Ekipa Heynena się rozkręca

Nasza siatkarska reprezentacja nie gra jeszcze w mistrzostwach Europy najlepiej jak potrafi, ale wygrała cztery mecze i jest bliska zajęcia pierwszego miejsca w grupie A. Biało-czerwoni jednak dopiero w czwartym spotkaniu, z Belgią, zakończyli potyczkę bez straty seta. Wcześniej wygrali po 3:1 z Portugalią i Grecją, a Serbię pokonali 3:2.

Reprezentacja Polski siatkarzy kontynuuje zwycięską passę w mistrzostwach Europy. Po ciężkim pięciosetowym sobotnim meczu z obrońcami mistrzowskiego tytułu Serbami selekcjoner biało-czerwonych na spotkanie z Grecją posłał na parkiet dublerów, dając odpocząć głównie Wilfredo Leonowi i Bartoszowi Kurkowi. W podstawowym składzie pojawili się zatem Łukasz Kaczmarek, Kamil Semeniuk i Aleksander Śliwka. Gdy jednak zaczęły się pojawiać problemy, Heynen sięgnął po rezerwowych,a w trzecim secie wymienił niemal całą szóstkę. „To normalne, korzystam ze zmian cały czas. Na końcu, kiedy pojawiają się problemy, trzeba wpuścić na boisko zawodników z większym doświadczeniem, by je rozwiązać. Tak zrobiłem, margines błędu był niewielki. Miałem trochę inne plany na to spotkanie, teraz muszę przeanalizuję wszystko na spokojnie, zobaczyć jak zmęczeni są zawodnicy. Dziś miałem zamiar dać wolne niektórym chłopakom, ale tak wyszło, że musieli zagrać” – przyznał trener Heynen.
Poniedziałkowa potyczka z Belgami była trzecim meczem biało-czerwonych z rzędu. Belgijski szkoleniowiec biało-czerwonych, który cztery lata temu zostawił kadrę swojego kraju dla pracy z reprezentacją Polski, nie ma z tego powodu najlepszych relacji z belgijską federacją i zawodnikami kadry Belgii, ale nawet jeśli bardzo mu zależało na zwycięstwie do zera, to ze swoich roszad kadrowych nie zrezygnował. W wyjściowym składzie znaleźli się rozgrywający Grzegorz Łomacz i atakujący Łukasz Kaczmarek, zastępując Fabiana Drzyzgę i Bartosza Kurka. Pierwszy set zdecydowanie należał do Kaczmarka, który skutecznie atakował (skończył 5 na 8 ataków), ale też zdobywał punkty blokiem. Zresztą w grze blokiem bardzo dobrze spisywał się cały nasz zespół i Polacy tym elementem gry zdobyli siedem punktów. Na rozegraniu z kolei świetnie sobie radził Łomacz.
W drugim secie selekcjoner zespołu Belgii Fernando Munoza Beniteza trochę poprzestawiał klocki w swojej ekipie i nagle belgijscy siatkarze zaczęli grać jak z nut. Bezbłędny w ataku był zwłaszcza Hendrik Tuerlinckx, który skończył skutecznie sześć akcji. Belgowie odskoczyli na trzy punkty i wtedy Heynen miejsce Łomacza i Kaczmarka wprowadził do gry Drzyzgę i Kurka. Biało-czerwoni odrobili straty i zakończyli seta zwycięsko. W trzeciej partii sytuacja się powtórzyła, bo Polacy niemal od początku seta musieli gonić wynik. W ataku znowu zawodził Kubiak. Zdumiewająca jest wiara Heynena w tego siatkarza. W całym meczu kapitan biało-czerwonych zdobył tylko dwa punkty w 13 atakach. Na szczęście inni zawodnicy grali wybornie. Od stanu 11:12 Polacy zdobyli siedem punktów z rzędu dzięki dobrym serwisom Kaczmarka i kapitalnej grze Nowakowskiego i Leona w bloku. Tej przewagi już nie roztrwonili i wygrali tego seta i cały mecz 3:0 (25:18, 26:24, 25:16). Punkty dla naszej drużyny zdobywali: Łukasz Kaczmarek (15), Wilfredo Leon (13), Piotr Nowakowski (12), Mateusz Bieniek (8), Michał Kubiak (5), Grzegorz Łomacz (2), Tomasz Fornal (1), a grali jeszcze Paweł Zatorski (libero), Damian Wojtaszek (libero), Fabian Drzyzga, Bartosz Kurek i Kamil Semeniuk. W belgijskiej drużynie najskuteczniejsi byli Hendrik Tuerlinckx (16), Sam Deroo (14) i Mathijs Desmet (12).
Chociaż nasi siatkarze w każdym z czterech dotychczasowych meczów mieli problemy, to jednak prowadzą w grupie A z kompletem zwycięstw i dorobkiem 11 punktów oraz bilansem setów 12:4. Jeśli w środę pokonają zespół Ukrainy, awansują do kolejnej fazy mistrzostw z pierwszego miejsca. Druga w tabeli Serbia ma 3 zwycięstwa i jedną porażkę, 10 punktów i bilans setów 11:5. Trzecia jest Ukraina (3-1, 6 pkt, 6:7 w setach), czwarta Belgia (1-3, 6 pkt, 6:9), piąta Portugalia (1-3, 3 pkt, 7-11), a ostatnią szósta lokatę zajmuje Grecja. Do następnej fazy awansują cztery pierwsze zespoły. W grupie B (gra w Ostrawie) praktycznie pewni awansu są już niepokonani jak na razie Włosi, trzy pozostałe premiowane przejściem do następnej rundy lokaty zajmują broniący wicemistrzowskiego tytułu Słoweńcy oraz Bułgarzy i Czesi, ale muszą oglądać się jeszcze na ostatnich w stawce Bułgarów i Czarnogórców. W grupie C (gra w fińskim Tampere) liderem jest Holandia, a kolejne miejsca zajmują ekipy Turcji, Finlandii i Rosji. Kolejność w tej grupie mocno interesuje zespoły w grupie A, bo z nimi zagrają w 1/8 finału. Jeśli Polska utrzyma pierwsza lokatę, zagra w czwartym zespołem z grupy C, ale raczej nie będzie to rosyjski zespół, bo „Sborna” wprawdzie zaczęła turniej od porażki z Turcją, ale potem pokonała Holandię i Finlandię, a ma do rozegrania jeszcze spotkania z najsłabszymi w grupie drużynami Hiszpanii i Macedonii Północnej. W grupie D (gra w Tallinnie) liderem jest niepokonany jeszcze zespół Francji, za nim plasują się Niemcy, Łotysze i Słowacy, ale szanse na awans wciąż mają także ekipy Estonii i Chorwacji.