Timmermans plus

Jeśli chodzi o kandydatów na przyszłych komisarzy Komisji Europejskiej wszystko jest już jasne. Nowa Przewodnicząca Komisji, Ursula von der Leyen przedstawiła polityków, którzy – po uzyskaniu akceptacji Parlamentu Europejskiego – będą tworzyli jej nowy unijny gabinet.

Polskie władze najbardziej cieszą się z kandydowania Janusza Wojciechowskiego na komisarza do spraw rolnych i z tego, że komisarzem do spraw praworządności nie będzie już Frans Timmermans. Ten drugi fakt w polskich sferach rządowych i pośród europosłów PiS jest nawet powodem do nieco większej radości niż szansa, przed jaką stanął Janusz Wojciechowski. Uważam, że w obu przypadkach radość trzeba miarkować. Panu posłowi Januszowi Wojciechowskiemu życzę powodzenia, ale powody jego kłopotów są powszechnie znane, a fakt, że zostały podniesione przez prasę światową na kilka dni przed nominacją na kandydata na unijnego komisarza rolnego może nie być tak całkiem przypadkowy.
Jeśli zaś chodzi o Fransa Timmermansa, to w roli komisarza do spraw przestrzegania praworządności w krajach Unii zastąpić go ma Czeszka, pani Věra Jourová.
Nie zapominajmy jednak, że punkt startu jest następujący: Komisja Europejska nadal prowadzi wobec Warszawy postępowanie o naruszenie prawa unijnego w ramach artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej zaś przyszła pani komisarz, jak do tej pory, prezentuje w kwestii praworządności postawę wręcz ortodoksyjną.
„Musimy lepiej wykorzystać fundusze unijne dla przestrzegania zasady państwa prawa”, „Uważam, że powinniśmy rozważyć stworzenie silniejszej warunkowości między rządami prawa a funduszami spójności”, „Nie będzie skutecznej polityki regionalnej i spójności bez rządów prawa”, „Rządy prawa są nie tylko kompetencją krajów, ponieważ sądy państw członkowskich muszą przestrzegać prawa UE – oznacza to, że jeśli jeden krajowy system wymiaru sprawiedliwości jest zepsuty, to cały system UE jest zepsuty”. To są jej słowa… Nic mi nie wiadomo, żeby z któregoś z tych twierdzeń się wycofała. Co więcej przypomnieć trzeba, że to ona przygotowała regulację, że wypłata środków będzie uzależniona od uznania praworządności. Ten dokument jest przyjęty, reguła jest przyjęta, a budżet jest w trakcie przygotowywania i należy się spodziewać, że ta zasada będzie respektowana.
W tym kontekście jeszcze jedna uwaga, ale ważna – czytamy o wielkiej radości, że Trybunał Sprawiedliwości UE przyznał nam rację w sporze o rurociąg Opal i my to orzeczenie akceptujemy. Tylko, że nie można wyroków Trybunału Sprawiedliwości akceptować wybiórczo. Jeśli orzeczenie jest korzystne, to w porządku, ale jeśli nie, to takiego orzeczenia nie przyjmiemy do wiadomości… Mówię o tym nie bez przyczyny – pani Jourová pod tym względem okaże się zapewne jeszcze bardziej nieprzejednana niż Frans Timmermans, zwłaszcza, że jest to kobieta młodszego pokolenia i nie ma tych sentymentów, co on. Polscy żołnierze w przeszłości raczej Czech nie wyzwalali, tak jak Holandii…
Po swej nominacji Jourová powiedziała: „W pełni podzielam jej [U.von der Leyen – BL} zobowiązanie na rzecz ochrony naszych podstawowych wartości, w tym praworządności. Mam odpowiednie doświadczenie, aby zająć się tymi problemami i otworzyć nowy rozdział”.
Wracając do Fransa Timmermansa, to moim zdaniem fakt, że zmienia mu się portfolio z praworządności na ekologię, też nie jest żadnym powodem do tak ostentacyjnej radości, że „przeżyliśmy komisarza Timmermansa, tak jak komisarzy radzieckich”. Jest to po pierwsze mało eleganckie, a po drugie grubo przedwczesne, bo Timmermans, jako pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, będzie koordynować określoną grupę komisarzy. Natomiast w dziedzinie ekologii i środowiska, za co być może będzie odpowiadał, nasze relacje z Unią też nie są wzorcowe – była i Rospuda, była Puszcza Białowieska, jest węgiel i niekonsekwentne stanowisko wobec paryskiej konwencji na temat emisji dwutlenku węgla.
Może się okazać, że był Timmermans, a teraz będzie Timmermans plus. Timmermans + Věra Jourová.
Jeśli chodzi o moje osobiste zaskoczenie, jest nim Laszlo Trocsanyi. Wskazanie Węgra na komisarza do spraw przestrzegania praworządności i to twórcy zmian prawnych na Węgrzech, w rezultacie których też toczy się procedura Art. 7, jest co najmniej zaskakujące. Co prawda dotąd obowiązuje zasada, że po przekroczeniu progu Komisji Europejskiej, po mianowaniu na komisarza, polityk przestaje być politykiem krajowym, a staje się politykiem europejskim, reprezentuje wyłącznie UE i od tej chwili jej polityka, spójność, rozwój i zwartość, są jedynym drogowskazem, który obowiązuje wszystkich komisarzy. Czy jednak kandydat węgierski będzie potrafił oderwać się od własnej reformy sądownictwa i spojrzy na nią nie z orbanowskiej, ale z brukselskiej, wspólnotowej perspektywy? Pierwsze komentarze w tej sprawie są delikatnie mówiąc bardzo wstrzemięźliwe.
Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną nominację – na kandydatkę na unijną komisarz do spraw partnerstwa międzynarodowego. Inaczej mówiąc na unijną minister spraw zagranicznych Otóż następczynią Włoszki Federici Mogherini miałaby być Finka Jutta Urpilainen. To doświadczona polityk Socjaldemokratycznej Partii Finlandii.
Historia stosunków fińsko-rosyjskich nie była łatwa, a jednak na centralnym placu Helsinek stoi wzniesiony w XIX wieku pomnik cara Aleksandra II, zaś dobrosąsiedzkie stosunki z wielkim sąsiadem, mimo wszelkich zaszłości są ważnym kanonem fińskiej polityki. Także teraz, gdy Finlandia jest członkiem Unii Europejskiej. Nie jestem więc całkiem pewien, czy wskazanie na panią Juttę Urpilainen nie wiąże się aby z pojawiającym się ostatnio w polityce europejskiej tonem ku polepszeniu stosunków Unii z Rosją. Na razie jest to wróżenie z fusów oczywiście, ale czas pokaże, czy uprawnione, czy całkiem nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *