Pierwsze pół setki Horngachera

Fot. Kamil Stoch, Japończyk Ryoyu Kobayashi i Piotr Żyła na początku sezonu dominują w klasyfikacji generalnej PŚ

 

 

Piotr Żyła w sobotnim konkursie Pucharu Świata w Niżnym Tagile odczarował ten niezdobyty dotąd przez polskich skoczków obiekt i jako pierwszy z biało-czerwonych stanął tu na podium, zajmując 2. miejsce za Norwegiem Johannem Andre Forfangiem. W klasyfikacji generalnej przed niedzielnym konkursem prowadził Japończyk Ryoyu Kobayashi (320 pkt), przed Kamilem Stochem (226) i Żyłą (225).

 

Wywalczona przez Piotra Żyły w Niżnym Togile druga lokata okazała się powodem do świętowania, bo jak wyliczyli statystycy, było to już 50. miejsce na podium zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich zajęte przez reprezentanta Polski od kiedy kadrę prowadzi austriacki szkoleniowiec Stefan Horngacher. 3 grudnia 2016 roku nasi skoczkowie pod jego wodzą wywalczyli pierwsze podium w PŚ wygrywając konkurs drużynowy w Klingenthal, a 1 grudnia 2018 roku Żyła wyskakał „50” w Niżnym Tagile. Do wywalczenia tylu sukcesów biało-czerwoni potrzebowali 67 startów, z których wygrali co trzeci – w sumie 22.

Znakomity bilans uzupełnia 17 drugich miejsc i 11 trzecich. Dla porównania – w całej historii Pucharu Świata polscy skoczkowie indywidualnie i w drużynie w sumie 204. razy zajmowali miejsca na podium. Zanim nastał Horngacher przez 37 sezonów stawali „na pudle” 154 razy, a przez dwa ostatnie sezony i trzy tygodnie obecnego 50 razy. Progres jest wręcz szokujący.
Jak bardzo są to imponujące statystyki niech świadczy ich porównanie z dokonaniami największych rywali. Norwegowie, którzy w poprzednim sezonie wygrali Puchar Narodów i są chwaleni za szeroki i wyrównany skład kadry, w omawianym czasie byli na podium 37 razy. Zwycięstw też uzbierali mniej od Polaków, bo 17. Jedynym zespołem, którego zawodnicy podobnie często jak Polacy lądowali na podium, są Niemcy. Podopieczni Wernera Schustera w tym samym czasie stawali „na pudle” 45 razy, ale Polacy maja na koncie 22 wygrane konkursy, a Niemcy tylko osiem.

Z 22 polskich zwycięstw w Pucharze Świata aż 16 osiągnął Kamil Stoch. Zasługą austriackiego szkoleniowca jest jednak zbudowanie wokół naszego potrójnego mistrza olimpijskiego wyrównanej drużyny, jakiej nigdy wcześniej nie mieliśmy. Biało-czerwoni wygrali cztery konkursy drużynowe w PŚ, a na podium stawali aż w 13 na 15 rozegranych za kadencji Horngachera zawodach.Pod wodzą Austriaka zwycięstwa w Pucharze Świata świętowali też Maciej Kot (dwukrotnie), Dawid Kubacki (dwukrotnie), swój najlepszy okres w karierze przeżywa Żyła (był drugi w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni, w tym sezonie jest trzeci w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata), wielką formę osiągnęli też Stefan Hula i Jakub Wolnym, którzy co prawda sukcesy osiągali wyłącznie w „drużynówkach”, ale i w występach indywidualnych notowali najlepsze wyniki w karierach. Początek sezonu 2018/2019 zapowiada kolejne zdobycze biało-czerwonych. Nasz zespół wygrał „drużynówkę” w Wiśle, tydzień temu w Kuusamo Stoch i Żyła przełamali klątwę skoczni w Kuusamo, a w miniony weekend Żyła odczarował obiekt w Niżnym Tagile. Niedzielny konkurs zakończył się po zamknięciu wydania.