Maria Szarapowa pożegnała się z tenisem

Tej decyzji słynnej rosyjskiej tenisistki spodziewano się od jakiegoś czasu. Po porażce w I rundzie Australian Open Maria Szarapowa w końcu pojęła, że do światowej czołówki już nie wróci.

Mimo odległej pozycji na światowej liście Szarapowa dzięki przyznanej jej przez organizatorów tzw. dzikiej karcie stanęła do walki w tegorocznym wielkoszlemowym Australian Open. W pierwszej rundzie jej przeciwniczką była młodsza o dziesięć lat Chorwatka Donna Vekić. Rosyjska gwiazda nie sprostała rywalce i przegrała 3:6, 4:6, odpadając z turnieju, w którym w 2008 roku triumfowała. Po tej porażce chyba uznała, że jej czas na zawodowych kortach dobiegł końca i w wieku 32 lat ogłosiła zakończenie sportowej kariery. Swoją decyzję ogłosiła już w celebryckim stylu, na łamach „Vanity Fair”, amerykańskiego czasopisma poświęconego kulturze, polityce, życiu gwiazd i modzie. Nazwę pisma tłumaczy się jako „targowisko próżności” i zapewne Szarapowa nie raz jeszcze będzie bohaterką zamieszczanych w nim artykułów, tylko że już raczej nie będą miały one związków ze sportem.
W wypowiedzi dla „VF” Rosjanka nie kryła emocji związanych z odejściem z tenisa: „Jak porzucić jedyne życie, jakie znałam? Jak odejść od kortów, na których ćwiczyłam odkąd byłam małą dziewczynką, od ukochanej gry – która przyniosła mi nieopisane łzy i nieopisaną radość – od sportu, w którym odnalazłam rodzinę, fanów, z którymi jestem przez ponad 28 lat? Jestem w tym nowa, więc proszę: wybaczcie. Tenisie – mówię ci żegnam”. Sporo w tych słowach kokieterii, bo Szarapowa, była liderka rankingu WTA, oprócz nietuzinkowych sukcesów na korcie (35 wygranych turniejów, w tym pięć zwycięstw w turniejach Wielkiego Szlema – Australian Open 2008, Roland Garros 2012 i 2014, Wimbledon 2004 i US Open 2006 oraz 39 mln dolarów premii finansowych), równie dobrze, a może nawet lepiej, radziła też sobie w życiu. Do momentu dopingowej wpadki podczas Australian Open 2016 zarabiała fortunę na lukratywnych kontraktach reklamowych i sponsorskich, m.in. z Nike, Porsche. Przez 11 lat była w czołówce najlepiej zarabiających sportsmenek na świecie, a w latach 2010-2014 zajmowała miejsce na samym jej szczycie, z rocznymi dochodami na poziomie 25-30 mln dolarów. Próbowała też z powodzeniem swoich sił w biznesie – m. in. wypromowała kolekcję sportowych ubiorów i założyła firmę produkującą cukierki pod marką „Sugarpova”.
Nawet z najgorszym okresie kariery, gdy nie mogła grać z powodu dyskwalifikacji za doping, nie marnowała czasu i skończyła kurs biznesu na jednym z amerykańskich uniwersytetów. Od 15 lat znajduje się w kręgu zainteresowania plotkarskich mediów, ma miliony fanów w mediach społecznościowych i jest rozpoznawalna na całym świecie. Można zatem założyć, że nie grozi jej zapomnienie, a pewnie nie raz jeszcze pojawi się na korcie, chociaż już tylko w meczach pokazowych.