29 listopada 2022

loader

Koronawirus atakuje biało-czerwonych

PZPN już wcześniej postanowił o czasowym rozstaniu reprezentacji Polski ze Stadionem Narodowym. Wszystkie tegoroczne mecze biało-czerwonych zaplanowano poza stolicą – październikowe z Finlandią i Włochami w Gdańsku, a z Bośnią i Hercegowiną we Wrocławiu, natomiast listopadowe z Ukrainą i Holandią na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Ale z powodu pandemii rozbrat kadry z PGE Narodowym potrwa dłużej niż zakładano.

Prezes PZPN Zbigniew Boniek wyjawił niedawno, że reprezentacja Polska na pewno w marcu przyszłego roku nie zagra na PGE Narodowym zaplanowanych na ten miesiąc meczów eliminacyjnych do mistrzostw świata (nasza reprezentacja pozna rywali 7 grudnia podczas losowania grup). Sternik polskiego futbolu wyraził przy tym przypuszczenie, że na największym polskim stadionie w przyszłym roku nie odbędzie się żaden mecz. PGE Narodowy właśnie staje się szpitalem polowym dla osób zakażonych koronawirusem. Prezes PZPN przyznał na Twitterze, że placówka będzie funkcjonowała co najmniej do lata 2021 roku, a po ewentualnej likwidacji szpitala stadion ma przejść generalny remont. To oznacza, że imprezy sportowe na PGE Narodowy będzie można na powrót organizować dopiero w 2022 roku. Boniek widać jako szef PZPN dostał już taką informację i nie omieszkał ujawnić ją na Twitterze: „Oprócz tego, że szpital na PGE Narodowym będzie co najmniej do lata (minimum), to potem trzeba będzie zrobić generalny remont… myślę, że przed 2022 nie będzie tam dostępu dla sportu….”.
Pierwszy raz reprezentacja Polski zagrała na PGE Narodowym 29 lutego 2012 roku, remisują wtedy 0:0 z Portugalią. Był to jej jeden z ostatnich sparingów przed Euro 2012. Do tej pory na tym obiekcie biało-czerwoni rozegrali 22 mecze, z których 13 wygrali, siedem zremisowali, a dwa przegrali. W eliminacjach do wielkich turniejów stołeczny stadion jest dla naszych piłkarzy szczęśliwy, bo nie przegrali na nim żadnego z 15 meczów kwalifikacyjnych do mistrzostw świata i Europy. Ostatni raz reprezentacja Polski wystąpiła na PGE Narodowym 19 listopada 2019 roku, pokonując w eliminacjach do Euro 2020 Słowenię 3:2.
Na razie kadra Jerzego Brzęczka ma jednak inne kłopoty i na razie czasową utratą szczęśliwej dla siebie areny się nie zajmuje. Selekcjoner biało-czerwonych musi rozwiązywać coraz to nowe problemy kadrowe powodowane przez szalejącą na całym świecie pandemię Covid-19. Z powodu wprowadzonych przez Stany Zjednoczone obostrzeń Brzęczek nie może powołać na listopadowe mecze graczy z Major Soccer League (interesują go zwłaszcza grający w niej skrzydłowy Przemysław Frankowski i napastnik Adam Buksa). Ponieważ FIFA nie odwołała decyzji zezwalającej klubom na odmowę zwolnienie zawodników z wyjazdu na zgrupowania reprezentacji, jeżeli piłkarze musieliby z tego powodu przechodzić kwarantannę po powrocie, a w USA by musieli, więc kluby MLS korzystają z tego prawa i odmawiają przyjęcia powołań z reprezentacji Polski. PZPN jest w tej sprawie bezradny.
W tym tygodniu okazało się, że na listopadowym zgrupowaniu na pewno zabraknie piłkarza Legii Michała Karbownika, który został zakażony koronawirusem i od poniedziałku przebywa na kwarantannie. Dla reprezentacji to spora strata, bo Karbownik dobrze wypadł w październikowych spotkaniach – z Finlandią zagrał 90 minut i zaliczył asystę, w spotkaniach Ligi Narodów z Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną wchodził z ławki rezerwowych i nie zawodził.
Najbliższe zgrupowanie kadry rozpocznie się w poniedziałek 9 listopada w Katowicach. Drużyna Jerzego Brzęczka w ciągu 10 dni rozegra trzy spotkania. Towarzyskie z Ukrainą na Stadionie Śląskim w Chorzowie (w środę 11 listopada, początek godz. 20:45) oraz dwa mecze w Lidze Narodów: z Włochami na wyjeździe (w sobotę 14 listopada, godz. 20:45) i Holandią w Chorzowie (w środę 18 listopada, godz. 20:45). We Włoszech nasi piłkarze zamieszkają w Parmie, a polecą tam samolotem czarterowym.
Kadrowicze zostaną zwolnieni z obowiązkowej kwarantanny, również przybywający z Wysp Brytyjskich oraz Holandii. Ze względu na obostrzenia i sytuację pandemiczną w Polsce i pozostałych krajach Europy, oba listopadowe spotkania biało-czerwonych na Stadionie Śląskim odbędą się bez udziału kibiców.

Jan T. Kowalski

Poprzedni

48 godzin sport

Następny

WADA musi zapłacić za błędy

Zostaw komentarz