Inni też krzywdzą

Prawica usiłuje teraz zrównać pedofilskie wybryki księży z takimi występkami popełnianymi przez ludzi z innych profesji.

Dlaczego atakuje się księży, a inni wcale nie są lepsi? Nawołują politycy wiadomej partii. Różnica jest duża, wręcz zasadnicza. Księżą uznają się za strażników i krzewicieli katolickiej wiary w naszym kraju. Z ambon, na lekcjach religii, itp. nauczają dekalogu. Są obecni przy chrzcinach, ślubach, pogrzebach i na uroczystościach cywilnych gdzie być raczej nie powinni. Święcą samochody. Kapelani są obecni w wojsku, policji i innych urzędach. Pobierają pensje w szpitalach. Księża wypowiadają się na temat naszej polityki. Co więcej, kanony wiary starają się zapisać w prawie ziemskim, bo nie wierzą katolikom, że są wiernymi wyznawcami. Starają się ich do tego przymuszać także nakazami prawa ziemskiego.
Zatem ta grupa ludzi chce prowadzić swoje owieczki w dzień i w nocy. Niektórych szczególnie interesuje to, co robimy w nocy i z kim. Poprzez swoją nadobecność stali się oni dla wielu uciążliwi i natrętni. Skoro duchowni uważają się w naszym kraju za ludzi wyznaczających zasady życia milionów wierzących, to muszą świecić nadzwyczajnym przykładem. Okazują się być jednak ludźmi często zbaczającymi z wyznaczonych dróg. Większość stara się zachowywać wedle nakazów wiary. Jednak nie wszyscy. Ta grupka odszczepieńców, kryta przez kolegów z branży, w znacznym stopniu, zniszczyła wizerunek duchownego stanu. Skoro duchowni stali się w kraju grupą ludzi wyjątkowych to i oczekiwania wobec nich są wyjątkowe. Dlatego powiadanie, że czyny pedofilskie popełniają także murarze, czy pracownicy umysłowi uważam za mało poważne. Nikt nie może krzywdzić dzieci, ale księża szczególnie. Chowanie się za inne grupy zawodowe jeszcze bardziej kompromituje księży i ich obrońców, a polityków wspieranych przez stan duchowny szczególnie.