Flaczki tygodnia

Polska jest pośmiewiskiem świata. Pomimo tego elity PiS nie ustają w działaniach aby jeszcze bardziej i częściej Polaków ośmieszać.

Polacy to sprzedajny naród, tak zapewne myśli pan prezes Kaczyński. I aby zahamować kolejne ucieczki jego sfrustrowanych parlamentarzystów, postanowił kupić ich hurtowo. Podwyżkami uposażeń i diet poselskich. W efekcie takiej korupcji zarobki parlamentarzystów PiS wzrosną przynajmniej o 60 procent. Wzrosną aż tyle, bo w 2018 roku jaśniepan prezes obciął parlamentarzystom zarobki o około 20 procent. Była to jego zemsta za ujawnioną przez opozycję i nagłośnioną przez wolne od PiS media, aferę wielomilionowych nagród dla ministrów w rządzie pani premier Beaty Szydło. Wtedy ówczesna „Królowa polskich serc”, przy aplauzie pana prezesa i jego drużyny, przekonywała, że im „te pieniądze się po prostu należały”. Ale potem przyszły sondaże pokazujące sprzeciw wyborców wobec takich praktyk. I dlatego jaśniepan prezes demonstracyjnie wszystkim parlamentarzystom zarobki obniżył. A przy okazji niezwykle wtedy popularnej pani premier Szydło obciął polityczne „pazurki”. Choć wcześniej namawiał ją aby „pazurki pokazała”.

Tamte obniżki dotknęły wszystkich parlamentarzystów, ale najbardziej opozycję. Zasłużeni i najbardziej swoi parlamentarzyści PiS zostawali sekretarzami stanu, a ich rodziny dostawały udziały w wielce szmalcownych radach nadzorczych spółek skarbu państwa. W efekcie mamy najbardziej liczny rząd od 1990 roku. I nepotyzm aż tak wielki, że nawet sam jaśniepan prezes musiał się z niego niedawno tłumaczyć.

Pomimo tak rozbudowanej przez PiS korupcji politycznej, wśród prawicowych parlamentarzystów narastała frustracja i złość. Zrozumiała, bo nie dla wszystkich kradzionego szmalu wystarczyło. Poza tym nawet jaśniepan prezes już wie, że PiS po następnych wyborach nie będzie miał sejmowej większości. I jeśli nie znajdzie sobie koalicjanta, to utraci władzę.

PiS bywał już przy władzy i siedział też na twardych ławach opozycji. Politycy PiS wiedzą, że bez „poduszki finansowej” ciężko jest wtedy żyć. Dlatego już teraz przezornie szykuje sobie takie poduszki. A patrząc na wzrastający poziom nepotyzmu i politycznej korupcji to można już mówić o przygotowywaniu wielkich „pierzyn finansowych”.

Podwyżki dla polskiej klasy politycznej zostały wprowadzone administracyjnym fortelem. Godnym pana Zagłoby. Rękami pana prezydenta Dudy. Aby uniknąć parlamentarnej debaty i krytyki ze strony opozycji oraz wolnych od PiS mediów. Zwłaszcza, że wprowadzono je kiedy w Polsce rosną ceny, maleją realne zarobki, mamy najwyższą inflację w całej Unii Europejskiej i jeszcze Nowy PiS Ład obiecuje podwyżki podatków. Dlatego jaśniepan prezes podwyższa zarobki wszystkim parlamentarzystom, także opozycyjnym. Wszystkim byłym prezydentom. Obecnemu też. Chce wszystkich krajowych polityków wciągnąć do swego moralnego bagna.

Opozycja może nie przyjąć podwyżek. Sprytnie wybrnął z tego senator Marek Borowski. Ogłosił, że akceptuje podwyżkę jedynie w wysokości 2000 złotych, bo tyle bezprawnie odebrano parlamentarzystom w 2018 roku. Resztę będzie przekazywał na fundacje. I tu byłoby wszystko OK. Ale senator Marek dodał, że będą to fundacje z jego okręgu wyborczego, a media to upowszechniły. I tak a konto przyszłych podwyżek senator Marek zrobił sobie niezwykle skuteczną kampanię wyborczą. Pokazał, że jego dobroczynność ma też propagandowy wymiar.

„Flaczki” zachęcają lewicowych parlamentarzystów do podobnej dobroczynności. Ale bez kampanii podobnej do senatora Marka. „Flaczki” namawiają do stworzenia funduszu wspierającego lewicowe media. Parlamentarzyści lewicy nie wstydźcie się takiej dobroczynności!

Dalej nie wstydzi się pan prezes swoich prób przekupstwa administracji USA. Programu 23 000 000 000+. Za pieniądze polskich podatników chce kupić niepotrzebne obecnie polskiemu wojsku amerykańskie czołgi. Aby przebłagać administrację prezydenta Bidena za próby narzucenia przez PiS cenzury dla telewizji TVN.

Relacje PiS – administracja Bidena są złe. Zwłaszcza od kiedy jaśniepan prezes postanowił „zgrać ostro”. Podporządkować sobie telewizję TVN i zrewanżować się polskimi upokorzeniami dla nowego ambasadora USA. Za wcześniejsze dyscyplinowanie elit PiS przez amerykańską administrację.

Na dzień wczorajszy stan wojny PiS – USA był następujący. Prezydent Biden poinformował, że nie planuje spotkania z panem prezydentem Dudą. Ma znacznie ważniejszych rozmówców. Wśród nich jest prezydenta Ukrainy. Może poprosić ukraińskiego prezydenta aby został adwokatem polskich interesów w Waszyngtonie? Albo panią Ciechanouską, która już złożyła wizytę amerykańskiemu prezydentowi. Władza PiS pogodziła się z kandydaturą Marka Brzezinskiego na ambasadora USA w Polsce. Pomimo jego jawnie demokratycznych, czyli „lewackich” wedle standardów PiS, poglądów.

Warszawskie wiewiórki ćwierkają, że PiS spróbuje przepchnąć w parlamencie ustawę cenzurującą TVN. Jeśli to mu uda się,to ustawa trafi do pana prezydenta. Ten, jeśli posłucha jaśnie pana prezesa, skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego. Aby PiS dalej mógł szantażować administrację Bidena. Albo pan prezydent od razu zawetuje ją. Czyli uwali, bo jaśniepan prezes nie zbierze głosów potrzebnych do odrzucenia prezydenckiego weta. Stanie się tak jeśli administracja Bidena, przez pana ambasadora Szczerskiego, przekaże panu prezydentowi Dudzie bezdyskusyjny „znak pokoju”.

W międzyczasie właściciele TVN mogą okpić jaśniepana prezesa. Sprzedać udziały zaprzyjaźnionemu koncernowi medialnemu z Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Niemieckiemu na przykład. A Niemców nie da się ustawowo zablokować. Chyba, że Polska wystąpi z Unii Europejskiej.

Nie udała się PiS reforma sądownictwa. Średni czas oczekiwania na wyrok jest dłuższy niż przed 2015 rokiem. Pomimo ciągłego i bezprawnego „dyscyplinowania” sędziów. Może za to udać się panu ministrowi Ziobrze dowieść w polskim Trybunale Konstytucyjnym „niekonstytucyjności” Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Potem może zabrać się za Kartę ONZ. I wyprowadzić Polskę z tej również „neomarksistowskiej,liberalnej, demokratycznej” ONZ. Nasza chata z kraja przecież.

Aby poprawić sobie humor władza PiS postanowiła odbudować sobie Pałac Saski. Wieloletni symbol niemieckości w naszym kraju. Drogi i niepotrzebny nam obecnie jak te amerykańskie czołgi.

Otrzeźwienie w Nowej Lewicy. Zawieszeni w prawach członków partii parlamentarzyści i działacze zrezygnowali z planowanych akcji separatystycznych. Oczekują teraz przywrócenia im pełnych praw członkowskich. Rozłam Nowej Lewicy teraz nie grozi. Wszyscy zgodzili się, że o programie partii i ocenie działania jej kierownictwa rozstrzygnie zwołany na 9 października Kongres.

„Do polityki nie idzie się dla pieniędzy”, ogłosił w 2018 roku pan prezes Jarosław Kaczyński.