25 czerwca 2022

loader

Syndrom rózgi na zadku

W tradycji świąt Bożego Narodzenia występuje m.in. Mikołaj, który przynosi grzecznym dzieciom prezenty, a niegrzecznym rózgi. Ostatnimi laty, zmieniają się obyczaje „klapsowe” , których nie popiera już większość dorosłych, ale jeszcze nie tak dawno Mikołaj nosił ze sobą spore pęki witek (skojarzenie z reasumpcją w pewnym sensie uzasadnione), a zdarzało się nawet, że chłosta odbywała się przy śpiewaniu kolędy „Jezus malusieńki leży wśród stajenki”.

Jeden z obyczajów bożonarodzeniowych nakazuje życzliwie i ciepło myśleć o wszystkich bliźnich. Toteż nawet o naszych gnębicielach myślimy trochę łagodniej, a niekiedy nawet ze współczuciem, doszukując się źródeł ich podłych uczynków, by znaleźć dla nich choć ciut wyrozumiałości.

Przygotowywałem dzisiaj świąteczny prezent dla siebie i mojej rudej psiny zwanej Weną. Ja byłem grzeczny więc zasłużyłem sobie na podarunek w postaci…Hmmm… tajemnica prezentów pod choinkę do czasu wieczoru wigilijnego obowiązuje wszystkich, toteż powiem tylko, że jest to szklane opakowanie z zawartością, która ma znacznie zdrożeć po Nowym Roku. Natomiast Wenę lojalnie uprzedziłem, że jeżeli nie przestanie kopać dołów przy garażu, to do przygotowanych dla niej prezentów Mikołaj na pewno dołączy rózgę.

I zainspirowany tą rózgą, nagle znalazłem wyjaśnienie dlaczego kłamstwo jest nieodłącznym druhem ludzi obecnego reżimu i jest związane z nimi, jak konieczność jedzenia, picia i snu ( no, może jeszcze dojenia państwowej kasy).

Po prostu jest to syndrom rózgi na zadku towarzyszący im od dzieciństwa.

Dzieci najczęściej kłamią w sytuacji, gdy coś zbroją i są zagrożone karami dyscyplinarnymi w tym rózgą lub ojcowskim paskiem. Sądząc na podstawie tego, „że zjednoczeniprawicowcy” codziennie demonstrują swoją, nabytą w dzieciństwie, skłonność do PSOCENIA (nie mogę uwierzyć, że to spod mojego pióra wyrwał się taki!!! eufemizm), musieli oni brać cięgi za swoje niecne uczynki. Broniąc się, kłamali lub wymyślali bzdurne tłumaczenia, pozbawione jakiegokolwiek sensu.

I tak zostało im do dzisiaj. Tyle, że robią to teraz z przezorności, perspektywicznie, bo na razie są w okresie ochronnym. Jednak na zawsze zakodowali w swojej pamięci groźbę: „Czekaj cholero, manto cię nie minie!” Mogli by co prawda przestać „psocić”, ale to tak jakby niemowlak dał się przekonać, by nie robił w pieluchę.

Toteż „psocą”, mimo że ich dorosłe kupry trzęsą się i cierpią z przerażenia napędzane świadomością, że czeka ich nieuchronnie moment gdy będą odrywane od rządowych i parlamentarnych stołków do których są przyspawane. A jak będą cierpieć, kiedy do tego dojdzie!…

Uciekają się do różnych sztuczek by tuszować swoje kłamstwa i przekręty, nie dopuszczać, by zostali na nich złapani.

Długi czas ich rządzenia wiązał się z praktyką organizowania konferencji prasowych, które były wszystkim tylko nie tym czym powinni być.

Czynownik właził na mównicę, powiedział co chciał powiedzieć, a gdy dziennikarze zaczynali zadawać pytania zabierał tyłek w troki i dylował w try miga.

Od niedawna te konferencje zostały nieco ucywilizowane poprzez błyskawiczne reagowanie rzeczników prasowych, gdy dziennikarz zadaje niewygodne pytanie: – To nie było tematem konferencji!

Te interwencje mają też drugie dno i są używane w sytuacjach, gdy na zadane przez dziennikarza pytanie indagowani otwierają szeroko oczy i usta, gdyż nie wiedzą co powiedzieć. Bowiem w większości są to amatorzy namaszczeni przez Nowogrodzką. Nie mają swojej wiedzy tylko opierają się na tym, co powiedzą im doradcy, urzędnicy.

Obecnie aktyw partyjno-rządowy nagminnie posługuje się dwoma sloganami ochronnymi: Wszystko w swoim czasie i elementarna przyzwoitość.

Zwłaszcza ten drugi slogan klepią jak mantrę, nie mając zielonego pojęcia co on oznacza, ale używają go dla szpanu, jakby chcieli zaimponować erudycją i znajomością języków obcych, takich jak swahili.

Nie spoczywają w wysiłkach nad wymyślaniem coraz to nowych sposobów, które pozwolą im zamaskować ich niecności. Np. manipulują przy dostępie do informacji publicznej z chęcią jego likwidacji. Do tego rozwiązania przebierają krótkimi (przynajmniej niektórzy) nóżkami.

A jak już nie mają żadnego konceptu, to jadą po bandzie i w ciągu paru godzin uchwalają Lex TVN.

Sam stoję twardo w obronie TVN czemu daję wyraz publicznie, m.in. ostatnio na fb krąży mój satyryczny filmik „Jarosław Zbawiciel Samozwaniec”, ale w tej obronie TVN, sędziów niepokornych, i innych protestach w obronie krzywdzonych przez reżim dostrzegam u wielu obrońców pewien element dwulicowości i zakłamania.

Pięć lat temu, 16 grudnia (Lex TVN -18grudnia) posłowie siły rządzącej, w szemranych warunkach uchwalili m.in. ustawę uderzającą w prawa emerytalne funkcjonariuszy służb specjalnych i innych. Tylko nieliczni widzieli w tym postępku nie tylko łamanie prawa, wprowadzenie odpowiedzialności zbiorowej, i wiele innych nieprawości, ale i zagrożenie dalszymi możliwościami łamania prawa przez PiS. Większość społeczeństwa biła brawa, a wśród zachwyconych było również wielu dziennikarzy, którzy wtedy pisali lub mówili „Dobrze im tak!” ateraz z pasją walczą o przestrzeganie prawa i sprawiedliwości.

Ostrzegałem wówczas: „Daj złodziejowi palec to urwie ci rękę”. Uchwalenie tej ustawy, to jest sonda, badanie gruntu na ile rządzący mogą się posunąć w rozbudowywaniu bezprawia.

Przyzwolenie dostali. No to korzystają!

Zapewne będą krytycy, którzy powiedzą, że ustawa z 2016 r., a sprawa sędziów czy Lex TVN mają zupełnie inne wymiary, inną wagę gatunkową, itp.

Nie! Sprawiedliwość, jeśli ma być prawdziwą sprawiedliwością a nie pustym hasłem, musi być jednakowa dla wszystkich, wszyscy powinni być mierzeni tą samą miarą.

Mam jednak wrażenie, że wielu moich rodaków nadal pojmuje sprawiedliwość jak Kali z „Pustyni i Puszczy”.

*

Prezes Glapiński (konferencja 9.XII.21) kończąc swoje wystąpienie życzył słuchaczom rodzinnych świąt z Bogiem w sercu. Jak zwykle był nieprecyzyjny i nie uszczegółowił którego Boga ma na myśli. Biorąc jednak pod uwagę, że przynależy do sekty, która uznaje Boga w skromnym posiadaczu willi na Żoliborzu należy sądzić, że to jego wciskał do naszych serc na święta.

Ja będę bardziej delikatny i życzę tylko spokoju i udanego wypoczynku.

Małgorzata Kulbaczewska-Figat

Poprzedni

Maryla, czyli niech żyje bal!

Następny

Powstała Komisja Historii Polskiej Lewicy