Nie chcą grać o gorszy puchar

Jan T. Kowalski
Nie chcą grać  o gorszy puchar

Piłkarze ręczni Górnika Zabrze i Gwardii Opole w bezpośrednim starciu

Szczypiorniści Górnika Zabrze i Gwardii Opole nie wystąpią w rozgrywkach Ligi Europejskiej EHF. Ale z udziału w tych rozgrywkach rezygnują też zespoły z Niemiec, Hiszpanii i Serbii.

Liczba chętnych do gry w europejskich pucharach stale się zmniejsza. W miniony poniedziałek wycofały się dwa polskie zespoły – NMC Górnika Zabrze oraz Gwardia Opole. W następnych dniach ich śladem podążyły kolejne europejskie ekipy, w tym zespół z Bundesligi – TSV Hannover-Burgdorf. „Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki wpływające na obecną sytuację uznaliśmy, że ryzyko związane z organizacją, zdrowiem czy finansami mogłoby zagrozić istnieniu całego klubu” – wyjaśni powody rezygnacji dyrektor zarządzający Hannoveru, Eike Korsen.
Kilka dni później rezygnację z gry w Lidze Europejskiej ogłosiło hiszpańskie CB Ciudad de Logrono. Jak tłumaczyły władze tego klubu, bezpośrednim powodem jest „niepewność wynikająca z rozwoju pandemii koronawirusa”. „Musimy podejmować odpowiedzialne decyzje, mając na względzie stabilność klubu. Będziemy dalej pracować zgodnie z obowiązującymi przepisami, aby przynosić dumę naszym kibicom” – napisały w oświadczeniu władze hiszpańskiej drużyny. komunikat. Ze startu w rozgrywkach Ligi Europejskiej wycofał się także mistrz Serbii, RK Vojvodina.
Te decyzje nie dziwią, bo w dobie pandemii koronawirusa ryzyko związane z udziałem w rozgrywkach jest ogromne. Począwszy od strat finansowych, bo nie wiadomo, czy mecze da się rozgrywać z udziałem publiczności, poprzez niejasną sytuację związaną żądaniem przez EHF zapłaty kaucji, ponoć zwrotnej, a kończąc na wciąż aktualnym ryzyku zamknięcia z powodu pandemii granic czy konieczności poddania się kwarantannie w razie przypadku zarażenia COVID-19 przez któregoś z członków ekipy.
„To wysoki koszt udziału, zwłaszcza w tych czasach, kiedy panuje koronawirus i wciąż wpływa na gospodarkę. Konieczny byłby także wynajem innej, większej hali. Dlatego koszt udziału w eliminacjach to co najmniej 100 tysięcy złotych. Naszym celem byłby jednak awans do fazy grupowej, a to kolejne 300-400 tysięcy złotych. Nie mamy wśród sponsorów spółek skarbu państwa, ale opieramy się na lokalnych firmach. Te żyją z kibiców obecnych na hali. Wiemy, że nasi partnerzy, i władze miasta bardzo nam kibicują, ale nie mogliśmy liczyć na ich wsparcie finansowe. Cały ciężar kosztów spadłby więc na mnie, jako na właściciela. A jak doskonale wiemy, wszyscy mają aktualnie o wiele pilniejsze wydatki. Chcieliśmy wziąć udział w tych rozgrywkach, ale te koszty mogłyby zagrozić dalszemu funkcjonowaniu klubu i na przykład odbić się na zawodnikach. Oczywiście moglibyśmy im nie płacić regularnie, zagrać w Lidze Europejskiej dzięki zadłużeniu u nich, ale w tak trudnej sytuacji gospodarczej, nie widząc końca zagrożeń ekonomicznych, byłoby to co najmniej nieodpowiedzialne” – tłumaczy swoją decyzję w medialnych wypowiedziach prezes NMC Górnika Zabrze Bogdan Kmiecik.
Podobne argumenty przytacza też dyrektor sportowy Gwardii Opole Tomasz Wróbel. „Uznaliśmy, że ryzyko jest zbyt duże. Można trafić na kwarantannę, rozchorować się, co odbije się na wynikach w Superlidze. Poza tym, granice wciąż są zamykane i nie wiadomo, w jakim kierunku rozwinie się pandemia koronawirusa” – przyznaje działacz opolskiego klubu.
Nie wszystkie jednak kluby rezygnują z udziału w rozgrywkach kontynentalnych. Niemiecki Rhein-Neckar Loewen zapewnił, że w nadchodzącym sezonie na pewno w nich wystąpi. Potwierdziła to oficjalnie dyrektor zarządzająca klubu Jennifer Ketteman. Również władze SC Magdeburg zadecydowały o wzięciu udziału w rozgrywkach, a MT Melsungen wyraziło zainteresowanie w przypadku, gdyby EHF potrzebowała dodatkowego uczestnika do w tych pucharowych rozgrywkach.
Na razie z gry w Lidze Europejskiej nie rezygnują dwa zgłoszone do rywalizacji polskie zespoły – Orlen Wisła Płock oraz KS Azoty Puławy. Dla przypomnienia – ekipa „Nafciarzy”, która w krajowych rozgrywkach wywalczyła wicemistrzostwo, nie dostała miejsca w okrojonej do 16 drużyn Lidze Mistrzów. W polskich zespołów w tych elitarnych rozgrywkach zagra jedynie mistrz kraju PGE Kielce. Płocczanom pozostała więc tylko gra w nowym sezonie w gorszym z europejskich pucharów.

Poprzedni

Podbeskidzie wróciło do ekstraklasy

Następny

FIFA już planuje mundial w Katarze

Zostaw komentarz