Łukaszenka pod sąd, talibowie bezkarni

Szewc Fabisiak już raz zwracał uwagę na nierówne traktowanie sił rządzących na Białorusi i w Afganistanie. Obecnie coraz liczniejsze są dowody na to, że owa nierówność się pogłębia z przechyłem na korzyść talibów.

To, że Łukaszenka ma w Europie przechlapane wiadomo było jeszcze przed wybuchem przed rokiem społecznych protestów. Nieprzypadkowo nazywany był ostatnim dyktatorem w Europie mimo tego, że taki Erdoğan stosuje jeszcze dalej idące restrykcje wobec swoich politycznych oponentów i przy tym bardziej nienawidzi swoich Kurdów niż Łukaszenka jednego z dwóch związków zrzeszających białoruskich Polaków.

Wydawałoby się też, że przechlapane będzie mieć Taliban po siłowym przejęciu władzy. Takie przynajmniej były deklaracje wygłaszane przez światowch polityków. Kiedy jednak władza talibów stała się faktem, to nagle okazało się, że należy z nimi gadać a to na temat pomocy w ewakuacji cudzoziemców i rodzimych kolaborantów, a to w kwestii pomocy humanitarnej dla cierpiącej ludności a przede wszystkim w nadziei znalezienia sobie w Kabulu sojusznika w zwalczaniu innych islamskich ekstremistów. I w tym momencie mniej ważne stają się takie fakty, jak wprowadzanie restrykcyjnego prawa muzułmańskiego, dyskryminacja kobiet i mniejszości narodowych, zakładanie kagańca na środki masowego przekazu a nawet zabijanie bez sądu cywilów – zauważa szewc Fabisiak. 

Tak się bowiem złożyło, że specjalny wysłannik brytyjskiego MSZ konferował z przedstawicielami Talibanu w dniu, kiedy Amnesty International podała w świat informację o tym, że talibowie dokonali bez sądu egzekucji 13 osób narodowości hazarskiej, a wśród nich 11 byłych funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Przy czym talibowie nie zajmowali sobie głowy jakimiś procedurami sądowymi i po prostu ich zamordowali. Na tę zbrodnię nie było żadnej reakcji ze strony tzw. cywilizowanego świata. Co więcej, po rozmowach ze stroną brytyjską rzecznik talibańskiego MSZ zaznaczył, że dwustronne rozmowy ogniskowały się wokół ożywienia stosunków dyplomatycznych między obu krajami, zaś przedstawiciel brytyjskiej ambasady oświadczył jedynie, że Afganistan stoi w obliczu trudnych wyzwań o czym i tak wszyscy wiedzą.

Z talibami dogaduje się nie tylko pozaunijna już Wielka Brytania, lecz także jak najbardziej unijne Niemcy. W ostatnich dniach rozmowy z Talibanem odbyła niemiecka delegacja a ponadto szykowane jest spotkanie w Katarze z oficjalnymi przedstawicielami Unii Europejskiej. Jak zaznaczyła rzeczniczka UE Nabila Massrali, rozmowy będą miały na celu jedynie „wymianę informacji na poziomie technicznym” zastrzegając przy tym, że broń boże nie oznacza to uznania przez Unię rządu talibów.

Gdyby na Białorusi dokonano choćby jednej takiej jak w Afganistanie bezprawnej egzekucji, to grzmiałyby o tym wszystkie światowe media a politycy nie szczędziliby słów potępienia. Podejmowano by stosowne rezolucje i nakładano kolejne sankcje. Tymczasem – jak zwraca uwagę szewc Fabisiak – tak niezwykle wyczulony na przestrzeganie praw człowieka Parlament Europejski pominął ten fakt milczeniem. Co tam, że w Afganistanie zabija się ludzi. Ważne, że reżim białoruski trzyma ludzi w więzieniach i skazuje na ponad 10-letnie wyroki, choć ich nie zabija. W tym samym bowiem dniu kiedy świat dowiedział się o zbrodni popełnionej przez talibów, europarlamentarzyści debatowali nad tym czy białoruskiego prezydenta postawić przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości. Jak uzasadniał to specjalny przedstawiciel ds. praw człowieka UE Eamon Gilmore, procedura taka jest możliwa w przypadku, gdy jakieś państwo nie ma zamiaru bądź nie jest zdolne do przekazania kogoś do dyspozycji Trybunału. A władze białoruskie z pewnością takiego zamiaru nie mają .

Szewc Fabisiak zwraca uwagę na to, że optując za osądzeniem  Łukaszenki niektórzy posłowie do PE, jak choćby były premier Litwy Andrius Kubilius czy też niemiecki zielony Sergey Lagodinsky okazali się – jak to się zwykło mówić – bardziej papiescy niż sam papież. Wystarczy porównać ich żądania z wypowiedziami liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej. Otóż  wypowiadała się ona za podjęciem dialogu z przedstawicielami białoruskich władz a siły zewnętrzne widzi w roli mediatora w przypadku ewentualnych negocjacji, gdyby obie białoruskie strony nie mogły dojść do porozumienia. Podkreślała też, że sytuacja na Białorusi jest wewnętrzną sprawą jej kraju i sami Białorusini powinni ten problem rozwiązać. Ostatnio mówiła ona o tym miesiąc temu podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Jednocześnie aby nie przylgnął do niej wizerunek osoby zbyt ugodowej niejako dla równowagi Cichanouskaja wielokrotnie nawoływała do zaostrzenia sankcji wobec Białorusi, co szewc Fabisiak postrzega jako swoiście rozumianą sprzeczność dialektyczną.

Krytyczny – bez względu na ostrze tej krytyki i jej uzasadnienie – stosunek do Aliaksandra Łukaszenki nie może jednak usprawiedliwiać pobłażliwego podejścia do znacznie bardziej represyjnego sposobu sprawowania władzy przez talibów. Znaj proporcje, mocium panie – cytuje klasyka Fredrę szewc Fabisiak.