomika rozwija się co prawda gwałtownie, ale nadal nie jest w stanie zagospodarować młodej kadry, warto jest rozmawiać, co oprócz dodatków zachęcających do dzietności, politycy mają do zaoferowania ludziom młodym. W moich zainteresowaniach mieści się także ustrój samorządowy w Polsce. Uważam, że powiaty są zbędnym szczeblem, ich kompetencje mogą być śmiało oddane gminom, a niektóre do silnego samorządu regionalnego. Niestety dziś nie ma z kim o tym rozmawiać. Dla rządzących ważniejsza jest dyskusja o powołaniu nowych województw niż rozmowa co można zmienić na lepsze w ustroju państwa. Mnożenie urzędów i dublowanie kompetencji jest nieracjonalne i wzmacnia biurokrację, która jest zmorą każdego z nas. Liczę na to, że nowy skład Sejmu będzie lepszy i zdecydowanie bardziej otwarty na poważne debaty. I na sam koniec, wielka polityka jest oczywiście ważna, ale najważniejsze dla mnie są sprawy zwykłych ludzi i ich problemy, które z pozycji posła jest o wiele łatwiej rozwiązywać.

A kim jest dziś Jacek Czerniak?

55-letnim szczęśliwym mężem i ojcem. Kandyduję do Sejmu z okręgu obejmującego Lublin oraz zachodnią część województwa. Przewodniczę Radzie Wojewódzkiej SLD w Lublinie, spełniam się w działalności publicznej. Lubię pracę z ludźmi i dla ludzi.