Janowski źle zniósł sukces Zmarzlika

W minioną niedzielę na torze w Lesznie odbył się finał indywidualnych mistrzostw Polski na żużlu. Pierwszy mistrzowski tytuł w karierze wywalczył Bartosz Zmarzlik. Srebrny medal wywalczył Maciej Janowski, a brązowy Janusz Kołodziej. Kontrowersje wywołał konflikt między Janowskim a Zmarzlikiem.

Janowski niechętnie pogratulował Zmarzlikowi zwycięstwa i szybko uciekł z podium, a wcześniej obaj pokłócili się na torze. Jeśli wierzyć plotkom powodem waśni było pismo protestacyjne do BSI, organizatora cyklu Grand Prix, w sprawie zbyt miękkich opon firmy Anlasa, na których ściga się między innymi Janowski. W gronie żużlowców protestujących przeciwko ich używaniu był też Zmarzlik, stąd przypuszczenia, że o to miał do niego w Lesznie pretensje Janowski.
Żużlowcy napisali, żeby BSI przeprowadził testy opon, bo ich zdaniem Anlasa oferuje ogumienie z twardością na poziomie 60-65 procent w skali Shore’a, zamiast 70 procent, co czyni rywalizację na torze nierówną, bo miękkie opony są przyczepniejsze i pomagają w osiąganiu większych prędkości. Nie wszyscy zawodnicy chcą ich jednak używać, bo takie ogumienie może być także niebezpieczne, ale z drugiej strony rezygnacja z nich skazuje ich na nierówną walkę na torze. Było to widoczne w poprzednim sezonie, gdy korzystający z opon Anlasa odbiegających od norm żużlowcy, w tym Janowski, wygrywali zawody w cuglach. Nic dziwnego, że poszkodowana tym część zawodników, wśród nich Zmarzlik, postanowili wyrównać szanse i posłała protest do BSI.
Dlaczego jednak Janowski zezłościł się tylko na Zmarzlika, pozostanie zapewne jego tajemnicą, bo dwukrotny mistrz świata, który w Lesznie wreszcie zdobył pierwszy w karierze tytuł indywidualnego mistrza Polski, na pytania o przyczyny konfliktu odpowiedział wymijająco. „Myślę, że nie można tego nazwać konfliktem. Wszyscy o tym mówią i powstał wokół tej sprawy duży kurz. Moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie. Ja nie odebrałem szybkiego zejścia Macieja z podium jako brak szacunku wobec mnie. Każdy z nas robi to, co uważa za stosowne. Skoro nie mogę mieć na to wpływu, to skupiam się na sobie. A co do lekkiej scysji między nami po dwunastym wyścigu, to możliwe że była to moja wina, bo faktycznie trochę za bardzo przyspieszyłem, bo chciałem jeszcze przyjrzeć się ścieżce startowej na trzecim torze. Z mojej strony nie było to nic złośliwego, zwłaszcza po adresem Maćka, ale on chyba tak to odebrał. Nie zamierzałem wdawać się z nim wtedy w dyskusję i nie zamierzam drążyć tego tematu. Ani z jednej, ani z drugiej strony nie wydarzyło się nic wielkiego, co można uznać jako konflikt. Przynajmniej w mojej ocenie” – stwierdził Zmarzlik.
Żużlowiec Stali Gorzów nie krył zadowolenia ze zdobycia pierwszego w karierze tytułu indywidualnego mistrza Polski, ale po zawodach w Lesznie wyjawił główny swój cel na ten sezon. „Teraz przede mną dwie rundy Grand Prix i na nich koncentruję całą swoją uwagę. W Pradze chcę dobrze zacząć rywalizację, bo żeby obronić mistrzowski tytuł trzeba być w czołówce każdych zawodów cyklu” – podkreślił Zmarzlik.