Iga Świątek płacze, ale wygrywa w US Open

Waldemar Łodziński
Iga Świątek płacze

’@iga_swiatek – twitter

Iga Świątek pokonała Anett Kontaveit 6:3, 4:6, 6:3 w trzeciej rundzie wielkoszlemowego US Open. Rozstawiona w turnieju z numerem siódmym Polka musiała się namęczyć z niżej sklasyfikowaną Estonką (WTA 28). W IV rundzie czeka ją jednak jeszcze trudniejszy bój – z mistrzynią olimpijską Belindą Bencic.

Świątek jest już jedyną reprezentantka Polski w głównym turnieju tegorocznego US Open. Wcześniej z nowojorską imprezą pożegnali się Magda Linette, Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz, który rywalizował także w deblu grając w parze z Szymonem Walkowem. Szybko z turnieju odpadłą też w deblu Alicja Rosolska, a Łukasz Kubot w deblu i mikście. Honoru polskiego tenisa broni więc już tylko najmłodsza w tym gronie Świątek. W pierwszej rundzie warszawianka pokonała Amerykankę Jamie Loeb 6:3, 6:4, ale już w drugiej rundzie była bliska wyeliminowania przez Francuzkę Fionę Ferro. Przegrała pierwszego seta 3:6, a w drugim przegrywała już 0:2, by ostatecznie po ciężkim boju wygrać tę partię w tie-breaku 7:6(3). W trzecim secie rozniosła już przeciwniczkę w pył wygrywając 6:0. Ale co straciła nerwów i łez, to ona sama tylko wie.
Awansowała jednak do trzeciej rundy, czyli powtórzyła swoje najlepsze osiągnięcie w US Open. Rok temu w tej fazie turnieju odpadła po porażce z Białorusinką Wiktorią Azarenką, tym razem na drodze stanęła jej Estonka Anett Kontaveit (WTA 28). Co prawda w tym roku Świątek pokonała ją w French Open, ale w dwóch wcześniejszych pojedynkach doznała porażek, więc trochę obaw o wynik starcia na Flushing Meadows miała. Zwłaszcza, że Kontaveit tydzień wcześniej wygrała turniej WTA 250 w Cleveland, a w Nowym Jorku w dwóch pierwszych rundach nie straciła nawet seta (wygrała z Australijka Samantą Stosur 6:3, 6:0 i Szwajcarką Jil Teichmann 6:4, 6:1). Jak się okazało – obawy były słuszne, bo chociaż pierwszego seta Polka wygrała dość łatwo 6:3, to w drugim Estonka wskoczyła na swój najwyższy poziom i po zaciętej walce wygrała 6:4. W trzecim secie Świątek opanowała jednak emocje i odzyskała kontrolę nad meczem. Już w trzecim gemie przełamała Kontaveit i była tego bliska także w piątym gemie, ale rywalka się obroniła. Finisz pojedynku był jednak dla polskiej tenisistki udany i wygrała trzecią partię 6:3, chociaż wykorzystała dopiero piątego meczbola. Awansując do IV rundy poprawiła więc swój najlepszy wynik w US Open, lecz to nie musi być koniec udziału naszej tenisistki w tegorocznej edycji wielkoszlemowych zmagań na kortach Flushing Meadows. W poniedziałek o awans do ćwierćfinału powalczy z Belindą Bencić, mistrzynią olimpijską z Tokio, rozstawiona w imprezie z numerem 11. Szwajcarka w drodze do tej fazy nowojorskiego turnieju wygrała z Holenderką Arantxą Rus (6:4, 6:4), Włoszką Martiną Trevisan (6:3, 6:1) i Amerykanką Jessicą Pegulą (6:2, 6:4).
Zwyciężczyni tego pojedynku na pewno nie trafi już w turnieju na liderkę światowej listy Ahleigh Narty, Ashleigh Barty, bo Australijka w trzeciej rundzie przegrała z Amerykanką Shelby Rogers 2:6, 6:1, 6:7(5). Jej los podzieliła też obrończyni tytułu Naomi Osaka, bowiem Japonka sensacyjnie po porażce 7:5, 6:7(2), 4:6 z 18-letnią Kanadyjką Leylah Annie Fernandez (WTA 73). Dla Osaki nie jest to dobry czas na zawodowych kortach. Ostatni ćwierćfinał osiągnęła w marcu w Miami, a jest przecież dwukrotną mistrzynią nowojorskiej imprezy (2018, 2020) i też dwukrotną zwyciężczynią wielkoszlemowego Australian Open (2019, 2021). Japonka po przegranym pojedynku zapowiedziała dłuższy rozbrat z tenisem.
W Japonii porażka Osaki budzi różne emocje, podobnie jak w Polsce porażka Huberta Hurkacza już w II rundzie nowojorskiego turnieju. W pierwszej wrocławianin łatwo w trzech setach poradził sobie z dużo niżej klasyfikowanym w rankingu Białorusinem Jegorem Gierasimowem z Białorusi i sądzono, że rozstawiony w turnieju z numerem 10 Hurkacz równie łatwo upora się z 37-letnim włoskim weteranem kortów Andreasem Seppim. Zwłaszcza że jego rywal w I rundzie musiał stoczyć trwający blisko cztery godziny pięciosetowy pojedynek z Węgrem Martonem Fucsovicsem. Pierwszy set nawet zapowiadał szybkie zwycięstwo polskiego tenisisty, ale ostatecznie przegrał mecz 6:2, 4:6, 4::6, 6::7(6). „Przykro mi, chciałem spisać się tu lepiej. Nie wiem, dlaczego Nowy Jork mi nie służy” – narzekał po meczu Hurkacz.

Poprzedni

Czy Afganistan mógł być socjalistyczny?

Następny

Lewandowski pcha kadrę Polski do Kataru

Zostaw komentarz