Wojna, pamięć i rozwaga My, socjaliści

II wojna światowa i jej skutki coraz bardziej zacierają się w polskiej pamięci.

Żyjące dziś aktywnie już trzecie pokolenie zna tę wojnę z przekazów rodzinnych i historii szkolnej. Odbudowany, szczególnie przez drugie pokolenie kraj, wielki postęp na miarę możliwości i rozwój cywilizacyjny Polski w okresie PRL, nie stanowią świadectwa o ogromie zniszczeń i tragedii okresu 1939-1945. Oficjalna narracja historyczna przeinacza i przemilcza fakty tamtego okresu, nagina i wypacza ówczesną rzeczywistość do potrzeb bieżącej polityki, głównie globalnej, ale również wewnętrznej. Polityka ta, jak widać od dłuższego czasu, nie wynika z polskich interesów.
Za kilka miesięcy obchodzić będziemy 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej. Czy się to komuś podoba, czy nie, wojna ta wybuchła 1 września 1939 roku napadem na Polskę. Rozpoczęła ją III Rzesza Niemiecka rządzona przez Hitlera. Sprawcami tragedii Polski i Polaków byli Niemcy i ich sojusznicy z państw tzw. Osi. Okupacja Polski przez III Rzeszę trwała do 1945 roku. Wszystko, co stało się wówczas na ziemiach polskich jest jej dziełem. Zginęło w tej wojnie z rąk niemieckich ponad 6 milionów obywateli polskich. Polska została wyzwolona w 1945 roku przez Armię Czerwoną z udziałem I i II Armii Wojska Polskiego, oraz największego w Europie ruchu oporu, w którym znaczący udział miały siły lewicy socjalistycznej. Obydwie armie – radziecka i polska doszły do Berlina. Tam zawisły dwie flagi zwycięzców – biało-czerwona i czerwona. Niezależnie, na froncie południowym i zachodnim walczyły armie innych państw koalicji antyhitlerowskiej, były na tych frontach
również oddziały polskie.

Przypomnienie tych faktów

wydaje się konieczne ze względu na panującą w Polsce od dłuższego czasu dezorientację historyczną. Dodatkowo należy przypomnieć, jak wyglądał skład państw przynależnych do obydwu walczących stron, bo o tym prawie wszyscy zapomnieli. Brutalna propaganda z kilku ośrodków krajowych i międzynarodowych kreuje sprawców tej wojny na bohaterów, a ofiary są w niezrozumiały sposób ubierane są w szaty sprawców. Aż dziwi, że na taką sytuację przystały również niektóre kręgi polityczne w Polsce.
Przypomnijmy, że w koalicji z III Rzeszą były wówczas następujące główne państwa: Włochy i Japonia, a także z Europy: Węgry, Rumunia, Słowacja, Bułgaria, Jugosławia, Finlandia, Chorwacja, Francja Vichy. Ponadto Polacy doznali cierpień i strat ze strony oddziałów SS utworzonych przez Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Ukraińców i Rosjan (Własowa). W koalicji antyhitlerowskiej były główne państwa: ZSRR, Polska, USA, W. Brytania oraz Australia, Belgia, Chiny, Dania, Francja, Grecja, Holandia, Indie, Kanada, Luksemburg, Norwegia, Nowa Zelandia, RPA i szereg państw mniejszych.

Minione 80 lat

zmieniło europejski i globalny pejzaż sojuszy, niemniej nie do końca, a wydaje się, że historyczna rzetelność i pamięć dla ofiar wojny wymaga po prostu uczciwego spojrzenia na fakty.
Przywołując dzień 1 września 1939 roku o tych faktach należy pamiętać. Trwające dziś porównywanie agresji niemieckiej z agresją radziecką z 17 września 1939 roku budzi wątpliwości historyków, inny był bowiem jej charakter i inne motywy. Również inne konsekwencje historyczne, militarne i polityczne.
Konsekwencją wydarzeń II wojny światowej i tragicznych losów Polski i Polaków było przesunięcie Polski na zachód, na stare ziemie piastowskie i ustalenie naszej wschodniej granicy wzdłuż linii Curzona z lipca 1920 roku (propozycja ministra spraw zagranicznych W. Brytanii).
Polska przygotowuje się dziś do obchodów 80 rocznicy wybuchu II wojny światowej. W przestrzeni publicznej pojawiają się informacje dotyczące charakteru tych obchodów i gości (reprezentantów państw), do których skierowane zostały zaproszenia. Dwa co najmniej problemy budzą zapytania i wątpliwości: po pierwsze, dlaczego nie skierowano takiego zaproszenia do prezydenta Federacji Rosyjskiej, która jest następcą prawnym ZSRR, jednego ze zwycięzców tej wojny oraz drugie, dlaczego Polska, najbardziej pokrzywdzony w II wojnie światowej kraj i naród, będzie świętować tę rocznicę głównie w gronie historycznych przeciwników, a nie byłych sojuszników z koalicji antyhitlerowskiej. Można odnieść wrażenie, że interesy bieżące polskich elit rządzących dość mocno rozmijają się z postrzeganiem głównych wydarzeń naszej historii przez naród.

Każda polska rodzina

ma w swej pamięci ofiary, jakie poniosła podczas wojennej pożogi lat 1939-1945. W okresie Polski Ludowej pamięć ta stanowiła o kształcie polityki państwowej w dziedzinie wychowania, edukacji i tradycji. W okresie transformacji tradycja ta zaczęła zanikać, zrozumiałe – upływ czasu, coraz mniej świadków wydarzeń i tragedii.
Ale to nie jest podstawowy powód – polityka państwowa elit posierpniowych ulega stałej degeneracji, jest efektem zgniłych kompromisów i wątpliwych sojuszy. Powinna ona być polityką kształtowaną przez wszystkie siły polityczne różnych orientacji, a nie przez jedną opcję prawicową wyrażającą kompleksy i resentymenty umarłej już tradycji postszlacheckiej.
Należę do pokolenia, które dojrzałą edukację historyczną rozpoczynało już po 1956 roku, kiedy ówczesne harcerstwo było nośnikiem tradycji patriotycznej opartej o mit Powstania Warszawskiego. Jestem dziś do tej tradycji przywiązany i każdy fałsz historyczny, a takich jest coraz więcej w polityce państwowej, razi mnie i wywołuje opór.
Uważam, że polska lewica, szczególnie jej patriotyczna część nawiązująca do tradycji PPS, powinna się temu czynnie przeciwstawić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *