Odbić PiS-owi robotnika

21 paź 2019

Po czterech latach przerwy lewica wraca do Sejmu, a w jej szeregach jest co najmniej kilku parlamentarzystów, którzy od lat konsekwentnie walczą o prawa pracownicze, w tym przeciwstawiają się antypracowniczym działaniom PiS-owskiego rządu. To jest wiadomość znakomita.

Wiadomość dużo gorsza jest taka, że przeprowadzone na dużej próbie badanie IBRIS pokazuje jednak bardzo niepokojące statystyki. Otóż wynika z niego, że PiS poparła ponad połowa (57,9 proc.) robotników. 16,7 proc. z nich oddało swój głos na KO, 9,9 proc. na PSL, 7,4 proc. na Konfederację, a jedynie 6,9 proc. na Lewicę. Tak, Lewica zdobyła najmniejsze poparcie wśród robotników ze wszystkich ogólnopolskich komitetów, a na dodatek o blisko połowę niższe niż u ogółu Polaków i Polek! Skąd tak złe wyniki?
Po pierwsze, skrajnej prawicy udało się zagospodarować niezadowolenie dużej części pracowników i przekierować gniew związany z niskimi płacami czy spadkiem stabilności pracy na niechęć do migrantów, Unii Europejskiej, LGBT lub/i zdemonizowanych „elit”. Niekiedy więc robotnicy popierają partie prawicowe nie z powodu atrakcyjnej oferty związanej z warunkami pracy, lecz ze względu na zagospodarowanie ich frustracji i niespełnionych nadziei. To proces, który ma miejsce nie tylko w Polsce, ale też w tak rozwiniętych społeczeństwach jak Austria czy Szwecja.
Po drugie, w ciągu ostatnich dwudziestu lat prawa pracownicze w Polsce są permanentnie łamane, rośnie skala umów cywilnoprawnych, pensje nie są wypłacane na czas. PiS nie ograniczył tych patologii, ale wygenerował środki na transfery socjalne, które przez dużą część elektoratu są oceniane pozytywnie, a przynajmniej wyróżniają się na tle zaniechań poprzednich ekip. PiS więc nie dokonał zmian na rzecz poprawy sytuacji świata pracy, ale przekonał część pracowników świadczeniami pieniężnymi w ramach polityki społecznej. Opozycji nie udało wyartykułować wiarygodnie brzmiącej kontroferty, a powtarzanie przez liberałów i lewicę, że zachowają wszystkie programy rządu, i dodają kilka swoich, paradoksalnie działało na ich niekorzyść. Jeśli bowiem opozycja w kluczowych sprawach popiera kierunek działania władzy, a nie przedstawia całościowej kontrpropozycji, to wielu wyborców zaczęło się zastanawiać, czy warto tę władzę zmieniać.
Po trzecie, Polska jest jednym z nielicznych krajów w Europie, gdzie najsilniejsza centrala związków zawodowych, NSZZ Solidarność, jest jednoznacznie prawicowa i bezpośrednio spleciona z obozem rządzącym. Pracownicy zrzeszeni w jej szeregach, szczególnie w spółkach skarbu państwa i instytucjach publicznych, często czerpią bezpośrednie profity z racji przynależności do związku i stąd ich duża mobilizacja przy okazji wyborów.
Ale lewica ciągle stoi przed wielkim wyzwaniem i zarazem szansą, aby przekonać do siebie pracowniczy elektorat. Chodzi tu przede wszystkim o jasne wyartykułowanie postulatów, które są bezpośrednio adresowane do świata pracy i które nie są ogólnikowe, a dotyczą bezpośrednio problemów, z którymi w swojej codziennej pracy stykają się robotnicy. W kampanii wyborczej te kwestie były wyrażane zdecydowanie zbyt rzadko i zbyt ogólnikowo. Chodzi tu o udział lewicowych polityków w bieżących walkach w poszczególnych firmach, współpracę z postępowymi związkami zawodowymi, nacisk na umocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, przedstawianie konkretnych rozwiązań mających na celu ograniczenie umów cywilno-prawnych i wymuszonego samozatrudnienia, promowanie inicjatyw legislacyjnych na rzecz upowszechnienia układów zbiorowych czy zaangażowanie się w walkę z mobbingiem i dyskryminacją. Jeżeli lewicy uda się pokazać wiarygodną alternatywę wobec PiS-owskiego miksu ksenofobii, nacjonalizmu i selektywnych świadczeń pieniężnych, w kolejnych wyborach robotnicy mogą udzielić jej masowego poparcia.

 

Najnowsze

Sprawdź również

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Prezydent zawetował ustawę o „osobie najbliższej”. Stało się więc to, co było oczywiste, że się stanie. Nawrocki opowiada bajki o „obronie małżeństwa”, ponieważ jak podkreśla bezustannie „nic, co jest quasi-małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie”. Krucha jest...

Czarnek na dywaniku

Czarnek na dywaniku

Przemysław Czarnek nie został jeszcze premierem, ale już zapowiedział, co zrobi, gdy nim zostanie. Na antenie TV Republika stwierdził, że „zmusiłby na arenie międzynarodowej Ukrainę do radykalnej zmiany kursu wobec Polski i Polaków, nie tylko jeśli chodzi o kwestie...

Znowu kolejna nagonka

Znowu kolejna nagonka

Polska neohusaria oczywiście nie zawiodła. Bohatersko atakuje nastolatków i małe dziewczynki. Krzyczą, że coś tam „Pamiętamy”, choć niczego oczywiście nie pamiętają. Chodzi wyłącznie o racjonalizację agresji. Dowiedzieli się z social mediów, że „już można”. Należy...

OPZZ wesprze protest ZNP. Demonstracja 31 sierpnia przed KPRM

OPZZ wesprze protest ZNP. Demonstracja 31 sierpnia przed KPRM

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych zaapelowało do swoich organizacji członkowskich o udział w proteście Związku Nauczycielstwa Polskiego. Demonstracja odbędzie się 31 sierpnia przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie. Decyzję o poparciu protestu...

Reforma PIP i wirtualny szturm januszeksów

Reforma PIP i wirtualny szturm januszeksów

W zeszłym tygodniu weszła w życie reforma PIP, która daje nowe narzędzia tej instytucji w kwestii przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Jak już pisałem w trakcie prac nad nią, nie jest idealna, w międzyczasie została nieco osłabiona po osławionej...

Śmieciówka zamiast etatu? PIP ma nowe narzędzia

Śmieciówka zamiast etatu? PIP ma nowe narzędzia

Państwowa Inspekcja Pracy ma nowe narzędzia do walki z fikcyjnym samozatrudnieniem i umowami cywilnoprawnymi zawieranymi zamiast umów o pracę. Przepisy obowiązujące od 8 lipca pozwalają doprowadzić do przekształcenia nieprawidłowo zawartej umowy zlecenia, umowy o...