Osobliwość. Konstytucja 3 Maja i stan wojenny!?

    „Była Konstytucja (3 Maja) dziełem najświatlejszych umysłów ówczesnej epoki, zwycięstwem patriotyzmu nad zaprzaństwem, rozumu nad wstecznictwem, wspólnego dobra nad prywatą”.

                                                          gen. Wojciech Jaruzelski

„Panie Generale, na Boga, wiem, że jest Pan człowiekiem uzależnionym od Moskwy, ale przecież jest Pan także patriotą”. 

                                          Papież Jan Paweł II

    Obchody 230 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, skłoniły Panią Czytelniczkę do poważnej, historycznej refleksji. Uznała mianowicie, iż powinienem „coś” napisać o Konstytucji 3 Maja i stanie wojennym. Zdumiony i zaskoczony propozycją, próbowałem wyjaśnić Pani historyczne okoliczności i samą istotę obu wydarzeń. Osobliwość tej rozmowy, wręcz wymóg Czytelniczki – znającej historię tamtej epoki i dobrze pamiętającej realia dekady lat 80- tych, nie pozostawiał zbyt dużego pola manewru. Zakładając, że nie jest to indywidualna zachcianka, czy taka sobie fanaberia, a jedna z refleksji, „nie dającego spokoju dylematu”- szukanie historycznej paraleli, może po środowiskowej dyskusji – przyjąłem wyzwanie. A Państwo wydadzą werdykt. Że będzie surowy – wiem, ale proszę tym razem o odrobinę wyrozumiałości. Serdecznie dziękuję.

Cenię sobie każdy głos Czytelnika – pisałem kilka razy. To nie uniżenie grzecznościowy zwrot. Dla mnie, a sądzę, że dla każdego, kto pisze na łamach prasy, wypowiada się publicznie- ważna jest ocena i zarazem inspiracja. To swoiste „echo” różnych, środowiskowych i rodzinnych dyskusji, przemyśleń i refleksji Państwa, często bez ostatniego zdania, gdyż różne złożoności nie pozwalają na jednoznaczne słowo- podkreślę-obiektywnej oceny, stanowczy wniosek końcowy. To zasługa Redakcji, publikującej dyskusyjne teksty. Z uznaniem – dla Sekretarza Redakcji- zauważyła Czytelniczka, Trybuna stała się poszukiwanym dziennikiem.

Kilka uwag wstępnych

Wydarzenia te- Konstytucję 3 Maja i stan wojenny dzieli 190 lat, prawie dwa wieki naszej historii. I co najmniej dwie zasadnicze różnice. Pierwsza – okoliczności miejsca i czasu. Przecież lata 1788-1792 (okres Sejmu Wielkiego) i lata 1980-1983- są praktycznie nie porównywalne pod żadnym względem. Druga– Konstytucja 3 Maja -to „zbiór praw”, dokument, „Ustawa Rządowa”, której realizacja ma wprowadzić ustrojowe zmiany, wzmocnić państwo. Hasło- „król z narodem, naród z królem” oddaje jej istotę. A stan wojenny- co to było? Proszę na chwilę odstawić poranną kawę i przypomnieć sobie jak był, jest nazywany. Nie wstydźcie się Państwo przecież pamiętacie -przypomnę kilka: wojna z narodem, „wojna polsko- jaruzelska”, zamach stanu, „komunistów walka o utrzymanie władzy”, wreszcie „mniejsze zło”, ratunek dla Polski. A Państwo- jak stan wojenny nazywaliście w dekadzie lat 80-tych, jak po 1989 r., a jak nazwalibyście dziś w 2021 r.?

I pytanie zasadnicze- czy jednak jest „coś” wspólnego, co pozwala mówić o Konstytucji 3 Maja i stanie wojennym – tak! To Państwo(celowo piszę dużą literą), nasza Ojczyzna! Autorzy Konstytucji 3 Maja zapisali w tekście Konstytucji prawa, które miały uratować I Rzeczypospolitą przed anarchią, wstecznictwem i prywatą. A stan wojenny?- ratował przed „czymś” Państwo, czy nie? A jak nazywani są Autorzy Konstytucji?- a jak autorzy stanu wojennego? 

Wymóg szczególny

Oczekuję od Państwa całkowicie innego podejścia, postawy, podczas czytania tekstu, niż dotychczas. Proszę, by Państwo zechcieli wczuć się „wejść” w rolę ówczesnych decydentów, członków najwyższych władz państwowych, podjąć swoisty dialog z samym sobą-postawić sobie pytanie – „co ja zrobiłbym na ich miejscu?” Oczywiście, to niezwykle złożone wyzwanie, wymagające pewnego zasobu wiedzy ze „szczebla państwa”. Przewidywania przed podjęciem decyzji, podkreślam, jej skutków-tych najbliższych, za kilka dni, tygodni, miesięcy i dalszych – za kilka lat, dekad… Podejmując wyzwanie, należy stanowczo „odstawić na bok” proste fakty, np. w rodzaju- przecież ZOMO biło ludzi, były internowania, na półkach ocet. Oczywiście, tak było. Solidarność chciała tylko dobrze… też o tym słyszałem, znam głosicieli tej teorii – tylko nie pamiętam co „robili”, by było dobrze. Miliony Polaków wiedziały, w tym członków Solidarności – że strajki do niczego „dobrego” nie prowadziły, ale strajkowali… bo płacili… 

Osobisty monolog

W podejściu, które Państwu proponuję i proszę o przyjęcie, jest zasadnicza przeszkoda- znamy fakty, szczegóły, które doprowadziły do uchwalenia Konstytucji 3 Maja i co stało się później. Podobnie ze stanem wojennym. Tu należy chwilowo przyjąć „zasłonę, brak wiedzy”. Wyjaśnię na przykładzie. Jest 5 maja 1791 r. (dwa dni po uchwaleniu Konstytucji). Zastanawiam się- „ja marszałek Sejmu”, Aleksander Małachowski-co teraz zrobi Jakow  Bułhakow, ambasador carski. Może powinienem szybko spotkać się z nim i wyjaśnić, co znaczą  artykuły w „Rządowej ustawie”, co teraz będziemy robić, uspokoić go. Jeśli tak się zachowam, będę wbijał go w butę, jaki on ważny! Chwila- przecież jestem Polakiem, mam swój honor, mam zginać kark przed „ruskim”? Muszę myśleć w „kategoriach Państwa i Narodu”, żebyśmy mogli spokojnie dalej żyć i pracować dla niego. Nie mogę zapomnieć, że od prawie 90 lat (od 1704 r.) Rosja zaciągnęła nad Rzeczypospolitą protektorat. Zwolennikom króla Augusta wydawało się, że to dobry układ… mamy gorzkie skutki tej zależności i położenia naszego kraju. Podobnie postąpili Prusacy, oszukali nas… Pamiętam nocne spotkanie 4 grudnia 1790 r.  w domu sekretarza króla (był nim Włoch, Scypion Piattoli) i historyczne, mądre wywody ks. Kołłątaja. On pouczał, by rozumem naprawiać Ojczyznę, by nie były knowaniami dla protektora carskiego, bacznie patrzeć na Prusy. Muszę pomówić z królem, z Hugonem Kołłątajem, Ignacym Potockim, bp Adamem Krasińskim i wspólnie uradzimy. Trzeba szukać sojuszów dla „ustawy”… może Francja, Anglia .

Polityk i…historia dla uczonych

Proszę zauważyć, że ten przykład wskazuje rozterki, wątpliwości, tak natury moralnej jak i politycznej, obawy i zagrożenia. Którym tu, w tym momencie historii nadać pierwszeństwo? Dlatego proszę Czytelnika o „wejście” w rolę osoby mającej wpływ na decyzję, dany fakt. Skoro piszę o faktach historycznych mających dla Polski przełomowe znaczenie, należy postawić pytanie- czy polityk powinien oceniać fakty, oczywiście korespondujące z jego sytuacją, myśląc i wnioskując z przeszłości nad decyzją jaką podejmie, a „historię” pozostawić uczonym do oceny? 

Przeczytałem taką – skłaniającą do poważnego zastanowienia, ocenę prof. Jerzego Wiatra – „Chcę wyrazić swój pogląd na samą kwestię >polityki historycznej<, gdyż tu różnię się od znacznej części jej krytyków, którzy uważają, że politycy w ogóle nie powinni zajmować się historią, pozostawić ją historykom. Myślę o tym inaczej. Mądra polityka powinna czerpać z doświadczenia historycznego, m.in. po to, by nie powtarzać błędów popełnionych przez poprzedników. Jednak warunkiem niezbędnym tak rozumianej polityki historycznej jest to, by polityk starał się zrozumieć dylematy stojące w przeszłości przed jego poprzednikami i wyciągać z tego wnioski dla własnych działań”. W pełni podzielam ten pogląd Pana Profesora. Fakty przywołane w tym tekście to potwierdzają. A co Państwo Czytelnicy o tym myślicie? 

    Polska w II-ej połowie XVIII wieku.

    Przypomnijmy zatem skrótowo najistotniejsze fakty i okoliczności. I Rzeczypospolita jest od 1 lipca 1569 r., państwem Obojga Narodów- Polski i Litwy. Prawie 130 lat później dochodzi do wojny północnej o Inflanty, które należą do Szwecji. Car Piotr I, zamierza uzyskać dostęp do Bałtyku, przez zajęcie Inflant, należących do Szwedów. W tym celu zawiera sojusz z królem Saksonii i Polski, Augustem II Sasem. Szwedzi pokonali armię rosyjską pod Narwą w 1700 r. Choć I Rzeczypospolita formalnie zachowywała neutralność, Szwedzi wkroczyli w 1704 r. Dwa wydarzenia sprawiły, że 1704 r. jest przełomowy w dziejach Polski. Pierwsze– Król Szwedów Karol XII, mający stronników wśród szlachty i magnaterii, polecił zdetronizować króla Augusta II Sasa, jako sojusznika Rosji i wybrać królem Stanisława Leszczyńskiego, który stał się marionetką w ręku Szwedów. Drugie- sojusznicy króla Augusta, także szlachta i magnaci zawiązali tzw. konfederację sandomierską i zawarli układ z carem Piotrem I. Na jego mocy, wojska rosyjskie uzyskały prawo przekraczania wschodniej granicy, przemarszów przez nasze terytorium i stacjonowania. Stąd powiedzenie obrazujące anarchię w Polsce – „chodzą od Sasa do Lasa”. Historycy zgodnie oceniają, że te dwa wydarzenia przesądziły o utracie niepodległości. Mówiąc dzisiejszym językiem- suwerenności. Stało się to 87 lat, przed uchwaleniem Konstytucji 3 Maja. Jej ideę przypomniał prawie 200 lat później Generał na Zamku Królewskim – załączam. 

Co później – Szwedzi w 1706 r. opanowali Saksonię i wymusili na Auguście zrzeczenie się polskiego tronu. Ich klęska pod Połtawą (1709 r.), pozwoliła Augustowi wrócić na polski tron, za zgodą cara Piotra I. Sejm niemy w 1717 r. przyjął ustawy  rozciągające carskie wpływy na cały kraj. Pod dyktando Repnina (ambasador Rosji), Sejm w 1767 r. (3 lata po wyborze Stanisława Poniatowskiego królem Polski, na polecenie carycy Katarzyny- uchwalił tzw. prawa kardynalne: wolna elekcja monarchy, liberum veto, nietykalność osobista, prawo wypowiedzenia  królowi posłuszeństwa.

W 1772 r. caryca, wspólnie z sąsiadami ukarała króla zaborem części ziem (I rozbiór). Po I rozbiorze, Rzeczypospolitą nadal trawiła korupcja, nepotyzm warcholstwo, bałagan prawny, anarchia…Konstytucja, jako potrzeba zreformowania ustroju państwa, była wręcz koniecznością.

Polska po 1945 r.

Kształt terytorialny naszej Ojczyzny i powojenny podział Europy był formowany przez Wielką Trójkę w Teheranie (listopad- grudzień 1943), Jałcie (luty 1945) i Poczdamie (lipiec-sierpień 1945). Dla prowadzonego tu wywodu jest istotne, że Polska- mocą zachodnich aliantów, czego nie chcą wiedzieć historycy kierujący się rosyjską fobią, a nie faktami i rozumem stała się  częścią radzieckiej strefy wpływów. Jak to przebiegało w pierwszych powojennych latach, pisałem w tekstach dot. „wyklętych”. Jest rok 1980. Tu zasadniczy dylemat zawiera pytanie- czy można poszerzać ramy już uzyskanej-za Władysława Gomułki i Edwarda Gierka- suwerenności. Dotąd czyniono to na dwóch głównych płaszczyznach-politycznej i gospodarczej. Ich wspólnym mianownikiem było „otwarcie na Zachód”. Nasza aktywność na forum ONZ, w tym inicjatywy rozbrojeniowe i pokojowe oraz udział w przygotowaniu KBWE przyniosły nam uznanie. Udział w operacji Dunaj – CSRS 1968 r. przyspieszył bieg zdarzeń, skutkujący traktatem z 7 grudnia 1970 r. o normalizacji stosunków z NRF (sprawa zachodniej granicy). Zachodnie kredyty jako  wsparcie gospodarki i jednoczesne „poluzowanie” więzów z RWPG- przyniosły nam rozwój, ale i zadłużenie prawie 23 mld. $ . Stąd też rządy- Józefa Pińkowskiego a następnie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, przyjęły reformę gospodarczą za cel strategiczny, informując i prosząc sąsiadów o opinię- pisałem o tym poprzednio. 

Odniesienia … historyczne

Z dużym, wręcz ogromnym przybliżeniem- nie uproszczeniem – można próbować odnieść do I Rzeczypospolitej XVIII w, mając na szczególnej uwadze wpływ sąsiadów odnośnie reform wewnętrznych-głównie gospodarczej. Drugą była zmiana  stylu sprawowania kierowniczej roli partii (to osobny, złożony temat). Czy te dwie reformy można – znów – z dużym, przybliżeniem odnieść do Konstytucji 3 Maja? Przeciwnicy  takiego poglądu zapewne będą przeważać. Upływ czasu, diametralna zmiana sytuacji społeczno-gospodarczej i politycznej są oczywiste, dyskusji nie podlegają.  A jakie są racje aprobujących to odniesienie? Istota polega na idei, generalnej myśli reformy, stylu rządzenia, sprawowania władzy. Obejmowała wymiar polityczny, partyjny i gospodarczy-sposób zarządzania, wymianę tu kadr partyjnych, w znaczącej części na fachowców  gospodarki i finansów. A demokratyzacja życia wewnętrznego? To usprawnienie kierowania Państwem miało następować ewolucyjnie – Kościół nazywał „długim  marszem”. 

Miejsce Solidarności  

To drugi, zasadniczy dylemat prowadzonych tu historycznych odniesień. Gdzie należy ją sytuować, z czym, do jakich zmian przyrównać? Przeczuwam, że wielu Czytelników orientacji Lewicowej widzi ją „upodobnioną” do Konstytucji 3 Maja. Nie, to błąd. Jeśli ktoś poczuł się  dotknięty- pytam- czy podpisany „Protokół” (21 postulatów) zawierają zapisy reformatorskie- podobne lub zbliżone do „Ustawy rządowej”? Otóż nie – to sedno sprawy. Sam fakt  powstania wolnych związków zawodowych spowodował konieczność, respektowania ich potrzeb, na co władza zgodziła się (niektórzy przypomną tu, że przymuszona strajkami – nie zaprzeczę!) Idea powstania takich związków – podkreślam – jako idea była słuszna, sprawdziła się w wielu krajach bloku wschodniego po 1990 r., dużo wcześniej na Zachodzie. Czy miały one wpływ na zmianę stylu „kierowania Państwem”, jego wzmocnienie? Otóż tak- w Polsce miały, z gruntu negatywny. Czy to stwierdzenie uważacie Państwo za ostre, zbyt krzywdzące Kierownictwo Solidarności? Jeśli ma być „krzywdzące”, to wobec kilku milionów członków, których Kierownictwo uznało za siłę, „narzędzie” do walki z władzą i o władzę. Zwróćcie Państwo uwagę na podstawową, główną metodę działania – strajki i żądania. W połowie 1981 r. wartość ok. 700 umów dwukrotnie przekroczyła dochód narodowy. „Stała się rzecz paradoksalna, lecz przewidywalna. Ilość zawartych umów, podważyła ich realność”, ocenił prof. Jan Szczepański. Jak to rozumieć- że umowy władza podpisywała ze świadomością braku szans na ich realizację. Ktoś zapyta – to po co podpisywano? Odpowiem pytaniem – a było inne wyjście? Powtórzyć Grudzień ’70 w jeszcze bardziej krwawej bratobójczej formie?… z groźbą upadku „tej władzy”, o co chodziło radykałom. Bardziej realny byłby inny wariant-sojusznicza pomoc, dla „władzy tej partii”, za czym optowali twardogłowi Partii. Z rozlewem krwi, czego logicznie trudno wykluczyć. A wezwania Papieża i Prymasa Tysiąclecia do odpowiedzialności za Ojczyznę – kogo dotyczyły jeśli nie Solidarności w pierwszej kolejności? Pisałem w poprzednich tekstach. 

Historyczne odniesienia

Bliższy byłbym odniesieniu – tu uwaga – grupy radykałów Solidarności do „targowiczan”. Tamci chcieli utrzymać „stare prawa”, usunąć zapisane reformy w zalążku. Unicestwili cały kraj. Ci, z lat 1980-81, chcieli zmiany władzy, czym omal nie unicestwili siebie i „tej Polski”, czego nawet nie byli świadomi. W 1981 r. nie udało im się „ściągnąć” pomocy sąsiadów, a było bardzo blisko. Że takie, zgubne myślenie było- oto dowód. Podczas rozmowy z prof. Werblanem, prof. Modzelewski mówi- „Uważałem, że konfrontacja władz ze związkiem, tylko polskimi siłami, jest nie do wygrania. Że jak się zacznie- to nieuchronna będzie interwencja. Zresztą taką rozmowę miałem, prywatną zupełnie z Romanem Zimandem. Mówiłem mu, że nasze szanse na przetrzymanie polegają na podtrzymywaniu takiej sytuacji, w której polscy komuniści nie będą w stanie sami, własnymi siłami, z nami się rozprawić. A on tak spojrzał na mnie i powiedział, że jest na odwrót – nasze szanse polegają na tym, żeby to polscy komuniści byli w stanie z nami się rozprawić”. Profesor Andrzej Werblan ocenił- „Miał rację Roman Zimand”. („Polska Ludowa”).

Myślenie Papieża

„Panie Generale, na Boga, wiem, że jest Pan człowiekiem uzależnionym od Moskwy, ale przecież jest Pan także patriotą”. Tymi słowami Papież rozpoczął rozmowę w „osiem oczu”, w Belwederze 17 czerwca 1983 r. (stan wojenny był zawieszony). Jakie fakty i jak oceniał z lat 1980 -83, do jakich wydarzeń z przeszłości odnosił? Czy „wczuwał” się w rolę Generała, władzy, czemu zapobiegła w Polsce, w Europie. Jakiego losu ludziom, wiernym-oszczędziła, co złego im wyrządziła. Jakie rozterki i myśli mogły zaprzątać uwagę Jego Świątobliwości przygotowując homilie do wiernych, wśród których będą członkowie Solidarności, radykałowie z Kierownictwa … Za kilka miesięcy 40 rocznica stanu. Ciekawe, co powie wtedy władza, biskupi, czy będą pamiętać te historyczne, wiekopomne słowa – dziś świętego Papieża. Zachęcam Państwa do  „wniknięcia” w myśli, do zrozumienia podstaw uznania Generała patriotą, do głębokiej refleksji.            

        Wystąpienie Prezydenta RP, gen. Wojciecha Jaruzelskiego,

                                                    z okazji Święta 3 Maja

                    na Zamku Królewskim w Warszawie, 3 maja 1990 r. 

Stając w murach Zamku Królewskiego, symbolu ciągłości naszego państwa, siły i żywotności narodu, patrząc na tę polską relikwię -oryginał Konstytucji, który zrządzeniem losu zachował się do dziś – nie sposób powstrzymać się od wzruszenia. A zarazem od myśli, że ten pożółkły dokument, to prawdziwa, widoma >arka przymierza, między dawnymi i nowymi laty<.

 Była Konstytucja dziełem najświatlejszych umysłów ówczesnej epoki, zwycięstwem patriotyzmu nad zaprzaństwem, rozumu nad wstecznictwem, wspólnego dobra nad prywatą. Była przede wszystkim- jak pisał historyk- >samodzielnym czynem narodowym<.

To wielkie dzieło za sprawą obcych potęg i naszych własnych słabości zostało zniweczone. Inaczej potoczyłyby się polskie dzieje, gdyby zasady Konstytucji dane nam było wprowadzić w życie. Lecz wdzięczność potomnych-przetrwała. Burzom dziejowym oparły się głęboki patriotyzm i  postępowe, demokratyczne – idee tej wielkiej karty naszego narodu.

Rodziła się Konstytucja z gorzkich nauk przeszłości, z żarliwej troski o siłę i całość państwa, o ludzkie prawa wszystkich jego obywateli. Ład wewnętrzny, harmonijne współżycie wszystkich stanów, to myśl przewodnia najlepszych w naszym narodzie- tych, którzy Ustawę Rządową stworzyli i poparli.

Jest znakiem naszych czasów, że właśnie dziś wracamy tak uroczyście do tego symbolu polskiej demokracji, suwerenności, sprawiedliwości.

Te, dalekowzrocznie zapisane karty są dla nas Polaków, nie tylko powodem do dumy. Niegdyś zwiastowały alarm dla osłabionego, zagrożonego państwa. W naszych czasach są i pozostaną drogowskazem na dziś i jutro. Źródłem otuchy, lecz i ostrzeżeniem, że nawet dzieło najszlachetniejsze może być zaprzepaszczone, jeśli dobro Rzeczypospolitej nie staje się dla wszystkich obywateli prawem najwyższym, jeśli nie towarzyszy mu zgoda narodowa, jeśli nie ma się przyjaciół i blisko, i daleko.

Czy tamten majowy testament potrafimy przełożyć na język współczesności? Czy zdamy pomyślnie historyczny egzamin?

Taką szansę mamy. Od narodu, od jego wyboru i woli zależy dziś, jak rozporządzi swą przyszłością. Polska jest w awangardzie przemian. Sprzyja im Europa i współczesny świat. Z tą myślą pozdrawiam wszystkich tu obecnych przedstawicieli dyplomatycznych, reprezentujących tak wiele państw, z którymi pragniemy rozwijać dobre, przyjazne, wzajemnie korzystne stosunki.

Półtora wieku temu, podczas obchodów 50-tej rocznicy 3 Maja, padły słowa, że Polska >jest to drzewo dziewięciu i więcej wieków, z które nowe coraz wyrastają latorośle<. To mądre zdanie przypomina, że rozwijać się może tylko naród doceniający potrzebę zmian, otwarty ku nadchodzącym czasom, zarazem jednak świadomy, że dorobku ciągłości dziejów roztrwonić nie wolno. Czy niosły blaski, czy cienie- były zawsze naszą, polską, ojczystą historią.

Walka i trud ostatnich dwóch stuleci nie poszły na marne. Przesłanie Konstytucji 3 Maja trwało niezmiennie w pamięci Polaków. Obecnie jej rocznica stała się znów świętem państwowym.

Niech uwieczniona w pieśni >majowa jutrzenka< świeci nowym, mocnym blaskiem. Niech będzie gwiazdą przewodnią ku pomyślności narodu, ku chwale Rzeczypospolitej.