Bigos tygodniowy

Nie jestem już w stanie nazywać Polski, „wolnym krajem”, nawet w trybie pół żartem, pół serio. Po zmasowanej, brutalnej akcji policyjnej przeciwko kilku młodym kobietom, które zawiesiły tęczowe flagi na kilku warszawskich pomnikach takie określenie nie przeszłoby mi przez usta. Po tym, jak nakładem dużych sił i środków zatrzymywano je na ulicy, w mieszkaniu czy w odległych od stolicy Bieszczadach, zakuwano w kajdanki i osadzano „na dołku”, po brutalnym stłumieniu piątkowej demonstracji na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie (48 osób zatrzymanych) – Polska pod rządami PiS jest represyjnym, klerofaszystowskim państwem policyjnym. Skoro tak szybko, intensywnie i „nadmiarowo” zadziałała policja i prokuratura, to znaczy, że to efekt polityki Kamińskiego Mariusza i Ziobra. To się nie mieści w głowie cywilizowanemu człowiekowi, żeby w kraju nazywanym „wolnym i demokratycznym” stosować takie represje za tak maksymalnie delikatną (wiotka tkanina zawieszona na pomniku czy zapisana przyklejona kartka papieru) formę demonstracji. Przy okazji tylko przypomnę, że po tym, jak w tej samej Warszawie, przed niespełna rokiem dokonano nielegalnego zburzenia pomnika generała Zygmunta Berlinga, żaden ze sprawców, choć byli policji znani, nie poniósł najmniejszych konsekwencji. W odpowiedzi na moje dziennikarskie pisma w tej sprawie, policja praktycznie nie zareagowała.

*****

Zdarzenia, jakie miały miejsce w piątek 7.08 na ulicach Warszawy, na ekranie telewizora wyglądały strasznie Myślę, że nie tylko mnie, te obrazy nieodparcie nasunęły pytanie czy naprawdę konieczne było zastosowanie przez stołeczną policję wobec młodych ludzi środków przymusu bezpośredniego i to w tak brutalnej formie? Czy w polskiej policji umarła instytucja negocjatora, który podjąłby próbę rozwiązania konfliktu? Czy rozkaz (bo nie ma wątpliwości, że ludzie ubrani w granatowe mundury działali na rozkaz) musiał zostać wykonany w takiej formie i kto go wydał? Czy faktycznie niezbędne były brutalne zatrzymania kilkudziesięciu młodych osób, a następnie przewiezienie, skutych z reguły z rękami do tyłu do różnych jednostek policji? Czy nie wystarczyłoby wylegitymowanie i wezwanie do tych różnych jednostek na przesłuchanie w kolejnych dniach? Na te pytania odpowiedzi winien udzielić Komendant Główny Policji, a nie Sylwester Marczak rzecznik KSP, który swoimi wyuczonymi na blachę, szybkimi, zbyt szybkimi okrągłymi wypowiedziami nie wyjaśnił niczego, a przeciwnie spowodował, że widzowie mogli się zastanawiać(mając obrazy interwencji policji w dniu 7 sierpnia przed oczami) o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi i komu zależy na dalszym eskalowaniu konfliktów społecznych. Bigos tygodniowy oczekuje, że dr Szymczyk(jak ktoś nie wie to właśnie tak się nazywa obecny Komendant Główny Policji, zresztą generał) choć raz stanie na wysokości zadania i wyjaśni społeczeństwu, dlaczego podlegli mu funkcjonariusze zrobili to co zrobili i co nie tylko my Polacy na ekranach telewizorów mogliśmy zobaczyć. A tak na marginesie, nie ulega wątpliwości, że przeciwko takiemu jak 7 sierpnia postępowaniu policji powinni zaprotestować nie tylko zwykli ludzie. Czekam też na stanowczy, oficjalny głos w tej sprawie HFPC, Amnesty International, OBWE, Unii Europejskiej.

*****

I jeszcze jedno, nie cierpię seksizmu, ale nasuwa mi się także pytanie, „gdzie ci mężczyźni”? Gdzie aktywiści LGBT płci męskiej? Dlaczego oni nie uczestniczyli w akcji zawieszania tęczowych barw na pomnikach? Dlaczego tak mało było barw tęczowych w Sejmie podczas zaprzysiężenia Dudy? Dlaczego praktycznie tylko nieliczne grono posłanek Lewicy stanęło na wysokości zadania? Dlaczego?

*****

„Solidarna Polska”, czyli ziobryści wyraźnie wybrali sobie rolę fundamentalistycznych strażników świętego ideologicznego ognia w obozie rządzącym. Odpowiada to ich fanatycznym usposobieniom, a poza tym jest dobrą karta przetargową w grze o wpływy w gangu. Po ataku na antyprzemocową konwencję stambulską, w którym doznali pewnego pomieszania szyku, zamierzają wystąpić z projektem ustawy zmierzającej do spacyfikowania organizacji pozarządowych. W tle epatują się planem „repolonizacji” mediów. Ciąg dalszy nastąpi.

*****

„Na świecie i w Polsce toczy się spór cywilizacyjny. Wolność człowieka kończy się tam, gdzie pojawia się naruszenie godności innej osoby”. I dalej: „Pewne zachowania są karygodne i absolutnie niedopuszczalne.” Zagadka: kto jest autorem tych słów pomieszczonych na facebooku, przyznaję że stanowiących część większej całości, no kto? Oczywiście Mateo, nieoceniony Mateo, i trudno się z nim nie zgodzić, bo co się zdarzyło na ulicach Warszawy, a co mogliśmy zobaczyć na ekranach telewizorów w kontekście spacyfikowania kilkudziesięciu młodych ludzi przez policjantów jest karygodne i absolutnie niedopuszczalne. Świadectwa obecnych na miejscu posłanek i posłów: Klaudii Jachiry (Koalicja Obywatelska), Magdaleny Filiks (Koalicja Obywatelska), Anny Marii Żukowskiej (Lewica), Krzysztofa Śmiszka (Lewica), Magdaleny Biejat(Lewica) odnośnie postępowania funkcjonariuszy tylko tę ocenę potwierdzają.

*****

Ten tydzień zdominują dwa tematy: skala zachorowań na COVID-19 i działania policji przedsięwzięte w dniu 7 sierpnia 2020r. w Warszawie. Jeśli chodzi o pierwszy z nich to Bigos tygodniowy z przykrością stwierdza, że miał rację wieszcząc znaczący wzrost ujawnionych przypadków zakażeń po wyborach 12 lipca 2020 r. Jak się zdaje nie czeka nas nic dobrego, a liczba powiatów w czerwonych strefach będzie rosnąć. Tzw. rząd dobrej zmiany może porzucić marzenia, że będzie dobrze, a my raptem wyzdrowiejemy. Więcej, obowiązkiem tego rządu jest nie tylko wezwanie obywateli do noszenia maseczek, mycia rąk i zachowania dystansu społecznego, ale informowanie o możliwych powikłaniach nie tylko u osób z grup ryzyka z powodu wieku i chorób współistniejących, ale także u osób młodych i do chwili zakażenia w pełni zdrowych. Może warto by było posłuchać w tej sprawie specjalistów, a tych jak się okazuje mamy w Polsce trochę, zamiast kardiologa z bożej (?) łaski Ministra Zdrowia, który przecież nie tak dawno świetnie się bawił z redaktorem Mazurkiem na falach eteru, omawiając problematykę noszenia/nienoszenia maseczek. I przez to, przykro mi pisać, mocno utracił na wiarygodności. Nie chcę krakać, ale na mój nos z dalekimi skutkami COVID 19 będziemy się borykać jeszcze wiele lat, dlatego też młodzi powinni przynajmniej wiedzieć jakie potencjalne zagrożenia na nich czyhają. Drugi temat tygodnia to jak napisałem to działania policji w dniu 7 sierpnia 2020 r. na Krakowskim Przedmieściu wobec młodych ludzi tam zgromadzonych. Niestety policja trwoni na naszych oczach dobrą opinię, jaką wypracowała od 1990 r. I nie pomogą tu wizerunkowe, ujutne gażdżety, jak konwojowanie rodzących Polek do szpitali, ratowanie dzieci, które się duszą, poprzez telefoniczne instruowanie spanikowanych mam co należy zrobić, zmiana fasonów i kolorów mundurów i nakryć głowy czy barw radiowozów. Niestety to tylko polerka, która nie przeważy obrazu jaki zobaczył świat i Polska na początku sierpnia 2020r. w Warszawie. Mamy problem, my jako społeczeństwo i policja, która musi rozwiązać go sama. Najprościej policja, pod wodzą generała, musi odpowiedzieć na zasadnicze pytanie, czy napis jaki ma się niedługo pojawić na radiowozach „pomagamy i chronimy” nie jest tylko niestosownym żartem.