Nijaki fiolecik

Krótko o sytuacji powyborczej lewicy:

1)
SLD postawił jak widać na dobrą kartę, bo zachował swoje mandaty.
Wejście do KE było taktycznie niezłą decyzją. Kierownictwo może być z siebie zadowolone, bo partia jest w mainstreamie opozycji, a przed nami raczej walka z PiS-em niż walka o jakiekolwiek głębiej lewicowe cele. Obecność takich osób jak Bogusław Liberadzki w Europarlamencie to na ten moment najbardziej realnie lewicowy akcent całych wyborów i duży sukces.
2)
Lewica Razem może być z siebie bardzo niezadowolona. Ale bardziej z siebie niż wyniku, bo wynik jest pochodną kilku czynników.
Po pierwsze 1,5-3 procent na pewno im uciekło by taktycznie zagłosować na KE, nie ma wątpliwości.
Po drugie ich kampania była bardzo kiepska, bez żadnych silnych haseł, radykalizmu, a zamiast wyrazistości, która powinna płynąć z RSS i od Piotra Ikonowicza na pierwszym planie były jakieś enigmatyczne hasełka o płacach jak na Zachodzie, które były po prostu żadne. Nijaki fiolecik jest zbyt nijaki, skandynawskie-postsolidarnościowe robienie lewicy jest zaorane i skończone.
I trzeci najważniejszy czynnik: gdzie się podziały środki z subwencji? Jak lewica chce uzyskać dobry wynik wyborczy skoro przez całe cztery lata za te pieniądze nie zrobiono nic widocznego dla społeczeństwa?
Od trzech lat w całej Polsce powinny być kluby Razem w każdym województwie, gdzie powinno tętnić życiem od życia kulturalnego, wydarzeń, inicjatyw oddolnych i nie tylko wspierania najbiedniejszych itd…
Razem gra w politykę na zasadach partii kapitalistycznych, a już billboardy z samymi twarzami, czy wysyłanie jedynek-spadochroniarzy bez regionalnej rozpoznawalności/zasług do najbardziej lewicowych okręgów otwiera każdemu lewicowcowi nóż w kieszeni.
3)
Moja prognoza jest taka, że SLD czyni w tym momencie słusznie. Widząc, co się święci w tym nacjonalistycznym kraju uczynienie z SLD lewego skrzydła KE i popychanie PO na lewo jest chwilowo dobrym rozwiązaniem. Trzeba tylko umiejętnie ingerować w program KE by pchać ją w silny socjal i większy radykalizm, co samej KE może wyjść tylko na dobre.
Razem
powinno natomiast ulec gruntownej przebudowie wewnętrznej. I struktury, i wizerunek są do głębokiej naprawy. Zakon MS, który ewoluował w miękką socjaldemokrację i grupę o studenckim wizerunku to w Polsce za mało na dużą partię polityczną.
Główne wyzwanie to NOWE kadry, zarówno z samej klasy pracującej, ludzi starszych, jak i silniej lewicowego aktywu, który umożliwi tej partii realne przetrwanie nawet bez dotacji w trakcie chudych i niezbyt rokujących lat poniżej progu 3 procent.
Bo aktyw głodny sukcesu przy ofensywie PiS-u i tak wam już odleciał/odleci, tak samo jak poparcie ze strony GW i okolic.