30 września 2022

loader

Rok dyskwalifikacji dla Drabika za infuzję

Zakończył się pierwszy sezon dopingowego serialu z żużlowcem Sparty Wrocław Maksymem Drabikiem w roli głównej. W miniony wtorek organ dyscyplinarny POLADA zawiesił go prawach zawodnika na rok.

Nałożona na Drabika kara nie jest przesadnie dotkliwa, zwłaszcza gdy się zważy, że 23-letniemu żużlowcowi groziła czteroletnia dyskwalifikacja, którą dopiero niedawno POLADA była gotowa obniżyć o połowę. Ostatecznie członkowie tzw. Panelu Dyscyplinarnego wykazali się łaskawością i zawyrokowali tylko roczne zawieszenie, lecz nie kończy to jeszcze sprawy, bowiem teraz wyrok ten muszą jeszcze przyklepać POLADA i WADA. A że nie zawsze wykazują w tym klepaniu łagodność, przekonali się niedawno piłkarze Pogoni Siedlce, którym półroczne wyroki na żądanie tych instytucji zamieniono na czteroletnie dyskwalifikacje.”Musimy poczekać na pisemne uzasadnienie orzeczenia Panelu Dyscyplinarnego i dopiero na jego podstawie będziemy podejmować dalsze decyzje” – skomentował wyrok na Maksyma Drabika dyrektor POLADA Michał Rynkowski.
Na razie żużlowiec i jego prawnicy mogą być jednak zadowoleni, bo tylko roczną dyskwalifikację mogą uznać za swój wielki sukces, którego w ostatnich tygodniach przed ogłoszeniem werdyktu nie mieli powodów się spodziewać. Prowadząc ostry spór z POLADA konsekwentnie odmawiali dobrowolnego poddania się karze i ta strategia okazała się słuszna, bo ugoda z komisją antydopingową oznaczałby co najmniej półtoraroczne zawieszenie. Ponieważ sprawa nie jest jeszcze definitywnie zakończona, Drabik i jego pełnomocnicy muszą wciąż liczyć się z dotkliwszą sankcją, ale zachowują też możliwość jej złagodzenia nawet o pół roku, bo mają prawo odwołania się od werdyktu Panelu Dyscyplinarnego. Inna sprawa, że taka decyzja Panelu Dyscyplinarnego II instancji jest mało prawdopodobna, a dalsze procedowanie sprawy wiąże się ze sporym ryzykiem.
Dla przypomnienia – sprawa Drabika ciągnie się od końca września 2019 roku, kiedy to po pierwszym meczu finałowym PGE Ekstraligi żużlowiec przyznał się podczas kontroli antydopingowej, iż kilka dni wcześniej przyjął infuzję dożylną o pojemności 500 ml. Później przez kilka miesięcy unikał kontaktu z POLADA i nie odpowiadał na żadne pytania z jej strony, czym sprowokował ją do postawienia mu zarzutu niedozwolonego wspomagania i rozpoczęcia postępowania antydopingowego. Najpierw sprawę zbadał Komitet Wyłączeń do Celów Terapeutycznych, a potem Trybunał Arbitrażowy przy PKOl i obie te instytucje przychyliły się do argumentacji POLADA podważającej przyjętą przez Drabika linię obrony sugerującą, iż przyjął kroplówkę ze względu na zły stan zdrowia, a jego prawnicy infuzję określili mianem „jednodniowej hospitalizacji na terenie klubu”.
Na mocy wtorkowego postanowienia żużlowiec będzie mógł wrócić do treningów z drużyną od 30 sierpnia 2021 roku. Na występ choćby w nieoficjalnych zawodach w tym roku nie ma jednak co liczyć.

Jan T. Kowalski

Poprzedni

Kruche więzadła krzyżowe Bielika

Następny

Messi grozi sądem za ujawnienie jego zarobków

Zostaw komentarz