Bigos tygodniowy

Jeśli dojdzie do zawetowania przez PiS (bo w taki kwantyfikator trzeba to ująć) mechanizmu powiązania unijnego budżetu oraz Funduszu Odbudowy z praworządnością (a wszystko na to wskazuje), to będzie to klęska i nieszczęście Polski na miarę przekraczającą rezultaty rozbiorów u schyłku XVIII wieku. To ani na jotę nie jest przesada. Oszalałe PiS, a Kaczyński osobiście, pcha nas nas wprost w geopolityczną tragedię, która zaważy na losach tylu pokoleń, ile ich jeszcze w tym kraju żyć będzie. Powstaje pytanie o siłę sprawczą tego co ma się stać – czy to kolejny rozdział polskich dziejów głupoty, czy może „inni szatani są tu czynni”? W każdym razie monstrualna jest groza, która czai się w perspektywie, jako rezultat tego co ma się stać. I nie o pieniądze unijne tu wyłącznie chodzi, choć są one fundamentalnie ważne, w tym także do popandemicznego odbudowywania ekonomii. Stawka jest wyższa. Tu chodzi o los narodu. Naprawdę. Dostrzegł to zresztą Marszałek Senatu Tomasz Grodzki, który w swoim emocjonalnym orędziu zażądał porzucenia pomysłu wetowania budżetu unijnego przez rządzących. W tej sytuacji to, jak zachowa się cwany Orban Viktor, w jaki sposób będzie się chciał ułożyć z Unią, aby dostać fundusze dla umacniania swojej władzy ma już znaczenie drugorzędne.


Po ponad dwóch tygodniach od wyborów prezydenckich, Trump de facto uznał zwycięstwo Joe Bidena i przestał czynić przeszkody w przejmowaniu władzy przez nową administrację. Wydał nawet stosowne polecenie szefowej agendy odpowiedzialnej za ten proces, nakazując podjęcie działań „w interesie kraju”. Ostatnio ów łaskawca nawet oświadczył, że jest gotów opuścić Biały Dom, jeśli Kolegium Elektorów uzna zwycięstwo jego rywala.


Zatrzymanie podczas demonstracji Agaty Grzybowskiej, dziennikarki „Gazety Wyborczej”, przez policję, to kolejny przykład wejścia PiS na drogę represji politycznych bez samoograniczania się. Podobnie należy ocenić zakaz wstępu do Sejmu i Senatu dla Marty Lempart. Szefowa Strajku Kobiet już zapowiedziała, że o swoje prawa będzie walczyć przed niezawisłym sądem, chyba że natrafi na sędziego jawnie oddanego PiS, jak ten który niedawno prowadził sprawę oskarżenia prywatnego przeciw jednej z funkcjonariuszek TVPiS, w sprawie jej pomówień jednego z działaczy opozycji ulicznej, czynnego jeszcze od czasów KOD, o to, że przyjmuje pieniądze za swoją działalność.


Szczepionki na Covid -19 zbliżają się już milowymi krokami, kolejne światowe firmy reklamują swoje produkty jako panaceum na tę zarazę. Już pod koniec grudnia w Europie i na świecie zapowiadane jest rozpoczęcie szczepień. Niestety, obserwacja polskiego pola walki z pandemią sprawiają, że nie widzę Polski jako kraju, w którym może mieć miejsce sprawna operacja zaszczepienia wszystkich dorosłych obywateli. Przede wszystkim szczepionki muszą być przechowywane w określonych warunkach, co oznacza konieczność zapewnienia milionowym dawkom preparatu odpowiednich chłodziarek. Konieczne jest też przygotowanie licznej kadry lekarzy i pielęgniarek, którzy tę operację sprawnie przeprowadzą. A na razie precyzyjnych planów rządu brak, a czasu mamy coraz mniej. Same słowa sprawy nie załatwią, choćby nie wiem jak żarliwie Mateo obiecywał, że się uda. Niestety, bez ciężkiej pracy, koordynacji działań różnych służb, nie uda się. Czarno to wszystko widzę.


Rosjanie zażądali od Polski zapisu ostatniej rozmowy prowadzonej w dniu 10 kwietnia 2010 roku przez braci Kaczyńskich. A wszystko się wzięło stąd, że były sędzia Wojciech Łączewski, w jednym z mediów podał, że widział stenogram tej rozmowy w tajnych aktach sprawy smoleńskiej i może być ona dla polskiej opinii publicznej interesująca. Prokuratura Krajowa już pośpieszyła z zapewnieniem, że nic o takim dokumencie nie wie. Być może sędzia Łączewski błądzi, ale co będzie, jeśli niedługo okaże się, że zapis tej rozmowy widziało znacznie więcej osób?


Miękiszon to słowo minionego tygodnia. Padło wszak z ust oberprokuratora Ziobra na konferencji prasowej jego partyjki, która odbyła się w siedzibie Ministerstwa Sprawiedliwości, a przynajmniej na tle logo resortu. To słowo ma określać, jak się zdaje Mateo, niby-premiera, który niezbyt twardy ma niby być w negocjacjach z Unią Europejską. Słowo jest słowem nowym i okazuje się, że oberprokurator jest też słowotwórcą. Pal sześć talenty Zioberka na polu lingwistyki, problem jest poważniejszy, bo świadczy że zaledwie minister w rządzie Mateo poucza go, napomina i cenzuruje. Więcej, uzurpuje sobie prawo do kreowania polityki, jakby nie było zagranicznej, pomimo że minister Rau czy minister Szymański nie stracili swoich stołków. O co w tym wszystkim chodzi? Kto rządzi tym krajem nad Wisłą? No kto?


Nie tylko czytelna niechęć rządzących i Dudy do zwycięskiego Bidena, ale także niemożność znalezienia nowej formuły relacji z USA sprawiają, że wraz ze zmianą administracji w Białym Domu tracą one dotychczasowy sens. Słuchając przedstawicieli pisowskiego rządu ma się wrażenie, że jeszcze się nie połapali, że „tu zaszła zmiana”. Zatem przypomnieć należy, że od stycznia 2021 roku Biały Dom będzie miał nowego lokatora i będzie to Biden, Joe Biden.


Manifestacje Strajku Kobiet nadal trwają, pomimo marnej pogody i represji stosowanych wobec demonstrantów przez policję. Widać, że kobiety się wkurzyły i nie pozwolą sobie odebrać praw reprodukcyjnych, i tak mikrych w porównaniu z prawami innych Europejek. Przypominam, że Polska była jednym z pierwszych krajów Europy i świata, w których kobiety uzyskały prawa obywatelskie. I co nam z tego zostało?


Znowu policja zaatakowała posłankę na Sejm gazem. Tym razem padło, po posłance Magdalenie Biejat z Lewicy, na Barbarę Nowacką z Koalicji Obywatelskiej, która była w niedzielę na manifestacji Strajku Kobiet w Warszawie. Stało się tak, pomimo że Nowacka pokazała policjantowi legitymację poselską i nie czyniła niczego nagannego. Na nic się to zdało, pan policjant miał w ręku pojemnik z gazem pieprzowym i nie zawahał się go użyć. Wszystko zostało uwiecznione na filmiku i ten kto chce zobaczyć dzielnego funkcjonariusza służb w akcji, może to bez przeszkód uczynić. Ciekawe czy sprawa Nowackiej zostanie dogłębnie wyjaśniona, a sprawca ataku na nią przykładnie ukarany?Czy ataki policjantów na opozycyjnych posłów Sejmu RP są efektem czyjegoś rozkazu? Jeśli tak to czyjego? Czy Komendant Główny Policji Szymczyk czy Wicepremier do spraw Bezpieczeństwa Kaczyński czy Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Kamiński nie powinni zostać w trybie pilnym zdymisjonowani?Czy może na naszych oczach rodzi się nowa, niebezpieczna świecka tradycja? Te pytania muszą się szybko bardzo szybko znaleźć odpowiedzi, bo dotykają nie tylko zasad porządku prawnego, ale osobistego bezpieczeństwa każdego obywatela w zderzeniu z aparatem państwa.