Nie idźcie tą drogą !

Krzysztof Lubczyński
Flaczki tygodnia

GadzinowskiTrbuna

Jeśli Polska, jako państwo, ma zachować status i opinię kraju – mimo wszystko – cywilizowanego, to jej służby porządkowe nie mogą dopuszczać do takich incydentów, jak oblanie płynem (mniejsza o to jakim) ambasadora innego kraju, Rosji czy nie-Rosji, Andrejewa czy nie-Andrejewa, na Cmentarzu-Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie.
A gdyby tak napastnik/napastniczka użył kamienia, noża czy innego niebezpiecznego przedmiotu? W atmosferze masowego paroksyzmu nienawiści i radykalnie rozhuśtanych emocji o szaleńca-desperata nietrudno. Co powiedziałby wtedy minister spraw wewnętrznych Kamiński Mariusz, którego reakcja na to, co zdarzyło się przy Alei Żwirki i Wigury, w nieskrywany sposób pochwalająca napastników, była haniebna i kompromitująca dla władzy? I niech mi tu nikt nie wysuwa argumentów związanych z „bandycką napaścią mordercy Putina na Ukrainę”, z „mordami i gwałtami”, i tak dalej, i tym podobnie, bo doskonale i na pamięć znamy ten, trwający 24 godziny na dobę, przekaz medialny.
Otóż, instytucja ambasadora (czy parlamentariusza) jest „święta”, a nietykalność osób, którzy tę misję wykonują, powinna być stuprocentowa i BEZWYJĄTKOWA, czy się to komuś podoba, czy nie. Właśnie w tym celu owe instytucje przed stuleciami „wymyślono” i właśnie dlatego osoby pełniące związaną z nimi misję powinny być bezwzględnie chronione, choćby stał za nimi sam Lucyfer. Taka jest istota, esencja roli i – jak by nie było – przywileju ambasadora (parlamentariusza). To po pierwsze.
A po drugie – dominującą aktywność w tym incydencie odgrywali Ukraińcy. Jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej nie życzę sobie, aby cudzoziemcy „rządzili się”, „szarogęsili” w moim kraju, narzucali tu swoje reguły i życzenia, a swoimi czynami pogarszali jego obecną, i tak już złą reputację. Bo czyn, o którym mowa, pójdzie nie na konto Ukraińców, lecz obciąży konto państwa polskiego. Niestety, od dłuższego już czasu coraz częściej obserwuję (i to z pozycji ulicznego przechodnia oraz użytkownika komunikacji miejskiej) takie postawy części ukraińskich przybyszy w Polsce.
Coraz więcej obywateli polskich to dostrzega i daje temu publiczny wyraz. Sprawy wizerunku przybyszów ukraińskich w Polsce zaczynają przybierać coraz gorszy obrót, choćby po równo i pospołu nie dostrzegały tego media rządowe i antyrządowe, TVPiS, TVN czy Polsat i niezmiennie dekretowały miłość do Ukraińców oraz „sakralizację” Ukrainy.
A sam fakt, że padła ona ofiarą agresji nie usprawiedliwia jej „sakralizacji” i krańcowej, bezrefleksyjnej, sentymentalnej idealizacji. Już były takie czasy, gdy dekretowano z góry i na siłę miłość polsko-radziecką i wiemy jak się to skończyło. Był nawet taki dowcip: „Miłość polsko-radziecka? Charaszo, ale kto kawo jebiot?”. Każdy rozsądny człowiek wie, że budowanie czegokolwiek na bezkrytycznej, infantylnej idealizacji i na amnezji, niczego dobrego nie przynosi, bo nagie fakty prędzej czy później, ale zawsze przemówią. Niegdysiejszy, a dziś dziwnie zapomniany, bo ze swoim radykalnym antysowietyzmem byłby idealnie na czasie, ideologiczny guru prawicy, pisarz Józef Mackiewicz, twórca „Katynia”, „Drogi donikąd” i sławnej „Kontry”, napisał sławne zdanie: „Tylko prawda jest ciekawa”. Każdy, kto poznał stan intensywnego, bezkrytycznego zachowania, a później przeżył kac rozczarowania, ten wie, że miłość od nienawiści dzieli tylko jeden krok. Byłoby dobrze, gdybyśmy wszyscy sobie to uświadomili, nim będzie za późno.

Poprzedni

Wierzę w rozejm, ale nie w pokój

Następny

Middle-class Londoners join homeless heading to food bank amid rocketing living costs